Generalgouvernement: kolonialny wyzysk i rasowa eksterminacja

2026-10-26 10:10

W październiku 1939 r. na murach podbitej przez III Rzeszę Polski pojawiły się duże plakaty z wielkim, czołówkowym tytułem: „Proklamacja Gubernatora Generalnego”. De facto było to obwieszczenie o ustanowieniu tworu okupacyjnego pod nazwą „Gubernia Generalna”. Komunikat podpisał Generalny Gubernator Frank. W Polsce mało kto wiedział wcześniej, kim jest autor tej proklamacji. „Führer i Kanclerz Rzeszy Niemieckiej, Adolf Hitler, powierzył mi rozporządzeniem z dnia 12 października 1939 r. z ważnością od 26 października 1939 r. władzę Gubernii Generalnej na zajętych obszarach polskich…” .

Mapa Generalnego Gubernatorstwa z 1940 roku, a na jej tle w zielonym kole Hans Frank z oficerami. O GG w SE Portal Obronny.
Autor: Wikipedia/ CC BY-SA 4.0

• Plakat proklamacyjny ogłaszał utworzenie „Guberni Generalnej”, a nie „Gubernatorstwa” i zecerskie błędy oraz język obwieszczenia do dziś mogą mylić.

• Hans Frank nieformalnie uważał się za „króla Polski”, może dlatego, że urzędował na Wawelu i otaczał się dworskim przepychem.

• Co różniło status prawny Czecha w Pradze od losu Polaka w Generalnym Gubernatorstwie?

• Jaką rolę w GG odegrał przedwojenny polski bankier i dlaczego narzucono Polakom pieniądz bez pokrycia?

• Dlaczego Frank nie obsadził wszystkich burmistrzowskich urzędów Niemcami i pozostawił na nich Polaków?

„Pod sprawiedliwą władzą zapracuje każdy na swój chleb”

W III Rzeszy w plakatowych obwieszczeniach (Bekanntmachung) ich autorzy najczęściej podpisywali się samym nazwiskiem. Hans Frank – doktor praw, zasłużony dla NSDAP towarzysz partyjny od 1923 r., narodowy socjalista należący do Alte Kämpfer, czyli Starych Bojowników – obwieścił „polskim obywatelom i obywatelkom”:

„Z utworzeniem Gubernii Generalnej obecnie, po przeprowadzeniu wojskowego zabezpieczenia obszarów polskich w zakresie niemieckiego obszaru zainteresowań, zakończony został epizod historyczny, za który odpowiedzialność ponosić muszą zarówno zaślepiona klika rządowa byłego kraju polskiego jak i też obłudni podżegacze wojenni w Anglji. Oddziały armji niemieckiej przywróciły porządek na obszarach polskich. Ponowne zagrożenie pokoju europejskiego nieuzasadnionymi żądaniami tworu państwowego, który się więcej nie odnowi, powstałego ongiś z Wersalskiego Traktatu przemocy, zostało tym razem na zawsze usunięte…“ (pisownia oryginalna).

Frank napomniał Polaków, że „pod sprawiedliwą władzą zapracuje każdy na swój chleb”. Jednak gdyby komuś chciało się buntować przeciwko nowym porządkom, to „wszelkie próby oporu przeciwko wydanym rozporządzeniom oraz przeciwko spokojowi i porządkowi na obszarach polskich niszczone będą bezwzględną surowością…”.

6 listopada mieli się o tym przekonać profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy sami w sobie stanowili dla III Rzeszy zagrożenie, więc w ramach Sonderaktion 183 intelektualistów osadzono w kacetach Sachsenhausen i Dachau. Parudziesięciu nie dożyło zwolnienia z obozów, do którego doszło dzięki interwencji Benito Mussoliniego i papieża Piusa XII. Końca III Rzeszy i GG nie dożyło prawie 6 mln obywateli podbitej Rzeczypospolitej.

Garda: Sitarski o zezwoleniu na posiadanie broni

Czy można porównywać GG z Protektoratem Czech i Moraw?

Zasadniczo oba twory były powołane dla realizacji polityki III Rzeszy. I tylko to je łączyło. Protektorat był formalnie składową III Rzeszy z pozorami gwarancji odrębności państwowej – z jej atrybutami w rodzaju władzy ustawodawczej i wykonawczej i z prezydentem jako głową „państwa”. Zachowano prawo z czasów istnienia państwa czechosłowackiego, o ile tylko nie było sprzeczne z niemieckim. Żyjący w Protektoracie mieli jego obywatelstwo. Ba, istniało nawet kilkutysięczne Wojsko Rządowe (Vládní vojsko) itp. itd.

Czegoś takiego nie było w GG. Prawo z II RP przestało obowiązywać. Żyjący w GG mieli status bezpaństwowców. Okupant przekształcił Policję Państwową w całkowicie podporządkowaną mu Policję Polską w Generalnym Gubernatorstwie (Polnische Polizei im Generalgouvernement). GG w rzeczy samej stało się tzw. krajem przybocznym (Nebenland), traktowanym jako kolonia, w której obowiązywało tylko jedno prawo: III Rzeszy.

GG było tym, co pozostało z II Rzeczypospolitej, gdy jedną część terytorium zagarnął Związek Sowiecki, a drugą – III Rzesza, do której przyłączono województwa: pomorskie, poznańskie, śląskie, większą część łódzkiego, zachodnią część krakowskiego, część warszawskiego i część kieleckiego.

Terytorium Generalgouvernement do 1941 r. zajmowało 94,1 tys. km kw. W momencie proklamacji obszar przypisany do GG zamieszkiwało ok. 12 mln osób. Kolonię podzielono na 4 dystrykty (krakowski, lubelski, radomski i warszawski). 1 sierpnia 1941 r. dołączono dystrykt galicyjski. Dzieliły się na powiaty wiejskie (Landkreise) i miejskie (Stadtkreise).

Na „stolicę” GG Adolf Hitler wskazał Kraków, uznając go za „stare niemieckie miasto”, a Warszawę sprowadzając do prowincjonalnego znaczenia. Z jakich powodów, to raczej tłumaczyć tego nie trzeba.

Galicja do GG, proklamacja, Hans Frank
Autor: Aukcja Antykwaryczna WAN/ Archiwum prywatne

Hans Frank, pan życia i śmierci mieniący się „królem Polski”

Wodzowską władzę w GG sprawował Hans Frank. Powołał Urząd Generalnego Gubernatora z siedzibą na Wawelu. Od 1940 r. owo ciało zarządcze zmieniło nazwę na Rząd Generalnego Gubernatorstwa. Zadekretował to, rzecz jasna, sam Frank, by podnieść swój prestiż. Bowiem nie godziło się „królowi Polski” – jak się nieformalnie określał – mieć w naczelnej strukturze swojej władzy tylko jakiś tam „urząd”.

Co innego „rząd”. Jednak samozwańczemu „królowi” nie wypadało stać na jego czele. Funkcję „prezydenta rządu” sprawował zastępca Franka, uczestnik puczu monachijskiego, również doktor praw, Josef Bühler. Ów aparat zarządzający kolonią pod nazwą Generalgouvernement tworzyły nie ministerstwa, ale departamenty. Było ich dwanaście.

Generalny gubernator formalnie był podporządkowany wyłącznie Hitlerowi i jak on sprawował władzę w GG według zasady wodzowskiej. Faktycznie różnie było z tą niezależnością w państwie, w którym ścierały się różne frakcje władzy. Uwzględniając nawet tę zależność, władza Hansa Franka była zbliżona do dyktatorskiej. Nie mógł jej jednak sprawować wyłącznie w oparciu o niemiecki aparat urzędniczy.

Brakowało Niemców, by można było zastąpić na urzędach Polaków

Generalny gubernator uczynił to tylko w najważniejszych miastach swojej kolonii. Tam, gdzie nie dało się przeprowadzić takiej transformacji, Frank pozostawił na stanowiskach burmistrzów Polaków. Zdecydował pragmatyzm. Wcześniej jednak przedwojenne stanowiska prezydentów i burmistrzów miast zostały zlikwidowane, a w ich miejsce „król Polski” powołał burmistrzów komisarycznych. I takimi mogli zostać Polacy. Bez żadnej samodzielności, pod rozkazami starostów powiatowych i miejskich, a tymi byli wyłącznie Niemcy.

Los polskich urzędników w służbie niemieckiej to temat na inną opowieść. Dość powiedzieć, że za odmowę wykonania niemieckich rozkazów polskim burmistrzom komisarycznym groziła kara śmierci, w najlepszym przypadku – osadzenie w kacecie.

GG, jak każda kolonia, miało dostarczyć metropolii konkretnych korzyści materialnych. Było ich kilka. Przede wszystkim GG dostarczało III Rzeszy prawie darmową siłę roboczą. Z GG na przymusowe roboty do Rzeszy wyjechało ok. 1,1 mln Polaków. Ci, których to nie dotknęło, pracowali, jakby na to nie patrzeć, na wzmocnienie „wysiłku wojennego” III Rzeszy. Nie, to nie była kolaboracja. To były rygory życia pod okupacją.

Z tych samych powodów polskie rolnictwo było objęte obowiązkowymi kontyngentami. Był to element realizacji polityki wyniszczania narodu, którego w okupowanej Europie Zachodniej nie doświadczono. Oto liczby świadczące o tym: w systemie reglamentacji żywności polskiemu Żydowi przysługiwał dzienny równoważnik 180 kcal, Polakowi – 700, Francuzowi – 1200, a Niemcowi – 2400 kcal.

Na pomyślność III Rzeszy i jej sił zbrojnych pracował cały przedwojenny przemysł (rozbudowywany przez Niemców). Pracowało coś jeszcze innego…

Bank Emisyjny, „młynarki” i polityka fiskalna dr. Franka

Zastanawialiście się, dlaczego w okupowanej Polsce, czyli w GG, nie wprowadzono reichsmarki (RM) i pozostawiono, jako walutę, złotego? Z sentymentu, z powodu jakichś trudności technicznych? Nie, nic z tych rzeczy. To była świadoma decyzja dr. Franka.

Gdyby wprowadzono markę, to koszty okupacji wpłynęłyby na jej kurs, na inflację w III Rzeszy i wszystkie inne tego pochodne. Utrzymując złotego w GG, Niemcy zamykali te ułomności w GG. Nowego starego złotego wprowadzono do obiegu, w miejsce przedwojennego, wiosną 1940 r. Wówczas okupant utworzył Bank Emisyjny w Polsce. Na jego czele postawili polskiego ekonomistę Feliksa Młynarskiego. I to od jego nazwiska nazywano okupacyjne złote „młynarkami”.

Okupant wprowadził kurs wymiany starych złotówek na nowe w relacji 1:1, na czym niemiecka gospodarka zarobiła krocie. Bo za konkretne usługi i towary wykonywane w GG przez Polaków Niemcy płacili papierem szumnie nazwanym pieniądzem. Okupacja nie kosztowała Berlina ani jednej RM, bo jej finansowanie pokrywane było z budżetu GG. A ten zasilany był m.in. dodrukiem „młynarek”.

Po 1945 r. władza ludowa oszacowała, że na takiej polityce skarbowo-fiskalnej Polska pod okupacją straciła ok. 19 mld przedwojennych złotych. Dla zobrazowania tej gigantycznej kwoty: za te pieniądze można byłoby kupić ok. 3,2 tys. ton złota! II RP pod koniec swojego istnienia miała ok. 80 ton tego kruszcu…

Oczywiście Adolf Hitler utworzył Generalgouvernement nie tylko dla kolonijnej eksploracji. Powołał je do realizacji eksterminacyjnej polityki rasistowskiej. Te dwa cele wzajemnie się uzupełniały i miały równolegle to samo znaczenie w całokształcie funkcjonowania państwa narodowosocjalistycznego i zbrodniczych idei, na których powstało przy znaczącej akceptacji społeczeństwa niemieckiego.

Generalgouvernement było tego emanacją.

Jego zarządca skończył nim władać 17 stycznia 1945 r., uciekając z Wawelu przed Armią Czerwoną. Sprawiedliwości nie uniknął. W procesie norymberskim, jako jedyny z głównych oskarżonych, wyraził skruchę za popełnione zbrodnie. 16 października 1946 r. zawisł był na stryczku. Jego zastępca, „premier” jego rządu, również skończył na szubienicy. Wyrok śmierci na nim wykonano w krakowskim więzieniu na Montelupich 22 sierpnia 1948 r.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki