Polska w programie odstraszania nuklearnego. Rząd stawia na Francję, prezydent na USA

2026-03-03 8:14

Polska, wspólnie z siedmioma innymi krajami europejskimi, włącza się w zaawansowany program odstraszania nuklearnego zainicjowany przez Francję. Decyzję tę ogłosił w poniedziałek (2 marca) premier Donald Tusk, podkreślając strategiczne znaczenie współpracy w obliczu rosnących zagrożeń. Inicjatywa, w której uczestniczą również Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Niemcy, Szwecja i Wielka Brytania, ma na celu wzmocnienie bezpieczeństwa kontynentu poprzez koordynację działań w zakresie obrony nuklearnej. Tymczasem Pałac Prezydencki priorytetowo traktuje amerykański program Nuclear Sharing.

Rafale M z pociskiem atomowym ASMPA-R

i

Autor: Marine Nationale/ Materiały prasowe Dassault Rafale M z pociskiem atomowym ASMPA-R podczas startu z lotniskowca.

Premier Donald Tusk w poniedziałek (2 marca) potwierdził zaangażowanie Polski w zaawansowany program odstraszania nuklearnego. Jak napisał na platformie X, Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w tej sprawie.

„Zbroimy się z przyjaciółmi, aby wrogowie nie ośmielili się nas zaatakować” – podkreślił szef polskiego rządu, wskazując na defensywny charakter tych działań.

Głos w sprawie zabrał również minister koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak, który krótko skomentował: „Dla bezpieczeństwa Polski”. 

Prezydent bez informacji o rozmowach nuklearnych: Polska stawia na USA, a nie Francję?

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, podczas briefingu dla polskich mediów w Białym Domu, odniósł się do doniesień medialnych dotyczących rozmów Polski z Francją w sprawie europejskiego programu odstraszania nuklearnego. Zdecydowanie zaznaczył, że prezydent Karol Nawrocki „nie był o tych rozmowach informowany”. Ta deklaracja rzuca cień na komunikację między rządem a głową państwa w tak istotnych kwestiach bezpieczeństwa narodowego.

Przydacz zakwestionował również realną skuteczność francuskiego arsenału nuklearnego jako „parasola ochronnego” dla Polski. Jego zdaniem, kluczowe pytanie w tym kontekście brzmi, „czy strona francuska ma odpowiedni arsenał nuklearny, aby w sposób rzeczywisty zapewnić parasol ochronny”. 

Amerykański Nuclear Sharing priorytetem dla Polski?

Według prezydenckiego doradcy, to Stany Zjednoczone dysponują „realnymi zdolnościami do odstraszania nuklearnego”. Wskazał na program Nuclear Sharing, w ramach którego amerykańskie zdolności nuklearne są już obecne w kilku państwach europejskich. Marcin Przydacz podkreślił również, że w Europie Środkowej i na wschodniej flance NATO brakuje amerykańskiej obecności nuklearnej, podczas gdy Rosja w ostatnich latach znacząco rozbudowała swoją infrastrukturę wojskową w obwodzie królewieckim i na terytorium Białorusi.

W obliczu tych faktów, szef BPM argumentował, że Polska powinna w pierwszej kolejności „zabiegać o dołączenie do programu Nuclear Sharing i rozmawiać z Amerykanami”. Ta strategia ma na celu wzmocnienie bezpieczeństwa Polski poprzez bezpośrednie zaangażowanie w amerykańskie mechanizmy odstraszania nuklearnego, co zdaniem prezydenckiego doradcy jest bardziej realistyczną i efektywną drogą niż ewentualne poleganie na francuskich zdolnościach.

Pytany przez PAP o ewentualne działania prezydenta w sprawie przystąpienia do programu Nuclear Sharing, Marcin Przydacz skrytykował rząd, zarzucając mu, że „od dwóch lat niewiele się dzieje” w tej kwestii. Wskazał również, że w Sejmie od dwóch lat oczekuje na rozpatrzenie uchwała wzywająca rząd do podjęcia działań w tym zakresie. Prezydencki doradca wyraził swoje wątpliwości, czy marszałek Włodzimierz Czarzasty podejmie jakiekolwiek kroki w tej sprawie.

Mimo sceptycyzmu co do obecnych działań rządu, Przydacz wyraził optymizm co do możliwości przekonania Amerykanów do rozlokowania broni nuklearnej w Polsce. Przywołał przykład z 2015 roku, kiedy to podobny sceptycyzm towarzyszył rozmowom o stacjonowaniu wojsk USA w Polsce. Mimo początkowych obaw, rok później podjęto decyzję o rozlokowaniu kilku tysięcy żołnierzy, a ich liczba wzrosła do ponad 10 tysięcy. „Kropla drąży skałę” – skomentował Przydacz, sugerując, że konsekwentne dążenie do celu może przynieść pożądane rezultaty. Nie ujawnił jednak szczegółów rozmów na ten temat z Donaldem Trumpem, podkreślając, że takie kwestie „najlepiej prowadzone w zaciszu gabinetów”.

Polacy chcą broni jądrowej: Ponad połowa badanych za atomowym odstraszaniem

Ponad połowa Polaków, bo aż 50,9 proc. ankietowanych, opowiada się za pozyskaniem przez Polskę broni jądrowej. Tak wynika z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez IBRiS dla Radia ZET.

Sondaż IBRiS ujawnia, że 20,9 proc. respondentów jest zdecydowanie za pozyskaniem przez Polskę broni jądrowej, natomiast 30 proc. wybrało odpowiedź „raczej tak”. Łącznie daje to wynik 50,9 proc. Polaków popierających ten strategiczny krok. Z drugiej strony, 38,6 proc. badanych wyraża sprzeciw wobec takiego rozwiązania, z czego 23,5 proc. wskazało „raczej nie”, a 15,1 proc. „zdecydowanie nie”. Pozostałe 10,5 proc. ankietowanych nie ma wyrobionego zdania w tej sprawie.

Interesujące jest to, że poparcie dla uzbrojenia w broń jądrową jest niemal identyczne wśród obu płci, wynosząc 51 proc. zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Różnice pojawiają się jednak w odsetku przeciwników: 35 proc. Polek i 42 proc. Polaków jest przeciwko.

Analiza wyników sondażu pod kątem preferencji politycznych respondentów pokazuje znaczące różnice w poparciu dla idei pozyskania broni atomowej. Największe poparcie odnotowano wśród zwolenników prawicy. Aż 79 proc. wyborców Konfederacji oraz 65 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości wyraziło zgodę na taki krok.

Wśród głosujących na Nową Lewicę, 54 proc. badanych popiera uzbrojenie Polski w broń jądrową. Nieco niższe poparcie, bo 40 proc., odnotowano wśród wyborców Trzeciej Drogi (obejmującej Polskę 2050 i PSL). Najmniejsze poparcie dla pozyskania broni atomowej, wynoszące 35 proc., zaobserwowano wśród zwolenników Koalicji Obywatelskiej.

Badanie zostało przeprowadzone przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS w dniach 27-28 lutego 2026 r. Wykorzystano metodę telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI). Próba badawcza była reprezentatywna i objęła 1073 osoby.

Francuska inicjatywa i jej cele

Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił w poniedziałek zwiększenie liczby francuskich głowic nuklearnych, co jest pierwszym takim posunięciem od 1992 roku. Wystąpienie w bazie wojskowej Ile Longue w Bretanii było okazją do przedstawienia nowej koncepcji zaawansowanego odstraszania nuklearnego. Macron podkreślił, że obecne czasy charakteryzują się „okresem przełomów z wieloma zagrożeniami”, co uzasadnia zaostrzenie francuskiego modelu odstraszania.

Francuski prezydent zaznaczył, że nowa strategia ma umożliwić europejskim sojusznikom udział w ćwiczeniach związanych z odstraszaniem. Co więcej, Francja będzie mogła tymczasowo rozmieszczać elementy swoich sił strategicznych na terenie krajów partnerskich. „Francuskie samoloty przenoszące będą mogły być rozprowadzone po kontynencie europejskim” – wyjaśnił Macron, dodając, że działania te są „całkowicie komplementarne z NATO na płaszczyźnie strategicznej i technicznej”. Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, że osiem krajów zgodziło się wziąć udział w zaproponowanym przez Francję zaawansowanym odstraszaniu; są to: Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Niemcy, Polska, Szwecja i Wielka Brytania.

Współpraca ta jest prowadzona w pełnej przejrzystości ze Stanami Zjednoczonymi i w ścisłej kooperacji z Wielką Brytanią. Według danych Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), Francja dysponuje 290 głowicami nuklearnymi, opierając swój arsenał na pociskach odpalanych z okrętów podwodnych i przenoszonych przez samoloty Rafale.

Współpraca francusko-niemiecka i przyszłość europejskiego odstraszania 

W kontekście ogłoszenia programu, przywódcy Francji i Niemiec opublikowali wspólne oświadczenie, w którym zadeklarowali pogłębienie współpracy w dziedzinie odstraszania nuklearnego. W tym celu zostanie utworzona „grupa sterująca w kwestiach nuklearnych”, która rozpocznie działalność jeszcze w tym roku. Jej zadaniem będzie koordynowanie kwestii związanych z doktryną nuklearną i ćwiczeniami, co świadczy o rosnącym znaczeniu wspólnych działań obronnych w Europie.

Wśród innych partnerów Francji Macron wymienił w wystąpieniu Wielką Brytanię, informując że jej przedstawiciele po raz pierwszy wzięli udział w ćwiczeniach francuskich strategicznych sił powietrznych.

Prezydent Francji zastrzegł, że Paryż nie będzie dzielił się z partnerami ani decyzjami o użyciu broni nuklearnej, ani swoim planowaniem. - Końcowa decyzja (o ewentualnym użyciu francuskiej broni) należy tylko do prezydenta Republiki - podkreślił. Francja nie będzie się dzielić również swą definicją „żywotnych interesów”, w obronie których może użyć broni nuklearnej.

Macron podkreślił, że proponowane przez Francję odstraszanie jest działaniem całkowicie komplementarnym z NATO na płaszczyźnie strategicznej i technicznej. Jak wyjaśnił, praca, którą Francja rozpoczęła nad projektem wspólnym z krajami europejskimi, prowadzona jest przy pełnej przejrzystości ze Stanami Zjednoczonymi.

Francuski prezydent potwierdził też w wystąpieniu, że Francja zbuduje nowy okręt podwodny o napędzie nuklearnym.

Robert Pszczel z OSW na Warsaw Security Forum
Portal Obronny SE Google News