USA uderzają w Iran i strącają drony. Trump stawia twarde warunki i grozi "dokończeniem roboty"

Stany Zjednoczone przeprowadziły w ostatnim czasie serię ataków na irańskie obiekty wojskowe, jednocześnie przechwytując drony, które miały stanowić zagrożenie dla sił USA i komercyjnej żeglugi. W odpowiedzi, irańskie wojska ostrzelały statki handlowe w strategicznej cieśninie Ormuz, zaostrzając i tak już napiętą sytuację. Prezydent USA Donald Trump publicznie wyraził niezadowolenie z dotychczasowych negocjacji z Iranem, stawiając twarde warunki i sugerując, że "może będziemy musieli po prostu dokończyć robotę".

USA uderzają w Iran i strącają drony. Trump stawia twarde warunki i grozi dokończeniem roboty

i

Autor: U.S. Central Command/ X (Twitter) F-35
  • Amerykańskie wojsko przeprowadziło w środę nowe ataki na obiekt wojskowy w Iranie, zagrażający siłom USA i żegludze w cieśninie Ormuz, a także strąciło irańskie drony. Był to drugi taki atak w tym tygodniu.
  • W nocy ze środy na czwartek (ok. 00:35 czasu lokalnego) irańskie siły ostrzelały cztery statki handlowe, które próbowały przepłynąć cieśninę Ormuz bez zgody, zmuszając je do zawrócenia.
  • Prezydent USA Donald Trump oświadczył w środę, że Stany Zjednoczone nie są jeszcze zadowolone z negocjowanego porozumienia z Iranem, sugerując, że USA mogą "dokończyć robotę", jeśli deal nie będzie satysfakcjonujący.
  • Trump podkreślił, że cieśnina Ormuz musi być otwarta dla wszystkich jako wody międzynarodowe, a porozumienie z Teheranem musi być "idealne" i wymagać dołączenia innych krajów do Porozumień Abrahamowych.

Według informacji przekazanych przez agencję Reutera, powołującą się na przedstawiciela władz USA, w środę (27 maja) amerykańskie wojsko przeprowadziło nowe ataki na irański obiekt wojskowy. Cel miał stanowić zagrożenie dla amerykańskich sił oraz dla komercyjnej żeglugi w strategicznej cieśninie Ormuz. Równocześnie, siły USA skutecznie przechwyciły i strąciły wiele irańskich dronów, które, podobnie jak wspomniany obiekt, miały stanowić poważne zagrożenie. Oficjalne Dowództwo Centralne (CENTCOM), odpowiedzialne za amerykańskie operacje w regionie, nie skomentowało dotychczas tych najnowszych działań.

Tymczasem, irańskie media doniosły w nocy ze środy na czwartek o trzech eksplozjach w okolicach miasta portowego Bandar Abbas, położonego nad cieśniną Ormuz. Powiadomiono również o uruchomieniu irańskiej obrony powietrznej, co wskazuje na wysoką gotowość bojową regionu. Incydenty te są kontynuacją wcześniejszych ataków amerykańskich. W poniedziałek Dowództwo Centralne poinformowało o przeprowadzeniu uderzeń "w samoobronie" na południu Iranu, celując w irańskie stanowiska wyrzutni rakiet oraz stawiacze min.

W odpowiedzi na te wydarzenia, w czwartek nad ranem irańska telewizja państwowa Irib podała informację o ostrzelaniu czterech statków handlowych, które próbowały przepłynąć cieśninę Ormuz bez uprzedniego uzgodnienia ze stroną irańską. Jak wynika ze wpisu zamieszczonego przez Irib na komunikatorze Telegram, "statki były ostrzeżone, ale ponieważ zignorowały te ostrzeżenia oddano w ich kierunku salwy, co zmusiło je do zawrócenia". Incydent miał miejsce około godziny 00.35 czasu lokalnego (22.35 czasu polskiego). W komunikacie nie podano jednak typu statków ani ich bander. Iran zapowiada, że cieśnina ta "pozostanie zablokowana do czasu zawarcia ostatecznego porozumienia pokojowego kończącego wojnę zapoczątkowaną atakiem sił amerykańskich i izraelskich w końcu lutego br.".

Donald Trump stawia twarde warunki i grozi "dokończeniem roboty"

W tle narastających napięć militarnych, prezydent USA Donald Trump wielokrotnie zabierał głos w sprawie negocjacji z Iranem, prezentując twarde i bezkompromisowe stanowisko. W środę na posiedzeniu gabinetu Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone "nie są jeszcze zadowolone z negocjowanego porozumienia z Iranem". Wyraził jednak przekonanie, że Teheran "bardzo chce zawrzeć porozumienie". Mimo to, prezydent USA podkreślił, że "jak na razie jeszcze nie są w tym miejscu. Nie jesteśmy zadowoleni z tego, ale będziemy: albo dojdzie do tego, albo będziemy musieli po prostu dokończyć robotę". Te słowa mogą być interpretowane jako ultimatum i sygnał, że USA są gotowe do dalszych działań, jeśli Iran nie spełni ich oczekiwań. Trump dodał również: "Negocjują resztką sił, zobaczymy, co się wydarzy. Może będziemy musieli wrócić (do Iranu) i dokończyć (to), a może nie".

W miniony weekend Donald Trump zasugerował, że Stany Zjednoczone są bliskie porozumienia pokojowego z Iranem, jednak później sprostował, że proces ten może zająć więcej czasu i że nie spieszy mu się z zawarciem umowy. Jego zmienne komunikaty odzwierciedlają złożoność i trudności w osiągnięciu trwałego rozwiązania. Prezydent USA odniósł się także do wewnętrznej polityki, mówiąc: "Myśleli, że mnie przeczekają. Przeczekamy go, bo ma wybory środka kadencji. Nie obchodzą mnie wybory środka kadencji. Spójrzcie, co się wydarzyło wczoraj, to było preludium do wyborów midterms". Wypowiedź ta nawiązywała do wtorkowych wyborów w Teksasie, gdzie popierany przez Trumpa prokurator generalny Teksasu Ken Paxton pokonał urzędującego senatora Republikanów Johna Cornyna w prawyborach na senatora z Teksasu.

Jak zauważył „NYT”, od kilku tygodni Trump naprzemiennie mówi o negocjacjach, bombardowaniach i blokowaniu Iranu, czasem nawet w ciągu tego samego dnia. Kilkakrotnie sugerował nawet, że wojna już się zakończyła - przypomniał dziennik, który przeanalizował wypowiedzi prezydenta USA na temat rozpoczętej 28 lutego wojny z Iranem.

Gazeta doszła do wniosku, że często „istnieje duża rozbieżność” między stanem faktycznym, a deklaracjami prezydenta o tym, że konflikt zbliża się do końca. Trump wielokrotnie groził użyciem dużej siły wobec Iranu, jednak ostatecznie się przed tym powstrzymywał. W wielu przypadkach mówił też o dużych postępach dyplomatycznych, lecz deklaracje te okazywały się później bezpodstawne. To podsycało głosy krytyków, którzy zarzucają mu, że próbuje w ten sposób uspokoić rynki i zmniejszyć presję polityczną.

Do jednego z pierwszych przypadków, gdy wypowiedź Trumpa wywarła duży wpływ na rynki, doszło 23 marca, kiedy polecił Pentagonowi odroczenie ataków na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną na pięć dni. Wywołało to wzrost optymizmu wśród inwestorów. Później, 30 marca, gdy Trump opublikował na własnej platformie społecznościowej Truth Social wpis, w którym zagroził, że „zniszczy” irańską infrastrukturę energetyczną, jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie natychmiast otwarta, notowania na giełdzie spadły do najniższego poziomu w roku. Następnego dnia Trump zapowiedział, że Amerykanie „wkrótce” się wycofają, co z kolei wzmocniło notowania.

7 kwietnia Trump zapowiedział zniszczenie irańskiej „cywilizacji”, natomiast wieczorem tego samego dnia ogłosił zawieszenie broni, wynegocjowane przy udziale Pakistanu. Po pierwszej rundzie negocjacji z Iranem, która zakończyła się niepowodzeniem, Trump ogłosił blokadę irańskich portów, aby odciąć Teheran od eksportu ropy. Iran oświadczył z kolei, że cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta tak długo, jak długo będzie trwała amerykańska blokada.

Pod koniec kwietnia Trump zgodził się na bezterminowe przedłużenie zawieszenia broni i zapowiedział, że przedstawiciele USA wrócą do Pakistanu na kolejne rozmowy. Kilka dni później odwołał te rozmowy. W następnym tygodniu, 28 kwietnia, ceny benzyny osiągnęły najwyższy poziom od czterech lat. Według „NYT” to sygnał o tym, że rynki zaczęły słabiej reagować na optymistyczne oświadczenia Trumpa.

Na początku maja Trump znów kilka razy mówił o postępach dyplomatycznych. Jednak gdy 10 maja Iran wysłał mu list, w którym powtórzył twarde stanowisko bez żadnych nowych ustępstw, Trump odrzucił go i nazwał „śmieciem”.

Los wzbogaconego uranu i przyszłość cieśniny Ormuz

Jednym z kluczowych punktów spornych w negocjacjach jest kwestia irańskiego wzbogaconego uranu. W odpowiedzi na pytanie mediów, Donald Trump przyznał, że "nie czułby się komfortowo", gdyby zapasy te trafiły do Chin albo Rosji. Wcześniej, w poniedziałek, oświadczył, że irański wzbogacony uran "ma być zniszczony albo w samym Iranie, albo w USA, albo w innym 'akceptowalnym miejscu'". Nie jest jasne, czy Teheran wyraził na to zgodę. Telewizja Al Arabiya, powołując się na źródła, podała w poniedziałek, że Iran żąda przemieszczenia wzbogaconego uranu do Chin, co tylko komplikuje i tak już trudne rozmowy.

Prezydent Trump poruszył również kwestię statusu cieśniny Ormuz, deklarując, że zostanie ona "otwarta dla wszystkich i nie będzie pod kontrolą ani Iranu, ani Omanu". Stwierdził kategorycznie: "To wody międzynarodowe i Oman będzie się zachowywał tak jak wszyscy inni. W przeciwnym razie będziemy musieli wysadzić ich w powietrze". Ta stanowcza wypowiedź Trumpa podkreśla determinację USA w utrzymaniu swobody żeglugi przez ten strategiczny punkt.

Trump zastrzegł także, że porozumienie z Teheranem "musi być idealne". Przyznał, że umowa może nie zostać podpisana, jeśli kraje takie jak Arabia Saudyjska czy Katar nie dołączą do Porozumień Abrahamowych, normalizujących stosunki z Izraelem. Jest to kolejny warunek, który rozszerza zakres negocjacji poza sam Iran, łącząc je z szerszą regionalną polityką USA. W środę, w wywiadzie dla telewizji PBS News, Donald Trump przekazał, że nie złagodzi sankcji na Iran w zamian za oddanie przez Teheran zapasów wzbogaconego uranu, co dodatkowo usztywnia amerykańskie stanowisko.

Nadzieje na postęp w negocjacjach

Mimo tak twardego stanowiska prezydenta Trumpa, sekretarz stanu Marco Rubio wyraził umiarkowany optymizm co do możliwości osiągnięcia postępu w negocjacjach z Iranem. Podczas posiedzenia gabinetu Rubio podkreślił, że "w ciągu kilku godzin i dni" okaże się, czy może zostać osiągnięty postęp. Zaznaczył, że pewien postęp już osiągnięto, co daje nadzieję na konstruktywne rozwiązanie. Dodał również, że Trump preferuje negocjacje z Iranem, lecz jednocześnie przypomniał, że prezydent ma też "inne opcje do wykorzystania".

GEN. KOMORNICKI: USA I TRUMP SKOMPROMITOWALI SIĘ W IRANIE! | Super Ring