Nowe życie bezzałogowych śmigłowców. US Army przejmuje MQ-8C Fire Scout od US Navy

2026-10-26 10:15

Wojska Lądowe USA przejęły cztery wycofane przez US Navy bezzałogowe śmigłowce MQ-8C FireScout. Maszyny, które miały trafić „na pustynię”, zyskały drugie życie jako latające platformy badawcze dla nowych technologii bezzałogowych. Operacja ta pozwoliła Pentagonowi zaoszczędzić ponad 70 milionów dolarów oraz znacząco przyspieszyć wdrażanie innowacyjnych technologii w US Army.

  • Wojska Lądowe USA przejęły cztery wycofane śmigłowce MQ-8C Fire Scout od Marynarki Wojennej, ratując je przed złomowaniem i nadając im nowe, strategiczne przeznaczenie.
  • Ta niespodziewana współpraca zaoszczędziła Pentagonowi ponad 70 milionów dolarów, błyskawicznie przekształcając drony w zaawansowane platformy testowe.
  • Odkryj, jak w rekordowym czasie 14 miesięcy zrewolucjonizowano rozwój innowacji, drastycznie przyspieszając modernizację amerykańskiej armii.

Współczesne programy zbrojeniowe rzadko kojarzą się z szybkim tempem i oszczędnościami budżetowymi. Standardem stały się wieloletnie opóźnienia, rosnące koszty jednostkowe i skomplikowane procedury biurokratyczne. Tymczasem nietypowa współpraca pomiędzy amerykańskimi wojskami lądowymi (U.S. Army) a marynarką wojenną (U.S. Navy) udowodniła, że optymalizacja zasobów i synergia między gałęziami sił zbrojnych mogą przynieść efekty w rekordowo krótkim czasie. Przejęcie przez U.S. Army czterech zaawansowanych bezzałogowych statków powietrznych pionowego startu i lądowania typu MQ-8C Fire Scout to przykład takiej efektywności.

Od morskiego zwiadu do platformy testowej armii

Historia MQ-8C Fire Scout nierozerwalnie wiąże się z operacjami floty nawodnej. Bezzałogowiec ten został skonstruowany przez koncern Northrop Grumman w oparciu o sprawdzony, bardzo popularny komercyjny śmigłowiec Bell 407. Maszyna powstała z myślą o operowaniu z pokładów okrętów typu LCS oraz innych jednostek pływających amerykańskiej marynarki wojennej. Jego głównym zadaniem było zapewnienie wsparcia zwiadowczego, rozpoznawczego oraz celowniczego na dystansach sięgających 150 mil morskich przy zachowaniu zdolności do dwunastogodzinnego pozostawania w powietrzu.

Choć U.S. Navy wprowadziła MQ-8C do operacyjnej służby w 2019 roku, dynamicznie zmieniające się priorytety strategiczne oraz ograniczenia budżetowe sprawiły, że program zaczął być bardzo szybko wygaszany. Już w lutym 2024 roku marynarka rozpoczęła proces stopniowego wycofywania floty tych maszyn, kierując je do słynnego centrum składowania sprzętu lotniczego na pustyni w Arizonie, potocznie nazywanego cmentarzem samolotów. Z 38 zakupionych egzemplarzy operacyjnych pozostawało zaledwie dziesięć, a losy pozostałych wydawały się przesądzone.

Sytuacja zmieniła się w listopadzie 2024 roku, gdy specjaliści z Ośrodka Testowego Redstone (US Army Redstone Test Center) w Alabamie stanęli przed wyzwaniem znalezienia niezawodnej platformy dla nowych pakietów sensorów. Zamiast inwestować ogromne środki w projektowanie i budowę dedykowanego systemu od podstaw, inżynierowie zwrócili uwagę na niewykorzystywane już przez US Navy maszyny Fire Scout. Pojawił się pomysł, by przejąć cztery egzemplarze skierowane do demobilu i przekształcić je w latające laboratoria badawcze do testów w locie.

Bezzałogowiec MQ-8C Fire Scout
Autor: US Navy/ Materiały prasowe Śmigłowiec bezzałogowy Northrop Grumman MQ-8C Fire Scout

Ekspresowa transakcja i kolosalne oszczędności

Formalny wniosek o przekazanie sprzętu złożono w styczniu 2025 roku, a już w maju tego samego roku dowództwo marynarki wyraziło oficjalną zgodę. Do lipca 2025 roku cztery śmigłowce MQ-8C oraz dwa mobilne systemy kontroli misji dotarły do bazy Redstone Arsenal. Cały proces – od pierwszego zapytania do zakończenia dostaw kluczowego wyposażenia telekomunikacyjnego i kryptograficznego zakończonego w połowie 2026 roku – zamknął się w „zaledwie” 14 miesiącach. Jak na możliwości wojskowej i rządowej biurokracji, to prawdziwy ekspres.

Eksperci wojskowi podkreślają, że wymierne korzyści finansowe wykraczają daleko poza bezpośrednie oszczędności rzędu 70 milionów dolarów na kosztach pozyskania sprzętu. Armia uniknęła wielomilionowych wydatków na badania i rozwój, godziny lotów testowych oraz skomplikowane negocjacje kontraktowe z zewnętrznymi dostawcami. W sierpniu 2026 roku maszyny pomyślnie przeszły naziemne próby techniczne, a obecnie realizują intensywne loty testowe na poligonie Dugway Proving Ground w Utah oraz w przestrzeni Redstone Arsenal.

Dzięki temu wojska lądowe nie tylko pozyskały bezcenne doświadczenie w eksploatacji skomplikowanych systemów pionowego startu, ale przede wszystkim drastycznie przyspieszyły proces testowania nowych, zaawansowanych sensorów pola walki. Przekształcenie wycofanych morskich bezzałogowców w lądowe platformy badawcze pokazuje, nowe podejście do akwizycji sprzętu, które w ostatnich latach Pentagon próbuje wprowadzić, skracając czas od projektu do wdrożenia nowego sprzętu. Chodzi o „nadążanie” za bieżącymi zmianami na współczesnym polu walki, które jak pokazuje Ukraina, ewoluuje w tempie niewyobrażalnym dla tradycyjnych procedur wojskowych.

Państwo i wojsko – jaką rolę drony mają odegrać w systemie bezpieczeństwa Polski?