NATO bez USA. Czy Polacy wierzą w skuteczność Sojuszu? [SONDAŻ]

Niemal połowa Polaków uważa, że NATO pozostałoby skutecznym sojuszem obronnym nawet po ewentualnym wystąpieniu z niego Stanów Zjednoczonych. Tak wynika z najnowszego sondażu Instytutu Badań Pollster, przeprowadzonego na zlecenie Portalu Obronnego w dniach 2-3 kwietnia 2026 roku. Jednocześnie znacząca grupa respondentów wyraża pesymizm, a co piąty Polak nie ma w tej sprawie wyrobionego zdania.

Kwestia ewentualnego wyjścia Stanów Zjednoczonych z NATO co jakiś czas pojawia się w debacie publicznej, gdy Donald Trump wypowie się negatywnie na temat Sojuszu. Prezydent Stanów Zjednoczonych przed świętami dolał ponownie oliwy do ognia, gdy powiedział w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „The Telegraph”, że poważnie rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. 

„Nigdy nie dałem się przekonać co do NATO. Zawsze wiedziałem, że to papierowy tygrys. Zresztą, Putin też o tym wie” – stwierdził.

W podobnym tonie wypowiedział się sekretarz stanu USA, Marco Rubio. Przyznał on, że Waszyngton może ponownie rozważyć swoje relacje z NATO po zakończeniu wojny z Iranem, zwłaszcza w obliczu braku pomocy ze strony innych członków Sojuszu.

„Po zakończeniu tego konfliktu będziemy musieli ponownie przeanalizować te relacje” – powiedział Rubio.Podkreślił również, że należy sprawdzić, czy Sojusz Północnoatlantycki „nie stał się obecnie ulicą jednokierunkową, w której Ameryka może bronić Europy, ale kiedy potrzebuje pomocy sojuszników, odmawia się jej prawa do bazowania i przelotu (samolotów)”.

Przed spotkaniem sekretarza generalnego NATO Marka Rutte z Trumpem 8 kwietnia rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała, że wyjście Stanów Zjednoczonych z NATO jest czymś, o czym prezydent USA Donald Trump prowadzi dyskusje i będzie o tym rozmawiał z sekretarzem generalnym Sojuszu. 

"To coś, o czym prezydent prowadzi dyskusje, i myślę, że będzie o tym rozmawiał z sekretarzem generalnym Markiem Rutte" - powiedziała rzeczniczka podczas briefingu prasowego w Białym Domu. Podczas briefingu Leavitt zacytowała też przesłanie Trumpa na temat NATO. - Zostali poddani próbie i zawiedli. I dodałbym, że to dość smutne, że NATO odwróciło się od Amerykanów w ostatnich sześciu tygodniach, podczas gdy Amerykanie finansowali ich obronę - brzmiała treść komunikatu, będącego odpowiedzią na deklarację państw NATO, że są gotowe pomóc w sprawie otwarcia cieśniny Ormuz.

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte, powiedział po spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem, że amerykański prezydent jest zawiedziony postawą niektórych sojuszników. Szef Sojuszu unikał odpowiedzi na pytanie, czy USA wyjdą z NATO.  Zapytany wprost, czy Trump zapowiedział zamiar opuszczenia NATO, Rutte kilkakrotnie odpowiedział wymijająco.

"Pozwól, że wyrażę się jasno, jest wyraźnie rozczarowany wieloma sojusznikami z NATO i rozumiem jego punkt widzenia" - powiedział sekretarz generalny. Zaznaczył jednak, że on sam konsekwentnie wskazywał prezydentowi Trumpowi przykłady tego, jak sojusznicy stanęli na wysokości zadania.

"Zdecydowana większość krajów europejskich pomogła w kwestii baz, zapewnieniu logistyki, przelotów i dotrzymaniu zobowiązań. Istnieje również powszechne poparcie dla faktu, że ograniczenie potencjału nuklearnego i balistycznego Iranu było naprawdę kluczowe i że tylko Stany Zjednoczone były w stanie to zrobić w tym momencie" - wymieniał Rutte. Podał też przykład inicjatywy brytyjskiego premiera Keira Starmera, tworzącego koalicję ponad 30 państw mających zamiar pomóc w zapewnieniu swobody żeglugi przez cieśninę Ormuz.

Na ponowne pytanie dziennikarza, czy Trump - zgodnie z zapowiedziami rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt - mówił o wyjściu z NATO, Rutte ponownie odpowiedział wymijająco.

"Cóż, jak powiedziałem, jest wyraźne rozczarowanie, ale jednocześnie prezydent uważnie słuchał moich argumentów na temat tego, co się dzieje" - zaznaczył, wskazując na przykład zobowiązań państw sojuszu do zwiększenia wydatków na obronność do 5 proc. PKB.

Sam Trump po spotkaniu z Ruttem zamieścił dotąd jedynie krótki wpis, potwierdzający dotychczasową krytykę NATO. „NATO NIE POMOGŁO, GDY ICH POTRZEBOWALIŚMY, I NIE POMOŻE, JEŚLI BĘDZIEMY ICH POTRZEBOWAĆ ICH PONOWNIE. PAMIĘTAJCIE GRENLANDIĘ, TEN WIELKI, ŹLE ZARZĄDZANY KAWAŁEK LODU!!!” - napisał.

Rutte odrzucił kategoryczną ocenę Trumpa, że NATO „zostało wystawione na próbę i poniosło porażkę". - To niepełny obraz. Europa jako platforma projekcji siły dla Stanów Zjednoczonych funkcjonowała przez ostatnie sześć tygodni bez zarzutu — powiedział.

Pytany o ewentualne „kary” dla sojuszników, o których donosił „Wall Street Journal” — polegające na przeniesieniu wojsk USA z krajów uznanych za „nielojalne”, takich jak Niemcy i Hiszpania, do Polski, Litwy, Rumunii, czy Grecji — Rutte nie zaprzeczył tym doniesieniom, lecz ponownie ograniczył się do ogólnych stwierdzeń o „szczerej i otwartej rozmowie między przyjaciółmi”.

Głosy o potrzebie redefinicji transatlantyckich relacji, płynące zza oceanu, zmuszają więc europejskich sojuszników do refleksji nad własnymi zdolnościami obronnymi. W tym kontekście najnowszy sondaż Instytutu Badań Pollster dla Portalu Obronnego rzuca światło na nastroje panujące w Polsce – kraju, dla którego siła i spójność Sojuszu Północnoatlantyckiego mają fundamentalne znaczenie.

Szczegółowe wyniki sondażu: Nadzieja miesza się z obawą

Na pytanie „Jeżeli USA opuszczą NATO to czy Twoim zdaniem NATO pozostanie skutecznym sojuszem obronnym?” odpowiedzi ankietowanych rozłożyły się następująco:

  • Zdecydowanie tak – 9%
  • Raczej tak – 35%
  • Raczej nie – 25%
  • Zdecydowanie nie – 10%
  • Nie mam zdania – 21%

Po zsumowaniu odpowiedzi otrzymujemy wyraźny obraz polaryzacji opinii. Łącznie 44% badanych wierzy w utrzymanie skuteczności NATO nawet bez jego najpotężniejszego militarnego członka. Przeciwnego zdania jest 35% respondentów, którzy pesymistycznie oceniają przyszłość Sojuszu w takim scenariuszu. Niezwykle istotny jest jednak wysoki odsetek osób niezdecydowanych. Aż 21%, czyli co piąty ankietowany, nie potrafi jednoznacznie ocenić, jak wyglądałaby przyszłość europejskiej obrony bez gwarancji ze strony Waszyngtonu.

Po odrzuceniu głosów niezdecydowanych, obraz staje się jeszcze bardziej klarowny. Wiarę w skuteczność NATO bez USA deklaruje łącznie 56% Polaków (11% zdecydowanie i 45% raczej). Sceptycyzm wyraża łącznie 44% badanych (31% raczej nie i 13% zdecydowanie nie). Wyniki te wskazują, że choć Polacy są podzieleni, to jednak przeważa ostrożny optymizm co do zdolności europejskich członków Sojuszu do samodzielnego zapewnienia sobie bezpieczeństwa.

Sondaż pokazuje, że Polacy zdają sobie sprawę z nadchodzących wyzwań. Choć perspektywa osłabienia więzi transatlantyckich budzi naturalne obawy, to nie prowadzi do paraliżu. Wręcz przeciwnie – wydaje się motywować do myślenia o przyszłości, w której Europa musi być gotowa, by wziąć los we własne ręce.

Jeżeli USA opuszczą NATO to czy Twoim zdaniem NATO pozostanie skutecznym sojuszem obronnym?”

i

Autor: Marcin Podziemski Jeżeli USA opuszczą NATO to czy Twoim zdaniem NATO pozostanie skutecznym sojuszem obronnym?”

Jak powiedział w rozmowie z Portalem Obronnym generał dywizji Wojska Polskiego w stanie spoczynku Leon Komornicki, były wiceszef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, pytany, czy NATO bez USA może w ogóle istnieć i funkcjonować efektywnie?

"Dlaczego miałoby nie funkcjonować? Oczywiście w okresie przejściowym, dopóki armie europejskie nie uzyskają odpowiednich zdolności bojowych, będzie to trudne. Dzisiaj żadna armia europejska nie jest gotowa przejąć tych zdolności, które wnosi do Sojuszu armia amerykańska – szczególnie w zakresie rozpoznania i wywiadu, systemów obrony powietrznej czy logistyki. Wiele z tych zdolności opiera się na amerykańskich systemach, choćby na Patriotach, które zresztą potwierdziły swoją wartość bojową zarówno na Ukrainie, jak i na Bliskim Wschodzie. Jeśli jednak państwa europejskie zdefiniują swoje słabości i braki w obszarach zależnych od USA, a następnie poważnie i szybko przystąpią do ich uzupełniania, to lukę da się wypełnić. Nie widzę w tym przeszkód zasadniczych, ale proces ten wymaga czasu – w mojej ocenie co najmniej 10 lat"

Generał Komornicki zauważył także, że "kluczowe będzie też osiągnięcie konsensusu wśród Europejczyków, kto będzie dźwigał główny ciężar".

"Czy będzie to armia niemiecka, francuska, brytyjska czy inne państwo. Nie wszyscy będą w równym stopniu zdolni do tego zadania. Dlatego Europa – niezależnie od tego, czy USA pozostaną w NATO, czy nie – musi już teraz wziąć na siebie większą odpowiedzialność za własną obronę. Wymaga to ogromnego wysiłku finansowego i zbrojeniowego: produkcji sprzętu, jego wdrożenia i utrzymania. To wszystko zajmuje co najmniej dekadę".

Generał Komornicki zwrócił także uwagę na kwestię odstraszania nuklearnego, jak powiedział:

"Oprócz zdolności konwencjonalnych pozostaje jeszcze kwestia odstraszania nuklearnego. Żadne państwo europejskie, w tym Wielka Brytania i Francja, nie jest w stanie samodzielnie wypełnić luki po amerykańskim parasolu nuklearnym. Kraje europejskie są objęte tym parasolem m.in. poprzez program „nuclear sharing”, do którego Polska od dawna powinna być włączona, ale do tej pory tak się nie stało. Wyjście USA oznaczałoby więc zdjęcie tego parasola".

Generał Komornicki zapytany, czy wyjście USA osłabiłoby odstraszanie wobec Rosji, powiedział:

"Amerykanie, a szczególnie prezydent Trump, używają groźby wyjścia z NATO jako straszaka, żeby zmusić Europę do większych wydatków na obronę – najlepiej na sprzęt amerykański. To typowe biznesowe podejście człowieka, który całe życie był związany raczej z biznesem niż z polityką. Nie lekceważmy jednak tego szantażu. Trump już wcześniej stosował podobne groźby. Ostatnio szczególnie się „obraził”, bo Europa nie pospieszyła z pomocą w konflikcie wokół Cieśniny Ormuz. Tymczasem nie było ku temu żadnych formalnych podstaw – ani traktatowych, ani politycznych. Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, a nie odwrotnie. Artykuł 5 NATO nie działa w takiej sytuacji, a działania nie były wcześniej uzgodnione z sojusznikami. Amerykanie zrobili bałagan, którego skutki – zwłaszcza gospodarcze – ponosi dziś cała Europa i świat. Nie było powodu, żebyśmy spieszyli się z porządkowaniem tego bałaganu".

Były wiceszef Sztabu Generalnego powiedział także, że "Trump prawdopodobnie będzie dalej groził wyjściem z NATO, żeby wymusić jak najwięcej ustępstw i realizować swoją strategię bezpieczeństwa kosztem Europy". Jak zaznaczył generał:

"Europa nie może dać się wciągnąć w konflikty, które Amerykanie będą prowokować lub w które będą wchodzić. Europejskie armie nie mogą stać się narzędziem realizacji polityki USA – to podważyłoby sens Sojuszu i zaufanie społeczeństw".

Generał dopytywany jak powinna się zachować Polska w obliczu tych niepewności, powiedział:

"Kluczowe pytanie brzmi, czy wyjście USA z NATO oznaczałoby wycofanie wojsk amerykańskich z Europy, w tym z Polski. To bardzo ważne dla naszego bezpieczeństwa. Polska powinna z jednej strony podejmować wysiłki, żeby Stany Zjednoczone jednak nie opuszczały NATO i nie wycofywały wojsk z naszego terytorium. Z drugiej strony musimy budować własne zdolności odstraszania i obrony wspólnie z krajami wschodniej flanki NATO – Finlandią, Szwecją, państwami bałtyckimi, Rumunią, Turcją, a w przyszłości również z Ukrainą, niezależnie od wyniku wojny. Powinniśmy budować wspólną strategię odstraszania i obrony wobec Rosji oraz prowadzić rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi, żeby zapewnić sobie ich wsparcie militarne w tym regionie".

Generał Komornicki w czasie rozmowy zwrócił uwagę, by patrzeć na kwestię działań Trump wobec NATO z szerszej perspektywy. Pytany, czy te groźby Trumpa i możliwa zmiana kursu USA wobec Rosji wymagają od nas głębszego przewartościowania naszej polityki wschodniej? Powiedział:

"W relacjach z Rosją musi nastąpić pewne przewartościowanie. Amerykanie pokazują ten kierunek w swojej nowej strategii bezpieczeństwa narodowego. Zapisali tam dwa kluczowe punkty. Po pierwsze – deeskalacja napięcia między Rosją a NATO. Amerykanie stawiają się w roli arbitra, nawet jeśli formalnie pozostaną w Sojuszu. Deeskalacja oznaczałaby najprawdopodobniej wycofanie potencjału NATO z wschodniej flanki do granic sprzed 1997 roku. Po drugie – strategiczna stabilizacja w relacjach między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. To oznacza gotowość do szerokiej współpracy z Rosją w różnych wymiarach, także gospodarczych, mimo trwającej wojny w Ukrainie. Widzimy już pierwsze sygnały: rozmowy o wydobyciu metali ziem rzadkich, współpracę przy węglowodorach, interesy amerykańskich koncernów w Rosji. Wiele z tych spraw prawdopodobnie zostało uzgodnionych podczas spotkań na Alasce".

Generał Komornicki zwrócił uwagę, że Amerykanie sygnalizują potrzebę zmiany kursu wobec Rosji – z konfrontacyjnego na bardziej pragmatyczny, oparty na współistnieniu i współpracy.

"Wizyty wysokich urzędników USA na Węgrzech, to nie przypadek – Węgry od dawna idą tym kursem. Nie mówię, że Polska ma iść dokładnie tą samą drogą co Węgry, ale musimy zrozumieć, że Amerykanie zmieniają swoje podejście. Jeśli tego nie zauważymy i nie dostosujemy swojej polityki, będziemy postrzegani jako kraj, który nie nadąża za zmianami geopolitycznymi. Europa Zachodnia pewnie pierwsza będzie chciała wrócić do współpracy gospodarczej z Rosją".

Jak dodał na sam koniec:

"Dlatego potrzebujemy refleksji i realistycznego spojrzenia na nasze sąsiedztwo w kontekście nadchodzących zmian. Nie możemy żyć w oderwaniu od rzeczywistości".

Nieco odmienne zdanie na temat funkcjonowania Sojuszu Północnoatlantyckiego bez Stanów Zjednoczonych przedstawia Andrzej Dąbrowski, analityk ds. Stanów Zjednoczonych z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. W rozmowie z Portalem Obronnym, pytany o to, czy NATO bez USA ma w ogóle sens, odpowiedział:

"Od razu powiem - nie ma sensu. NATO bez Stanów Zjednoczonych nie istnieje w praktyce. Stany Zjednoczone od początku istnienia tego paktu politycznie, militarnie i ideowo stanowiły jego trzon. Były jego założycielem, inspiratorem i gwarantem funkcjonowania całego systemu bezpieczeństwa. Oczywiście, z czasem doktryna i sposób myślenia uległy zmianie, a potem pewnemu osłabieniu. Po tzw. „końcu historii”, jak zdawało się że stanie się wraz z upadkiem ZSRS, osłabło też znaczenie samej świadomości NATO jako klucza do bezpieczeństwa i dobrobytu świata transatlantyckiego".

"Teraz mamy kubeł zimnej wody: agresję Rosji i wzrost potęgi Chin, coraz bardziej asertywnych w swoich działaniach, pozyskujących nowe zdolności. To wszystko daje do myślenia, ale bez Stanów Zjednoczonych NATO nie ma sensu i nie ma go także dlatego, że to właśnie Stany Zjednoczone oferują większości państw Sojuszu parasol atomowy - coś, co czyni je atomowym hegemonem Zachodu. W zamian za to inne państwa nie decydują się na rozwijanie własnych programów nuklearnych, testowanie broni czy włączanie jej do swoich doktryn obronnych, a tym bardziej ofensywnych. Bez tego parasola Europa, mimo francuskich deklaracji, brytyjskich zdolności i różnych możliwości obrony w ramach NATO, po prostu nie miałaby sensu strategicznego i NATO bez Stanów Zjednoczonych przestałoby funkcjonować w obecnym kształcie" - dodał.

Analityk odniósł się również do możliwości zniweczenia przez Donalda Trumpa blisko ośmiu dekad istnienia Sojuszu, który jest symbolem zachodniego bezpieczeństwa i wspólnych zasad:

"Myślę, że mimo wszystko nie. Interesy gospodarcze Stanów Zjednoczonych są tak mocno powiązane z ekonomicznymi i politycznymi interesami ich sojuszników, że USA, jako państwo o globalnych interesach, nie może sobie pozwolić na porzucenie NATO. Sojusz, w którym Ameryka od dekad jest hegemonem, ma dla niej kluczowe znaczenie. Nie widzę większego sensu w tym, by nawet najbardziej radykalni przedstawiciele ruchu MAGA zdecydowali się natychmiast, bez słowa, zrezygnować ze wszystkiego, co przez dziesięciolecia zbudowano. Koszty takiego ruchu byłyby ogromne - zarówno dla administracji, jak i gospodarki USA. To jeden z tych momentów, gdy Trump bardzo ekspresyjnie pokazuje, z czym ma problem, ale ten ton w końcu się wypali jako polityczne paliwo".

Andrzej Dąbrowski wyjaśnił też, że niechęć do NATO, będąca pośrednio niechęcią części jego wyborców do wszystkiego, co nieamerykańskie, to tylko narzędzie polityki wewnętrznej, ale gdyby Stany Zjednoczone naprawdę zdecydowały się zerwać z NATO, ich administracja z pewnością ma policzone, że nie będzie to opłacalne. "Byłoby to także sprzeczne z interesami reprezentowanymi w Kongresie, który może zablokować taki ruch swoimi sprawdzonymi sposobami, bo ostatecznie chodzi o zapewnienie miejsc pracy amerykańskim wyborcom, a tych miejsc, wynikających ze współpracy gospodarczej z Unią Europejską i państwami NATO, jest po prostu bardzo, bardzo dużo" - podkreślił.

Europejska pobudka? Kontekst rosnących wydatków na obronność

Dyskusja o NATO bez USA toczy się w czasie bezprecedensowego wzrostu wydatków na obronność w Europie. W 2025 roku po raz pierwszy w historii wszystkie kraje członkowskie Sojuszu osiągnęły lub przekroczyły próg 2% PKB przeznaczanych na obronność. Europejscy sojusznicy wraz z Kanadą zwiększyli swoje budżety obronne o 20% w porównaniu z rokiem poprzednim. Liderem tych zmian jest Polska, która w 2025 roku przeznaczyła na ten cel aż 4,3% swojego PKB, najwięcej spośród wszystkich państw NATO.

Ta mobilizacja finansowa i przemysłowa jest bezpośrednią odpowiedzią na rosnące zagrożenia oraz na presję ze strony Waszyngtonu, który od lat domaga się od Europy wzięcia większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo. Koncepcja strategicznej autonomii Europy, niegdyś traktowana jako odległa wizja, dziś staje się kluczowym elementem planowania strategicznego. Sondaż Pollster pokazuje, że polskie społeczeństwo dostrzega te zmiany, co może tłumaczyć, dlaczego niemal połowa z nas wierzy w możliwość przetrwania Sojuszu w nowej formule.

Scenariusze na przyszłość: Wyzwania i możliwości dla Europy

Wycofanie się USA z NATO byłoby strategicznym trzęsieniem ziemi, które postawiłoby przed Europą ogromne wyzwania. Stany Zjednoczone zapewniają Sojuszowi kluczowe zdolności w takich obszarach jak: wywiad, rozpoznanie i obserwacja (ISR) czy nuklearne odstraszanie. Raport „Jak Europa może się bronić bez pomocy Ameryki” autorstwa Maxa Bergmanna i Otto Svendsena, opublikowany przez Center for Strategic and International Studies (CSIS) z zeszłego roku zwraca uwagę, że Europa jest szczególnie zależna od USA w zakresie kluczowych zdolności, takich jak dowodzenie i kontrola, logistyka, rozpoznanie oraz amunicja precyzyjna. Bez tych elementów europejskie armie, funkcjonujące jako oddzielne narodowe siły zbrojne pod sztandarem NATO, miałyby trudności z koordynacją i skutecznym działaniem bez wsparcia USA.

Z kolei raport Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) ocenia, że zastąpienie amerykańskiego potencjału zajęłoby ćwierć wieku i pochłonęłoby nawet 1 bilion dolarów. Obejmuje to jednorazowe wydatki na zakupy w wysokości od 226 do 344 miliardów dolarów oraz dodatkowe nakłady związane z konserwacją, utrzymaniem personelu i wsparcia logistycznego.

Najkosztowniejszą pozycją w tym zestawieniu byłby zakup:

  • 400 samolotów taktycznych;
  • 20 niszczycieli;
  • 24 systemów rakiet ziemia-powietrze dalekiego zasięgu;

IISS oszacował również, że w przypadku szeroko zakrojonej operacji militarnej mającej na celu przeciwdziałanie rosyjskiej agresji, koszt zastąpienia amerykańskiego personelu (szacowanego na 128 tys. żołnierzy) przekroczyłby 12 miliardów dolarów.

Z kolei Instytut Gospodarki Światowej w Kilonii w lutym bieżącego roku szacował, że Europa może potrzebować 300 000 dodatkowych żołnierzy i corocznego wzrostu wydatków na obronę o co najmniej 250 miliardów euro, aby powstrzymać rosyjską agresję. Według prognoz autorów wiarygodne europejskie odstraszenie, które potrzebne byłoby, aby zapobiec szybkiemu rosyjskiemu atakowi na kraje bałtyckie — wymagałyby co najmniej 1400 czołgów, 2000 bojowych wozów piechoty i 700 sztuk artylerii (haubic 155 mm i wielu wyrzutni rakiet). 

W scenariuszu NATO bez USA kluczowa stałaby się rola państw takich jak Francja i Wielka Brytania (jako mocarstw nuklearnych) oraz Niemiec (jako potęgi gospodarczej). Jednak ciężar obrony wschodniej flanki w jeszcze większym stopniu spocząłby na państwach frontowych. Dla Polski, która już dziś jest postrzegana jako filar bezpieczeństwa w regionie, oznaczałoby to wzrost zarówno znaczenia, jak i odpowiedzialności.

Z jednej strony osłabienie gwarancji bezpieczeństwa byłoby bardzo groźne. Z drugiej, taki scenariusz naturalnie wzmacniałby rolę Warszawy jako regionalnego lidera i jednego z kluczowych ośrodków koordynacji działań na wschodniej flance. Już teraz Polska, poprzez bezprecedensową modernizację armii i wysokie wydatki, buduje pozycję militarnego mocarstwa w regionie.

Konieczne stałoby się zacieśnienie współpracy w ramach formatów regionalnych, takich jak Trójkąt Weimarski (Polska, Niemcy, Francja) czy Bukaresztańska Dziewiątka, skupiająca państwa wschodniej flanki. Łączny potencjał militarny europejskich członków NATO, pod względem liczby żołnierzy (ok. 2,11 mln) i nowoczesnego sprzętu, przewyższa potencjał Rosji. Wyzwaniem pozostaje jednak integracja tych sił i uzupełnienie krytycznych braków w zdolnościach, które dotychczas zapewniały Stany Zjednoczone.

Badanie zrealizowane przez Instytut Badań Pollster 2-3.04.2026 roku metodą CAWI na próbie 1011 dorosłych Polaków. Struktura próby była reprezentatywna dla obywateli Polski w wieku 18+. Maksymalny błąd oszacowania wyniósł około 3%.

CZY DONALD TRUMP OSZALAŁ? TEPEREK & JASINA: UWAŻA SIĘ ZA ZBAWCĘ! | Super Ring
Portal Obronny SE Google News