Kreml w stanie najwyższej gotowości. Czego się boi Putin?

2026-05-04 16:25

Kreml, od początku marca 2026 roku, znajduje się w stanie podwyższonej gotowości, a Władimir Putin obawia się zarówno wycieku wrażliwych informacji, jak i ryzyka spisku lub zamachu stanu, w tym z użyciem dronów przez członków rosyjskiej elity politycznej. Tak wynika z raportu służb wywiadowczych jednego z krajów Unii Europejskiej, do którego dotarł serwis Ważnyje Istorii (Ważne Historie). Dokument szczegółowo opisuje drastyczne zaostrzenie środków bezpieczeństwa wokół prezydenta Rosji oraz rosnące napięcia wewnątrz rosyjskich struktur siłowych, potwierdzając niezależnie niektóre z zawartych w nim informacji.

Tajne rezydencje Putina

i

Autor: AP Photo/ Associated Press

Federalna Służba Ochrony (FSO), odpowiedzialna za fizyczne bezpieczeństwo najwyższych urzędników państwowych Rosji, znacząco wzmocniła środki ochrony wokół Władimira Putina. Wśród wprowadzonych zmian znalazły się:

  • Dwuetapowa kontrola osób odwiedzających Administrację Prezydenta, obejmująca pełne przeszukanie ciała przez funkcjonariuszy FSO.
  • Znaczące skrócenie listy miejsc regularnie odwiedzanych przez prezydenta. Putin i jego rodzina nie korzystają już ze swoich stałych rezydencji w obwodzie moskiewskim i Wałdaju.
  • Częste ukrywanie się w odnowionych bunkrach, zwłaszcza w Kraju Krasnodarskim, gdzie Putin może pracować przez wiele tygodni. W tym czasie rosyjskie media wykorzystują wcześniej nagrane materiały filmowe, aby stworzyć wrażenie jego publicznej aktywności.
  • Brak wizyt na obiektach infrastruktury wojskowej w 2026 roku, w przeciwieństwie do częstych podróży w roku poprzednim.
  • Okresowe wyłączanie sieci komunikacyjnych w niektórych dzielnicach Moskwy. Niezależne źródła potwierdzają, że masowe przerwy w dostępie do internetu w Moskwie są przeprowadzane przez FSO, a nie FSB, jak wcześniej spekulowano.
  • Zakrojone na szeroką skalę kontrole z użyciem psów tropiących oraz rozmieszczenie funkcjonariuszy FSO wzdłuż rzeki Moskwy, gotowych na reakcję na ewentualne ataki dronów.
  • Kontrola i zatwierdzanie przez FSO wszelkich publikacji informacyjnych i medialnych dotyczących prezydenta, na podstawie tajnego dekretu prezydenckiego.
  • Zakaz korzystania z telefonów komórkowych z dostępem do Internetu dla personelu pracującego w pobliżu Putina. Muszą oni używać urządzeń bez dostępu do sieci.
  • Zakaz korzystania z transportu publicznego dla pracowników otoczenia Putina, którzy poruszają się wyłącznie środkami transportu FSO.
  • Instalacja systemów monitoringu w domach kucharzy, fotografów i ochroniarzy.

Siergiej Szojgu – Potencjalny aktor destabilizujący

Raport wskazuje, że Siergiej Szojgu, były minister obrony i obecny sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, nadal posiada znaczący wpływ w dowództwie wojskowym i jest kojarzony z ryzykiem próby zamachu stanu. Aresztowanie jego byłego pierwszego zastępcy, Rusłana Całkowa, 5 marca 2026 roku, jest postrzegane jako naruszenie nieformalnych gwarancji bezpieczeństwa elit, co osłabia pozycję Szojgu i zwiększa prawdopodobieństwo, że on sam stanie w obliczu oskarżeń karnych.

Rosnące napięcia wśród struktur bezpieczeństwa

Kwestia fizycznego bezpieczeństwa wysokich rangą oficerów rosyjskich sił zbrojnych doprowadziła do wzrostu napięć wśród przedstawicieli rosyjskich służb bezpieczeństwa. Po zabójstwie generała porucznika Fanila Sarwarowa w Moskwie 22 grudnia 2025 roku, szef Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow zaproponował Władimirowi Putinowi zwołanie spotkania stałych członków Rady Bezpieczeństwa. Putin zdecydował się jednak na mniejsze spotkanie 25 grudnia 2025 roku, dzień po kolejnym ataku na rosyjskich funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa w tym samym miejscu.

Podczas tego spotkania, tzw. „siłowicy” obwiniali się wzajemnie za braki w systemie bezpieczeństwa. Walerij Gierasimow ostro skrytykował służby specjalne za to, że nie przewidziały ataków, które wywołują strach i dezorganizację w szeregach Sił Zbrojnych Rosji. Skarżył się również na brak personelu do fizycznej ochrony oficerów na tyłach. Dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Aleksandr Bortnikow bronił się, podkreślając niemożność systematycznego zapobiegania takim atakom i krytykując Ministerstwo Obrony za brak wyspecjalizowanej jednostki ochrony. Dowódca Gwardii Narodowej Wiktor Zołotow odmówił przeznaczenia swoich zasobów na ochronę oficerów Ministerstwa Obrony, kierując do Gierasimowa zalecenia dotyczące bezpieczeństwa operacyjnego, co wywołało gniew szefa Sztabu Generalnego. Putin zaapelował o spokój i polecił uczestnikom przedstawienie propozycji rozwiązania problemów w ciągu tygodnia.

Rozszerzenie środków bezpieczeństwa dla starszych generałów

Po spotkaniu Putin spotkał się z dyrektorem FSO Dmitrijem Koczniewem, w wyniku czego podjęto decyzję o rozszerzeniu listy osób objętych wzmożoną ochroną FSO. Wcześniej taką ochroną objęty był jedynie Walerij Gierasimow. Teraz została ona rozszerzona na dziesięciu generałów wyższego szczebla, w tym trzech zastępców szefa Sztabu Generalnego. Decyzja ta świadczy o politycznej sile Walerija Gierasimowa, który odniósł sukces w tym „arbitrażu”.

Lista generałów objętych ochroną FSO obejmuje:

  • Generał pułkownik Nikołaj Bogdanowski, pierwszy zastępca szefa Sztabu Generalnego.
  • Generał pułkownik Siergiej Istrakow, zastępca szefa Sztabu Generalnego.
  • Generał pułkownik Aleksiej Kim, zastępca szefa Sztabu Generalnego.
  • Generał pułkownik Siergiej Rudskoj, szef Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego.
  • Generał pułkownik Wiktor Poznikhir, pierwszy zastępca szefa Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego.
  • Generał porucznik Stanislaw Gadzhimagomedow, szef Centrum Zarządzania Obroną Narodową (NDMC RF).
  • Admirał Igor Kostiukow, szef Głównego Zarządu Wywiadowczego (GRU).
  • Generał pułkownik Władimir Zarudnicki, szef Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego.
  • Generał pułkownik Aleksander Czajko.
  • Generał pułkownik Michaił Mizintsew.

Niezależne potwierdzenia i pośrednie sygnały

Niektóre informacje zawarte w raporcie znajdują potwierdzenie w niezależnych źródłach. Na przykład, masowe przerwy w dostępie do internetu w Moskwie są faktycznie przeprowadzane przez FSO, a nie FSB. Dodatkowo, wiele źródeł potwierdza rosnący strach Putina przed spiskiem lub próbą zamachu stanu. Świadczą o tym nie tylko zaostrzone środki bezpieczeństwa, ale także pośrednie sygnały, takie jak utrudniony dostęp do zezwoleń na podsłuchy w sprawach karnych o charakterze apolitycznym, ponieważ "cały sprzęt został przekierowany do monitorowania rządu i innych organów państwowych". O skrajnym poziomie obaw Putina świadczy również fakt, że w 2026 roku żaden deputowany Dumy Państwowej nie otrzymał zaproszenia na paradę z okazji Dnia Zwycięstwa na Placu Czerwonym, a sama parada - jak już pisaliśmy - odbędzie się bez ciężkiego sprzętu wojskowego.

Putin jak Stalin?

Przedstawione przez Ważnyje Istorii informacje mogą świadczyć o paranoi Władimira Putina w kwestii jego bezpieczeństwa. Drastyczne zaostrzenie środków ochrony przez FSO, skrócenie listy odwiedzanych miejsc, częste ukrywanie się w bunkrach i izolowanie się od personelu (zakaz telefonów komórkowych, monitoring domów kucharzy i ochroniarzy) świadczą o głębokim lęku przed zamachem lub spiskiem. To sugeruje, że Putin czuje się coraz bardziej osaczony i nie ufa nawet najbliższemu otoczeniu. Co bardzo przypomina działania Józefa Stalina. Historycy opierający się na archiwach, wspomnieniach współpracowników i dokumentach NKWD/MGB wskazują, że paranoiczne tendencje Stalina nasilały się wraz z umacnianiem jego pozycji, prowadząc do masowych represji, czystek i atmosfery powszechnego strachu. Współpracownicy, tacy jak Ławrientij Beria czy Anastas Mikojan, musieli balansować na krawędzi, wiedząc, że jedna nieostrożna uwaga może oznaczać koniec. Stalin zmieniał sypialnie, spał z pistoletem i nie ufał nikomu – w tym własnym lekarzom.

W ostatnich latach życia paranoja wodza przybrała szczególnie niebezpieczne formy. W 1952–1953 roku rozkręcono tzw. spisek lekarzy kremlowskich – prowokację polityczną o silnym podtekście antysemickim. Na podstawie donosu lekarki Lidii Timaszuk (tajnej współpracowniczki MGB) aresztowano grupę wybitnych lekarzy, w większości pochodzenia żydowskiego, oskarżając ich o celowe niewłaściwe leczenie prominentnych działaczy partyjnych i planowanie zamachu na samego Stalina. Wśród aresztowanych był m.in. osobisty lekarz Stalina Władimir Winogradow. Lekarzy torturowano, dwaj zmarli podczas śledztwa. Sprawa miała stać się pretekstem do nowej fali wielkich czystek, kampanii antysemickiej i usunięcia niewygodnych figur w aparacie bezpieczeństwa. Propaganda przedstawiała lekarzy jako „morderców w białych fartuchach” powiązanych z zachodnimi wywiadami i syjonizmem. Tylko śmierć Stalina 5 marca 1953 roku przerwała ten mechanizm.

Poza tym zwiększona paranoja Putina i głębokie podziały w elitach siłowych mogą wskazywać na erozję spójności reżimu. Tradycyjny mechanizm równoważenia wpływów różnych frakcji "siłowików" wydaje się być naruszony, co może prowadzić do dalszej destabilizacji. Zwłaszcza jak Putin zacznie mocniej przeprowadzać czystki na różnych szczeblach, co jednocześnie może doprowadzić nie tylko do osłabienia wojska, służb, aparatu biurokratycznego, ale także w ostateczności sprawić, że każdy nie będzie chciał podpaść i będzie unikał "zły informacji" dla prezydenta. Izolacja Putina i jego poleganie na ograniczonej liczbie źródeł informacji (lub manipulacja nimi przez otoczenie) może prowadzić do podejmowania bardziej radykalnych, irracjonalnych lub błędnych decyzji, szczególnie w kontekście wojny w Ukrainie. Pamiętamy, do czego doprowadziły czystki przed 1941 rokiem, gdy ZSRR stracił kluczowych oficerów, przez co III Rzesza mogła przeprowadzić skuteczny blitzkrieg.

Mimo iż Rosja posiada nadal przewagę w wojnie z Ukrainą, to jednak rosnąca liczba ataków głęboko na terytorium Rosji sprawia, że reżim nie czuje się stabilnie, a sam Putin nie może być pewny czy agenci ukraińscy nie są wszędzie. Przez co popada w coraz większą paranoje, która jak się wydaje, będzie się pogłębiać. Mimo to jak zwraca uwagę Mark Galeotti na łamach Spectator, chociaż Moskwa sama próbowała zlikwidować Wołodymyra Zełenskiego na samym początku wojny, od tamtej pory obowiązuje niepisane dwustronne moratorium na ataki wymierzone w najwyższe kierownictwo wroga. Pomimo rosyjskich twierdzeń o próbie zamachu na jedną z rezydencji Putina w grudniu porozumienie to nadal obowiązuje - według niego.

Według niego gdyby Kijów zdecydował się zaatakować Putina, a tym bardziej go zabić, musiałby liczyć się z brutalnym odwetem. Galeotti zauważa także, że próba zamachu stanu także jest małoprawdopodobna z tego względu, że różne siły wojskowe i paramilitarne równoważą się nawzajem, a FSO jest pełne lojalistów i uprawnione do monitorowania każdego, kogo uzna za stosowne. Chociaż Jewgienij Prigożin i jego najemnicy z grupy Wagnera rzeczywiście zbuntowali się w 2023 r., była to raczej rebelia, a nie zamach stanu: celem nie było obalenie prezydenta, ale przekonanie go do wycofania poparcia dla Szojgu. Nie mówiąc o tym, że 2000 żołnierzy nie miałby szans na zdobycie miasta i jego ewentualne utrzymanie.

Galeotti jest zdania także, że przedstawianie Szojgu jako konkretnego puczysty jest według niego "śmieszne". Jak przypomina, Szojgu poniósł główny ciężar krytyki w wojsku za nieudaną początkową inwazję i późniejsze porażki w zakresie przywództwa, strategii i zaopatrzenia w wojnie z Ukrainą. Trwała także szeroko zakrojona kampania mająca na celu zwolnienie, postawienie przed sądem lub usunięcie jego kumpli z ministerstwa. Oficerowie, z którymi był związany, w tym szef sztabu generalnego Gierasimow, którego sam mianował, wyraźnie się od niego odcięli. Trudno więc wyobrażać sobie, że ma on wystarczający autorytet i wiarygodność w najwyższych kręgach dowództwa, by przeprowadzić zamach stanu, nie mówiąc już o swobodzie działania pozwalającej mu to zrobić bez zwrócenia na siebie uwagi informatorów, podsłuchów i przechwytywania e-maili przez DVKR, Departament Kontrwywiadu Wojskowego Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Same informacje podane przez Ważnyje Istorii mogą także być materiałem, który ma wykreować odpowiedni obraz Rosji, być może nawet wygodny dla europejskich stolic, ale także i dla samej Moskwy. Dlaczego? Powodów jest kilka, jak wiemy od dawna w sieci pojawiają się materiały na temat chorób Putina, na które ma cierpieć, że już jest praktycznie nad dołem śmierci. Inne informacje mówią o słabnącej Rosji na wielu odcinkach poprzez wojsko, dyplomacje, eksport, czy technologię. Inaczej mówiąc jest źle, a będzie jeszcze gorzej, czyli wystarczy tego "chorego człowieka Eurazji" popchnąć i sam się rozpadnie.

Rzeczywistość jednak jest dużo bardziej skomplikowana i Rosja mimo trwającej wojny i trudności na wielu obszarach nie jest słaba, na jaką wygląda, a wręcz przeciwnie ciągle umacnia się wewnętrznie i nic nie wskazuje na razie na to, by miało tam dojść do przewrotu, czy miałby się rozpaść. Na pewno występują tam kryzysy na poziomie służb, wojska czy polityki. Bo problemów jest naprawdę wiele jak już wspomniane ataki ukraińskie na infrastrukturę Rosji, rosnąca liczba przestępstw dokonywanych przez weteranów wracających z wojny czy ideologizacja życia społecznego oraz problem z finansami. Jednak te problemy lepiej lub gorzej są zwalczane.

Jeśli chodzi zaś o Zachód, to jak wiemy potrzebuje dobrych informacji. Służby i media działają w służbie Rosji bardzo skutecznie. Rosjanie na pewno chcą wykreować obraz rozpadającej się Rosji i słabej, by uśpić czujność zachodnich służb, polityków i opinii publicznej. Po drugie służby zachodnie podobnie jak te rosyjskie lubią podawać decydentą także obraz "przerażający" tak by zyskać więcej pieniędzy na swoje działania albo zmusić polityków do większych zbrojeń. Nic nie działa tak skutecznie jak przedstawienie obrazu potężniej Rosji, która zaraz może zaatakować NATO. Politico napisało 4 maja, że Unia Europejska obawia się, że Rosja może podjąć próbę przetestowania NATO w ciągu najbliższych dwóch lat, dopóki Donald Trump pozostaje u władzy i zanim UE wzmocni swoje zdolności wojskowe.

Według wypowiedzi Mika Aaltola, członka Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego nie można wykluczyć możliwości, że Władimir Putin mógłby przeprowadzić operację lądową na państwo członkowskie NATO, jednakże bardziej prawdopodobne jest działanie ukierunkowane lub ograniczona ingerencja, mająca na celu stworzenie niejasności i zasianie niezgody w NATO co do tego, czy takie działanie spełnia próg uruchomienia Artykułu 5, który stanowi, że atak na jednego członka jest uznawany za atak na wszystkich. 

Z kolei według holenderskiego wywiadu wojskowego MIVD Rosja może być gotowa do rozpoczęcia konfliktu regionalnego z NATO w ciągu roku od zakończenia działań wojennych na Ukrainie, w celu wywołania podziałów politycznych w sojuszu. Dopóki Rosja walczy na Ukrainie, konwencjonalna wojna z NATO jest „praktycznie wykluczona” – napisał holenderski wywiad w raporcie opublikowanym we wtorek. MIVD stwierdził jednak, że Rosja już teraz podejmuje konkretne przygotowania do ewentualnego konfliktu z Sojuszem.

Estońska Służba Wywiadu Zagranicznego oświadczyła w lutym, że nie spodziewa się, aby Rosja zaatakowała militarnie którekolwiek państwo członkowskie NATO w nadchodzącym roku, co wskazuje, że ocena ta prawdopodobnie będzie podobna w przyszłym roku, ponieważ Europa wzmacnia swoje odstraszanie. Co ciekawe raport etońskej służby stał się konfliktem między Tallinem a Kijowem. Stało się to po sugestii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, że Rosja przygotowuje ofensywę na kraje bałtykckie i że nie wszyscy członkowie NATO będą „chętni jej bronić”. Minister obrony Estonii Hanno Pevkur określił działania informacyjne Ukrainy jako próbę uzyskania większego wsparcia ze strony Zachodu. Przewodniczący parlamentarnej komisji spraw zagranicznych, Marko Mihkelson, stwierdził, że ukraińskie insynuacje osłabiają spójność NATO, a Zełenski powtarza rosyjską propagandę. Według komentarza OSW "medialne spekulacje na temat potencjalnej rosyjskiej agresji spotykają się z coraz większą irytacją, szczególnie w Estonii i na Łotwie, ponieważ podsycają atmosferę strachu niewspółmierną do ich oceny ryzyka".

Jak więc widzimy, każdy chce coś ugrać dla siebie. Nie można wykluczyć, że Putin naprawdę żyje w parani, bo jak pokazuje historia rosyjskich przywódzców mają to zapisane w DNA. Jednak istieje także duża szansa, że podane przez poral Ważnyje Istorii są wyolbrzymione i mogą podawać specjalnie wykreowane narracje, plotki czy spekulacje.