• Iran miał tak wzbogacić uran, że nadaje się do produkcji ładunków jądrowych.
• Iran nie odda uranu, więc Izrael nie zakończy wojny.
• Teheran uważa, że USA zgodziły się na rozejm, by przygotować się do eskalacji wojny.
Losy wysoko wzbogaconego uranu są jednym z głównych punktów spornych między Iranem a USA. Stany Zjednoczone deklarują, że nie pozwolą Teheranowi na dalszy rozwój programu jądrowego i zbudowanie broni atomowej. Iran zapewnia, że jego program nuklearny ma pokojowy charakter, ale zgromadził ok. 440 kg uranu wzbogaconego do poziomu przekraczającego zastosowania cywilne. Ta ilość uranu pozwoliłaby na skonstruowanie ponad 10 ładunków jądrowych (do wyprodukowaniu bomby A o mocy kilkunastu kiloton trzeba od 15 do 20 kg uranu wzbogconego do 90 proc. - Portal Obronny).
Rozkaz ajatollaha Chameneiego oznacza usztywnienie stanowiska Teheranu i może jeszcze bardziej skomplikować rozmowy na temat zakończenia wojny USA i Izraela z Iranem - podkreślił Reuters.
Wysocy rangą urzędnicy Iranu uważają, że wysyłanie uranu za granicę naraziłoby kraj na przyszłe ataki ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela. Chamenei ma ostatnie słowo w najważniejszych sprawach państwowych - podkreślił Reuters.
Biały Dom i irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie odpowiedziały na prośby agencji o komentarz.
Premier Izraela Binjamin Netanjahu oświadczył, że nie uzna wojny za zakończoną, dopóki wzbogacony uran nie zostanie wywieziony z Iranu, Teheran nie zakończy wsparcia dla antyizraelskich milicji działających na zlecenie Iranu, a jego potencjał w zakresie pocisków balistycznych nie zostanie wyeliminowany.
Dwa wysoko postawione źródła irańskie poinformowały dziennikarzy agencji Reutera, że w Teheranie powszechnie podejrzewa się, iż przerwa w działaniach wojennych była taktycznym oszustwem Waszyngtonu, mającym na celu uśpienie czujności władz przed wznowieniem nalotów.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w środę (20 maja), że Stany Zjednoczone są gotowe przeprowadzić dalsze ataki na Teheran, jeśli Iran nie zgodzi się na porozumienie pokojowe. Zasugerował jednak, że Waszyngton może poczekać kilka dni, aby „otrzymać właściwe odpowiedzi”.
Kilka zdań komentarza
Rok temu mówiło się, że Iran może wyprodukować dziewięć bomb A. Teraz - że już kilkanaście. Oczywiście „nobody is perfect” i mediom też zdarza się coś przekręcić. W 2023 r. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) szacowała, że w posiadaniu Iranu jest tyle wysoko wzbogaconego uranu (WWU), że wystarczy go na wyprodukowanie trzech „atomówek” o mocy porównywalnej z tymi zrzuconymi na Japonię w sierpniu 1945 r.
Te kilkadziesiąt kilogramów materiału przekraczało ponad 22-krotnie limit wyznaczony Iranowi w ramach międzynarodowej umowy nuklearnej z 2015 r. między światowymi mocarstwami a Teheranem.
Według obecnych informacji ten limit został jeszcze, ale to jeszcze bardziej, przekroczony. Iran ma mieć tyle WWU, że mógłby z niego wyprodukować może i kilkanaście bomb. To dlaczego nie jest w ich posiadaniu?
Bo - jak w czerwcu 2025 r. ogłosił Donald Trump - amerykańskie uderzenia prewencyjne „całkowicie i totalnie zniszczyły” („completely and totally obliterated”) kluczowe instalacje wzbogacania uranu w Iranie, przede wszystkim te w Fordo, Natanz i Isfahanie.
Mówi się, że zapasy WWU zostały wcześniej ukryte. Żeby wyprodukować broń jądrową, trzeba nie tylko WWU. Nie wchodząc w techniczne szczegóły: taki proces nie uszedłby uwadze wywiadu amerykańskiego i izraelskiego. Iranowi do czasu opłacało się występować w roli państwa, które może mieć własną broń jądrową, a nie państwa, które będzie ją miało. Jak wynika z oświadczeń najwyższych władz, Iran nadal zamierza uprawiać taką politykę.