Prywatny biznes wzmocni polską zbrojeniówkę?
Podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EKG) w Katowicach, który odbył się w dniach 22-24 kwietnia 2026 roku podczas panelu "Sektor prywatny dla obronności", który moderowała Karolina Modzelewska, redaktorka prowadząca Portalu Obronnego, eksperci zgodnie podkreślali, że choć państwowe spółki dominują w polskim sektorze obronnym, to właśnie prywatny biznes może znacząco zwiększyć jego potencjał.
Piotr Zawieja, wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, zaznaczył, że PGZ nie traktuje firm prywatnych wyłącznie jako konkurencji, ale widzi w nich partnerów do współpracy i wspólnego budowania zdolności produkcyjnych. Przykładem udanej kooperacji jest produkcja bojowego wozu piechoty Borsuk, która jest realizowana we współpracy z prywatnymi podmiotami.
„Owszem, w wielu obszarach konkurujemy z podmiotami prywatnymi, w wielu jednak współpracujemy, a z niektórymi robimy jedno i drugie równocześnie. To pokazuje, że nowoczesny przemysł obronny opiera się dziś na elastycznych partnerstwach i wspólnym budowaniu zdolności produkcyjnych” - mówił Piotr Zawieja.
Wiceprezes Zawieja przypomniał również o uruchomionym przed rokiem Forum Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego, którego celem jest stworzenie przestrzeni do rozmowy z przedsiębiorcami o włączaniu ich w łańcuchy dostaw sektora zbrojeniowego. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, spotkania regionalne w ramach forum mają być rozwijane w bieżącym roku.
Bariery wejścia i wyzwania finansowe w sektorze obronnym
Mimo deklaracji otwarcia na współpracę, Marek Warzecha, prezes Ponaru Wadowice, zwrócił uwagę na wysokie bariery wejścia do branży zbrojeniowej. Wskazał na gigantyczne przeregulowanie, które utrudnia kooperację zarówno firm prywatnych z PGZ, jak i między podmiotami państwowymi. Podkreślił również problem nierównego traktowania kapitału polskiego i zagranicznego, co skutkuje tym, że 80% wydatków zbrojeniowych w ostatnich latach trafiło za granicę. Warzecha zaznaczył, że udział państwa w polskim przemyśle obronnym (obecnie 80%) jest drugorzędny, a najważniejsze jest produkowanie w Polsce jak najlepszego sprzętu dla polskiej armii.
„Gigantyczne przeregulowanie utrudnia nie tylko współpracę prywatnych firm z PGZ i wojskiem, ale dotyczy też rodzimych podmiotów państwowych. Dostrzegam też problem nierównego traktowania kapitału polskiego i zagranicznego, na niekorzyść polskich firm - również państwowych. Efekt jest taki, że 80 proc. wydatków zbrojeniowych w ostatnich latach, poszło za granicę” - przekazał Marek Warzecha.
Krzysztof Kluza, partner w firmie doradczej CRIDO, podkreślił hermetyczność branży obronnej i zbyt wiele "sztywnych wymogów", które utrudniają współpracę z prywatnymi firmami posiadającymi innowacyjne pomysły i gotowe produkty. Kluza zwrócił uwagę na to, że po wprowadzeniu Ustawy o obronie Ojczyzny, zniknęło około 2,5% budżetu MON przeznaczonego na badania i rozwój (B+R), co ocenił jako "gigantyczny błąd". Polska, choć zwiększa nakłady na B+R, wciąż pozostaje w tyle za liderami UE pod względem innowacyjności.
Przemysław Kowalczuk, prezes Grupy Niewiadów, dodał, że poza barierami prawnymi, prywatne firmy borykają się z wyzwaniami finansowymi. Współpraca i wymiana doświadczeń między firmami, przy aktywnym wsparciu państwa tworzącego warunki współpracy i zapewniającego pewnego odbiorcę, mogłyby pomóc w przezwyciężeniu tych trudności. Jak zaznaczył: „Pomóc nam w tym może współpraca i wymiana doświadczeń między firmami przy aktywnym wsparciu państwa tworzącego warunki współpracy oraz pewnego odbiorcy”.
Potencjał inwestycyjny i technologie "dual use"
Wojciech Dąbrowski, prezes Polskiego Holdingu Rozwoju, zauważył, że sektor obronny przechodzi ze stanu pokoju na stan podwyższonej gotowości, co oznacza wzrost środków na inwestycje. Wyraził jednak obawę, że nadmierne wymogi i certyfikacje mogą spowodować "przepalanie" tych pieniędzy. Artur Kucia, dyrektor Departamentu Klienta Strategicznego w PKO Banku Polskim, podkreślił, że zarówno państwowe, jak i prywatne spółki mają dostęp do wsparcia ze strony państwa i instytucji finansowych. Kluczowe jest, aby nie zmarnować "złotego okresu" dla sektora obronnego i skupić się na technologiach, które będą gotowe na przyszły rozwój.
„Trzeba zrobić wszystko, żeby nie zmarnować tego tzw. złotego okresu, który nastał dla sektora obronnego. Musimy pamiętać o tym, że technologie, nad którymi dzisiaj pracujemy, muszą być gotowe na dalszy rozwój - na technologię przyszłości” - mówił dyrektor Kucia.
Kucia zwrócił uwagę na potencjał produkcji "dual use", czyli produktów technologicznie zaawansowanych, które po okresie militarnego wzmożenia znajdą zastosowanie również w gospodarce cywilnej. Celem jest, aby te produkty stały się polskim hitem eksportowym, wspierając przyszłość i rozwój polskiego przemysłu.
„Chodzi o produkcję technologicznie rozwiniętych i dobrze wymiarowanych produktów, które po okresie militarnego wzmożenia będą miały również zastosowanie w czasach pokoju i w gospodarce cywilnej. Żeby stały się naszym hitem eksportowym, a polski przemysł mógł na tych produktach opierać swoją przyszłość i rozwój” - wyjaśnił Artur Kucia.
Prof. Jerzy Hausner, przewodniczący Rady Programowej Open Eyes Economy Summit, podkreślił, że w trwającym wyścigu zbrojeń sprzęt stanowi jedynie 30% całości, a pozostałe 70% to zdolności adaptacyjne i innowacyjność. Zwrócił uwagę na dramatycznie niskie inwestycje w Polsce w badania i rozwój, co wymaga wsparcia narzędziowego i finansowego ze strony państwa. Podkreślił także brak poważnej dyskusji między wszystkimi stronami – od resortu obrony i wojska, przez państwowe spółki zbrojeniowe, po firmy prywatne – o tym, jak najlepiej wydać pieniądze na zbrojenia dla polskiej gospodarki i bezpieczeństwa. Jak mówił: „Do tego musimy pamiętać o ekonomiczności tego, co będziemy wytwarzali. Nie jest sztuką naprodukować dużo”.