Do obsługi nowego sprzętu potrzeba także odpowiedniej liczby personelu

2026-08-05 9:04

F-35 jest na pewno dobrym zakupem, ponieważ to samolot piątej generacji. Jest to tzw. enabler – daje nowe możliwości siłom powietrznym i siłom zbrojnym jako całości. Kwestią otwartą pozostaje tylko to, ile takich samolotów potrzebujemy, co się z tym wiąże, jaki jest pakiet uzbrojenia i szkoleniowy oraz jaki offset przewidziano dla przemysłu – wskazuje, w rozmowie z agencją Newseria, mjr rez. pilot Robert „Bluto” Gałązka, obecnie ekspert ds. wojskowości i lotnictwa taktycznego.

Lecący myśliwiec F-35 z widocznym płomieniem z silnika. Na miniaturze mjr Robert Gałązka. Czytaj na SE Portal Obronny.
Autor: Pixabay/Newseria/ Materiały prasowe

• Społeczeństwo powinno wiedzieć, dlaczego kupujemy ten a nie inny sprzęt wojskowy.

• Potrzebujemy lotnictwa myśliwskiego,t eraz dysponujemy jedynie lotnictwem wielozadaniowym.

• Potrzebujemy rakiety dalekiego zasięgu, która będzie w stanie odsunąć potencjalnego przeciwnika od polskich granic.

Newseria: – Jak bardzo potrzebny jest nam kolejny nowoczesny sprzęt? Czy zamówienia, które są obecnie realizowane, wystarczą, czy będą nam potrzebne kolejne?

Robert Gałązka: – Bardzo chciałbym, aby w Polsce doszło do debaty i aby jasno przedstawiono społeczeństwu, dlaczego kupujemy dany sprzęt. F-16 zostały kupione w przetargu. Każdy wiedział, dlaczego ten system uzbrojenia wybrano i co się z tym wiąże: jaka jest korzyść dla przemysłu, a jaka dla sił powietrznych i sił zbrojnych ogólnie. Tak samo było z M-346 jako samolotem zaawansowanego szkolenia. Jednak platformy takie jak FA-50 i F-35 kupiono już bez przetargu.

Jako pilot i major rezerwy chciałbym usłyszeć, jaki plan na te platformy mają siły powietrzne i jak zamierzają ich użyć w dobie nowych wyzwań w domenie bezpieczeństwa. Okres konfliktów asymetrycznych chyba się zakończył. Jesteśmy krajem frontowym, graniczymy z Federacją Rosyjską, która ma zapędy wykazywane obecnie na Ukrainie. Kwestią kluczową jest to, co będzie za 10–15 lat i jak się do tego przygotujemy. Chciałbym widzieć to przygotowanie jako kompleksowe i mające jasno wytyczone cele.

– Jak Pan jako ekspert ocenia te zakupy? Czy są one przemyślane, zgodne z harmonogramem, scenariuszem i potrzebami, czy po prostu kupujemy dlatego, że pojawiły się pieniądze?

– F-35 jest na pewno dobrym zakupem, ponieważ to samolot piątej generacji. Jest to tzw. enabler – daje nowe możliwości siłom powietrznym i siłom zbrojnym jako całości. Kwestią otwartą pozostaje tylko to, ile takich samolotów potrzebujemy, co się z tym wiąże, jaki jest pakiet uzbrojenia i szkoleniowy oraz jaki offset przewidziano dla przemysłu. Na pewno potrzebujemy o wiele więcej platform bojowych, jeśli chcemy posiadać zdolność do dominacji powietrznej nad własnym terytorium. Aby to osiągnąć, potrzebujemy lotnictwa myśliwskiego, a w tym momencie dysponujemy jedynie lotnictwem wielozadaniowym.

– Czy potrzebujemy również dywersyfikacji, jeśli chodzi o rodzaj tego wyposażenia i typy samolotów?

– Gdyby Pani zapytała mnie o to 15 lat temu, powiedziałbym: „potrzebujemy 300 samolotów F-16 i damy sobie radę”. W tej chwili zmieniłem zdanie ze względu na to, co dzieje się za naszymi granicami. Dlatego też budujemy zintegrowany system obrony powietrznej, Wisła, Narew, Pilica, San, ale częścią tego systemu jest również lotnictwo bojowe.

Lotnictwo wielozadaniowe rozwijano w czasach świata jednobiegunowego, gdy generalnie nikt nie przewidywał symetrycznych konfliktów zbrojnych. Okazuje się jednak, że ta anomalia w historii cywilizacji się zakończyła i mamy świat taki, jaki mamy.

Jeśli chcemy obronić Rzeczpospolitą, musimy posiadać dominację w powietrzu nad własnym terytorium w celu zapewnienia nieskrępowanego manewru wojsk własnych. Po II wojnie światowej nie było konfliktu zbrojnego, w którym zwycięska strona nie posiadałaby dominacji w powietrzu. Jest ona koniecznym elementem do osiągnięcia zwycięstwa – w tym przypadku mówię o działaniach obronnych Rzeczypospolitej w potencjalnym konflikcie.

Garda: PZL-Świdnik AW109/149
Portal Obronny SE Google News

– A jak dużo brakuje nam do tej dominacji w powietrzu?

– Brakuje nam platformy wyspecjalizowanej w wywalczaniu dominacji w powietrzu. Po stronie zachodniej dostępne są obecnie platformy takie jak F-22, F-15C, F-15EX oraz europejski Eurofighter. Potrzebujemy również efektora, czyli rakiety dalekiego zasięgu, która będzie w stanie odsunąć potencjalnego przeciwnika od polskich granic.

– Dopytam jeszcze o system szkoleniowy w kontekście nowych zakupów. Przez wiele lat nie realizowano takich transakcji – czy mamy odpowiednie kadry i doświadczenie?

– Jest to ogromne wyzwanie dla sił powietrznych, ponieważ pozyskanie nowego sprzętu i nowych platform wymaga odpowiedniej liczby personelu. W Dęblinie funkcjonuje bardzo nowoczesny system szkolenia pilotów odrzutowych oparty na samolocie M-346. On działa, tylko trzeba go po prostu zeskalować – zacząć szkolić więcej pilotów. To duże wyzwanie, ale to już pytanie do dowództwa sił powietrznych; jestem majorem rezerwy.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki