PHaSR – laserowy dazzler w stylistyce z filmów SF

Ludzka pomysłowość nie zna granic. W konstruowaniu tzw. techniki militarnej również. Powstały i będą powstawać takie bronie strzeleckie, które można nazwać mianem nadzwyczaj oryginalnych. Niektóre nie wychodzą z fazy prototypowej. Inne są tzw. ślepą ścieżką w rozwoju broni strzeleckiej. Niektóre są produkowane, ale w niewielkich seriach, z przeznaczeniem do tzw. specjalnego użytku. Do kuriozalnej broni strzeleckiej śmiało można zaliczyć prototypowy dazzler, czyli oślepiacz laserowy: Personal Halting and Stimulation Response, w skrócie: PHaSR.

Mężczyzna celuje z futurystycznego karabinu PHaSR. Na miniaturze napis kurioza. O dazzlerze czytaj na SE Portal Obronny.
Autor: mediadefence gov/ Materiały prasowe

• Wykorzystanie światła w walce stosowane jest od zarania cywilizacji.

• Podczas II wojny światowej emitery świeciły mocą Słońca.

• US Air Force Research Laboratory podjęło się skonstruować indywidualny dazzeler.

• PHaSR nadawał się bardziej jako rekwizyt do filmów SF niż na pole walki.

• Projekt zakończono z przyczyn technicznych i pozatechnicznych.

Oślepić przeciwnika – taktyka stosowana od tysiącleci

Przyznacie, że ta broń prezentuje się fantastycznie. Nie chodzi o to, że jest piękna, ale wygląda niczym rekwizyt z filmów SF. To miała być broń przyszłości, ale po kilku latach prac nad nią okazało się, że nie ma przed nią przyszłości. Dlaczego? O tym na końcu.

Zacznijmy od oczywistości: oślepianie przeciwnika stosuje się, odkąd człowiek prowadzi wojny. Stanąć do walki ze słońcem świecącym w oczy wroga, znaczyło, że  ma się już na początku starcia przewagę. I ta zasada dotyczyła wszelkich starć. Tak wielkich armii, jak i ich walk „jeden na jednego”. Słońce można było wykorzystać w dzień. A w nocy?

Dopiero w XX wieku, po I wojnie światowej, a na dobre – w kolejnej, rozwiązano ten problem. Sowieci, rozpoczynając (16 kwietnia 1945 r.) Berlińską Operację Strategiczną, wycelowali w pozycje obronne Niemców 142 reflektory przeciwlotnicze.

Nie do końca udało się ich oślepić, bo Z-15-4 miały moc „tylko” kilkudziesięciu tysięcy lumenów. Moc promieni słonecznych wytwarzały amerykańskie i angielskie emitery światła. Montowano je na czołgach. W wieży, zamiast działa, tkwiły lampy łukowe. Takiego sprzętu vel broni w boju użyto wielokrotnie. „Świetlne” czołgi skutecznie pozbawiały Niemców woli stawiania oporu. Po wojnie takie oślepiacze poszły w odstawkę. Idea odżyła w latach 60., gdy w USA uruchomiono pierwszy na świecie działający laser.

Garda: Szczyt NATO w Ankarze – Portal Obronny
Portal Obronny SE Google News

Co było możliwe tylko w SF, mogło zaistnieć w realu

Laserowe działa zestrzeliwujące wrogie rakiety, posyłające na dno okręty wojenne, czołgi z laserowymi działami itd. Marzenia generałów mogły się ziścić. Marzyli nie tylko o „ciężkiej” artylerii laserowej. Koncypowali: dobrze byłoby, gdyby piechota dysponowała laserami do „personalnego obezwładniania”, sprzętem o gabarytach indywidualnej broni strzeleckiej.

Z tego powodu przed 2005 r. US Air Force Research Laboratory, ściślej: jego zespół ScorpWorks w Directed Energy Directorate, rozpoczął prace nad taką bronią. Przy czym zaznaczmy: naukowcy postanowili opracować broń, która nie powoduje trwałej utraty wzroku.

Inżynierowie z ScorpWorks wierzyli, że ich wynalazek z czasem wejdzie na wyposażenie nie tylko wojska, ale i tzw. sił porządkowych. W jednym z komunikatów ogłosili: „Technologia laserowa opracowywana przez pracowników Laboratorium Badawczego Sił Powietrznych w bazie lotniczej Kirtland w Nowym Meksyku będzie pierwszą przenośną, nieśmiercionośną bronią odstraszającą, przeznaczoną do ochrony żołnierzy i kontrolowania wrogich tłumów”

W źródłach nie ma informacji o tym, kiedy rozpoczęto prace koncepcyjne nad PHaSR (na marginesie: co za fatalnie brzmiąca nazwa, zabrakło tylko numeracji w stylu 7GS89M). Dwa prototypy były gotowe w październiku 2005 r. Jeśli nie były one czymś zbliżonym do naszego futurystycznego czołgu PL-01 Concept – czyli atrapą, to trochę czasu trzeba było poświęcić na ich skonstruowanie. 

Prace mogły być o tyle ułatwione, że prawie 9-kilogramowej wagi PHaSR nie był pierwszą bronią, której użycie skutkuje tymczasowym zdezorientowaniem i oślepieniem celu. Przed nim opracowano (i nawet wyprodukowano w niewielkiej serii) taki neutralizator Saber 203.

Laser był wkładem do M203, 40-mm granatnika montowanego zatrzaskowo pod karabinem M16. Dodatkowo do karabinu montowano akumulator do zasilania lasera półprzewodnikowego. Operator ładował kapsułę do granatnika. Spust był na akumulatorze.

Saber 203 „wystrzeliwał” światło ciągłym lub pulsacyjnym strumieniem. W każdej chwili można było wyjąć kapsułę i zastąpić ją granatem. Saber 203 był użyty w 1995 r. przez amerykańskich specjalsów w operacji somalijskiej. Potem słuch o tej broni zaginął.

Można więc założyć, że celem konstruktorów ScorpWorks było nie to, żeby PHaSR prezentował się futurystyczno-fantastycznie. Chodziło o to, by był lepszy niż Saber 203. To tylko przypuszczenia, bo w źródłach niewiele jest konkretnych danych. Historia PHaSR kończy się w marcu 2006 r. Skoro Saber 203 miał zasięg „ognia” 300 m, to tyle samo – lub więcej – miały prototypy PHaSR. Dlaczego ta broń skończyła żywot na etapie prototypu? Z przyczyn technicznych i… prawnych.

Z pewnością PHaSR prezentował się olśniewająco

Jednak broń ma być skuteczna i poręczna, a nie tylko mamić wzrok stylistyką. Ten dazzler był nieporęczny, zbyt ciężki dla piechociarza. Tracił na skuteczności przy złej pogodzie. W zadymieniu na polu walki też zdecydowanie była ona osłabiona. Produkcja byłaby droga, bo rozwiązania laserowe do tanich nie należą.

Pentagon wolał inwestować w prace nad rozwojem ciężkich systemów artyleryjskich, niż wydawać dolary na coś, co mogło być zastąpione choćby przez granaty błyskowe albo nawet i silne latarki taktyczne.

Przede wszystkim projekt uśmierciły wątpliwości co do tego, czy PHaSR będzie oślepiał przeciwnika jedynie tymczasowo. Możliwe było, że – na przykład – przy strzałach oddanych z bliskiej odległości ostrzelany mógł stracić wzrok na zawsze. A na produkcję i wykorzystywanie takiej broni nie pozwala prawo międzynarodowe. W 1995 roku został wydany IV protokół do konwencji (z 1980 r.) „o zakazie lub ograniczeniu użycia pewnych broni konwencjonalnych, które mogą być uważane za powodujące nadmierne cierpienia lub mające niekontrolowane skutki”.

Artykuł I stanowi:

„Zabrania się stosowania broni laserowej specjalnie przeznaczonej do tego, że jej wyłączną funkcją bojową lub jedną z funkcji bojowych jest spowodowanie trwałej ślepoty nieuzbrojonego oka lub oka z urządzeniem korygującym wzrok. Wysokie Umawiające się Strony nie będą przekazywały takiej broni żadnemu państwu ani jednostce niebędącej państwem”.

I to w zasadzie zdecydowało o fiasku projektu PHaSR. Nie znaczy to, że taka broń nie powstanie. Prawo wojenne, określając globalnie, często bywa nieprzestrzegane, a jeszcze częściej interpretowane. A taką możliwość daje artykuł III. A brzmi on:

„Oślepienie będące wynikiem przypadkowym lub ubocznym skutkiem prawnie dozwolonego wojskowego zastosowania systemów laserowych, włączając w to systemy laserowe skierowane przeciwko sprzętowi optycznemu, nie jest objęte zakazem, o którym mowa w niniejszym protokole”.

Czy to oznacza, że przeciwnika lustrującego przedpole przez lornetkę można razić bronią laserową, mając świadomość, że po takim strzale już nigdy niczego nie zobaczy?