Spis treści
W obliczu narastających napięć na linii Berlin-Waszyngton, wywołanych decyzją Pentagonu o wycofaniu 5 tysięcy żołnierzy amerykańskich z Niemiec, kanclerz Friedrich Merz stara się tonować nastroje. W wywiadzie dla niemieckiej telewizji publicznej ARD, którego fragmenty przytoczyła agencja Reutera, Merz kategorycznie stwierdził, że redukcja wojsk nie ma związku z jego krytyką strategii prezydenta Donalda Trumpa w kwestii wojny z Iranem.
„Pozostaję przy swoim przekonaniu, że Amerykanie są dla nas ważnym partnerem, najważniejszym w Sojuszu Północnoatlantyckim” – oświadczył szef niemieckiego rządu, podkreślając wagę relacji transatlantyckich.
Merz wyjaśnił, że dyskusje na temat ograniczenia obecności wojskowej USA w Europie trwają od dłuższego czasu, a Joe Biden również rozmieszczał kontyngenty żołnierzy. Jako przykład wskazał niedawne wycofanie „znacznego kontyngentu” z Rumunii. Podkreślił, że „amerykańskie wojsko podlega stałej dyslokacji”, a w Niemczech nadal stacjonuje ponad 30 tys. żołnierzy USA. Jak można sądzić słowa Merza mają na celu uspokojenie opinii publicznej i zminimalizowanie wrażenia, że decyzja Trumpa jest odwetem za jego krytykę.
Z kolei minister obrony Niemiec starał się zbagatelizować skutki decyzji Waszyngtonu o wycofaniu 5000 żołnierzy z kraju, przedstawiając tę decyzję jako oczekiwaną i wykorzystując ją, aby podkreślić potrzebę wzięcia przez Europę większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo.
„Przewidywano, że Stany Zjednoczone mogą wycofać wojska z Europy, w tym z Niemiec” – powiedział w sobotę (2 maja) Boris Pistorius, dodając, że „jeśli chcemy zachować stosunki transatlantyckie, musimy wzmocnić europejski filar w ramach NATO”.
Mimo zapewnień kanclerza, niemieckie media wyrażają poważne obawy. „Sueddeutsche Zeitung” zauważa, że „(Prezydent USA) Donald Trump wykorzystuje wojsko do osobistej zemsty. Za nic ma bezpieczeństwo europejskich sojuszników”. Gazeta przestrzega przed eskalacją konfliktu, jednocześnie przyznając, że wypowiedzi Merza, sugerujące upokorzenie USA przez Iran, „nie były rozsądne”. Komentator „SZ” podkreśla, że NATO „potrzebuje USA”, a działania Trumpa osłabiają Sojusz pod względem politycznym, co sprzyja celom Władimira Putina.
Polecany artykuł:
Dodatkowo, niemiecka prasa alarmuje o odwołaniu planowanego rozmieszczenia w Niemczech systemu rakiet średniego zasięgu, który miał być „mocnym sygnałem odstraszania pod adresem Kremla”. „SZ” sugeruje, że decyzja ta mogła zapaść po rozmowie telefonicznej Trumpa z Putinem, co interpretuje jako „zaproszenie dla Kremla”. Te doniesienia potęgują obawy o przyszłość bezpieczeństwa europejskiego i wiarygodność odstraszania wschodniej flanki NATO.
Redukcja wojsk USA: Czy to tylko "wewnętrzne analizy"?
Pentagon ogłosił w piątek, że w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy wycofa 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec. Resort obrony USA utrzymuje, że jest to wynik „wewnętrznych analiz”. Jednakże, decyzja ta została ogłoszona po tym, jak Donald Trump „gniewnie zareagował na krytykę wojny z Iranem ze strony kanclerza Merza”. W czwartek Trump oświadczył, że Merz powinien „więcej czasu spędzać na doprowadzeniu do końca wojny w Ukrainie i na naprawie swojego kraju, zamiast przeszkadzać tym, którzy pozbywają się zagrożenia ze strony Iranu”. W sobotę prezydent USA poszedł o krok dalej, zapowiadając zmniejszenie liczby amerykańskich żołnierzy w Niemczech o więcej niż ogłoszone wcześniej 5 tysięcy.
Obecnie w Niemczech stacjonuje między 35 a 37 tysięcy amerykańskich żołnierzy. W 2020 roku Trump już zapowiadał wycofanie 9,5 tys. z nich, zarzucając Berlinowi niewypełnianie zobowiązań wobec NATO. Wówczas część wojsk miała trafić do Polski, jednak plany te nie zostały zrealizowane. Sytuacja ta budzi pytania o rzeczywiste motywy działań Trumpa i ich wpływ na spójność Sojuszu.
Tygodnik „Die Zeit” ocenił, że uzależnienie od USA jest „ryzykiem nie do zniesienia” i wezwał Niemcy do zdecydowanej odpowiedzi, ponieważ „dalsze próby łagodzenia (sytuacji - PAP) nie mają sensu”. Gazeta interpretuje ostatnie decyzje USA – zapowiedź wycofania żołnierzy, opóźnienia w dostawach broni dla europejskich sojuszników oraz podniesienie ceł na samochody importowane z Unii Europejskiej – jako „potrójny atak na bezpieczeństwo i dobrobyt Europy”. „Die Zeit” sugeruje, że nawet bardziej dyplomatyczne postępowanie Merza „niczego by nie zmieniło”, a celem obecnej amerykańskiej administracji jest osłabienie UE i wzmocnienie nacjonalistycznego sprzeciwu wobec niej.
Według informacji Politico decyzja Trumpa, że rozważa wycofanie części amerykańskich wojsk z Niemiec, zaskoczyło przedstawicieli resortu obrony. Według serwisu decyzja prezydenta USA stanowi kontrast z niedawno zakończonym, trwającym wiele miesięcy przeglądem globalnej obecności wojsk Pentagonu, który nie przewidywał znaczących wycofań z Europy.
Pentagon „nie spodziewał się tego i nie planował żadnych redukcji sił” – powiedział doradca Kongresu znający sytuację. „Ale musimy go traktować poważnie, ponieważ on sam poważnie do tego podchodził w swojej pierwszej administracji” – odnosząc się do rozkazu Trumpa z lipca 2020 roku o wycofaniu 12 000 żołnierzy amerykańskich z Niemiec, który nigdy nie został wdrożony.
Według Politico niemieccy urzędnicy byli zaskoczeni wpisami prezydenta, po tym jak odbyli owocne rozmowy ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami, powiedział wysoki rangą niemiecki urzędnik, który, podobnie jak inni bohaterowie tej historii, otrzymał anonimowość, aby móc wypowiadać się na temat delikatnych planów wojskowych.
„Jako największa gospodarka Europy, Niemcy mają ambicję przejęcia większej roli lidera w NATO” – powiedział Breuer dziennikarzom po tych spotkaniach. „Niemcy z pewnością przejmą większą odpowiedzialność” za własną obronę.
Komentarze Trumpa pojawiły się po tym, jak sekretarz armii Dan Driscoll kończył dwudniową wizytę na niemieckich poligonach, mającą na celu podkreślenie obecności Stanów Zjednoczonych w tym kraju.
Prezydent w czwartek zasugerował wycofanie wojsk również z Hiszpanii i Włoch. „Dlaczego miałbym tego nie zrobić?” – powiedział dziennikarzom. „Włochy nie udzieliły nam żadnej pomocy. A Hiszpania była okropna. Absolutnie okropna”.
Rzecznik Pentagonu Sean Parnell powiedział, że departament „planuje każdy scenariusz i jest w pełni przygotowany do wykonywania rozkazów naczelnego dowódcy w czasie i miejscu przez niego wybranym”. Biały Dom nie odpowiedział na prośbę o komentarz.
Jak zauważa Politico szybkie wycofanie wojsk amerykańskich z Niemiec byłoby trudne dla Pentagonu uwikłanego w trwającą wojnę z Iranem. Na terenie Niemiec jest ponad 35 tys. żołnierzy amerykańskich, a Niemcy bezpłatnie udostępniają tereny pod bazy oraz lokalną siłę roboczą do wspierania amerykańskich żołnierzy. Pentagon prowadzi również dwa główne centra wojskowe w Niemczech – dowództwo sił zbrojnych USA w Europie i Afryce – a także największy szpital Pentagonu poza terytorium USA. Wybudowanie od nowa podobnej infrastruktury w innym kraju wiązałoby się z ogromnymi kosztami.
Poza tym przeniesienie tych żołnierzy, ich rodzin i sprzętu z powrotem do Stanów Zjednoczonych wiązałoby się również z dużymi kosztami, biorąc pod uwagę fakt, że prawdopodobnie nie ma tam dla nich dostępnych mieszkań.
Polska perspektywa: Tusk o jedności NATO i więziach transatlantyckich
Również premier Donald Tusk zabrał głos w sprawie redukcji wojsk amerykańskich w Niemczech, podkreślając, że Polska nie ma sygnałów, aby żołnierze ci mieli trafić na wschodnią flankę NATO. Podczas briefingu przed wylotem do Erywania, Tusk stanowczo zaznaczył, że „konflikty wewnątrz NATO to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy”. „Dla mnie wspólnota Zachodu (...) – mówię o wartościach politycznych – jest warta utrzymania za wszelką cenę” – dodał premier, akcentując znaczenie więzi transatlantyckich i zjednoczonej Europy.
Tusk podkreślił, że Polska będzie konsekwentnie bronić tych relacji, pomimo „sygnałów ostrzegawczych” ze strony niektórych polityków, w tym prezydenta Trumpa, którzy „mają trochę inne podejście niż to tradycyjne, dotychczasowe”. „Bardzo mi zależy na tym – a Polska może i powinna tu odegrać szczególną rolę – żeby wszystkim przypominać: w Waszyngtonie, Brukseli, Paryżu, Berlinie, że tylko zjednoczony Zachód, tylko ścisła więź transatlantycka, wzajemny szacunek, przewidywalność (...) daje nam szansę ochrony naszego świata, naszego systemu wartości” – powiedział Tusk.
Rzeczniczka NATO Allison Hart również potwierdziła, że Sojusz współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi w celu zrozumienia szczegółów decyzji administracji w Waszyngtonie. To pokazuje, że sytuacja jest monitorowana na najwyższych szczeblach Sojuszu, a ewentualne konsekwencje dla bezpieczeństwa zbiorowego są przedmiotem analiz.
Pete Hegseth umacnia pozycję w Pentagonie: „Ameryka przede wszystkim”
W tle tych wydarzeń, szef Pentagonu Pete Hegseth umacnia swoją pozycję, konsolidując kontrolę nad resortem obrony, pomimo kontrowersji i napięć. Jak podał „Washington Post”, pewność siebie Hegsetha wynika z jego bliskich relacji z prezydentem Donaldem Trumpem oraz lojalnego wdrażania jego polityki. Kulminacją walki o wpływy było nagłe odwołanie sekretarza marynarki Johna Phelana, który krytykował Hegsetha i jego zastępcę za przejmowanie decyzji dotyczących kluczowych programów okrętowych i podwodnych.
Zmiany w Pentagonie obejmują nie tylko programy zbrojeniowe, ale także ograniczanie autonomii rodzajów sił zbrojnych. „Cała władza została odebrana mundurowym i w 100 procentach przekazana politycznym nominatom” – ocenił jeden z amerykańskich urzędników cytowanych przez waszyngtoński dziennik. Rzecznik Pentagonu zapewnił, że Hegseth koncentruje się na realizacji trumpowskiej strategii „Ameryka przede wszystkim” (America First), co wiąże się m.in. z wyeliminowaniem elementów polityki DEI (różnorodność, równość i inkluzywność), promującej zwiększanie udziału przedstawicieli mniejszości i grup marginalizowanych w strukturach armii.
Część urzędników administracji i Pentagonu krytykuje styl zarządzania Hegsetha, uwydatniając konflikty personalne, tendencję do autopromocji oraz kontrowersyjne decyzje kadrowe. Wśród zawodowych wojskowych narasta niepewność, a część oficerów rozważa wcześniejsze odejście ze służby. Krytycy ostrzegają, że tak silna koncentracja władzy może mieć negatywne, długofalowe skutki dla apolitycznego dotąd funkcjonowania wojska.
Polecany artykuł: