• Czy koncepcja „NATO 3.0” rzeczywiście zakłada przejęcie większej odpowiedzialności militarnej przez Europę?
• Czy Stany Zjednoczone ograniczą swoją rolę w NATO na rzecz innych sojuszników?
• Czy europejska autonomia strategiczna może zastąpić gwarancje bezpieczeństwa USA?
Kto zastąpi USA w roli lidera Sojuszu?
Amerykański podsekretarz obrony Elbridge Colby wypowiedział się niedawno w swoich wpisach na X na temat przyszłości NATO. Colby uchodzi w USA za czołowego w obecnej administracji zwolennika protekcjonistycznej polityki bezpieczeństwa, w której Ameryka porzuca rolę globalnego policjanta, a sojusznicy przyjmują na siebie większy ciężar w odstraszaniu wrogów.
W swoich wpisach przypomniał, że trwa proces transformacji sojuszu, a nowa niemiecka strategia wojskowa, w ramach której ma powstać najsilniejsza armia konwencjonalna w Europie, reprezentuje „jasną, wiarygodną drogę ku NATO 3.0”. Podkreślił zarazem, że Niemcy pełnią „wiodącą rolę” w tym procesie, i wyróżnił fragmenty wstępu do niemieckiej strategii autorstwa gen. Carstena Breuera, Inspektora Generalnego Bundeswehry, który zadeklarował, że jako największa gospodarka w Europie Niemcy wezmą na siebie „historycznie bezprecedensową odpowiedzialność za Europę”.
Ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego w amerykańskim think tanku Heritage Foundation James Carafano, zapytany przez PAP, czy wpisy te oznaczają, że „NATO 3.0” według obecnej administracji Białego Domu ma polegać na uznaniu niemieckiego przywództwa militarnego w Europie, odpowiedział, iż obecnie żadna europejska potęga - ani Francja, ani Niemcy, ani Wielka Brytania - nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu dowodzenia i zasobów potrzebnych do pełnienia roli lidera w NATO.
– To są nieistotne, teoretyczne rozważania nie mające związku z rzeczywistością albo co najwyżej deklaracja aspiracji. Ani Niemcy, ani np. Polska nie mają obecnie takich możliwości i nie będą ich miały w dającej się przewidzieć przyszłości.
Transformacja sojuszu w „NATO 3.0”, o której napisał na X Colby, ma polegać na przejęciu przez Europę większej odpowiedzialności za konwencjonalne odstraszanie, a to przyniesie obopólne korzyści. Ekspert przypomniał, że Stany Zjednoczone są aktywne w obszarze trzech teatrów działań: Europy, Bliskiego Wschodu, Indo-Pacyfiku i Azji. Ameryka nie może i nie chce zostawić np. Europy na pastwę Rosji czy Chin, ale nie będzie w stanie zrobić tego samodzielnie, nawet jeśli zwiększy wydatki na obronę do 1,5 bln dolarów rocznie.
– Dlatego, żeby zabezpieczyć wszystkie trzy kluczowe teatry działań, będziemy potrzebować przyjaciół i sojuszników, a największym wkładem, jaki mogą wnieść, jest wzmocnienie odstraszania konwencjonalnego – podkreślił Carafano i zauważył, że europejscy sojusznicy już zaczęli wzmacniać swoje siły wojskowe w ramach NATO, czego przykładem są właśnie Niemcy.
Rosja jest zbyt słaba, by mogła rozpocząć wojnę z NATO
Amerykański ekspert uważa, że dla NATO nie ma alternatywy, która choć trochę przypominałaby możliwości i potencjał, jakimi sojusz dysponuje i będzie dysponował w przyszłości. Między innymi dzięki europejskim inwestycjom realizowanym zgodnie ze zobowiązaniami ze szczytu NATO w Hadze w 2025 r.
– NATO nigdy nie miało silniejszej pozycji strategicznej niż teraz. Jest w świetnej formie – podkreślił. Rosja nie rozpocznie nowej wojny; nie jest bowiem zdolna do fizycznej inwazji na europejską przestrzeń sojuszu w sytuacji, kiedy nie może pokonać Ukrainy.
Ekspert podkreślił także, że wbrew obawom wielu europejskich polityków Stany Zjednoczone nie opuszczą Europy, bo po prostu „nie leży to w interesie Ameryki”. Carafano odniósł się w ten sposób do wywiadu dla dziennika „Financial Times”, w którym premier Donald Tusk wyraził wątpliwość, czy USA wypełnią swoje zobowiązania w ramach członkostwa w NATO wobec Europy, oraz ostrzegł, że atak Rosji na członka Sojuszu może nastąpić „w perspektywie bardziej miesięcy niż lat”. Wezwał zarazem Unię Europejską, aby stała się „prawdziwym sojuszem”.\
Słowa premiera były nawiązaniem do coraz częściej omawianej koncepcji europejskiej autonomii strategicznej, czyli budowania zdolności obronnych Europy na wypadek, gdyby Ameryka miała porzucić NATO.
Polecany artykuł: