Kryzys w programie MGCS. Czy francusko-niemiecki czołg umarł, zanim powstał?

Przyszłość jednego z ważniejszych europejskich projektów zbrojeniowych, francusko-niemieckiego czołgu nowej generacji Main Ground Combat System (MGCS), stanęła pod znakiem zapytania. Oświadczenie francuskiego szefa sztabu, generała Fabiena Mandona, sugerujące wycofanie się Niemiec z programu, wywołało medialną burzę i falę spekulacji. Choć Berlin i Paryż oficjalnie zaprzeczają fiasku projektu, narastające od lat problemy i zmiana koncepcji projektu każą zapytać, czy francusko-niemiecki czołg przyszłości nie jest już tylko dyplomatyczną fasadą.

Podczas czwartkowego przesłuchania w parlamencie francuski szef Sztabu Generalnego, generał Fabien Mandon, powiedział, że Niemcy miały się wycofać ze wspólnego projektu czołgu "stwierdziliśmy, że Niemcy postanowiły wycofać się z projektu" – powiedział, odnosząc się do programu MGCS. Jego wypowiedź została natychmiast zinterpretowana jako publiczne przyznanie, że wieloletni i kosztowny program zakończył się niepowodzeniem. Generał Mandon dodał, że choć dotychczasowe prace analityczne nad koncepcją przyszłego czołgu nie poszły na marne, to z przemysłowego punktu widzenia decyzja Berlina "nie jest dobrą wiadomością". W czerwcu Politico donosiło, że projekt czołgu nowej generacji jest coraz bardziej skazany na porażkę. W wywiadzie dla „Welt am Sonntag” prezes Rheinmetall Armin Papperger publicznie rozważał możliwość wycofania się Francji z projektu. Według Pappergera, Paryż rozważał drastyczne zmniejszenie swojego wkładu finansowego do mniej niż połowy pierwotnie przewidzianego budżetu.

Reakcja strony niemieckiej na słowa francuskiego szefa Sztabu Generalnego była błyskawiczna i jednoznaczna. Rzecznik niemieckiego Ministerstwa Obrony zdementował te doniesienia, a minister obrony Boris Pistorius, wraz ze swoją francuską odpowiedniczką Catherine Vautrin, stanowczo oświadczył, że „projekt MGCS nie został zakończony, nie upadł, nikt go nie zakończył, a wręcz przeciwnie – jest to kluczowy projekt francusko-niemieckiej współpracy w zakresie systemów lądowych” – powiedział Pistorius. Dodał, że projekt ten jest „całkowicie bezpieczny i stanowi ważny projekt przyszłości dla naszych dwóch narodów, naszych dwóch sił zbrojnych”. Również francuska minister obrony stwierdziła, że projekt czołgu pozostaje aktualny. Wkrótce potem francuskie Ministerstwo Obrony wydało komunikat, w którym wyjaśniono, że słowa generała Mandona dotyczyły jedynie "przesunięcia" harmonogramu, a sam projekt będzie rozwijany z nowym naciskiem na cyfryzację i robotyzację.

Pistorius i Vautrin nie sprecyzowali jednak, czy zgodnie z pierwotnymi planami powstanie wspólny czołg, czy też będzie to jedynie połączenie niemieckiego i francuskiego modelu czołgu w ramach jednego systemu bojowego. W świetle pierwotnych planów byłaby to znacznie okrojona wersja projektu. 

Nieporozumienie wybuchło kilka miesięcy po tym jak 17 lipca 2026 r. wydano wspólne oświadczenie po posiedzeniu Francusko-Niemieckiej Rady ds. Obrony i Bezpieczeństwa, gdzie wskazano, że Francja i Niemcy zamierzają ocenić nowe podejście badawcze w ramach programu MGCS. Dokument przewidywał współpracę nad wspólnymi zdolnościami bojowymi, technologiami autonomicznej jazdy oraz systemami czujników, które mogłyby być stosowane zarówno w załogowych, jak i bezzałogowych pojazdach gąsienicowych. Ustalono również, że zostanie zbadane podejście systemowe pozwalające na wykorzystanie różnych platform w ramach jednej wspólnej architektury operacyjnej. Ta decyzja wyraźnie pokazała, że przyszłe prace w ramach MGCS nie będą już skupiać się wyłącznie na stworzeniu jednej wspólnej platformy czołgu.

Mimo zapewnień na temat kontynuacji programu, wydaje się, że to tylko dyplomatyczna gra pozorów, która ma na celu chowanie problemu, ponieważ program od dawna wydaje się martwy.  

Czym jest projekt MGCS i dlaczego jest tak ważny?

Uruchomiony w 2017 roku przez Angelę Merkel i Emmanuela Macrona program Main Ground Combat System (MGCS) to jeden z dwóch filarów (obok projektu myśliwca FCAS) zacieśnionej francusko-niemieckiej współpracy obronnej. Jego głównym celem było stworzenie przełomowego lądowego systemu bojowego, który w perspektywie 2040-2045 roku miał zastąpić niemieckie czołgi Leopard 2 i francuskie czołgi Leclerc. MGCS od początku był planowany nie jako pojedynczy czołg, lecz jako „system systemów”. Miał obejmować załogową platformę bojową nowej generacji, bezzałogowe pojazdy wsparcia (lądowe i powietrzne) oraz zaawansowany system łączności i dowodzenia oparty na sztucznej inteligencji. W projekt zaangażowani są najwięksi gracze na europejskim rynku zbrojeniowym: KNDS (powstały z połączenia niemieckiego Krauss-Maffei Wegmann i francuskiego Nexter) oraz niemiecki Rheinmetall i francuski Thales.

Mimo ambitnych założeń, program MGCS od lat borykał się z poważnymi problemami. Głównym źródłem napięć były spory o podział prac i kompetencji przemysłowych między firmami z obu krajów. Sytuację dodatkowo skomplikowało dołączenie do projektu w 2019 roku koncernu Rheinmetall, co zaburzyło pierwotnie ustalony, równy podział sił między KMW i Nexter. Kolejnym punktem zapalnym były rozbieżności w kwestiach technologicznych, w tym wybór głównego uzbrojenia – Francuzi forsowali swoją armatę kalibru 140 mm, podczas gdy Niemcy preferowali działo 130 mm. Jednak kaliber zmienia też fundamentalnie wymagania co do wielkości i układu wieży czołgu. Im większa amunicja, tym mniej miejsca na inną technikę, na przykład do zwalczania dronów. Te niekończące się spory prowadziły do wieloletnich opóźnień, a pierwotna data wdrożenia systemu (ok. 2035 r.) została przesunięta o niemal dekadę. Co prawda zaangażowane przedsiębiorstwa KNDS, Thales i Rheinmetall jeszcze w styczniu 2025 ogłosiły utworzenie wspólnej spółki projektowej „MGCS Project Company GmbH” w Kolonii. Rozłam zapowiadał się jednak już miesiące wcześniej. W kwietniu 2024 niemiecki minister obrony Boris Pistorius i jego francuski odpowiednik Sébastien Lecornu w memorandum of understanding na nowo wynegocjowali podział zadań. Program miało strukturyzować osiem filarów – od platformy przez uzbrojenie po system kierowania.

Na niemiecko-francuskiej radzie ministrów w lipcu 2026 Berlin i Paryż zredukowały wreszcie program do samej koncepcyjnej planistyki cyfrowej. Niemieckie Ministerstwo Obrony poinformowało 17 lipca 2026, że oba kraje będą odtąd rozwijać niezależną od platformy technologię dla jednostek opancerzonych i ich sieciowania. Współpraca ograniczyła się do cyfrowej sieci dowodzenia. Obiecany na 2025 demonstrator technologiczny w ogóle nie powstał. A prezes Rheinmetall, Armin Papperger, oszacował środki przekazane do połowy 2026 roku przez wszystkie cztery koncerny łącznie na zaledwie 25 milionów euro w ciągu dziesięciu lat.

Problemy z MGCS nie są odosobnionym przypadkiem. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, w czerwcu, oba kraje ostatecznie porzuciły drugi flagowy projekt Future Combat Air System (FCAS), czyli program budowy myśliwca nowej generacji. Tam również decydującym czynnikiem okazała się rywalizacja przemysłowa i brak porozumienia co do podziału zadań między francuskim Dassault a europejskim Airbusem. 

Jaka przyszłość czeka MGCS?

Mimo oficjalnych zapewnień o kontynuacji programu, jego pierwotna koncepcja stworzenia jednego, wspólnego czołgu wydaje się martwa. Jak było już wspomniane coraz częściej mówi się o redefinicji projektu i skupieniu się na rozwoju wspólnych technologii niezależnych od platformy, takich jak systemy łączności, cyberbezpieczeństwo, automatyzacja i robotyka. W praktyce może to oznaczać, że Niemcy i Francja opracują własne, oddzielne czołgi, które będą jednak połączone wspólnym "cyfrowym układem nerwowym".

Na targach zbrojeniowych Eurosatory w czerwcu KNDS Deutschland pokazało Leoparda 2 A-RC 3.0 z wieżą bezzałogową, radarem do zwalczania dronów i 30-milimetrową armatą przeciwlotniczą jako szybko dostępną ofertę dla wszystkich europejskich użytkowników Leoparda 2. Konsorcjum PSM (KNDS i Rheinmetall) zaprezentowało też koncepcję „MBT Vision 2032” czyli nowy projekt czołgu z armatą 130 mm, trzyosobową załogą w kadłubie i wieżą bezzałogową. Rheinmetall równolegle rozwijał też czołg „Panther KF51”. 

Francja także przygotowuje się na taki scenariusz. Generał Mandon zapowiedział, że wycofywanie czołgów Leclerc rozpocznie się od 2038 roku, dlatego już w 2027 roku Paryż musi rozpocząć własne prace badawcze nad następcą. KNDS France zaprezentował na targach Eurosatory Capint – koncepcję na podwoziu Leoparda z wieżą bezzałogową wyposażoną w armatę ASCALON 120 mm (z opcją szybkiego przejścia na kaliber 140 mm). Francja planuje także uruchomienie w 2027 roku narodowych studiów projektowych nad suwerennym następcą Leclerca. 

Choć ministrowie obrony obu państw deklarują wolę dalszej współpracy, ich rozpaczliwe dementi pokazuje jedynie próbę ratowania dyplomatycznych pozorów. Trudno oczekiwać sukcesu od przedsięwzięcia, w którym nie udało się uzgodnić absolutnie żadnego kluczowego elementu konstrukcyjnego, począwszy od kalibru głównego uzbrojenia, przez podział zysków dla rodzimych przemysłów zbrojeniowych, aż po sam harmonogram wdrożenia maszyn do służby. Kwestia kosztów programu MGCS również stanowi jeden z najbardziej skomplikowanych i problematycznych punktów całego przedsięwzięcia. Szacunki ekspertów oraz niemieckiego resortu obrony wskazują, że całościowy koszt realizacji tego projektu – obejmujący fazę badawczo-rozwojową, budowę demonstratorów, a w końcu masową produkcję i wdrożenie czołgów do służby w latach czterdziestych miał opiewać na astronomiczną kwotę rzędu dwudziestu pięciu miliardów euro.

Patrząc na historię programu z perspektywy czasu, można uznać, że od samego początku nosił on cechy projektu o niezwykle wysokim ryzyku porażki, a jego strukturalne wady ujawniały się na każdym etapie. MGCS nie narodził się bowiem z rzeczywistej, wspólnej potrzeby wojskowej obu armii, lecz z czysto politycznej woli demonstracji jedności europejskiej po Brexicie i wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA w 2016 roku. Paryż i Berlin próbowały na siłę połączyć dwa skrajnie różne podejścia do doktryny obronnej i projektowania uzbrojenia. Francja od początku potrzebowała czołgu lżejszego, bardziej mobilnego, zdolnego do szybkiej projekcji siły w operacjach ekspedycyjnych, na przykład w Afryce, podczas gdy Niemcy tradycyjnie stawiały na ciężki, dobrze opancerzony wóz przeznaczony do klasycznej wojny obronnej na nizinach Europy Środkowej. Sytuację ostatecznie pogrzebała rosyjska agresja na Ukrainę w 2022 roku, która drastycznie zmieniła realia rynkowe i obnażyła rozbieżne harmonogramy obu państw. Niemiecki przemysł zyskał gigantyczne, natychmiastowe zamówienia na czołgi Leopard 2A8 od wielu państw europejskich, co sprawiło, że Berlin stracił motywację do dzielenia się rynkiem z Francuzami i mógł spokojnie czekać na odległy horyzont czasowy MGCS. Z kolei Francja, zmagająca się z kurczącym się budżetem obronnym i pilną potrzebą zastąpienia wysłużonych Leclerców, nie mogła pozwolić sobie na finansowanie projektu, w którym jej rola była systematycznie marginalizowana przez niemieckich konkurentów. W rezultacie program od początku był zakładnikiem sprzecznych interesów komercyjnych, politycznych ambicji i odmiennych wizji pola walki, co przy braku realnego kompromisu technologicznego musiało doprowadzić do obecnego fiaska. W praktyce MGCS może przetrwa jedynie jako luźny pakt badawczy. Sam fizyczny czołg przyszłości zostanie jednak zbudowany oddzielnie przez każde z tych państw na bazie ich własnych programów narodowych, co ostatecznie pogrzebie marzenia o uniwersalnym, europejskim superczołgu.

KNDS CAPINT - Francuski czołg przyszłości | Eurosatory 2026