Wojna w Ukrainie obnażyła słabości NATO. Jak przełamać „biurokratyczny sabotaż”?

2026-02-22 12:05

W jednym ze swych ostatnich raportów US Government Accountability Office (GAO), odpowiednik naszego NIK, poddał analizie tempo realizacji 31 głównych programów zakupowych amerykańskich sił zbrojnych. W przeprowadzonym badaniu chodziło m.in o stwierdzenie czy deklaracje polityków mówiących dużo o skracaniu cyklów zaopatrzeniowych, czyli czasu niezbędnego aby zamówiony sprzęt trafił do żołnierzy - jego końcowych użytkowników udało się zrealizować.

Flaga NATO

i

Autor: PHOTO ART SERVICE / SUPER EXPRESS
  • Raport GAO ujawnia, że czas wdrażania programów zbrojeniowych w USA wydłuża się, co oznacza, że żołnierze otrzymują sprzęt, który może być przestarzały.
  • Bonnie Evangelista wskazuje, że choć szybkie pozyskiwanie sprzętu jest możliwe, system biurokratyczny szybko wraca do starych nawyków, paraliżując innowacje.
  • "Biurokratyczny sabotaż" to świadome lub nieświadome działanie urzędników, którzy, obawiając się ryzyka i konsekwencji, stawiają na proceduralną dokładność zamiast na innowacyjność.
  • Dowiedz się, dlaczego strach przed błędem i brak systemowych zmian blokują modernizację armii, i jak wojna na Ukrainie pokazuje potrzebę pilnych reform.

Raport US Government Accountability Office

Zakładano, że zmiany procedur, przyspieszenie systemu zamówień, dopuszczenie nowych graczy do hermetycznego rynku firm zbrojeniowych i wreszcie zwiększenie rozmaitego rodzaju platform softwarowych dadzą w rezultacie pożądany efekt. Tyle założenia, a jak wygląda rzeczywistość? Zacytujmy odpowiedni fragment raportu US Government Accountability Office, w którym możemy przeczytać:

Średni czas wdrożenia MDAP, które nie osiągnął jeszcze wstępnej zdolności, wynosi ponad 10 lat – nieco dłużej niż w roku ubiegłym.

Jest to kontynuacja trendu wydłużania się cyklu. GAO stwierdziło również, że w przypadku MDAP, które osiągnęły już zdolność, „średni czas wdrożenia wydłużył się z 8 do 11 lat – średnio o 3 lata od pierwotnie planowanej daty". MDAP to najważniejsze programy akwizycji sprzętu dla sił zbrojnych (Main Defence Acquisition Programs), a GAO to skrót oznaczający US Government Accountability Office.

Co wynika z tych danych? Politycy, obserwujący innowacje wdrażane w cyklu kilkumiesięcznym w czasie wojny na Ukrainie, zapowiadają reformy, przyspieszenie, uproszczenie, bo mają świadomość, że działając tak jak do tej pory, żołnierze dostaną sprzęt, który w momencie wyprodukowania może być beznadziejnie przestarzały, ale niewiele się zmienia i wszystko pozostaje „po staremu”.

Jak skrócić czas potrzebny na pozyskiwanie sprzętu dla wojska?

Wyjaśnienia tej kwestii, która również dla polskiego systemu pozyskiwania sprzętu wojskowego ma znaczenie, podjęła się w specjalistycznym portalu War on the Rock Bonnie Evangelista, od kilkunastu lat zaangażowana we wdrażanie nowych rozwiązań, przyspieszających cykl zakupowy w Departamencie Obrony (dziś Wojny). Co do zasady skrócenie czasu potrzebnego na pozyskiwanie sprzętu nie jest niemożliwe. Wielokrotnie już zdarzało się, że wprowadzone nowe rozwiązania, nowe formuły administracyjne, powoływanie specjalnych zespołów zadaniowych przynosiło spodziewane efekty.

Ale na krótko, bo po pewnym czasie system odrzucał zmiany i „wszystko było po staremu”. Jak zauważa Evangelista:

Zmagam się z tymi samymi problemami od 2018 roku, pracując nad programami cyberbezpieczeństwa w armii, gdzie potrzeba operacyjna była oczywista, pilna i niezaprzeczalna. Nie byliśmy w stanie wdrożyć oprogramowania wystarczająco szybko dla brygad cyberochrony działających w obliczu realnych i rozwijających się zagrożeń. Koszt opóźnienia nie był abstrakcyjny. Było to realne ryzyko operacyjne mierzone spadkiem gotowości i zwiększoną ekspozycją. Dlatego stworzyliśmy system szybkiego pozyskiwania, który miał ominąć biurokratyczne bariery, które – jak wszyscy zgodnie twierdzą – stanowią problem. Usprawniliśmy proces podejmowania decyzji, skróciliśmy terminy i skupiliśmy się nieustannie na realizacji zamówień. I zadziałało, ale tylko na krótko.

„Od pomysłu do realizacji”. Ile trwa zamówienie sprzętu?

Zespołowi, w którym pracowała autorka artykułu, udało się przyspieszyć czas „od pomysłu do realizacji” zamówienia na sprzęt o 5 lat, a pierwszą fazę tego procesu, czyli „od pomysłu do wdrożenia” skrócić do 9 miesięcy. Działania były dynamiczne, wszystko przebiegało szybciej, kiedy osoby pierwotnie zaangażowane w tego rodzaju projekt pozostawały na swoich funkcjach. Kiedy odchodziły do innych zadań, to nowi uczestnicy grup i komitetów sterujących, ad hoc powoływanych ciał, których zadaniem miało być przyspieszenie przewlekłych procesów, zaczynali „funkcjonować po staremu” i pierwsze sukcesy odchodziły do historii.

Wraz z upływem czasu i spodziewanymi pierwszymi efektami uwaga polityków poświęcana danemu zagadnieniu również słabła. Trudno się temu dziwić, bo uznawali oni, że „wszystko działa jak należy” i nie ma potrzeby nadal zajmować się daną kwestią. Opisany przez Evangelistę mechanizm przypomina nieco „akcyjność”, często krytykowaną przez ekspertów, również piszącego te słowa, dającą się dostrzec w Polsce.

System nie nagradza innowacyjności

Kiedy wybucha kryzys, uwaga świata polityki skupia się na zagrożonym obszarze, decyzje są podejmowane szybciej, to co w przeszłości zajmowało miesiące, a nawet lata, teraz staje się możliwe w ciągu kilku dni, nawet godzin. A potem wszystko wraca w stare koleiny. Dlaczego? Powodem jest to, że uruchamianemu działaniu nie towarzyszą zasadnicze zmiany systemowe. Politycy nawołują do działania, apelują o zmianę podejścia i mentalności, ale nadal utrzymują system, który nie nagradza innowacyjności, a premiuje podejście proceduralne i bezpieczeństwo.

Przede wszystkim indywidualnych karier zawodowych, ale to jest silniejszy bodziec niż nawoływania i apele o przeprowadzenie zmian. Premiuje się nadal „czystość proceduralną”, czyli zgodność podjętego działania z nakreślonymi znacznie wcześniej i na użytek innych warunków ramami prawnymi. Nie chodzi w tym wypadku o nawoływanie, aby łamać prawo i reguły postępowania, ale o to, że warto zwrócić uwagę na element strachu w działaniu biurokracji, również wojskowej.

Garda: Magdalena Sobkowiak-Czarnecka o mitach na temat SAFE

Drobiazgowe i skrupulatne przestrzeganie prawa

Innowacyjność zawsze wiąże się z większym ryzykiem - błędu, protestu, niepochlebnej oceny zewnętrznych audytorów (np. w rodzaju NIK), co negatywnie może wpłynąć na karierę każdego urzędnika podejmującego tego rodzaju inicjatywy. W efekcie można obserwować dwa zjawiska - pierwszym jest podejście „nie wychylać się” i postępująca jurydyzacja procedur. Nie chodzi w tym wypadku o oszczędność publicznych środków, bo znacznie więcej się ich marnuje w rezultacie przewlekłości postępowania.

W tym wypadku drobiazgowe i skrupulatne przestrzeganie prawa, staje się formułą gwarantującą osobiste bezpieczeństwo osób uczestniczących w procesie zamówień publicznych. Strach urasta w ten sposób do roli czynnika systemowego, kształtującego architekturę systemu, a deklaracje polityków apelujących o przyspieszenie i unowocześnienie systemu zamówień dla wojska sprowadzają się do roli „reformy retorycznej".

Czym jest „biurokratyczny sabotaż"?

Alexis Bonell tego rodzaju postawę porównała w artykule opublikowanych w "Texas National Security Review" do „biurokratycznego sabotażu” zaplanowanego przez poprzedniczkę CIA w czasie II wojny światowej. Opracowano wówczas nawet specjalny podręcznik adresowany do ruchu oporu w państwach okupowanych przez Niemców, który zalecał skrupulatność i dokładność w przestrzeganiu wszelkich zarządzeń i regulacji w połączeniu z „nadmierną” komunikacją, czyli działaniem mającym na celu pozornie wyjaśnienie wszelkich wątpliwości, a w rzeczywistości przeciągające podejmowanie i wdrażanie koniecznych decyzji.

W ten sposób machina biurokratyczna przeciwnika miała zostać sparaliżowana, a paradoksem obecnej sytuacji jest to, jak argumentuje Evangelista, że „naleganie na bezwzględne przestrzeganie regulacji, przekazywanie decyzji komisjom i podnoszenie drobnych zastrzeżeń proceduralnych, obecnie często pojawia się w administracji USA i jest postrzegane jako profesjonalizm". W Polsce do tej listy moglibyśmy dodać „uzgodnienia międzyresortowe”, które dają wielu ośrodkom biurokratycznym, często o marginalnym znaczeniu, zdolność do spowalniania a często również blokowania odważniejszych posunięć.

System karze i eliminuje pionierów innowacyjnego działania

Amerykańska ekspert, pisząc o obecnej sytuacji, stawia ciekawą tezę. Otóż jej zdaniem nie jest prawdą, że w strukturach administracji, w tym wojskowej, brak jest ludzi, którzy byliby zwolennikami zmian, chcieliby pracować „po nowemu”, zdecydowanie przyspieszyć wprowadzanie reform i innowacji. Jest zupełnie inaczej, tylko że tego rodzaju pionierów system „karze” i w konsekwencji eliminuje. Historia wojskowych innowacji w każdym państwie na świecie jest też historią złamanych karier zawodowych tych, którzy „wykraczali przed szereg”. Nie ma się zatem co dziwić głosom, pojawiającym się również w Polsce, iż służba wojskowa, bardzo szybko, nawet w ciągu kilku miesięcy, „wyleczy” młodych entuzjastów innowacji z podobnych marzeń.

W opublikowanym w 2026 roku raporcie "Defence Innovation Board" znalazła się ocena polityki w zakresie gospodarowania „kapitałem ludzkim” w amerykańskiej agencji odpowiadającej za wdrażanie nowych rozwiązań. Można by przypuszczać, że ta organizacja specjalnie powołana do życia, aby sprzyjać nowinkom technologicznym i proceduralnym, sama też będzie zorganizowany w odstający od rutyny sposób i stanie się czymś w rodzaju „inkubatora nowoczesności”. Nic bardziej błędnego, bo jak napisali audytorzy:

Zamiast powoływać profesjonalnych specjalistów ds. innowacji, dawać im uprawnienia i wyznaczać nowe ścieżki kariery lub dostosowywać się do rozwijających się możliwości sektora prywatnego, zorientowanego na misję, z którym Departament konkuruje o talenty – Departament błędnie postrzega siebie jako główną drogę do „służby publicznej” i utrzymuje archaiczny, 20-letni model kariery zarówno dla żołnierzy, jak i cywilów; nie jest to już konkurencyjne podejście do zarządzania talentami w XXI wieku.

Czy fuzja cywilno-wojskowa w administracji publicznej jest możliwa?

Rozwiązaniem może być świadome naśladownictwo przez administrację publiczną, w tym wojskową, rozwiązań sprawdzonych w sektorze prywatnym, a może nawet uporczywe dążenie do implementowania formuły „fuzji cywilno - wojskowej”, w której wybrane, pilotażowe, agencje administracyjne zaczynają pracować tak jak firmy konkurujące na rynku.

Wymaga to jednak innej postawy przywództwa politycznego, które musi patronować nowym rozwiązaniem. Premiowanie innowacyjności, właśnie dlatego, że nie ma gwarancji odniesienia na tym polu sukcesu, jest opcją ryzykowną. Oznacza bowiem przeniesienie odpowiedzialności na wyższy poziom.

Portal Obronny SE Google News

Model „biurokratycznego sabotażu”

Obecny model „biurokratycznego sabotażu” jest bezpieczny również dla kierownictwa politycznego resortu, bo ono w ramach podziału ról wyznacza zadania, które realizuje kto inny. To zaś w praktyce oznacza premiowanie polityki „reform retorycznych”, bo politycy nie są rozliczani z wymiernych rezultatów ich propozycji, a z przygotowywania planów i programów.

Nie jest to zresztą jedynie przypadłość polskiego świata polityki, który „nie radzi sobie” z ociężale działającą machiną biurokratyczną. Podobnie jest we wszystkich państwach europejskich. Jest to system dość wygodny dla przywództwa politycznego, bo i gwarantuje on bezpieczeństwo - co jest tym bardziej istotne, jeśli mamy do czynienia z silnie spolaryzowanym systemem politycznym - i każde niepowodzenie staje się przedmiotem publicznych kontrowersji.

Trudno zatem oczekiwać od racjonalnie działającego polityka, że będzie ryzykował i premiował niekonwencjonalne rozwiązania (czym narazić się może na zarzut świadomego obchodzenia prawa), stawiał na „liderów innowacyjności” w sytuacji, kiedy nowatorstwo zawsze zwiększa ryzyko porażki, a ta zostanie wykorzystana przez rywali politycznych.

Tak powstaje nowa kultura organizacji 

Nowa kultura organizacji powstaje w tysiącach interakcji i milionach codziennych decyzji. Jeśli te będą premiowały odwagę i pomysłowość, a nie nagradzały „proceduralną dokładność”, to z czasem powstaną nowe ramy i modele działania. Obserwacja wojny na Ukrainie dostarcza nam przykładu, że zmiany sposobu funkcjonowania nawet bardzo konserwatywnych i skostniałych struktur są możliwe.

Oczywiście inaczej, na co już dawno eksperci zwrócili uwagę, wprowadza się innowacje w czasie wojn,y a inaczej w czasie pokoju. To oczywiste i na wiele sposobów opisywane zjawisko, ale pytaniem, które warto w związku z tym stawiać, jest kwestia, czy mamy z tym czekać na to, aż znajdziemy się w wojnie? Byłby to ryzykowny scenariusz, tym bardziej, że po ujawnieniu przebiegu ostatnich manewrów, które miały miejsce w Estonii w 2025 roku i które udowodniły jak dalece zdolności NATO-wskich sił lądowych odstają od tego, jak się walczy na ukraińskim froncie, mogłaby to być niezwykle kosztowna lekcja.

Europejska prasa pisze o „kompromitacji” armii państw NATO w starciu z ukraińskimi operatorami systemów bezzałogowych, ale przede wszystkim będącym w ich dyspozycji systemem świadomości sytuacyjnej DELTA. Powinno nas to uwrażliwić na potrzebę szybkich zmian. Rozważania amerykańskich ekspertów mogą być w tym przydatne, ale nie ulega wątpliwości, że sami musimy przełamać osłabiający nas „biurokratyczny sabotaż”.

Sonda
Manewry NATO wywołują strach na Kremlu?