Program SAFE (Security Action for Europe) to unijny instrument finansowy, który ma na celu wsparcie państw członkowskich w inwestycjach w przemysł obronny. Polska jest jego największym beneficjentem, uzyskując dostęp do pożyczki w wysokości blisko 44 mld euro, co w przeliczeniu daje kwotę zbliżoną do 180-200 mld złotych. Głównym założeniem programu jest wzmocnienie zdolności obronnych Polski w odpowiedzi na agresywną politykę Rosji. Finansowanie konkretnych projektów modernizacyjnych, które zostały zidentyfikowane jako kluczowe dla bezpieczeństwa państwa. SAFE ma być stabilnym wieloletnim źródłem finansowania modernizacji armii, uzupełniające budżet MON i Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Co ważne nisko oprocentowana pożyczka z długim, 45-letnim okresem spłaty i 10-letnią karencją w spłacie kapitału, czyni to finansowanie wyjątkowo korzystnym.
Jak podkreślają przedstawiciele rządu, jest to rozwiązanie znacznie tańsze niż standardowe mechanizmy finansowania, takie jak emisja obligacji, co może przynieść oszczędności dla budżetu państwa rzędu 30-60 mld złotych.
139 kluczowych projektów – co kupi polska armia?
Jak powiedział w rozmowie z "Super Expressem" wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz - "program SAFE to około 180 miliardów złotych na wzmocnienie polskiej armii w czasie, gdy wojna trwa tuż za naszą granicą".
"Przygotowaliśmy 139 konkretnych projektów, dokładnie takich, jakich potrzebuje Wojsko Polskie – wskazanych przez Sztab Generalny, Straż Graniczną czy Policję. To nie są polityczne pomysły, tylko realne potrzeby armii. Mówimy m.in. o tarczy antydronowej „San”, o tankowaniu w powietrzu, o systemach zwiększających gotowość naszych żołnierzy. To realna ochrona Polski i bezpieczeństwo naszych rodzin. 89% tych środków ma zostać w Polsce – w naszych zakładach i u naszych pracowników. SAFE uruchomimy, bo bezpieczeństwo państwa jest ponad sporem. Ustawa wdrażająca program pozwoli zrobić to szybciej i da dodatkowe bezpieczniki - żeby wszystko odbyło się uczciwie i transparentnie. Dlatego wierzę, że prezydent Karol Nawrocki, myśląc o bezpieczeństwie Polski, podejmie decyzję o podpisaniu tej ustawy" - powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Tarcza antydronowa „San” – odpowiedź na nowe zagrożenia
Jednym z najważniejszych elementów programu jest budowa najnowocześniejszego systemu antydronowego „San”. Jest to odpowiedź na doświadczenia z Ukrainy, gdzie tanie i masowo używane bezzałogowce stanowią ogromne zagrożenie. System „San” nie jest pojedynczym urządzeniem, a kompletną, wielowarstwową baterią bojową. Ma ona stać się kluczowym elementem ochrony wschodniej granicy przed bezzałogowcami np. klasy Geran i mniejszymi dronami kamikadze.
Za realizację tego projektu odpowiada konsorcjum, którego liderem jest Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. Koordynuje ona całość prac i integrację systemów, głównie w oparciu o potencjał spółki PIT-RADWAR w której zakładzie w Kobyłce odbywa się uroczystość podpisania umowy. Kluczowe technologie rakietowe i system artyleryjski dostarczy norweski Kongsberg Defence & Aerospace, natomiast zaawansowane sensory detekcji dronów i niekinetyczne środki ich obezwładniania zapewnia polska firma Advanced Protection Systems S.A., pełniąca rolę strategicznego podwykonawcy.
System SAN został zaprojektowany jako inteligentna, wielowarstwowa sieć. Jego podstawową jednostką organizacyjną będzie moduł bateryjny, w którego skład wejdą trzy plutony ogniowe oraz pluton wsparcia. Każdy z trzech plutonów posiada pełną autonomię operacyjną, co oznacza zdolność do samodzielnego wykrywania, śledzenia i identyfikacji oraz eliminacji celów powietrznych. Są one również zdolne do współdziałania w ramach szerszej sieci obrony powietrznej.
Unikalność i wysoka skuteczność systemu San ma wynikać z zastosowania systemu wieloefektorowego, czyli wielu środków eliminacji zagrożeń. Pozwoli to na skalowalne i ekonomicznie uzasadnione zwalczanie zagrożeń, jakie stanowią bezzałogowe środki napadu powietrznego.
Do dyspozycji dowódców oddane zostaną armaty automatyczne kalibru 30 mm (lub 35 mm) wykorzystujące amunicję programowalną, niskokosztowe rakiety naprowadzane laserowo typu APKWS (ang. Advanced Precision Kill Weapon System) oraz przeciwlotnicze drony-kamikadze przeznaczone do niszczenia wrogich BSP z dużego dystansu. Całość uzupełniają efektory niekinetyczne, które pozwalają na obezwładnianie bezzałogowców z wykorzystaniem środków walki radioelektronicznej.
Kluczem do skutecznego użycia tego zestawu „narzędzi” będzie zaawansowany system zarządzania, działający dzięki ciągłemu napływowi danych z sensorów radarowych, pasywnych czujników radiowych oraz optoelektronicznych. Mogą one w przyszłości zostać uzupełnione o koleje elementy oraz korzystać z danych systemów wyższego szczebla. Docelowo San ma posiadać pełny obraz sytuacji w przestrzeni powietrznej.
Zdolności do tankowania w powietrzu i inne strategiczne inwestycje
Kolejnym kluczowym projektem jest pozyskanie zdolności do tankowania samolotów w powietrzu. Zakup powietrznych tankowców jak wszystko wskazuje A330 MRTT znacząco zwiększy zasięg i czas operacyjny polskich myśliwców, co jest fundamentalne dla skuteczności sił powietrznych. Oprócz tego, środki z SAFE mają być przeznaczone na finansowanie zakupu i produkcji m.in. bojowych wozów piechoty Borsuk, armatohaubic Krab czy przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych Piorun.
Gospodarczy wymiar programu SAFE: Blisko 90% środków zostanie w Polsce
Niezwykle istotnym aspektem programu jest jego wymiar gospodarczy. Zgodnie z deklaracjami rządu, nawet 89% z gigantycznej kwoty blisko 200 mld zł ma zostać wydane w Polsce. Oznacza to potężny zastrzyk gotówki dla polskich zakładów zbrojeniowych, zarówno państwowych (skupionych w PGZ), jak i prywatnych. Taka strategia ma na celu nie tylko modernizację armii, ale również budowę silnego, krajowego przemysłu obronnego, zdolnego do produkcji i serwisowania nowoczesnego sprzętu, a w przyszłości także do jego eksportu do innych państw UE.
Ścieżka legislacyjna i spór polityczny wokół SAFE
Aby Polska mogła sprawnie skorzystać ze środków, rząd przygotował specjalną ustawę, która tworzy ramy prawne dla Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa (FIZB), zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Ustawa, po przyjęciu przez Sejm i Senat, trafi do prezydenta Karola Nawrockiego.
Program i ustawa stały się przedmiotem ostrego sporu politycznego. Prezydent Karol Nawrocki oraz opozycja wyrażali wątpliwości dotyczące m.in. aspektu suwerennościowego, wskazując na ryzyko związane z unijnym mechanizmem warunkowości. Pojawiły się także apele o ujawnienie pełnej listy 139 projektów w celu zapewnienia transparentności wydatków.
Z kolei strona rządowa, na czele z premierem Donaldem Tuskiem i ministrem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, odpiera te zarzuty, podkreślając, że Komisja Europejska nie narzuca, jaki sprzęt ma być kupowany, a suwerenność Polski najlepiej obroni silna armia i mocne sojusze. Rząd argumentuje, że ustawa jest niezbędna do szybkiego i transparentnego uruchomienia środków, a jej zawetowanie byłoby działaniem na szkodę bezpieczeństwa państwa.