Spis treści
Rządowa komisja ustawodawcza Rosji zatwierdziła projekt ustawy, który daje Władimirowi Putinowi nowe, szerokie uprawnienia do użycia wojsk za granicą. Projekt, opracowany przez Ministerstwo Obrony, trafi teraz do Dumy Państwowej.
"Ochrona obywateli" jako pretekst do interwencji
Zgodnie z projektem nowelizacji ustaw "O obywatelstwie" i "O obronie", prezydent Rosji będzie mógł "eksterytorialnie" użyć sił zbrojnych w celu "ochrony obywateli rosyjskich" w przypadku ich aresztowania, zatrzymania lub postępowania karnego za granicą. Przepisy te mają zastosowanie zwłaszcza wtedy, gdy postępowania prowadzone są przez sądy lub organy międzynarodowe, których jurysdykcji Rosja nie uznaje.
Już teraz obowiązująca wersja ustawy "O bezpieczeństwie" pozwala prezydentowi na wysłanie wojsk, jeśli decyzje organów międzynarodowych są "sprzeczne z interesami Federacji Rosyjskiej" lub "podstawami porządku publicznego". Nowe prawo stanowi jednak dalsze, niebezpieczne rozszerzenie tych kompetencji.
Choć Kreml regularnie lekceważy własne prawo, tworzenie takich regulacji jest elementem polityki zastraszania i budowania podkładki prawnej pod przyszłe działania.
Odpowiedź Kremla na międzynarodowy trybunał
Pojawienie się projektu ustawy jest bezpośrednio powiązane z inicjatywą państw Unii Europejskiej, które dążą do utworzenia specjalnego trybunału do osądzenia zbrodni agresji Rosji na Ukrainie. Trybunał, wzorowany na norymberskim, ma na celu pociągnięcie do odpowiedzialności co najmniej 20 przedstawicieli rosyjskich władz. W styczniu 2026 roku UE przeznaczyła pierwsze środki na jego działalność. Rosja, która nie uznaje jurysdykcji takich organów, nowymi przepisami tworzy mechanizm obronny, a potencjalnie również ofensywny.
Rosnące napięcia i ostrzeżenia z Zachodu
Decyzja o rozszerzeniu uprawnień prezydenta zapada w atmosferze narastających obaw państw NATO o możliwość dalszej eskalacji i bezpośredniego konfliktu z Rosją. W ostatnich latach czołowi dowódcy i agencje wywiadowcze państw Sojuszu wielokrotnie ostrzegali przed takim scenariuszem. Niemiecki wywiad (BND) już wcześniej ostrzegał przed ryzykiem rosyjskiej prowokacji w krajach bałtyckich i atakiem na terytorium NATO po 2026 roku. Duński wywiad zaś w lutym 2026 roku ocenił, że Rosja może być zdolna do rozpoczęcia wojny na pełną skalę w Europie w ciągu pięciu lat. Naczelny dowódca sił NATO w Europie, generał Alexus Grynkewich, ostrzegał, że rok 2027 może być "rokiem kryzysowym", w którym Rosja i Chiny mogą podjąć skoordynowane działania.
4 marca prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret rozszerzający liczebność regularnej armii rosyjskiej do prawie 2,4 miliona żołnierzy. Regularna armia rosyjska wzrosła do 2 391 770 żołnierzy. Z tego 1 502 640 będzie służyć w czynnej służbie o 2 640 więcej niż wcześniej, zgodnie z dekretem z 4 marca. Zgodnie z dekretem wydanym we wrześniu 2024 r. regularna liczebność armii rosyjskiej wynosiła 2 389 130 osób, w tym 1,5 miliona żołnierzy służby czynnej. Nie jest to pierwszy raz, kiedy Rosja zwiększa liczebność swojej armii od czasu rozpoczęcia inwazji pełnoskalowej na Ukrainę.
Jednocześnie straty Rosji w wojnie na Ukrainie nadal rosną. W styczniu straty rosyjskich żołnierzy przekroczyły liczbę nowo zmobilizowanych i zakontraktowanych żołnierzy drugi miesiąc z rzędu. W tym miesiącu Rosja zrekrutowała lub zmobilizowała około 22 000 żołnierzy, a potwierdzone straty rosyjskie sięgnęły 30 618 żołnierzy. Dane wskazują na ujemne saldo w wysokości 8618 żołnierzy w tym miesiącu. Rosja w dalszym ciągu opiera się na ochotnikach -żołnierzach kontraktowych, którzy decydują się na zapisanie do wojska, otrzymując duże premie za zapisanie się.
Naczelny Dowódca Ukrainy, Ołeksandr Syrski, powiedział Sky News 5 grudnia 2025 roku, że na froncie stacjonuje ponad 710 000 rosyjskich żołnierzy. Dla porównania, według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, armia ukraińska liczyła 880 000 żołnierzy na dzień 15 stycznia 2025 roku.
"Faza zerowa" wojny już trwa? Analiza ekspertów
Według analityków z Instytutu Badań nad Wojną (ISW), Rosja już znajduje się w tak zwanej "fazie zero" przygotowań do potencjalnego konfliktu z NATO. Faza ta obejmuje działania informacyjno-psychologiczne, mające na celu zastraszenie społeczeństw zachodnich i zniechęcenie ich do wspierania Ukrainy oraz wzmacniania własnej obronności. Do dowodów na trwającą "fazę zero" eksperci zaliczają:
- Reorganizację okręgów wojskowych na zachodniej granicy Rosji.
- Tworzenie baz wojskowych w pobliżu granicy z Finlandią.
- Intensyfikację działań sabotażowych, dezinformacyjnych i prowokacji, takich jak zagłuszanie sygnału GPS czy naruszanie przestrzeni powietrznej państw NATO.
"Przyszłe rosyjskie operacje wojskowe w regionach bałtyckim i nordyckim nie są pewne, ale mogą się odbyć w perspektywie krótkoterminowej lub średnioterminowej, biorąc pod uwagę niedawne przykłady rosyjskiej agresji i powtarzające się roszczenia Rosji do byłych i spornych terytoriów. Perspektywa wycofania się lub wycofania USA z Europy może jedynie sprzyjać takiej agresji".
Według niego:
"Planiści i przywódcy NATO i państw-gospodarzy powinni odpowiednio się przygotować, aby odstraszać, a w razie potrzeby bronić tych obszarów, aby zapobiec eskalacji i zachować solidarność i spójność NATO, a także suwerenność i integralność terytorialną państw członkowskich.