• Jak na rozwój tureckiego sektora zbrojeniowego mają państwowe programy strategiczne i klastry przemysłowe?
• Czy rozwój dronów klasy MIZRAK może zmienić ekonomię prowadzenia działań bojowych?
• Czy integracja systemów bezzałogowych z AI prezentowana w Stambule to już teraźniejszość czy przyszłość?
Dziś te targi są równie prestiżowe jak londyńskie DSEI czy paryskie Eurosatory
SAHA EXPO ugruntowało swoją pozycję jako jedno z najważniejszych wydarzeń przemysłu obronnego na świecie, stając się największym tego typu wydarzeniem w regionie Eurazji. Organizowane jest przez SAHA Istanbul – największy klaster przemysłowy w Europie. Utworzono go w 2015 r. dla wsparcia tureckiego Narodowego Ruchu Technologicznego (Milli Teknoloji Hamlesi). Według najnowszych danych klaster zrzesza ponad 1300 firm, z czego 83 proc. to podmioty z sektora MŚP, oraz 30 tureckich uniwersytetów. Przynależą do niego m.in. najwięksi tureccy giganci zbrojeniowi, tacy jak Baykar (drony), Aselsan (elektronika), Roketsan (pociski), TUSAŞ (lotnictwo) czy STM (systemy morskie).
Tegoroczna edycja targów będzie już piątą. Początki nie wskazywały, że „wyrośnie” z niej prezentacja na miarę światową. W debiucie uczestniczyły 183 firmy, a swoje produkty prezentowały na powierzchni zaledwie 2,6 tys. m kw. W SAHA EXPO 2026 swoje produkty wystawi 1,7 tys. firm. Mają one do dyspozycji 100 tys. m kw. tzw. powierzchni wystawienniczej.
W światowym rankingu SAHA EXPO dorównuje prestiżem takim wydarzeniom jak londyńskie DSEI czy paryskie Eurosatory. Są one polem nie tylko dla prezentacji sprzętu. W sektorze targów przemysłu militarnego mają także status strategicznego centrum dyplomacji obronnej. Podczas poprzednich edycji podpisywano kontrakty o wartości miliardów dolarów. SAHA EXPO zyskało miano najważniejszego miejsca dla sektora systemów bezzałogowych i AI. To tutaj debiutują technologie tego segmentu uzbrojenia. W V edycji planowane są m.in. pierwsze w historii pokazy zintegrowanego wykorzystania dronów w symulowanych warunkach walki. „World Drone Wars” zapowiada się na interesujące wzbogacenie oferty SAHA EXPO.
„Włócznia” może być tanią alternatywą dla pocisków manewrujących
A skoro mowa o ofercie, nie sposób wymienić wszystkich nowości, dlatego warto wspomnieć o systemie MIZRAK (po turecku: włócznia). Wedle tego, co zakomunikował jego producent, znana nawet laikom (za sprawą początkowego etapu wojny na Ukrainie) firma Baykar, ten dron ma stanowić przełom w koncepcji amunicji krążącej. MIZRAK jest systemem dwuzadaniowym. Może służyć do obserwacji i ofensywnego wykorzystania.
Może operować na dystansie przekraczającym 1000 kilometrów, a w powietrzu może utrzymywać się ponad 7 godzin. Jest przykładem na to, że współczesne BSP mogą zoptymalizować swoją skuteczność dzięki sztucznej inteligencji (AI). MIZRAK został zaprojektowany do działania w warunkach silnego zakłócania sygnału GPS. Wykorzystuje algorytmy Computer Vision i pozycjonowanie wizualne. To pozwala mu na autonomiczną identyfikację oraz precyzyjne rażenie celów bez wsparcia systemów satelitarnych.
System może być dostosowany do wykonywania różnych zadań bojowych. W wersji ofensywnej dron przenosi 40-kilogramową głowicę. To wystarczy do zniszczenia każdego czołgu, nie wspominając już o mniej opancerzonej technice wojskowej. Wariant precyzyjny wyposażono w czujniki radiowe (RF), idealne do namierzania i niszczenia wrogich radarów 20-kilogramową głowicą bojową.
Producent podkreśla wszechstronność startu najnowszego BSP. MIZRAK może być wystrzeliwany z tradycyjnych pasów startowych lub za pomocą przyspieszaczy rakietowych (RATO – Rocket-Assisted Take-Off – start z pomocą rakiet). Pozwala to na wystrzeliwanie z platform mobilnych w trudnym terenie. MIZRAK jest również w pełni zintegrowany z dronami Bayraktar TB2, TB3 i AKINCI, pełniąc rolę ich „inteligentnego przedłużenia” na polu walki.
W komunikacie producent podkreśla: „MIZRAK zapewnia nieprzerwaną komunikację z Bayraktar TB2, TB3 i AKINCI za pośrednictwem cyfrowego łącza danych i wideo opracowanego przez Baykar. Oprócz zasięgu komunikacji w linii wzroku (LOS) przekraczającego 80 kilometrów, z opcjonalnym wsparciem łączności satelitarnej, MIZRAK może zostać zintegrowany z siecią komunikacyjną wykraczającą poza te granice – współpracując z innymi platformami powietrznymi w ramach koncepcji walki sieciocentrycznej i przekształcając się w wszechstronny mnożnik siły”.
Ile taka „Włócznia” może kosztować? Tania nie będzie. To nie jest prosty dron w rodzaju irańskich „Shahedów”. Ceny nowości poznaje się dopiero podczas ich pierwszych prezentacji. „Włócznia”, w założeniach producenta, ma być „tanią alternatywą” dla pocisków manewrujących, które kosztują od 1 do 2 milionów dolarów za sztukę. Oczywiście nie można ich siły uderzeniowej porównywać z Tomahawkami czy tego rodzaju pociskami. Jeżeli jednak oferowane byłyby w cenie kilkuset tysięcy dolarów, znacząco poniżej pół miliona, to mogą być kolejnym hitem tureckiej zbrojeniówki, zapewniającym – jak to fachowcy z branży opiniują – „zdolności strategiczne w cenie taktycznej”. Wówczas kto wie, może Siły Zbrojne RP byłyby zainteresowane taką ofertą...