• Dlaczego wielu kandydatów odpada na drugim etapie badań lekarskich?
• Jak wyszkoleni są żołnierze warty honorowej i jak reagują na ewentualne incydenty?
• Czym różni się „reprezentacyjny” GROT od wersji bojowej?
• Dlaczego wszystkie krawaty wiąże jeden człowiek, krawatowy?
Andrzej Bęben: – To na początek tytułem wprowadzenia dla niezorientowanych. Pułk Reprezentacyjny Wojska Polskiego funkcjonuje od 31 marca 2018 r., kiedy to na bazie rozformowanego Batalionu Reprezentacyjnego WP i Orkiestry Wojskowej w Warszawie powstał jako naturalny kontynuator tradycji jednostek reprezentacyjnych polskiego oręża. W skład Pułku podporządkowanego Dowództwu Garnizonu Warszawa wchodzą trzy kompanie reprezentacyjne z plutonem salutowym, Orkiestra Reprezentacyjna oraz Szwadron Kawalerii Wojska Polskiego… Jaki jest stan osobowy Pułku Reprezentacyjnego?
Grzegorz Kudyk: – Około 500 żołnierzy, więcej wyjawić nie mogę.
– Jasne. W dawnych czasach mówiło się, że służba w kompanii reprezentacyjnej – używając skrótowego pojęcia – była wielkim zaszczytem i ciężką harówką.
– Ten mit, niczym czarny PR, ciągnie się za nami. Dziś również służba w Pułku jest powodem do dumy i nie jest „ciężką harówką”. Nikt w niej nie straci zdrowia. Jest przyjemna, acz trudna – jak w każdej jednostce są wyzwania, którym trzeba stawiać czoło, i trudności, które trzeba pokonać. To specyficzna służba, bo głównym zadaniem jednostki jest reprezentowanie Sił Zbrojnych RP podczas różnych uroczystości. Jesteśmy też jedyną jednostką w Wojsku Polskim, która nie ma przypisanego numeru.
– Sądzę, że nie każdy chętny, który chciałby służyć w Pułku, może dostąpić tego zaszczytu.
– Racja, nie każdy. Kandydat musi przejść przez podwójną weryfikację komisji lekarskiej. Pierwsza sprawdza jego zdolność do służby zawodowej w armii. Druga orzeka, czy nadaje się do służby w pododdziałach reprezentacyjnych WP.
– A czym to drugie się różni? Pierwsza kwalifikacja jest oczywista. A druga do czego się sprowadza?
– Żeby zostać żołnierzem w naszym Pułku, trzeba mieć dobry wzrok, wzrost od 178 do 190 centymetrów, nie można mieć nadwagi, za sobą przebytych złamań nóg, dysfunkcji kręgosłupa i tak dalej. A nasza młodzież, potencjalni kandydaci do służby reprezentacyjnej, ma kłopoty z kręgosłupem i nadwagą. Powiem więcej: złe wyniki prób wątrobowych też dyskwalifikują kandydata.
– Pułk to – było nie było – elitarna jednostka. Młodzi powinni pchać się do was „drzwiami i oknami”…
– Generalnie po kwalifikacjach widać, jaki jest stan zdrowia młodego społeczeństwa. Bardzo wielu młodych ludzi chcących rozpocząć karierę wojskową w Pułku Reprezentacyjnym odpada na drugim etapie kwalifikacji medycznych. Zatem mamy sporo wakatów w korpusie szeregowych. Wciąż staramy się je minimalizować. To niełatwe, bo potrzebujemy młodych, przystojnych i wysportowanych chłopaków – w Pułku służyć muszą tzw. laleczki. W końcu są to żołnierze Pułku Reprezentacyjnego.
– A to znaczy, że może zaistnieć taka ewentualność, iż wraz z pogarszaniem się ogólnego stanu zdrowia młodego społeczeństwa Pułk będzie zdekompletowany?
– Wolałbym, żeby do czegoś takiego nie doszło. Przełożeni uwzględniają takie trendy i obniżają kryteria kandydackie.
– Rzeczywistość to wymusza, choć – wydaje mi się – obecne progi dla kandydatów nie są aż tak wysokie, jakby się mogło wydawać…
– Gdy 22 lata temu rozpoczynałem służbę w „reprezentacji”, prawie każdy z kandydatów przechodził przez medyczną weryfikację przydatności do służby. Dzisiejsi 20-latkowie w znaczącym wymiarze kwalifikują się – jak to nazywam – do „pokolenia chipsów i komputera”. To utrudnia nam kompletowanie naszej jednostki. Na szczęście jeszcze można znaleźć osoby spełniające kryteria kwalifikacyjne. A gdy już staną się żołnierzami Pułku, będą mieli okazję uczestniczyć w wydarzeniach, o których inni żołnierze mogą pomarzyć. Będą mogli widzieć Bardzo Ważne Osoby z Polski i innych państw – z bliska, prawie na wyciągnięcie ręki.
– Będą ich widzieć, stojąc na warcie na przykład przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Niczym posągi. Długo muszą tak stać?
– Przez godzinę. O każdej pełnej dochodzi do zmiany warty.
– Bez mrugnięcia oka, z pokerową twarzą. A jak ktoś będzie chciał ich wyprowadzić z równowagi, to też muszą być jak te kamienne posągi?
– Służba przed Grobem Nieznanego Żołnierza, jeśli już przy tym miejscu jesteśmy, jest służbą na posterunku honorowym ochronnym. Jeżeli dochodzi do sytuacji wymagających interwencji, to żołnierz reaguje. To, że w naszym slangu nazywamy ich „laleczkami”, wcale nie znaczy, że są to tylko tzw. malowani chłopcy. Są wyszkoleni do interwencji. Bagnetem żadnego awanturnika nie potraktują. Proszę jednak mi wierzyć, że potrafią skutecznie zneutralizować awanturnika. W szczegóły z wiadomych powodów nie będę wchodził.
– Ma Pan za sobą 22 lata służby. Jako oficer zdarzało się Panu składać meldunki różnym VIP-om. Które z tych sytuacji najbardziej zapadły Panu w pamięć?
– Najbardziej zapadło mi w pamięć powitanie prezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena. To było chyba najbardziej prestiżowe wydarzenie w trakcie mojej kariery jako dowódca pododdziału – a byłem dowódcą kompanii przez pięć lat. Wbiło się w pamięć także dlatego, że była to pierwsza od dłuższego czasu wizyta w Polsce prezydenta USA. Mnóstwo kamer, mnóstwo ludzi i tak dalej. To robiło wrażenie. A potem miałem mnóstwo gratulacji od kolegów za udane meldowanie. Czy byłem stremowany? Tak, byłem. Będąc zawodowcem, miałem jednak ten stres pod kontrolą. Nieco szybsze bicie serca pobudza do działania. Przy wizycie Bidena miałem w głowie jeszcze jedno: Grzegorz, tylko się nie pomyl!
– Panie majorze, wiem, że fundamentem Pułku są żołnierze. Służy w nim, z tego co wiadomo, kilkanaście kobiet… Teraz mówi się: żołnierek. A jak powiedzieć o kobiecie w stopniu szeregowca? Szeregówka?
– W Wojsku Polskim do żołnierzy zwraca się wyłącznie per „pan”, per „pani”. Dołącza się do tego stopień. Zatem jak mówi się „pani szeregowa”, to jasne jest, że zwraca się do kobiety.
– Służba w Pułku to praca. Żołnierz zawiera z MON kontrakt…
– Tak jest, Pułk w 100 procentach składa się z żołnierzy zawodowych.
– Dobrze, a teraz niech Pan opowie w krótkich, żołnierskich słowach, jak wygląda dzień żołnierza szeregowego Pułku Reprezentacyjnego.
– Zaczyna się od porannego rozruchu fizycznego. Po zaprawie pora na higienę osobistą. A jak już żołnierz jest po śniadaniu, przychodzi czas na zajęcia z musztry. Chciałbym mocno zaznaczyć, że musztra nie jest prowadzona przez cały dzień. To nie karna kompania z czasów PRL. W zależności od poziomu szkolenia zajęcia z musztry prowadzone są przez 2 – godz, w ciągu dnia, po 45 minut. W musztrze chodzi o to, by żołnierza nie znudzić. Chodzi wyłącznie o to, by przez powtarzalność i systematyczny trening doprowadzić go do perfekcji.
– To ile wody w Wiśle musi upłynąć, by skończyła się taka unitarka, a zaczęła reprezentacyjna służba?
– To bardzo indywidualna sprawa. Średnio mijają trzy, cztery miesiące. Są przypadki, że dzieje się to po pół roku, ale zdarzają się rzadko. Tak samo jak takie, w których po miesiącu szkolenia szeregowy gotów jest do pełnienia honorowej warty.
– Z MSBS w dłoniach. Taki GROT to jakiś specjalny model?
– Ma wydłużoną kolbę i wzmocnioną całą konstrukcję karabinka ze względu na to, że żołnierze uderzają kolbami o ziemię. Żeby GROT się od tego nie rozleciał, wszystko musi być w nim trwalsze niż w bojowym karabinie.
– Jak się jest reprezentacyjnym żołnierzem, to wszystko musi być na nim tip-top. Spodnie na kancik, buty tak wypastowane, że można się w nich przejrzeć. Już nie wspomnę o oficerkach – jak sama nazwa wskazuje, butach dla oficerów. Sami musicie się oprać?
– Nie, mundury – szyte na miarę – pierze wyspecjalizowana firma. Każdy mundur jest indywidualnie dopasowany do żołnierza. Krawaty są wiązane tylko i wyłącznie przez jedną osobę na kompanii. Po to jest „krawatowy”, by było jednolicie, by żaden krawat nie odstawał od pozostałych. Buty żołnierz czyści sam. Tak samo sam je podkuwa.
– Te gwoździe są po to, żeby słychać było krok defiladowy?
– Tak, a ponadto chronią stopy – jeżeli but jest podkuty, skórzana podeszwa nie sprężynuje na asfalcie.
– A co się dzieje, gdy na stojącego na warcie spada z nieba wielka ulewa?
– Parasolki regulamin nie przewiduje. Stojącym przy Grobie Nieznanego Żołnierza coś takiego nie grozi, bo jest on zadaszony. W innych przypadkach żołnierz stoi i moknie aż do zmiany warty. Żołnierz jest przygotowany do służby w każdych warunkach atmosferycznych, uczy się tego.
– 15 sierpnia, czyli Dzień Wojska Polskiego, to dla Pułku najważniejszy dzień w kalendarzu wydarzeń do obsługi.
– To nie tylko najważniejszy dzień, ale i największe wyzwanie stojące przed Pułkiem Reprezentacyjnym. Przed coroczną defiladą szkolimy innych żołnierzy. Odpowiadamy za ich – nazwijmy to – zgranie. Wystawiamy do defilady także reprezentację Pułku i staramy się, by wszystko w tej defiladzie zagrało!
Polecany artykuł: