Ukraińskie drony „zatopiły” fregatę NATO. Ćwiczenia ujawniły słabości Sojuszu

2026-03-17 15:23

Podczas ćwiczeń NATO REPMUS/Dynamic Messenger 2025, siły morskie dowodzone przez Ukrainę, wykorzystując m.in. drony morskie Magura V7, zdemaskowały poważne luki w obronie Sojuszu. W symulowanych starciach u wybrzeży Portugalii „czerwona” drużyna pokonała siły NATO w każdym z pięciu scenariuszy, „zatapiając” co najmniej jedną fregatę.

  • Podczas ćwiczeń NATO REPMUS/Dynamic Messenger 2025 we wrześniu u wybrzeży Portugalii, siły morskie dowodzone przez Ukrainę, wykorzystując drony Magura V7, pokonały wojska NATO we wszystkich pięciu symulowanych scenariuszach, „zatapiając” co najmniej jedną fregatę.
  • Ukraińska taktyka, oparta na doświadczeniu z Morza Czarnego i innowacyjnym wykorzystaniu szybkich, trudnych do wykrycia dronów Magura V7 (wersje uderzeniowe, rozpoznawcze i wsparcia ogniowego), okazała się kluczowa dla sukcesu i ujawniła poważne luki w obronie NATO.
  • NATO, mimo druzgocących wyników, oficjalnie uznało ćwiczenia za „historyczny kamień milowy” i źródło „cennych wniosków”, podkreślając, że systemy bezzałogowe stanowią „prawdziwe zagrożenie”, na które Sojusz nie jest jeszcze wystarczająco przygotowany.

Manewry wojskowe Sojuszu Północnoatlantyckiego od lat stanowią kluczowy element budowania interoperacyjności i testowania zdolności obronnych. Jednak ćwiczenia REPMUS/Dynamic Messenger 2025, które odbyły się we wrześniu ubiegłego roku u wybrzeży Portugalii, przyniosły rezultaty, które dla wielu mogły być zaskoczeniem. Międzynarodowa grupa morska, w której skład weszły jednostki m.in. z USA, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, ale której dowództwo operacyjne powierzono Ukrainie, wcieliła się w rolę „wroga”. Ich zadaniem było przetestowanie obrony sił morskich NATO („niebieskich”) w realistycznych warunkach bojowych. Wynik? Całkowita dominacja sił dowodzonych przez Ukraińców, którzy wygrali wszystkie pięć zaplanowanych scenariuszy.

Ukraińska taktyka i drony Magura V7 kluczem do sukcesu

Tym, co dało tak znaczącą przewagę „czerwonej” drużynie, było połączenie dwóch kluczowych elementów: doświadczenia bojowego zdobytego podczas wojny na Morzu Czarnym oraz innowacyjnego wykorzystania technologii bezzałogowych. Ukraińcy przywieźli na ćwiczenia kilka wersji swoich słynnych dronów morskich Magura V7. Były to małe, szybkie i trudne do wykrycia jednostki, które mogą być wykorzystywane do różnych celów:

  • Wersja uderzeniowa: wyposażona w ładunek wybuchowy, zdolna do taranowania i niszczenia okrętów.
  • Wersja rozpoznawcza: przenosząca zaawansowany sprzęt do obserwacji.
  • Wersja wsparcia ogniowego: uzbrojona w karabin maszynowy.

To właśnie te systemy, które ukraińska marynarka z sukcesem wykorzystuje do wypierania rosyjskiej Floty Czarnomorskiej z jej baz, okazały się piętą achillesową sił NATO. Od początku rosyjskiej inwazji w 2022 roku, Ukraina, nie posiadając własnych dużych okrętów, zdołała zatopić m.in. krążownik rakietowy „Moskwa” i zmusić Rosjan do przeniesienia głównej bazy floty z Sewastopola do Noworosyjska.

„Nawet nas nie widzieli” – przebieg symulowanych starć

Zasady ćwiczeń były proste: do odniesienia „zwycięstwa” nie było konieczne fizyczne zniszczenie celu. Wystarczyło jako pierwszy namierzyć przeciwnika i udokumentować to na nagraniu wideo, zanim samemu zostało się wykrytym. W jednym z najbardziej wymownych scenariuszy, symulującym atak na konwój, „czerwoni” zadali fregacie NATO tyle wirtualnych „trafień”, że w warunkach prawdziwej bitwy okręt bez wątpienia poszedłby na dno.

Co najbardziej niepokojące, załoga fregaty była całkowicie nieświadoma zagrożenia. Jak relacjonował niemieckiej gazecie „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) jeden z ukraińskich uczestników manewrów, zaledwie pięć minut po udanym „ataku”, na wspólnym czacie pojawiło się pytanie od sił „niebieskich”: „Więc teraz nas zaatakujecie, czy nie?”. Komentarz Ukraińca był dosadny:

„Problem nie polegał na tym, że nie potrafili nas powstrzymać – oni nawet nie widzieli naszej broni”.

Oficjalna reakcja NATO: „Historyczny kamień milowy” i cenne lekcje

Mimo druzgocących dla sił Sojuszu wyników, oficjalny komunikat NATO był utrzymany w dyplomatycznym tonie. Rzecznik Sojuszu w rozmowie z „FAZ” potwierdził, że po raz pierwszy w historii to ukraińska marynarka wojenna koordynowała działania sił „przeciwnika”, co nazwano „historycznym kamieniem milowym, który potwierdza rosnącą rolę Ukrainy w ćwiczeniach NATO”.

Podkreślono, że ukraińskie dowództwo wniosło do manewrów bezcenny „realizm bojowy”, a całe ćwiczenie pozwoliło wyciągnąć „cenne wnioski” dotyczące zagrożeń w realnym świecie. Stwierdzono, że systemy bezzałogowe w połączeniu ze sprawdzonym planowaniem stanowią „prawdziwe zagrożenie” dla sił morskich Sojuszu, a NATO nie jest jeszcze wystarczająco dobrze przygotowane na ataki z użyciem takiej broni.

Z Kijowa wyłonił się jednak inny obraz dotyczący ćwiczeń wojskowych w Portugalii. Stało się jasne, jak bardzo systemy bezzałogowe, takie jak drony, w połączeniu z odpowiednią strategią mogą stanowić „realne zagrożenie” dla NATO. 

Nic więc dziwnego, że według słów szefa niemieckiej armii ukraińscy instruktorzy wojskowi pomogą niemieckiej armii osiągnąć cel, jakim jest gotowość do obrony przed ewentualnym atakiem Rosji na NATO do 2029 roku. Berlin i Kijów uzgodniły, że Ukraina wyśle ​​instruktorów wojskowych do niemieckich szkół wojskowych, aby przekazywać im wiedzę nabytą w czasie walk z Rosją. Generał porucznik Christian Freuding, dowódca niemieckiej armii zapytany przez agencję Reuters o to, jaki wkład wniosą ukraińscy szkoleniowcy, odniósł się do ocen niemieckich i innych zachodnich agencji wywiadowczych, zgodnie z którymi Rosja może być gotowa na zakrojony na szeroką skalę atak na sojusz wojskowy NATO już w 2029 roku.

„To już prawie pojutrze. Nie mamy czasu – wróg nie czeka, aż zadeklarujemy gotowość. Musimy więc wykorzystać każdą możliwość, żeby się przygotować” – powiedział Freuding.

Od ukraińskich instruktorów oczekuje się wniesienia doświadczenia w zakresie artylerii, inżynierii, operacji pancernych, dronów oraz dowodzenia i kierowania.

To nie pierwsza taka lekcja dla Sojuszu

Wyniki ćwiczeń REPMUS/Dynamic Messenger 2025 nie są odosobnionym przypadkiem. Już jesienią ubiegłego roku, podczas ćwiczeń lądowych „Hedgehog” w Estonii, Sojusz otrzymał podobną, bolesną lekcję. Grupa zaledwie dziesięciu ukraińskich specjalistów od dronów zdołała w krótkim czasie zneutralizować dwa bataliony NATO, wykazując szokującą „widoczność” stanowisk dowodzenia i słabe przygotowanie do wojny dronowej. W Brukseli mówiono wówczas o „szoku” i konsternacji. Powtarzające się porażki w starciu z ukraińską taktyką i technologią bezzałogową jasno pokazują, że Sojusz Północnoatlantycki musi pilnie zrewidować swoje doktryny i przyspieszyć adaptację do realiów współczesnego pola walki. Doświadczenie zdobyte przez Ukrainę w boju jest obecnie najcenniejszym zasobem, z którego NATO musi czerpać, aby zachować swoją przewagę technologiczną i operacyjną.

Mateusz Lachowski: Ilu Polaków walczy po stronie Ukrainy? Liczba może zaskoczyć | Mellina
Portal Obronny SE Google News