Strach przed AfD w Niemczech. Rząd w tajemnicy tworzy plany awaryjne, by ratować logistykę NATO

Wysokie notowania Alternatywy dla Niemiec (AfD) przed kluczowymi wyborami landowymi budzą w Berlinie poważne obawy o bezpieczeństwo całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Rząd federalny w tajemnicy opracowuje plany awaryjne, które mają zapobiec paraliżowi logistycznemu NATO, na wypadek gdyby AfD, po przejęciu władzy w którymś z krajów związkowych, próbowała sabotować ruchy wojsk sojuszniczych - informuje niemiecki "Die Welt".

We wrześniu oczy całych Niemiec zwrócone będą na wschód, gdzie w Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim odbędą się wybory do landtagów. Sondaże są jednoznaczne i dla wielu niepokojące, Alternatywa dla Niemiec (AfD), partia w niektórych kręgach uznawana za skrajnie prawicową i otwarcie opowiadająca się za prorosyjskim kursem, cieszy się ogromnym poparciem. W Saksonii-Anhalt ostatnie badania dają jej nawet 41% poparcia, co mogłoby pozwolić na samodzielne rządy. Ten scenariusz, jeszcze do niedawna czysto teoretyczny, dziś spędza sen z powiek w Berlinie a także... dowódcom NATO. Obawy nie dotyczą jedynie wewnętrznej polityki Niemiec, ale fundamentalnej kwestii dla całego sojuszu – zdolności do szybkiej reakcji w razie zagrożenia militarnego ze strony Rosji.

W przypadku rosyjskiego ataku na wschodnią flankę NATO, to właśnie Niemcy miałyby stać się centralnym węzłem logistycznym sojuszu. Zgodnie z planami obronnymi, przez terytorium RFN miałyby być transportowane setki tysięcy żołnierzy z państw sojuszniczych, a także ciężki sprzęt, broń i zaopatrzenie. To kluczowy element strategii odstraszania i obrony, znany jako Host Nation Support.

Politycy i wojskowi obawiają się, że właśnie w tym krytycznym momencie Władimir Putin mógłby wykorzystać podziały polityczne wewnątrz Niemiec, aby sparaliżować działania NATO. Jak donosi dziennik „Welt”, powołując się na źródła w kręgach obronnych, celem Kremla nie musi być militarne pokonanie sojuszu, co byłoby niezwykle trudne. „Ale jeśli uda mu się znaleźć i pogłębić polityczne podziały w sojuszu, to będzie to najszybszy sposób na jego zniszczenie” – cytuje gazeta. Z tej perspektywy, wykorzystanie prokremlowskich polityków do opóźnienia przerzutu wojsk NATO mogłoby okazać się „bardzo skuteczne”.

„Operacyjny Plan Niemcy” (OPLAN DEU) i ryzyko opóźnień

Rząd AfD w kraju związkowym, jak przyznają eksperci w rozmowie z gazetą, nie byłby w stanie całkowicie zablokować realizacji niemieckiego planu operacyjnego (OPLAN DEU). Mógłby go jednak znacząco „spowolnić”. Kluczowa dla NATO jest faza poprzedzająca ewentualny atak Rosji. Zgodnie z doktryną Sojuszu, przerzut sił na wschodnią flankę ma się rozpocząć, gdy tylko pojawią się pierwsze sygnały o przygotowaniach do agresji. Cały proces, od uruchomienia procedur po rozmieszczenie wojsk, może potrwać od pięciu do sześciu tygodni. Ta faza jest niezwykle wrażliwa, ponieważ odbywa się w warunkach formalnego pokoju. To idealny moment na rosyjskie ataki hybrydowe – cyberataki na systemy logistyczne, akcje sabotażowe czy inspirowanie protestów przeciwko transportom wojskowym. Rząd landowy kontrolowany przez AfD mógłby w takiej sytuacji stać się nie tylko biernym obserwatorem, ale aktywnym czynnikiem potęgującym chaos.

Tobias Krull, wiceprzewodniczący komisji spraw wewnętrznych w parlamencie Saksonii-Anhalt z ramienia CDU, wskazuje na potencjalne punkty zapalne, takie jak opóźnienia w dysponowaniu policji landowej do eskortowania konwojów wojskowych, przeciąganie procedur związanych z wydawaniem zezwoleń na transporty wielkogabarytowe oraz celowe spowalnianie rozpowszechniania dyrektyw i wdrażania planów operacyjnych na poziomie administracji landowej. Nawet kilkudniowe opóźnienia w fazie przerzutu sił mogłyby dać Rosji strategiczną przewagę i podważyć wiarygodność gwarancji sojuszniczych.

W obliczu tego zagrożenia, kilka federalnych ministerstw, w tym resort spraw wewnętrznych, intensywnie pracuje nad środkami zaradczymi. Jak potwierdził w rozmowie z „Welt” poseł CDU Roderich Kiesewetter, celem jest zapewnienie mobilności wojskowej nawet w sytuacji, gdy rząd landowy odmawia współpracy. Plany te poruszają się jednak na granicy niemieckiego porządku konstytucyjnego, który gwarantuje dużą autonomię krajom związkowym.

Rozważane scenariusze awaryjne zakładają również, że w sytuacjach kryzysowych zadania związane z ochroną infrastruktury krytycznej (mostów, tuneli, elektrowni) oraz kluczowego personelu mogłyby przejąć sąsiednie kraje związkowe.

Ochrona informacji, infrastruktury krytycznej i kwestie konstytucyjne 

Jednym z kluczowych problemów jest ochrona informacji niejawnych. Minister obrony Boris Pistorius już zapowiedział, że w przypadku rządu z udziałem AfD, konieczne będzie zbadanie, jakie informacje mogą być nadal przekazywane. Istnieje realna obawa, że wrażliwe dane wywiadowcze dotyczące operacji NATO mogłyby trafić w niepowołane ręce. Die Welt informował w czerwcu, że koalicja CDU/CSU i SPD rozważa zaostrzenie ochrony informacji niejawnych w Bundestagu w związku z kontaktami posłów AfD z Rosją. Powodem są niedawne wizyty przedstawicieli tej partii, w tym wiceprzewodniczącego frakcji Markusa Frohnmaiera, na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu, gdzie spotkali się między innymi z szefem Gazpromu Aleksiejem Millerem oraz specjalnym przedstawicielem Putina ds. inwestycji i współpracy gospodarczej Kiriłłem Dmitrijewem – obaj objęci zachodnimi sankcjami z powodu wojny przeciwko Ukrainie.

Steffen Bilger, parlamentarny sekretarz generalny CDU/CSU, stwierdził, że Bundestag powinien sprawdzić, jak lepiej chronić informacje wymagające tajemnicy w komisjach i gremiach, uznając te kontakty za wysoce problematyczne pod względem bezpieczeństwa. Ostrzegł, że w środowisku, w którym rosyjskie służby celowo pozyskują informacje i wywierają wpływy, istnieje ryzyko szpiegowania lub nadużycia wrażliwych danych z przestrzeni parlamentarnej. Podobnie Sebastian Fiedler z SPD podkreślił, że Rosja prowadzi wojnę nie tylko czołgami i rakietami, lecz także szpiegostwem, operacjami wpływu, dezinformacją i polityczną infiltracją, dlatego ochrona informacji niejawnych w parlamencie musi mieć najwyższy priorytet. Jego zdaniem kto demonstracyjnie spotyka się z osobami z najbliższego kręgu władzy i gospodarki Putina, stawia nie tylko polityczne, ale i bezpieczeństwa pytania, a wolny mandat poselski nie jest wolną kartą do zdrady niemieckich interesów bezpieczeństwa. 

Podobne obawy wyraził brandenburski minister Jan Redmann (CDU), który stwierdził, że dostęp partii częściowo skrajnie prawicowej do informacji istotnych dla bezpieczeństwa stanowi konkretne, a nie teoretyczne zagrożenie, ponieważ model bezpieczeństwa Niemiec opiera się na zaufaniu i wspólnych wartościach z partnerami na poziomie federalnym, landowym i międzynarodowym. 

Przewodniczący Parlamentarnego Gremium Kontroli Marc Henrichmann (CDU), które nadzoruje służby wywiadowcze, stwierdził, że w razie przejęcia odpowiedzialności rządowej przez AfD zagrożona byłaby cała niemiecka architektura bezpieczeństwa. Podkreślił, że partia mająca udokumentowane powiązania ze skrajnie prawicowymi środowiskami i wyraźnie prorosyjski kurs wystawiłaby to zaufanie na poważną próbę, dlatego służby bezpieczeństwa powinny jak najwcześniej sprawdzić, jak najlepiej chronić wrażliwe informacje, źródła i struktury operacyjne. Sebastian Fiedler, rzecznik frakcji SPD ds. wewnętrznych, ostrzegł przed AfD jako przeciwnikiem, który w formie skrajnie prawicowego i przyjaznego Putinowi rządu landowego mógłby znaleźć się „we własnym domu”. Jego zdaniem skrajni prawicowcy u władzy nie powinni wiedzieć, kto z nich był obserwowany przez urząd ochrony konstytucji. Zwrócił też uwagę na tysiące zapytań AfD w parlamentach dotyczących kwestii bezpieczeństwa, których celu do dziś nie wyjaśniono w pełni, sugerując hipotezę, że takie informacje mogłyby interesować Rosję. 

Największym wyzwaniem pozostaje jednak kwestia prawna. „Kluczowe pytanie brzmi, jak ominąć państwo, które nie przestrzega porządku federalnego, nie naruszając konstytucji” – przyznaje Kiesewetter. Niemiecka Ustawa Zasadnicza przewiduje co prawda instrument tzw. przymusu federalnego (art. 37), który pozwala rządowi w Berlinie zmusić land do wypełniania obowiązków. Jest to jednak środek ostateczny, który nigdy w historii RFN nie został użyty i wymagałby wcześniejszego udowodnienia naruszenia prawa przez land.

Inną możliwością jest uruchomienie przepisów nadzwyczajnych w stanie napięcia lub obrony, które dałyby rządowi federalnemu szersze uprawnienia. Wymaga to jednak większości dwóch trzecich głosów w Bundestagu, której obecna koalicja rządowa nie posiada bez wsparcia opozycji.

Niemcy to logistyczny „most” dla Polski

Scenariusz nakreślony przez Die Welt stanowi poważne i bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Nasza strategia obronna opiera się na założeniu, że w pierwszych dniach konfliktu będziemy w stanie powstrzymać napór przeciwnika do czasu przybycia sił sojuszniczych – przede wszystkim z USA, Wielkiej Brytanii, Francji i innych krajów Europy Zachodniej. Niemcy są kluczowym, a w praktyce jedynym lądowym korytarzem tranzytowym o odpowiedniej przepustowości, przez który te siły mogą dotrzeć do Polski. To przez niemieckie autostrady, linie kolejowe i porty musiałby zostać przetransportowany ciężki sprzęt: czołgi, artyleria, amunicja i setki tysięcy żołnierzy. Każde opóźnienie w tym procesie działa na bezpośrednią niekorzyść Polski. Rząd landowy kontrolowany przez AfD, nawet jeśli nie mógłby prawnie zablokować transportów, ma w ręku szereg narzędzi do ich celowego spowalniania. Opóźnienie kluczowych posiłków nawet o kilka dni mogłoby dać agresorowi wystarczająco dużo czasu na osiągnięcie swoich celów strategicznych na terytorium Polski, zanim skuteczna pomoc sojusznicza zdąży nadejść.

Z perspektywy Rosji, taki scenariusz jest idealny. Kreml mógłby wykorzystać wewnętrzne problemy polityczne w Niemczech, aby sparaliżować zdolność NATO do szybkiej reakcji. Nie musiałby nawet pokonywać Sojuszu militarnie; wystarczyłoby, że zasiałby chaos, podziały i niepewność, czy pomoc w ogóle nadejdzie. Taka sytuacja mogłaby zachęcić Rosję do testowania spójności NATO poprzez bardziej agresywne działania, licząc na to, że polityczne hamulce w Niemczech uniemożliwią skuteczną odpowiedź.

Sam fakt, że niemiecki rząd federalny opracowuje plany awaryjne mające na celu obejście potencjalnie niechętnych władz landowych, świadczy o randze problemu. Działania te mają zapewnić, że rola Niemiec jako hubu logistycznego nie zostanie naruszona. Dopóki nie powstaną solidne i sprawdzone mechanizmy kryzysowe, ryzyko związane z poważnym problemami dla Polski jest niebezpieczne. Wizja ta jest postrzegana jako "czarny scenariusz" dla Polski.

Ponad tysiąc prawników domaga się delegalizacji AfD

W związku z rosnącym poparciem dla AfD Spiegel z 4 sierpnia poinformował, że ponad tysiąc niemieckich prawników, w tym adwokaci, sędziowie, prokuratorzy podpisało otwarty list wzywający do wszczęcia procedury zakazu AfD przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym. List, początkowo podpisany w połowie lipca przez ponad 500 osób, a obecnie przez co najmniej 1051, skierowano do rządu federalnego i posłów do Bundestagu. Inicjatorem jest Republikańskie Stowarzyszenie Adwokatek i Adwokatów (RAV), które powołuje się na ekspertyzę prawną Gesellschaft für Freiheitsrechte (GFF). Według tego opracowania polityka AfD narusza zasadę godności człowieka oraz zasadę demokratyczną zawarte w Ustawie Zasadniczej i jest zatem niekonstytucyjna. Autorzy listu wzywają Bundestag i rząd do niezwłocznego podjęcia kroków w celu złożenia wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności partii i jej zakazania, obawiając się w przeciwnym razie poważnej szkody dla demokracji oraz zagrożenia dla wielu ludzi, gdyby AfD zdołała wprowadzić w życie swoją politykę sprzeczną z konstytucją. 

Obawy o kontrolę na Bundeswehrą

Na początku lipca szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EVP) w Parlamencie Europejskim Manfred Weber (zarazem wiceprzewodniczącego CSU) ostrzegał przed możliwością, że Bundeswehra mogłaby kiedyś znaleźć się pod kontrolą AfD. Weber, odnosząc się także do trwającego zbrojenia niemieckiej armii, stwierdził w rozmowie z „Welt am Sonntag”, że nikt nie może wykluczyć, iż w przyszłości AfD przejmie kontrolę nad siłami zbrojnymi, co byłoby katastrofą. Zauważył, że wielu ludzi w Europie obawia się silnie uzbrojonej niemieckiej armii pod wpływem tej partii. W programie wyborczym AfD znajduje się wezwanie, by Bundeswehra kultywowała „najlepsze tradycje niemieckiej historii wojskowej”, co według Webera oznacza czysty nacjonalizm, a nie tradycję związaną ze Stauffenbergiem. Partia domaga się przywrócenia powszechnego poboru, skupienia się na obronie narodowej i sojuszniczej, ograniczenia misji zagranicznych, silniejszego finansowania i rozbudowy rezerwy oraz orientacji na tradycje wojskowe, a zdecydowanie odrzuca ideę armii europejskiej.

Ostrzegł też, że AfD – podobnie jak partia Marine Le Pen we Francji – mogłaby rozbić unijny „związek pokojowy”. Dlatego zaproponował powrót do idei europejskiej armii Konrada Adenauera, by żadna armia w Europie nie mogła już zagrażać sąsiadom ani odmawiać pomocy w kryzysie. Jako konkretne zagrożenie wskazał możliwe zwycięstwo skrajnej prawicy we Francji w nadchodzącym roku, gdy nowa prezydent jako naczelna dowódczyni mogłaby ogłosić, że bezpieczeństwo Francji zaczyna się nad Renem, co uniemożliwiłoby Niemcom, Polsce i Finlandii liczenie na francuską pomoc wobec Rosji. Weber podkreślił, że „brandmauer” (kordon sanitarny) jest absolutnie konieczny wobec neonazistów, ale europejscy chadecy sami określają jego zakres i nie pozwolą narzucać sobie definicji przez lewicę i zielonych. Jeden z liderów AfD Tino Chrupalla nazwał niedawno ministra obrony Borisa Pistoriusa „ministrem wojny” i sprzeciwił się nowym miliardowym pomocą NATO dla Ukrainy.

Gen Król: Wojna na Ukrainie i logistyka