Lotniskowiec John F. Kennedy (CVN-79) na próbach morskich. Kiedy wejdzie do służby?

Drugi superlotniskowiec USS John F. Kennedy (CVN-79) rozpoczął kluczowe próby odbiorcze na morzu, co stanowi ostatni ważny etap testów przed jego oficjalnym przekazaniem Marynarce Wojennej USA. Po latach opóźnień, spowodowanych wdrażaniem przełomowych technologii, okręt jest na ostatniej prostej do wejścia do służby, gdzie ma zastąpić wysłużony lotniskowiec USS Nimitz i wzmocnić potencjał amerykańskiej floty.

12 sierpnia przyszły USS John F. Kennedy opuścił stocznię Newport News Shipbuilding w Wirginii, aby rozpocząć serię prób odbiorczych. Jest to kulminacyjny moment wieloletniej budowy i najważniejszy test dla okrętu. W trakcie prób morskich specjaliści z Rady Inspekcji i Nadzoru Marynarki Wojennej (INSURV) ocenią działanie wszystkich kluczowych systemów okrętu w warunkach operacyjnych od napędu jądrowego, przez systemy nawigacyjne, po zaawansowane wyposażenie. 

Testy te mają na celu zweryfikowanie, czy jednostka spełnia rygorystyczne specyfikacje kontraktowe, zanim zostanie formalnie odebrana przez US Navy. Próby odbiorcze są drugim wyjściem w morze dla CVN-79, pierwsze, tzw. próby stoczniowe, odbyły się w lutym 2026 roku i zakończyły się sukcesem, co otworzyło drogę do obecnej, finałowej fazy testów. Firma Huntington Ingalls Industries (HII), odpowiedzialna za budowę, podkreśliła w oświadczeniu, że ten kamień milowy jest zasługą poświęcenia tysięcy stoczniowców, dostawców oraz załogi okrętu. W poście na LinkedIn napisał:

„Ten kamień milowy jest zasługą poświęcenia i zaangażowania naszych niesamowitych stoczniowców, dostawców, załogi okrętu i członków zespołu Marynarki Wojennej USA. Życzymy im bezpiecznego i udanego czasu na morzu!”

Długa droga do służby: Dlaczego lotniskowiec John F. Kennedy był opóźniany?

Budowa USS John F. Kennedy rozpoczęła się w lutym 2011 roku, a stępkę położono w sierpniu 2015 roku. Okręt został ochrzczony i zwodowany w październiku 2019 roku, po czym przeszedł wymaganą fazę testów. Pierwotne plany zakładały, że USS John F. Kennedy wejdzie do służby znacznie wcześniej, mówiło się nawet o roku 2024. Ostatecznie jednak dostawa planowana jest na marzec 2027 roku. To kilkuletnie opóźnienie nie wynikało z problemów konstrukcyjnych, a głównie ze strategicznych decyzji oraz wyzwań związanych z wdrażaniem pionierskich technologii. Podobnie jak w przypadku pierwszej jednostki tego typu, USS Gerald R. Ford (CVN-78), największe wyzwania dotyczyły wdrożenia i certyfikacji systemów, które nigdy wcześniej nie były stosowane na taką skalę. Główne przyczyny opóźnień wiązały się z Advanced Arresting Gear (AAG) – nowoczesnym systemem lin hamujących, który zastępuje tradycyjne systemy hydrauliczne i ma za zadanie bezpieczne oraz precyzyjne wyhamowywanie lądujących na pokładzie samolotów – a także z Advanced Weapons Elevators (AWE), czyli zaawansowanymi windami do transportu uzbrojenia wykorzystującymi napęd elektromagnetyczny zamiast lin i hydrauliki. Te ostatnie pozwalają na szybsze i bezpieczniejsze przemieszczanie amunicji z magazynów na pokład startowy, co bezpośrednio wpływa na intensywność operacji lotniczych.

Dodatkowym czynnikiem, który wpłynął na harmonogram, była decyzja Kongresu i Marynarki Wojennej o zmianie podejścia do wyposażenia okrętu. Zamiast dodawać pewne zdolności już po dostarczeniu jednostki (co miało miejsce w przypadku CVN-78 i wydłużyło jego drogę do pełnej gotowości bojowej), postanowiono zintegrować je jeszcze w stoczni. Najważniejszą zmianą było pełne przystosowanie lotniskowca do obsługi myśliwców 5. generacji F-35C Lightning II od pierwszego dnia służby. Wymagało to m.in. wzmocnienia deflektorów gazów odrzutowych i instalacji specjalistycznego sprzętu. Na okręcie zainstalowano również nowoczesny radar dozoru powietrznego Enterprise Air Surveillance Radar (EASR).

Technologiczny skok naprzód: Co wyróżnia lotniskowce typu Ford?

Lotniskowce typu Gerald R. Ford to pierwsza od ponad 40 lat całkowicie nowa klasa tych okrętów w US Navy. Reprezentują one technologiczny przełom, mający na celu zwiększenie skuteczności bojowej przy jednoczesnym obniżeniu kosztów operacyjnych i zmniejszeniu liczby załogi. Jedną z kluczowych innowacji stanowi napęd jądrowy oparty na dwóch reaktorach nowej generacji A1B, które generują niemal trzy razy więcej energii elektrycznej niż reaktory stosowane w typu Nimitz. Dzięki temu możliwe jest zasilanie zaawansowanych systemów oraz przyszłych broni energetycznych. Kolejnym istotnym rozwiązaniem są elektromagnetyczne katapulty EMALS, które zastąpiły tradycyjne katapulty parowe. Pozwalają one na płynniejszą regulację mocy, co zmniejsza zużycie strukturalne samolotów i umożliwia start szerszej gamy maszyn od lekkich dronów po ciężkie myśliwce. Dzięki nowym technologiom, takim jak EMALS, AAG i AWE, a także przeprojektowanemu pokładowi lotniczemu, okręty typu Ford mogą realizować o 33% więcej startów samolotów dziennie w porównaniu do Nimitzów. Automatyzacja wielu procesów przyczyniła się również do zredukowania załogi o kilkaset osób, a całkowite koszty cyklu życia okrętu mają być o około 4 miliardy dolarów niższe niż w przypadku jego poprzedników.

Kontrowersyjna decyzja Trumpa: Marynarka Wojenna USA ma zdemontować katapulty EMALS i wrócić do technologii parowej

W memorandum wydanym w czwartek (13 sierpnia), Donald Trump dał Pentagonowi i Marynarce Wojennej zaledwie dwa miesiące na przedstawienie szczegółowych planów demontażu elektromagnetycznego systemu startowego (EMALS). Co więcej, dyrektywa wspomina również o konieczności wymiany nowoczesnych, elektromagnetycznych wind do transportu uzbrojenia na okrętach typu Ford. Pierwszym lotniskowcem, który ma zostać poddany tej kosztownej i skomplikowanej operacji, jest czwarty okręt typu Ford – USS Doris Miller (CVN-81). Oznacza to, że jego poprzednicy, czyli USS Gerald R. Ford, a także będące w budowie USS John F. Kennedy i USS Enterprise, pozostaną przy systemie EMALS. Jednakże, jak wskazują doniesienia medialne, budowa USS Doris Miller, która formalnie rozpoczęła się w 2021 roku, jest już w zaawansowanym stadium, co czyni zmianę kluczowych systemów zadaniem bezprecedensowym.

Niechęć Donalda Trumpa do technologii EMALS nie jest nowa i sięga co najmniej jego pierwszej kadencji. Już w 2017 roku w wywiadzie dla magazynu "Time" stwierdził, że nowy system „nie jest dobry” i brakuje mu mocy w porównaniu do starszych, sprawdzonych katapult parowych. Przez lata wielokrotnie krytykował EMALS, argumentując, że jest to system zbyt skomplikowany i drogi.Trump twierdził, że katapulty parowe są prostsze w obsłudze i naprawie, mówiąc obrazowo, że "system parowy da się naprawić młotkiem i palnikiem". W jego ocenie, nowoczesna technologia, choć na papierze bardziej zaawansowana, w praktyce okazuje się zawodna i trudna w serwisowaniu. Ta długoletnia krytyka znalazła teraz swoje odzwierciedlenie w oficjalnej dyrektywie, która może na lata zdefiniować kierunek rozwoju amerykańskiej floty.

Decyzja o powrocie do technologii parowej na okręcie, którego projekt i konstrukcja są już zaawansowane, spotkała się z natychmiastową krytyką. Firma General Atomics, producent systemu EMALS, poinformowała, że prace nad komponentami dla USS Doris Miller są ukończone w około 50%. W oficjalnym oświadczeniu firma podkreśliła, że „zmiana kursu na tym etapie wiązałaby się ze znacznymi kosztami, opóźnieniami i ryzykiem integracji”, a cała decyzja wymaga „ponownego, starannego rozważenia”. Co ciekawe, w samej notatce Trumpa przyznano, że ciągłe zmiany w projektach Marynarki Wojennej „skutkują wzrostem kosztów, opóźnieniami i odwoływaniem zamówień”. Mimo tej świadomości, prezydent forsuje zmianę, która według szacunków może kosztować miliardy dolarów. Co więcej, budowa USS Doris Miller już teraz jest opóźniona – według planów z maja 2026 roku, okręt ma zostać dostarczony flocie dopiero w 2034 roku. Wprowadzenie tak fundamentalnych zmian w projekcie z pewnością nie przyspieszy tego procesu.

Podczas gdy Stany Zjednoczone rozważają technologiczny krok w tył, ich główni rywale idą naprzód. Chiny niedawno zwodowały swój najnowszy lotniskowiec, Fujian, który jest wyposażony właśnie w katapulty elektromagnetyczne. Również Francja ogłosiła, że planuje zastosować system EMALS na swoim przyszłym lotniskowcu nowej generacji (PA-NG). Decyzja Trumpa może więc doprowadzić do powstania luki technologicznej i osłabienia przewagi US Navy na morzach i oceanach.

USS John F. Kennedy jeden z wielu lotniskowców typu Ford

Wejście do służby USS John F. Kennedy jest kluczowe dla utrzymania globalnej siły projekcji US Navy. Okręt zastąpi w służbie USS Nimitz (CVN-68), najstarszy lotniskowiec amerykańskiej floty, który ma zostać wycofany w 2026 roku. Opóźnienie w dostawie CVN-79 oznacza, że przez pewien czas Marynarka Wojenna USA będzie dysponować flotą 10 lotniskowców, czyli o jeden mniej niż wymaga tego Kongres. W dobie rosnącej rywalizacji mocarstw, zwłaszcza w regionie Indo-Pacyfiku, szybkie osiągnięcie pełnej gotowości bojowej przez CVN-79 jest priorytetem. Po wejściu do służby lotniskowiec ma stacjonować na zachodnim wybrzeżu USA, co ułatwi jego dyslokację na Pacyfik.

Linia okrętów rozpoczęła się od okrętu USS Gerald R. Ford (CVN 78), który dostarczono Marynarce Wojennej USA w maju 2017 r. i wprowadzono do służby dwa miesiące później, w lipcu. Budowa kolejnych jednostek tego typu – USS Enterprise (CVN-80) i USS Doris Miller (CVN-81) – już trwa. William J. Clinton (CVN 82) i George W. Bush (CVN 83). Lotniskowce typu Gerald R. Ford mają 333 metry długości, 40,8 m szerokości i 78 m szerokości pokładu lotniczego. Są większe od swoich poprzedników typu Nimitz. Każdy okręt może obsługiwać do 90 samolotów, wśród nich znajdują się: F-35 Joint Strike Fighter, F/A-18E/F Super Hornet, E-2D Advanced Hawkeye, EA-18G Growler, śmigłowce MH-60R/S i różne bezzałogowe statki powietrzne.

Garda: Grabowski od Orki do Miecznika | 2026 07 24