- Sekretarz Generalny NATO, Mark Rutte, potwierdza, że Europa "zrozumiała sygnał" USA w sprawie korzystania z baz wojskowych.
- Wcześniej Hiszpania i Włochy ograniczyły Amerykanom dostęp do swoich baz, a USA ogłosiły wycofanie wojsk z Niemiec.
- Czy to działanie to odpowiedź na presję, czy strategiczna zmiana w relacjach transatlantyckich?
Czy Europa odpowiedziała na oczekiwania USA?
Mark Rutte potwierdził, że strona amerykańska wyraziła „pewne rozczarowanie”, jednak podkreślił, że „Europejczycy posłuchali”. Słowa te, cytowane przez Reutersa, wskazują na zmianę w postawie europejskich członków NATO. Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie krytykował niektóre państwa NATO za niewystarczające wsparcie w konflikcie z Iranem, co mogło być jednym z czynników wpływających na obecne działania.
Wcześniej, niektóre państwa Unii Europejskiej, będące jednocześnie członkami NATO, takie jak Hiszpania i Włochy, ograniczyły lub odmówiły Amerykanom korzystania ze swoich baz wojskowych lub przestrzeni powietrznej. Decyzje te były podejmowane na szczeblu krajowym, a nie przez całą Unię Europejską. Sytuacja ta budziła zaniepokojenie w Waszyngtonie, co mogło wpłynąć na sygnały wysyłane przez USA.
Wycofanie wojsk z Niemiec - reakcja na krytykę?
W piątek, 1 maja Pentagon ogłosił plany wycofania około 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy. Obecnie w Niemczech stacjonuje około 36 tysięcy żołnierzy USA. Najważniejsze skupiska sił USA w tym kraju to przede wszystkim Ramstein, Stuttgart, Grafenwöhr oraz Büchel, czyli głównie południowe i południowo-zachodnie Niemcy. Ramstein ma szczególne znaczenie jako największa amerykańska baza lotnicza w Europie i kluczowy węzeł logistyczny USA. Z kolei w Stuttgarcie znajduje się dowództwo USA dla Europy i Afryki (EUCOM), a w Büchel przechowywana jest amerykańska broń jądrowa.
Resort obrony USA uzasadnił tę decyzję wewnętrznymi analizami, jednakże ogłoszono ją po tym, jak Donald Trump zareagował gniewnie na krytykę wojny z Iranem ze strony kanclerza Niemiec, Friedricha Merza. Może to sugerować, że decyzja o wycofaniu wojsk jest również elementem szerszej polityki, mającej na celu wywarcie presji na sojuszników.
Jak podawał wówczas Reuters planowane wycofanie obejmie m.in. brygadowy zespół bojowy oraz rezygnację z rozmieszczenia w Niemczech jednostki artylerii dalekiego zasięgu, planowanej jeszcze przez administrację Joe Bidena. Eksperci już teraz ostrzegają, że decyzja może pogłębić podziały między USA a Europą. Jak wskazuje były urzędnik Pentagonu Imran Bayoumi, europejscy liderzy mogą jeszcze bardziej zwiększyć wydatki na obronność, uznając Stany Zjednoczone za coraz mniej wiarygodnego partnera.
Warto również przypomnieć, że administracja Trumpa od dawna rozważała ograniczenie obecności wojskowej w Niemczech. Podobny plan pojawił się już pod koniec jego pierwszej kadencji, jednak nie został wdrożony, a później został cofnięty przez Joe Bidena.