Reformy w amerykańskich siłach zbrojnych. Wnioski dla Polski

2026-01-13 11:40

Donald Trump zaproponował, aby budżet Pentagonu na 2027 rok zamknął się kwotą 1,5 bln dolarów. W opinii amerykańskiego prezydenta skokowe zwiększenie wydatków wojskowych (w 2026 roku wyniosą one 901 mld) jest niezbędne w związku z globalnymi napięciami i „niebezpiecznymi czasami”, w których żyjemy. Autoryzacja takiego wzrostu przez Kongres może być problematyczna, tym bardziej że - jak wynika z analiz The Committee for a Responsible Federal Budget, niezależnego think tanku analizującego wydatki budżetowe - przyjęcie takiego pułapu wydatków oznacza wzrost nakładów na bezpieczeństwo o 5 bln dolarów do roku 2035, a łącznie z kosztami obsługi - przyrost amerykańskiego długu publicznego o 5,8 bln dolarów.

Trump i US Army

i

Autor: Shutterstock
  • Donald Trump planuje ogromny wzrost budżetu Pentagonu, co może wywołać presję na europejskich sojuszników USA.
  • Prezydent USA wprowadza ograniczenia dla koncernów zbrojeniowych, aby wymusić większe inwestycje i szybszą produkcję.
  • Pentagon stawia na rakiety i reformuje system zamówień, aby przyspieszyć wdrażanie innowacji i zwiększyć efektywność.
  • Jak te zmiany wpłyną na bezpieczeństwo Polski i Europy? Czytaj dalej, aby poznać wnioski dla naszego kraju.

Donald Trump podpisał tzw. executive order

Zdaniem Trumpa, wzrost przychodów z ceł powinien wystarczyć na sfinansowanie tych planów, co zapowiada kontynuację polityki w tym zakresie. Z perspektywy europejskich sojuszników Stanów Zjednoczonych wyższe nakłady mogą oznaczać rosnącą presję na wzrost wydatków państw naszego kontynentu, które powinny nadążać w świetle oficjalnej narracji Waszyngtonu za amerykańskimi. Ale obserwowane trendy oznaczają jeszcze inne wyzwania.

Deklaracje Trumpa w sprawie budżetu Pentagonu to nie jedyne, od początku 2026 roku, posunięcie amerykańskiego prezydenta związane z obronnością. Donald Trump podpisał również w ostatnich dniach tzw. executive order, rozporządzenie, w którym nakłada on ograniczenia na wielkie koncerny zbrojeniowe. Najwięksi gracze na tym rynku, giganci w rodzaju Lockheed Martin, RTX czy General Dynamics wypłacili swoim akcjonariuszom w latach 2023-24 w formie dywidendy i wykupu ich akcji 50 mld dolarów, podczas gdy na inwestycje związane z rozbudową własnych zdolności produkcyjnych przeznaczyły jedynie 39 mld dolarów.

To właśnie wzbudziło niezadowolenie Białego Domu, bo administracja od dłuższego już czasu wywiera presję na sektor zbrojeniowy, aby ten zwiększył inwestycje i skalę produkcji. Pentagon nie jest również zadowolony z długich terminów realizacji kontraktów zakupowych i przeciągającym się procesem opracowywania nowych konstrukcji, które są również znacznie droższe niż pierwotnie planowano. System zamówień publicznych (procurement) - zdaniem obecnej ekipy - winien zostać zmodernizowany, uproszczony i skróceniu powinny też podlegać cykle wdrażania innowacji sprzętowych.

Po co prezydentowi USA nowe zarządzenie?

Nowe zarządzenie Donalda Trumpa ma wymusić na największych dostawcach sprzętu wojskowego i amunicji zwiększenie inwestycji, bo wprowadza ono ograniczenia, jeśli chodzi o wypłaty premii dla zarządów (do maksymalnie 5 mln dolarów rocznie) i nakłada na Ministra Wojny obowiązek przeprowadzenia w ciągu najbliższych 60 dni przeglądu wszystkich kontraktów zakupowych Pentagonu.

Jeśli okaże się, że przemysł nie wywiązuje się z terminów dostaw, albo dąży do zwiększenia wartości zamówienia, podwyższając koszty jednostkowe, a jednocześnie firmy wypłacają swym akcjonariuszom dywidendy lub skupują własne akcje z rynku, to w takiej sytuacji Pete Hegseth będzie miał obowiązek wprowadzenia zakazujących takich praktyk dodatkowych klauzul do obowiązujących umów lub wykluczenia de facto dostawców sprzętu z systemu zamówień publicznych, jeśliby ci nie chcieli się na tego rodzaju zapisy zgodzić.

Pentagon chce zwiększyć skalę produkcji broni i amunicji

Podejmowane działania są częścią planu zwiększenia skali produkcji podstawowych rodzajów broni i amunicji. Pentagon opracował np. listę 12 kluczowych rakiet różnych typów, których zapasy winny zostać w najbliższych latach skokowo zwiększone, co ma związek z narastającym zagrożeniem konfliktem z Chinami. Za realizację tej polityki odpowiada Steve Feinberg, podsekretarz stanu w Ministerstwie Wojny, którego zadaniem jest też zreformowanie całego systemów zamówień dla sił zbrojnych.

Na liście priorytetowych - zdaniem Pentagonu - efektorów, których zapasy winny być szybko odbudowane, znajdują się rakiety przechwytujące do systemów Patriot, rakiety dalekiego zasięgu przeznaczone do zwalczania celów na morzu, rakiety SM-6, Precision Strike Missiles i ASSM-y. Szczególnie istotne znaczenie mają rakiety do systemów Patriot zarówno - ze względu na skokowy wzrost globalnego ich zapotrzebowania, jak i duże „zużycie”, np. w ostatnich amerykańskich operacjach związanych z obroną Izraela przed atakiem Iranu.

„Rakiety będą preferowanymi systemami uzbrojenia”

Położenie przez Pentagon nacisku na potrzebę wzrostu produkcji rakiet wynika z ocen ekspertów, którzy analizując doświadczenia dotychczasowych wojen, w tym przede wszystkim konfliktu na Ukrainie, są przekonani, że „rakiety będą preferowanymi systemami uzbrojenia” w przyszłych konfliktach.  Co więcej, ich zdaniem, ze względu na ewolucję konstrukcji zatarciu ulega też obecnie granica między tradycyjnymi rakietami manewrującymi a systemami bezzałogowymi dalekiego zasięgu.

Warto też odnotować, że amerykańskie siły lądowe na podstawie ostatnich doświadczeń w zakresie „zużycia” rakiet w wojnie pełnoskalowej skorygowały swe plany zakupowe, znacznie je rozbudowując. O ile np. w przypadku rakiet przechwytujących PAC-3 MSE do systemów Patriot pierwotnie zakładano potrzebę utrzymywania zasobu magazynowego na poziomie 3376 sztuk, to teraz podniesiono te oczekiwania do 13 773 sztuk.

A jak to wygląda w odniesieniu do realnych możliwości produkcyjnych sektora zbrojeniowego? W tym konkretnym przypadku koncern Lockheed Martin poinformował, że w minionym roku wyprodukował „rekordową od lat” liczbę rakiet do systemów Patriot. Mowa jest o 620 sztukach, co i tak oznacza, że w latach 2024-25 odnotowano 60-proc. skok w zakresie zdolności produkcyjnych. Presja Pentagonu doprowadziła też do uruchomienia nowych inwestycji, które mają dać wzrost produkcji do 2 tys. sztuk rakiet przechwytujących do systemów Patriot, ale dopiero w 2030 roku.

Garda: Lewis L3Harris

Ameryka przygotowuje się do wojny z Chinami o Tajwan?

Jeśli zatem Ameryka przygotowuje się do wojny z Chinami o Tajwan, w której z pewnością zdolności do prowadzenia uderzeń rakietowych odgrywać będą znaczącą, a może nawet dominującą rolę, to trudno w tym wypadku mówić o skokowym wzroście potencjału produkcyjnego. To wywołuje frustrację w administracji i nasilające się głosy akcentujące zarówno potrzebę produkcji - w pierwszym rzędzie na własne potrzeby - a dopiero w drugiej kolejności dla sojuszników, jak i zmodernizowania całego systemu pozyskiwania amunicji i sprzętu wojskowego.

Pentagon zaczął również w ubiegłym roku reformę wewnętrznych struktur odpowiadających za zakupy. Zapowiedziano już likwidację 12 biur wykonawczych odpowiadających za nadzór nad realizowanymi programami akwizycji i powołanie w to miejsce 6 nowych dyrekcji. Na czele każdej z tych struktur będzie stał mający rozszerzone kompetencje Senior Officer odpowiadający za zawieranie i nadzór nad podległymi mu umowami z sektorem zbrojeniowym. Każdy z tych urzędników będzie dysponował „uprawnieniami do szybkiego przyznawania kontraktów, eliminowania wąskich gardeł i upraszczającymi proces dla przemysłu".

Reforma w Pentagonie. Nowy system ma wyeliminować biurokrację

Jak zapowiedział w mediach Dan Driscoll, nadzorujący siły lądowe podsekretarz stanu w Pentagonie, nowy system ma w pierwszym rzędzie wyeliminować biurokrację i niechęć do podejmowania ryzyka, co uważane jest za barierę dla promowania i wdrażania nowych rozwiązań, jak również ma skłonić wojskowych do rozbudowy bazy firm, z którymi warto współpracować. Dostawy realizowane przez wielkie koncerny mają być uzupełniane, a z czasem zastępowane przez produkty małych start-upów, mających swe korzenie w Dolinie Krzemowej, bardziej inicjatywnych i często zaczynających dopiero współpracę z siłami zbrojnymi.

Równolegle amerykańskie siły lądowe inicjowały pod koniec minionego roku wzorowany na sposobie działania rynków finansowych, przede wszystkim funduszy inwestycyjnych podwyższonego ryzyka, program FUZE. W tym projekcie chodzi, jak powiedział mediom Matt Willis, dyrektor programów innowacji w amerykańskich siłach lądowych, o znalezienie nowej formuły współpracy prywatnych firm, prywatnego kapitału i wojska.

Tempo testowania nowych rozwiązań, zdolności do skalowania produkcji, innowacyjność, gotowość do niekonwencjonalnych posunięć w przypadku firm z sektora cywilnego, jak zaobserwowano, jest znacznie większa niż w zdominowanych przez podejście biurokratyczne siłach zbrojnych i dużych koncernach, często zatrudniających emerytowanych wojskowych.

Celem programu jest w związku z tym doprowadzenie do „fuzji cywilno – wojskowej”, a precyzyjnie rzecz ujmując: implementowanie technik i sposobów działania konkurencyjnego sektora gospodarki cywilnej do armii. To, zdaniem obecnego kierownictwa Pentagonu, jest jedyna droga, którą należy podążać, jeśli Stany Zjednoczone chciałyby osiągnąć przewagę jakościową i ilościową nad rywalami geostrategicznymi.

Czołg M1E3 - następca Abramsa z silnikiem Caterpillara

Nowe podejście dotyczy nie tylko nowatorskich rozwiązań związanych z systemami autonomicznymi czy aplikowaniem w siłach zbrojnych sztucznej inteligencji. W przypadku tradycyjnych systemów, jak np. czołgów, zapowiedziano również rewolucyjne zmiany. Następca Abramsa, czołg M1E3, jak zapowiedział gen. Randy George, szef Kolegium Połączonych Sztabów, ma być wyposażony w „cywilny” silnik Caterpillara, z którym podpisano pierwszy kontrakt przewidujący dostawy do lutego 2027 roku.

Ta zmiana podejścia ma w rezultacie przyspieszyć rozpoczęcie testów nowej konstrukcji. W tradycyjnym modelu zakładano, że czołg planowany na następcę Abramsa zacznie przechodzić próby poligonowe najwcześniej w 2030 roku, obecnie jest szansa, aby pierwsze prototypy pojawiły się już w roku 2026.

Plan Dominacji Dronowej Stanów Zjednoczonych

W 2025 roku amerykańskie siły zbrojne uruchomiły też Software Acquisition Pathway (SWP), plan, którego celem jest przyspieszenie rozwoju oprogramowania wojskowego dzięki implementacji najlepszych technik zarządzania projektami i procedur z sektora cywilnego.

Latem 2025 roku Pete Hegseth ogłosił także Plan Dominacji Dronowej Stanów Zjednoczonych, który ma z jednej strony zwiększyć zastosowanie zwłaszcza najmniejszych dronów FPV w siłach zbrojnych (czemu ma służyć przekwalifikowanie ich do kategorii amunicji), jak i zapewnić wzrost amerykańskich zdolności produkcyjnych, po to aby dogonić, a następnie przegonić dominujące w tym segmencie Chiny.

Trump dąży do wzmocnienia US Army

Wprowadzone przez administrację Trumpa zmiany wraz z zapowiadanym wzrostem wydatków budżetowych na obronność świadczą o tym, iż administracja dąży do ilościowego i jakościowego wzmocnienia amerykańskich sił zbrojnych. Jest to w świetle doświadczeń wojny na Ukrainie zupełnie zrozumiałe, ale pociąga też za sobą znaczące konsekwencje, w tym dla amerykańskich sojuszników w Europie.

Jak zauważyli Carlton Haelig and Philip Sheers, autorzy raportu opublikowanego przez CNES (think tank strategiczny uważany za zbliżony do Demokratów), analiza amerykańskich wydatków na obronność skłania do wniosku na temat mającego właśnie miejsce przesunięcia priorytetów. Silniej akcentowana jest potrzeba nowych rozwiązań, w tym platform sprzętowych, mniejszą wagę przykłada się do podejścia ilościowego, w świetle którego siły zbrojne muszą pozyskać odpowiednią „masę” sprzętu i amunicji już będących na ich wyposażeniu, aby być w stanie odstraszać potencjalnych przeciwników.

wami.

Portal Obronny SE Google News

"Departament Obrony musi zwiększyć zakupy obecnych zdolności"

Historycznie polityka zakupów amerykańskiego Departamentu Obrony musiała rozwiązać problem asymetrii horyzontów czasowych. Jak napisali:

Wzmocnienie odstraszania wymaga znalezienia równowagi między horyzontami czasowymi: Departament Obrony (DoD) musi zwiększyć zakupy obecnych zdolności, aby wspierać odstraszanie krótkoterminowe, ale nie może ryzykować poświęcenia programów modernizacji i budowy sprzętu nowej generacji, które utrzymują długoterminową przewagę militarną Ameryki.

Jeśli teraz nacisk zaczyna być kładziony na potrzebę modernizacji sprzętowej, nowe rodzaje broni, masową skalę ich implementacji i nowe podejście taktyczne i operacyjne, to krótkoterminowo zdolności do odstraszania maleją. Wchodzimy zatem w niebezpieczny, zwłaszcza dla amerykańskich sojuszników położonych tak jak Polska w „strefie zgniotu”, okres. Zdolności i determinacja Stanów Zjednoczonych do realizowania polityki odstraszania rywali strategicznych, w rodzaju Rosji czy Chin, relatywnie maleją, co oznacza zarówno automatyczny wzrost ryzyka eskalacji, jak i większe obowiązki państw frontowych.

Znajdujemy się w okresie przejściowym

Niewykluczone, że jest to sytuacja przejściowa, do momentu osiągnięcia nowej relacji sił, korzystnej dla Stanów Zjednoczonych. Ale nie ma gwarancji, że tak się stanie, podobnie jak trudno jeszcze przesądzać o sukcesie amerykańskich reform. A to oznacza brak pewności w kwestii zdolności do przywrócenia dotychczasowego potencjału odstraszania.

Innymi słowy: znajdujemy się w okresie przejściowym i w związku z tym mamy do czynienia zarówno z podwyższonym ryzykiem, co powinno skłaniać do prowadzenia ostrożnej i wyważonej polityki zarówno wobec sojuszników, jak i tym bardziej rywali, a także musimy zacząć więcej od siebie wymagać, bo nasz największy sojusznik w najbliższych latach w większym stopniu będzie zaabsorbowany własnymi sprawami.

Sonda
Jak oceniasz obecną prezydenturę Donalda Trumpa?