Ukraiński czołg Abrams „Lucyfer”. Jak Ukraina modyfikuje czołgi do obrony przed dronami

Wojna w Ukrainie to poligon doświadczalny wymuszający błyskawiczną adaptację. Najnowszym tego przykładem jest czołg M1A1 Abrams „Lucyfer”, zaprezentowany przez 160. Samodzielną Brygadę Zmechanizowaną w mediach społecznośiowych. Jego zdjęcia pokazując zaawansowane modyfikacje mające na celu ochronę przed największą zmorą pojazdów pancernych – wszechobecnymi dronami FPV.

Ukraińska 160. Samodzielna Brygada Zmechanizowana nadała jednemu ze swoich czołgów Abrams złowieszczy przydomek „Lucyfer”, co ma odzwierciedlać jego niszczycielską rolę na froncie i stanowić ostrzeżenie dla sił przeciwnika. Jednak to nie nazwa przykuwa największą uwagę, a jego wygląd. Pojazd, będący jednym z 49 czołgów M1A1 Abrams przekazanych Ukrainie przez Australię, został wyposażony w rozbudowany pancerz klatkowy. Ta konstrukcja osłania wieżę, boki kadłuba oraz tył maszyny, tworząc swego rodzaju egzoszkielet.

Jest to bezpośrednia odpowiedź na taktykę masowego wykorzystania dronów FPV, które stały się jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla ciężkiego sprzętu. Tanie i precyzyjne bezzałogowce są w stanie atakować najsłabsze punkty czołgów, takie jak pancerz stropowy wieży, pokrywa silnika czy tył pojazdu czyli miejsca, gdzie tradycyjny pancerz jest najcieńszy.

Era dronów, czyli zmierzch dominacji czołgów?

Wojna w Ukrainie zweryfikowała pozycję czołgu. Pojawienie się tanich, masowo produkowanych dronów FPV (First Person View) z głowicami kumulacyjnymi zdemokratyzowało zdolność do niszczenia pojazdów pancernych. Wcześniej wymagało to użycia specjalistycznych systemów rakietowych lub innych czołgów. Dziś niewielki, trudny do wykrycia dron może precyzyjnie uderzyć w cel wart miliony dolarów, co zmusiło obie strony konfliktu do poszukiwania nowych rozwiązań ochronnych.

Doświadczenia z pierwszej fazy użytkowania amerykańskich Abramsów były dla Ukraińców bolesne. Pojazdy dostarczone przez USA poniosły straty niemal natychmiast po wejściu do walki na początku 2024 roku, co na pewien czas doprowadziło nawet do ich wycofania z najbardziej zagrożonych odcinków frontu. Według różnych statystyk, które przywołał m.in ekspert Damian Ratka na platformie X, z dostarczonych przez USA i Australię czołgów = 82 sztuk - 33 M1A1SA od USA i 49 M1A1AIM od Australii, rosjanom udało się skutecznie trafić 25 czołgów. Zniszczonych zostało 10 czołgów, uszkodzonych 15 maszyn, a przejąć i ewakuować udało się 5 uszkodzonych czołgów. Według jego wyliczeń Ukraina posiada jeszcze około 57 czołgów M1A1SA i M1A1AIM.

Co też ważne odnotowania, bo zapewne spora część osób myśli, że Abramsy są niszczone przez Rosjan na masową skalę dzięki droną i wsparciu artylerii. Otóż jak wskazuje Damian Ratka, czołgi Abrams "wykazały się wysoką odpornością na trafienia, i najwyższym poziomem ochrony i przeżywalności załóg" - napisał na X.

Mimo tego, do zniszczenia wielu maszyn doszło, dlatego właśnie te doświadczenia stały się motorem napędowym dla inżynierów i techników polowych, którzy rozpoczęli intensywne prace nad zwiększeniem przeżywalności załóg.

Inżynieria na froncie: ewolucja od improwizacji do systemu

Pierwsze modyfikacje pancerza, określane potocznie jako klatki przetrwania, były często prostymi, spawanymi w pośpiechu konstrukcjami. Choć zapewniały pewien poziom ochrony, miały istotne wady, przede wszystkim ograniczały funkcjonalność pojazdu, np. blokując obrót wieży. Konfiguracja zastosowana w „Lucyferze” reprezentuje zupełnie nowe, bardziej zaawansowane podejście jak wskazuje Defence Blog.

Pancerz „Lucyfera” to nie jednolita, toporna klatka. Składa się z oddzielnych modułów chroniących wieżę oraz kadłub. Takie rozwiązanie jest efektem analizy inżynieryjnej i stanowi krok w stronę standaryzacji, którą można będzie powielać w innych jednostkach. Modułowość ułatwia montaż, naprawę uszkodzonych segmentów i adaptację do różnych wariantów pojazdów.

Najważniejszą innowacją w porównaniu do wcześniejszych, prowizorycznych osłon jest zachowanie pełnej obrotowości wieży - jak wskazuje Defence Blog. Klatka nad wieżą jest zamontowana w taki sposób, że obraca się razem z nią, nie ograniczając pola ostrzału armaty i karabinów maszynowych. To kluczowa cecha, która pozwala czołgowi zachować pełną użyteczność bojową, jednocześnie chroniąc go przed atakami z góry. 

Modyfikacja czołgu „Lucyfera” nie jest odosobnionym przypadkiem. To część szerszego trendu adaptacji zachodniego sprzętu do realiów ukraińskiego frontu. Już wcześniej mieliśmy nagrania i zdjęcia czołgów Abrams i innych jak leopard 1 i 2, gdzie ukraińskie załogi montowały kostki pancerza reaktywnego Kontakt-1 pochodzenia radzieckiego. Ma on za zadanie neutralizować głowice kumulacyjne, zanim dotrą one do pancerza zasadniczego.

Co ciekawe 28 marca 1. Samodzielny Pułk Szturmowy Ukrainy informował w swoich mediach społecznoścowych, że rozpoczął modyfikację czołgów Abrams polegającą na zapewnieniu im dodatkowej ochrony dostosowanej do warunków panujących na linii frontu i poza wspomnianymi klatakami i Kontakt-1 modyfikacje obejmowały również wnętrze pojazdów. Ukraińcy integrują zlokalizowane, ukraińskojęzyczne panele sterowania, co znacznie upraszcza i przyspiesza szkolenie załóg, które nie znają języka angielskiego.

Dośiadczenia z wojny 

Doświadczenia z Ukrainy, a zwłaszcza udowodniona podatność na ataki zachodnich czołgów, mają już wpływ na myślenie o przyszłości broni pancernej. Armia amerykańska, widząc pewne ograniczenia obecnej konstrukcji Abramsa, przyspieszyła prace nad jego następcą w ramach programu M1E3 Abrams. Nowa generacja ma być lżejsza, bardziej mobilna i w znacznie większym stopniu polegać na aktywnych systemach ochrony (APS) oraz operacjach sieciocentrycznych, niż na samym grubym pancerzu.

Czołg Abrams M1A1

Czołg Abrams M1A1 FEP to amerykański czołg podstawowy III generacji używany przez amerykański Korpus Piechoty Morskiej (USMC) charakteryzujący się szeregiem zmian względem starszych wersji w zakresie siły ognia oraz poziomu ochrony załogi. Wóz otrzymał unowocześniony pancerz, zapewne z wkładami ze stopu zubożonego uranu. Jeżeli chodzi o siłę ognia, czołg otrzymał celownik główny z nowym dalmierzem laserowym oraz nowszą kamerę termowizyjną o zakresie przybliżenia nawet 50-krotnie. Uzbrojenie pozostało bez zmian i stanowi je dalej armata M256 kal. 120 mm oraz uzupełniający ją karabin maszynowy M240 oraz M2. Za napęd odpowiada dalej turbina gazowa AGT-1500 o mocy 1500 KM, pozwalający na rozpędzenie czołgu do 70 km/h

Abramsy w Poznaniu