Jak Kijów i Moskwa usprawiedliwiają uderzenia w obiekty cywilne?

Wakacyjny wypoczynek na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego należy uznać za... ekstremalny. Prawdopodobieństwo bycia świadkiem ataku ukraińskich dronów od dwóch lat jest wysokie. Przekonali się o tym wypoczywający w kurorcie Gelendżyk (leżącym w Kraju Krasnodarskim, po drugiej stronie Cieśniny Kerczeńskiej). Tam 3 sierpnia na zatłoczonej plaży rozbił się ukraiński dron. Były ofiary. Jedne źródła mówią o 3 zabitych, inne o 7 śmiertelnych ofiarach. 40 osób zostało rannych. Moskwa oskarża Kijów o terroryzm, a Kijów officially nie ustosunkował się do tego zdarzenia.

Sylwetka żołnierza niosącego drona na ramieniu na tle zachodzącego słońca. O wojnie dronów czytaj na SE Portal Obronny.
Autor: General Staff of the Armed Forces of Ukraine/ Facebook

• Ofiary wśród cywilów bywają efektem zestrzeliwania dronów lub zakłócania ich sygnału nad terenami zamieszkałymi.

• Kijów i Moskwa atakują cywilnych gigantów logistyki, traktując je jako zaangażowane we wspieranie sił zbrojnych.

• Wojna zaciera granicę między infrastrukturą cywilną a wojskową, czyniąc z cywilnych łańcuchów dostaw element logistyczny armii.

Co jest prawdą, co półprawdą, a co fikcją propagandową?

Ani Siły Zbrojne Ukrainy, ani Kancelaria Prezydenta Ukrainy nie wydały oświadczenia, ponieważ ich polityka informacyjna w takich przypadkach sprowadza się do stwierdzenia, że ludność cywilna nie jest i nie była celem ukraińskich ataków.

W mediach ukraińskich również zbytnio nie rozpisują się o incydencie wojennym, który spowodował ofiary śmiertelne. Wchodząc w linki dotyczące takich relacji na głównych portalach ukraińskich, natrafia się na komunikat (po ukraińsku): „Nie ma takiej strony. Błąd 404”.

Rzecz jasna media rosyjskie nie unikają relacjonowania i komentowania poniedziałkowego zdarzenia, które określają bez ogródek jako ukraiński atak dronowy. Na rosyjskich niezależnych portalach (uznanych przez władze za tzw. agentów zagranicznych), takich jak Meduza, wspomina się, że Ukraińcy nieoficjalnie twierdzą, iż na plażowiczów spadł dron wskutek zakłócenia jego lotu przez rosyjskie systemy walki elektronicznej, a nie dlatego, że celowo skierowano go w plażę.

W czasie wojny trudno czasem rozstrzygnąć, co w informacjach podawanych przez jej strony jest prawdą, co tzw. półprawdą, a co fikcją propagandową. Trzeba mieć na uwadze, że Moskwa konsekwentnie zaprzecza, by celem jej ataków rakietowych lub dronowych były obiekty cywilne. Jednak w serwisach informacyjnych widzimy materiały ukazujące zniszczone domy. I one są zniszczone.

Rzecz w tym, że nie brakowało przypadków, gdy rosyjskie rakiety nie trafiały w cele militarne zlokalizowane w pobliżu osiedli mieszkaniowych. W przekazie ukraińskim wspomina się o tym, a w rosyjskim - dobitnie akcentuje. Czy to usprawiedliwia działania – celowe lub niezamierzone – których ofiarami są cywile, niezależnie od ich obywatelstwa? Nie, nie usprawiedliwia.

Oczywiście nie ma najmniejszej szansy, by dowiedzieć się z całą pewnością, czy ukraiński dron uderzył w plażę, bo w nią był wycelowany, czy też spadł na plażowiczów, bo Rosjanie zakłócili jego lot. Obie strony będą przedstawiały swoją argumentację i obie będą brzmiały wiarygodnie, aczkolwiek wiadomo, że tylko racje jednej strony będą zgodne z rzeczywistością.

W poniedziałek (3 sierpnia) wybrzeże Morza Czarnego było celem dla wielu ukraińskich dronów. Według Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 131 ukraińskich bezzałogowców nad rosyjskimi regionami, anektowanym Krymem i Morzem Czarnym. Proukraiński kanał na Telegramie „Krymskij Wietier” poinformował o pożarze w pobliżu Mostu Kerczeńskiego i terminalu naftowo-gazowego. Odłamki zestrzelonych dronów spadły na targowisko w Kerczu i pobliski budynek mieszkalny.

Czy celem ukraińskich BSP było targowisko? Nie – był nim jakiś obiekt przemysłowy, do którego drony nie dotarły. Jest więc bardziej prawdopodobne, że na plażę w Gelendżyku również spadł zneutralizowany dron.

Według publikacji serwisu Agentstwo (wpisanego w Rosji do rejestru „agentów zagranicznych”) plaża znajduje się w pobliżu ośrodka wypoczynkowego „Rasswiet”, który należy do zakładów NPO Maszynostrojenija – jednego z najważniejszych rosyjskich przedsiębiorstw rakietowo-kosmicznych. Oczywiście nie stwierdzono wprost, że to ten ośrodek był celem ukraińskiego ataku.

Cywilne firmy celem ataków – strony twierdzą, że są zaangażowane w wojnę

Od kilku tygodni Ukraina prowadzi tzw. głębokie uderzenia (które mogą być uznawane za co najmniej kontrowersyjne) w magazyny giganta sprzedaży internetowej Wildberries. To numer jeden w Rosji, odpowiednik globalnego Amazona. Ostatni taki atak (4 sierpnia) sprawił, że magazyn Wildberries spłonął doszczętnie – zginęło pięć osób, a sześć zostało rannych. Takie dane przekazał we wtorek na Telegramie gubernator obwodu moskiewskiego Andriej Worobjow. Tenże uznał ten atak za terrorystyczny. A Kijów konsekwentnie nie komentuje bezpośrednio incydentów i strat na terytorium Rosji. Skupia uwagę na własnych ofiarach i podkreślając, że wszelkie szkody po stronie rosyjskiej są nieuniknionym skutkiem wojny rozpoczętej przez Moskwę.

SZU atakują skutecznie, bo właściciele Wildberries jeszcze przed wtorkowym atakiem oszacowali straty będące skutkiem poprzednich uderzeń na ok. 2 mld USD. To terroyzm - alarmują właściciele. Natomiast Kijów tłumaczy, że atakuje obiekty przedsiębiorstwa zaangażowanego we wspieranie polityki wojennej Kremla. Ukraińska edycja Forbesa podaje, że według Kijowa sieć dystrybucyjna Wildberries jest wykorzystywana do magazynowania i transportu podzespołów używanych przez rosyjski przemysł zbrojeniowy. Chodzi m.in. o elektronikę, komponenty nawigacyjne oraz części do dronów, a także sprzęt wojskowy zamawiany bezpośrednio przez wolontariuszy i żołnierzy na potrzeby frontu.

Władze Ukrainy nie kryją ponadto, że Wildberries wzięto na celownik odwetowo. To odpowiedź na wielokrotne, systematyczne uderzenia Rosji w ukraińską cywilną sieć logistyczną, w tym liczne magazyny i terminale prywatnej firmy kurierskiej Nowa Poszta.

Uderzyły w nie rosyjskich środków napadu powietrznego, ponieważ Moskwa o tej firmie ma o analogiczną opinię jak Ukraina o przedsiębiorstwie Wildberries. Rosja tłumaczyła swoje ataki tym, że magazyny i terminale Nowej Poszty to zakamuflowane huby logistyczne SZU. Według oświadczeń Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej w obiektach tych mają być przechowywane oraz transportowane ładunki o przeznaczeniu wojskowym, amunicja, a także BSP i komponenty do ich montażu, co opisują m.in. rosyjskie agencje Interfax.

Oczywiście , powtórzę po raz kolejny i ostatni, zarówno Rosja, jak i Ukraina uznają ataki na tego typu obiekty drugiej strony za akty terroryzmu i naruszenie zasad prawa wojennego. W czasie wojny – warto przypomnieć – prawda i cywile giną jako pierwsi…

Garda: Schrony na Ukrainie
Portal Obronny SE Google News