• Amerykanie mieli problemy z pokonaniem Niemców broniących plaży Omaha.
• Ten fragment D-Day jest najbardziej znany, a to za sprawą filmów „made in Hollywood”.
• W D-Day, w desantach na pięć normandzkich plaż, w sumie uczestniczyło 156 tys. żołnierzy.
• Hitler uważał, że cała operacja aliancka to kamuflaż dla głównej inwazji na Pas-de-Calais.
• Gdyby D-Day zakończył się niepowodzeniem, to na kolejną próbę inwazji trzeba byłoby czekać minimum kilkanaście miesięcy.
Alianci poważnie potraktowali doświadczenia z nieudanego desantu na Dieppe
Brytyjczycy i Kanadyjczycy względnie szybko pokonali słaby opór Niemców broniących plaż (wg terminologii amerykańskiej) Gold, Juno i Sword. To samo udało się Amerykanom na plaży Utah. Problemy mieli z pokonaniem Niemców broniących plaży Omaha. Nim jednak przejdziemy do tego, co wydarzyło się 6 czerwca 1944 r., zobaczymy, czego aliantów nauczyła operacja Jubilee.
Po pierwsze: Dieppe pokazało, że atakowanie silnie ufortyfikowanego nabrzeża jest skazane na niepowodzenie. W czerwcu 1944 r. alianci zrezygnowali ze zdobywania portu, przez który mieliby zapewnioną logistykę dla dalszych działań. Postanowili atakować nie w najwęższym miejscu Kanału La Manche (Kanału Angielskiego), czego spodziewał się Adolf Hitler.
Wybrali otwarte plaże Normandii (minimum 110 km od Wysp Brytyjskich). Założyli, że po opanowaniu plaż postawią sztuczny port. Betonową infrastrukturę, liczącą miliony ton, przeholowano do zdobytych przyczółków i tym samym zapewniono zaopatrzenie dla armii inwazyjnych. W niespełna miesiąc powstały sztuczne porty Mulberry.
Po drugie: lekcja spod Dieppe pokazała, że dla powodzenia desantu potrzebne jest potężne wsparcie artyleryjskie i lotnicze. Powodzenie nowej operacji będzie zależało od uzyskania przewagi w powietrzu. Inwazję na normandzkie plaże poprzedziło uzyskanie przewagi w powietrzu oraz potężny, wielogodzinny ostrzał z ciężkich okrętów liniowych. Te działania w znaczącej mierze osłabiły niemiecki potencjał obronny.
Po trzecie: w desancie na Dieppe użyto ciężkich czołgów Churchill, zupełnie nieprzystosowanych do takich działań i bez większych problemów zniszczonych przez Niemców już w początkowej fazie operacji. W D-Day postawiono na pancerne wsparcie specjalnie przystosowanymi do warunków operacji czołgami. Chodzi o tzw. dziwadła Hobarta.
Były to czołgi (przede wszystkim amerykański M4 Sherman) przystosowane do pływania dzięki specjalnym pontonom. Mogły wyjść z wody na brzeg i wspierać piechotę. Mogły ją osłaniać ogniem, będąc jeszcze w wodzie. Do akcji skierowano też Churchille w wersji Crocodile, mobilne miotacze ognia do neutralizacji załóg niemieckich bunkrów. Pogoda sprawiła, że wykorzystanie pływających Shermanów nie było tak skuteczne, jak planowano, jednak te, które dotarły do plaż, swoje zadania wykonały.
Po czwarte: desantu na Dieppe nie udało się ukryć. W czerwcowej operacji dezinformacja przeciwnika nabrała priorytetowego charakteru. I to się sprawdziło, bo Niemcy w zupełnie innym miejscu oczekiwali alianckiego ataku. W ramach wyprowadzania przeciwnika w pole, czyli operacji Fortitude, manewr udał się w 100 procentach.
Alianci lądowali na pięciu plażach, podzielonych na dwa główne sektory
5 czerwca pogoda była fatalna. 6 czerwca okazało się, że nie jest na tyle zła, by wstrzymała całą tę militarną machinę. Gdyby było inaczej, to kolejne „okienko” pojawiłoby się za dwa tygodnie. A gdyby i wówczas pogoda zahamowała operację, to… Koniec gdybania. Przechodzę do faktów.
Alianci lądowali na pięciu plażach, podzielonych na dwa główne sektory: amerykański (na zachodzie) oraz brytyjsko-kanadyjski (na wschodzie).
Na plaży Utah o 06:30 desantowała się amerykańska 4. Dywizja Piechoty.
Na plaży Sword o 07:25 wylądowała brytyjska 3. Dywizja Piechoty, wspierana przez francuskich komandosów.
Mniej więcej w tym samym czasie na plaży Gold stanęli żołnierze brytyjskiej 50. Dywizji Piechoty Northumbrian.
Plażę Juno ok. 7:45 zaatakowała kanadyjska 3. Dywizja Piechoty.
Jednak do historii i powszechnej świadomości, dzięki hollywoodzkim filmom, przeszedł desant na plażę Omaha. Tam o 6:30 desantowali się żołnierze amerykańscy 1. i 29. Dywizji Piechoty. Trafili na silny opór niemieckiej 352. Dywizji Piechoty. Umacniały ich wysokie klify, a desant stracił na potencjale, bo większość pływających czołgów poszła na dno. Niewiele brakowało, by Niemcom udało się obronić pozycje.
„Krwawa Omaha” to najbardziej znany fragment D-Day, głównie za sprawą filmu „Szeregowiec Ryan” i serialu „Kompania braci”, zresztą odtworzony z zachowaniem historycznej prawdy, bez filmowego jej przeinaczania. Amerykanie plażę zdobyli. Stracili bezpowrotnie ok. 3 tys. żołnierzy, a cała operacja desantowa kosztowała życie ok. 4 tys. wojaków. W sumie w D-Day uczestniczyło ok. 156 tys. żołnierzy. Po pięciu dniach plaże były w pełni zabezpieczone. W Normandii wylądowało ponad 326 tys. żołnierzy, ponad 50 tys. pojazdów i około 100 tys. ton sprzętu. Rozpoczęła się kolejna faza inwazji – bitwa o Normandię.
Wstępem do D-Day była morsko-powietrzna operacja Neptun
Po odparciu desantu na Dieppe Niemcy podjęli gigantyczny wysiłek i zbudowali fortyfikacje, od Norwegii po południową Francję, zwane Wałem Atlantyckim. Betonowe umocnienia ze stanowiskami nawet artylerii okrętowej ciągnęły się na długości 3860 km. Może i Oberkommando der Wehrmacht (OKW) wątpiło w sens takiego angażowania sił i środków, ale rozkazy Hitlera były jasne i „ponad wszystko”.
Wódz był święcie przekonany, że alianci będą desantować się w rejonie Pas-de-Calais (32 km do Wysp Brytyjskich). W tym przekonaniu Hitlera i zwolenników jego prognozy utwierdzała widmowa armia George'a Pattona, zgrupowanie – po drugiej stronie Kanału – atrap czołgów, samolotów itp. Dowódca operacji Overlord gen. Dwight Eisenhower przesunął inwazję o 24 godziny, bo pogoda była fatalna. Jednak tego dnia rozpoczęła się cała operacja…
5 czerwca (17:00) w ramach operacji Neptun z portów południowej Anglii wypływa armada składająca się z ponad 5 tys. jednostek przewożących żołnierzy i zaopatrzenie. O 22:00 rozpoczęła się „powietrzna” faza Neptuna. Wzbiły się pierwsze samoloty transportowe i szybowce ze spadochroniarzami mającymi lądować na niemieckich tyłach.
6 czerwca po północy brytyjscy spadochroniarze zajmują most Pegasus w miejscowości Bénouville i inne kluczowe cele ważne dla skutecznego przeprowadzenia desantu z morza. Amerykanie zajmują strategiczne miasto Sainte-Mère-Église.
O 2:00 w kierunku zaplecza niemieckiego w Normandii wystartowały pierwsze bombowce i myśliwce. Atakują przyczółki na plażach wyznaczonych do lądowania i miasta nadmorskie. Do północy wykonano 14 674 loty bojowe, stracono 127 samolotów.
O 5:23 ogień artyleryjski w niemiecką obronę otwierają okręty wspomagające desant. Jednym z nich jest lekki krążownik ORP „Conrad”. Zostanie zatopiony w lipcu (przez tzw. żywą torpedę) podczas ostrzeliwania niemieckich pozycji w głębi Normandii.
Taki był początek bitwy o Normandię. Krwawej. Oto dane najczęściej przytaczane: zginęło, zostało rannych lub zaginęło ponad 425 tys. żołnierzy alianckich i niemieckich. Straty alianckie to 210 tys. ofiar wśród aliantów. Straty niemieckie były nieco większe. Do niewoli trafiło 200 tys. Niemców. Skutkiem bitwy o Normandię była śmierć ok. 20 tys. francuskich cywilów. O zrujnowanych miastach w strefie bitewnej już nie wspominając...
A gdyby Niemcom udało się odeprzeć alianckie desanty?
Historycy nie lubią „gdybania”, ale wiedzą, że lubią je miłośnicy historii, więc przedstawiają na taką okoliczność swoje przypuszczenia. Oto wypowiedzi w tej kwestii znawców tematu, udzielone BBC.
Prof. Gary Sheffield, historyk wojskowości:
„Gdyby D-Day się nie powiódł, byłoby to szczególnie kosztowne dla Wielkiej Brytanii. Porażka dałaby ogromny impuls „baronom bombowców”, którzy argumentowali, że strategiczne ataki powietrzne na niemieckie miasta mogą rzucić kraj na kolana. Istniało niewielkie prawdopodobieństwo, że Amerykanie przeszliby do defensywy w Europie i skoncentrowaliby się na pokonaniu Japończyków. Myślę, że Sowieci mogliby wygrać wojnę w pojedynkę, być może do 1946 roku. Mogliśmy być świadkami niesienia sierpa i młota nie tylko w Polsce i wschodnich Niemczech, ale w Niemczech Zachodnich, krajach Beneluksu i Francji”.
Prof. Soenke Neitzel, historyk:
„Gdyby D-Day się nie powiódł, znacznie podniosłoby to morale w Niemczech. Naród niemiecki spodziewał się, że będzie to decydująca bitwa i jeśli uda im się pokonać aliantów, być może uda im się wygrać wojnę. Myślę, że Hitler wycofałby swoje główne dywizje z Zachodu, aby walczyć na froncie wschodnim. Pod koniec czerwca Armia Czerwona rozpoczęła wielką ofensywę, która zniszczyła niemiecką Grupę Armii Środek i sądzę, że dywizje francuskie przybyłyby za późno, aby pomóc. Byliby jednak w stanie powstrzymać Rosjan przed dalszym posuwaniem się, niż to miało miejsce w rzeczywistości”.
Prof. Dennis Showalter, historyk wojskowości:
„Gdyby D-Day się nie powiódł, wśród Amerykanów, którzy nawoływali do inwazji przez Kanał La Manche, doszłoby do bolesnej ponownej oceny sytuacji. Eisenhower prawie na pewno złożyłby rezygnację i prawie na pewno trzeba by ją przyjąć. Możliwe jest również, że prezydent USA Roosevelt mógł przegrać wybory w listopadzie 1944 r., co mogło spowodować zmianę administracji. Myślę, że można byłoby wówczas ożywić kampanię śródziemnomorską, ponieważ tutaj alianci coś osiągali i mieli spore siły na miejscu”.
Gen. sir Richard Dannatt (w latach 2006-09 był szefem brytyjskiego Sztabu Generalnego):
„Gdyby D-Day zakończył się niepowodzeniem i kosztowną stratą ludzi i sprzętu, zebranie sił do kolejnej próby inwazji zajęłoby lata, a nie miesiące. Rosjanie prawdopodobnie kontynuowaliby natarcie w kierunku Europy Zachodniej, ale w wolniejszym tempie ze względu na dostępność większej liczby niemieckich rezerw, które można by rozmieścić przeciwko nim. Nie sądzę, by bombardowania strategiczne przyniosły rozwiązanie, a Stany Zjednoczone skierowałyby swoje główne wysiłki na Pacyfik. Intrygujące pytanie brzmi: czy aliantom udałoby się w dalszym ciągu uzyskać bezwarunkową kapitulację Niemiec, czy też doszłoby do wynegocjowania zakończenia wojny? Jak w takim przypadku wyglądałaby dzisiejsza Europa?”.
Polecany artykuł: