W kuluarach niemieckiej polityki i biznesu krąży scenariusz, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się nieprawdopodobny. Po nieudanym podejściu do giełdowego debiutu francusko-niemieckiego giganta zbrojeniowego KNDS, rząd w Berlinie sonduje możliwość jego pełnej nacjonalizacji - jak informuje niemiecki Handelsblatt na bazie informatorów. Decyzja ta, choć postrzegana jako ostateczność, ma na celu zapewnienie stabilności firmie o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa Europy.
Dlaczego ambitne plany IPO zostały wstrzymane?
Pierwotny plan zakładał, że KNDS zadebiutuje na giełdach we Frankfurcie i Paryżu w lipcu 2026 roku, co miało być jednym z największych IPO sektora obronnego w ostatnich latach. Jednak w ostatniej chwili oferta publiczna została odroczona. Oficjalnym powodem była „zmienność na rynku”, jednak według doniesień „Financial Times”, główną przeszkodą okazały się wygórowane oczekiwania finansowe dotychczasowych niemieckich właścicieli.
Rodziny Bode i Braunbehrens, posiadające 50% udziałów, miały trudności z przekonaniem inwestorów do wyceny przekraczającej 12 miliardów euro. Na początku roku mówiło się nawet o kwotach rzędu 18-20 mld euro. Tymczasem nastroje na giełdzie dla spółek zbrojeniowych uległy pogorszeniu. Akcje konkurenta, firmy Rheinmetall, straciły na wartości, a pod presją znalazły się również inne firmy z sektora, jak Hensoldt czy Renk. W tej sytuacji inwestorzy nie byli skłonni zaakceptować tak wysokiej ceny za akcje KNDS.
Plan B Berlina: Nacjonalizacja jako scenariusz awaryjny
Wobec niepewności rynkowej, niemiecki dziennik „Handelsblatt”, powołując się na źródła rządowe, poinformował, że rząd niemiecki rozważa również całkowitą nacjonalizację firmy. Jeśli warunki dla IPO nie poprawią się do września, Berlin może zdecydować się na przejęcie całości udziałów należących do niemieckich rodzin.
W takim scenariuszu Niemcy i Francja (która już posiada 50% akcji) stałyby się równoprawnymi udziałowcami, posiadając po 50% udziałów w KNDS. Jak stwierdzono w portalu, „mogłoby to zapewnić firmie pewne początkowe bezpieczeństwo”. Co ciekawe, plan ten zakłada nietypowe rozwiązanie: rodziny Bode i Braunbehrens miałyby otrzymać opcję odkupu 20 procent swoich akcji w późniejszym terminie, aby móc je wprowadzić na giełdę, gdy warunki rynkowe staną się bardziej sprzyjające.
21 lipca minister obrony Niemiec Boris Pistorius dał jasno do zrozumienia, że Niemcy zamierzają za wszelką cenę zabezpieczyć sobie wpływy na producenta czołgów KNDS. „W jakiejkolwiek formie” – powiedział w Kassel, zapytany, czy obecna struktura własnościowa jest dla niego również opcją w perspektywie długoterminowej. Firma ma ogromne znaczenie dla obronności i gospodarki Niemiec, podkreślił Pistorius podczas wizyty w zakładach KNDS w Kassel.
Wrześniowe IPO wciąż preferowaną opcją
Mimo dyskusji o nacjonalizacji, zarówno rząd w Berlinie, jak i zaangażowane strony wciąż liczą na powodzenie oferty publicznej we wrześniu. Pierwotne porozumienie między Niemcami a Francją zakładało, że oba państwa obejmą po 40% akcji, a pozostałe 20% trafi do wolnego obrotu na giełdzie. Rzecznik niemieckiego Ministerstwa Gospodarki w rozmowie z portalem podkreślił, że rząd podtrzymuje zamiar szybkiej oferty publicznej i nabycia 40% udziałów w KNDS. Optymizm podtrzymuje przykład firmy Renk, dostawcy skrzyń biegów do czołgów, która również odwołała swoje IPO jesienią 2023 roku z powodu złej koniunktury, by ostatecznie z sukcesem zadebiutować na giełdzie cztery miesiące później.
Prezes KNDS Germany, Johann Hohenwarter, podkreślił, że firma jest gotowa na IPO. Decyzja ta może zostać podjęta „w każdej chwili”, powiedział, ale zależy od sytuacji rynkowej. Inwestycja rządu federalnego jest postrzegana przez firmę pozytywnie: „My jako firma, a także pracownicy”, bylibyśmy bardzo zadowoleni. Pistorius powiedział, że nie chce spekulować na temat IPO ani możliwych alternatyw. „Nasz interes jest jasny: chcemy utrzymać tę kluczową technologię, tę kluczową niemiecką technologię, pod niemiecką kontrolą, na równi z naszymi francuskimi partnerami”. Forma, jaką to przybierze, zostanie ustalona w wyniku rozmów w nadchodzących tygodniach.
KNDS – kim jest francusko-niemiecki gigant zbrojeniowy?
KNDS (KMW+Nexter Defense Systems) to holding powstały w 2015 roku z fuzji niemieckiego Krauss-Maffei Wegmann (KMW) i francuskiego Nexter Systems. Jest to jeden z najważniejszych graczy na europejskim rynku obronnym, zatrudniający około 11 000 osób i generujący w 2025 roku przychody na poziomie 4,4 miliarda euro. W portfolio firmy znajdują się kluczowe systemy uzbrojenia, w tym:
- Czołg podstawowy Leopard 2
- Samobieżna haubica Panzerhaubitze 2000
- Francuski czołg Leclerc
- Bojowe wozy piechoty i pojazdy opancerzone
Fuzja miała być symbolem europejskiej integracji w przemyśle obronnym. Jednak w praktyce struktura własnościowa 50/50 (państwo francuskie i niemieckie rodziny) doprowadziła do impasu decyzyjnego. Obie części koncernu – niemiecka i francuska – często działały niezależnie, co było widoczne choćby na niedawnych targach zbrojeniowych w Paryżu, gdzie KNDS France i KNDS Germany prezentowały obok siebie konkurencyjne koncepcje czołgów nowej generacji. Przejęcie kontroli przez rządy obu państw mogłoby pomóc w przezwyciężeniu tego problemu i pełniejszej integracji potencjału firmy w ramach projektów takich jak Main Ground Combat System (MGCS).