Spis treści
Francuski dziennik "Le Monde" w poniedziałek (2 listopada) skomentował nadchodzące ćwiczenia wojskowe, podkreślając ich bezprecedensowy charakter. Jak zauważyła gazeta, „Po niemal dwóch latach spotkań i szczytów koalicja chętnych przechodzi wreszcie od deklaracji do praktycznych działań”. Te manewry są symbolicznym krokiem, który sygnalizuje pogłębiające się zaangażowanie państw wspierających Ukrainę w obliczu trwającej agresji ze strony Rosji. Oznacza to istotną zmianę w strategii, przechodząc od retoryki i planowania do praktycznego testowania zdolności operacyjnych w warunkach zbliżonych do rzeczywistych. To działanie ma na celu nie tylko wzmocnienie współpracy między członkami koalicji, ale także wysłanie jasnego sygnału o ich determinacji we wspieraniu stabilności i bezpieczeństwa w regionie.
Skala i cele manewrów w Nowej Dębie
W ćwiczeniach wojskowych, które odbędą się w dniach 9-22 listopada w Nowej Dębie, weźmie udział imponująca liczba żołnierzy. Według informacji podanych przez "Le Monde", prawie 3 tys. żołnierzy z zagranicy. W ćwiczeniach bierze udział 11 państw: Belgia, Estonia, Francja, Niemcy, Litwa, Holandia, Polska, Hiszpania, Szwecja, Turcja i Wielka Brytania.
Według komunikatu ministerstwa obrony Wielkiej Brytanii wśród 2800 żołnierzy biorących udział w ćwiczeniach na lądzie, w powietrzu i na morzu znajduje się 300 brytyjskich żołnierzy. Żołnierze z 7. Brygady Armii Brytyjskiej („Szczury Pustyni”) będą ćwiczyć kluczowe manewry logistyczne, podczas gdy samoloty Typhoony z RAF i samoloty tankujące Voyager będą wykonywać loty bojowe. Samoloty będą symulować, jak mogłyby zapewnić komercyjny transport lotniczy po ponownym otwarciu ukraińskiego nieba.
Ćwiczenia obejmą także testowanie systemu dowodzenia i kontroli sił, ćwiczenie przemieszczania personelu, sprzętu i zaopatrzenia oraz ocenę tego, w jaki sposób różne komponenty mogą się zintegrować i skutecznie działać jako jedna międzynarodowa siła.
Oprócz elementów ćwiczeń lądowych i powietrznych, siły tureckie będą wspierać morski oddział Multinational Force-Ukraine (MNF-U) w Stambule, testując rozwiązania dotyczące rozminowywania morza, aby umożliwić bezpieczny powrót statków handlowych do portów Ukrainy.
Jak przekazał sekretarz obrony Wes Streeting:
"To ćwiczenie pokazuje, że Wielka Brytania, wraz z Francją i naszymi sojusznikami, przygotowuje się na dzień, w którym na Ukrainie zapanuje pokój. To nie jest hipotetyczny plan, to realna siła, gotowa pomóc Ukrainie, gdy tylko walki się zakończą. Prowadząc tę pracę wspólnie z naszymi sojusznikami, chronimy Wielką Brytanię i Europę w perspektywie długoterminowej i realizujemy nasze zobowiązanie do zapewnienia bezpieczeństwa kraju. Bezpieczeństwo Ukrainy jest naszym bezpieczeństwem i będziemy ją wspierać tak długo, jak będzie to konieczne".
Jak zaznacza się w komunikacie ministerstwa, p przypadku pokoju na Ukrainie, Multinational Force Ukraine (MNF-U) pomoże wzmocnić przyszłe bezpieczeństwo Ukrainy, zapewniając bezpieczeństwo na ukraińskim niebie i morzu oraz wspierając ukraińskie siły zbrojne. A wojska wkroczą na Ukrainę dopiero po zakończeniu walk i na prośbę ukraińskiego rządu. I nie będą pełniły zadań związanych z utrzymaniem pokoju ani monitorowaniem zawieszenia broni.
Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej przekazało Polskiej Agencji Prasowej, że prócz tego w ćwiczeniach weźmie też udział prawie 2 tys. polskich żołnierzy, co świadczy o znaczącym wkładzie gospodarza. Gościnnie pojawi się również delegacja żołnierzy z Ukrainy. Łącznie daje to blisko 5 tysięcy uczestników, co czyni te manewry jednymi z największych w ostatnich latach poza strukturami NATO. Głównym celem tych manewrów jest, jak podaje francuski dziennik, „sprawdzenie zdolności sojuszu do rozmieszczenia wojsk w Ukrainie po zakończeniu wojny”. Mają one również „stanowić demonstrację wiarygodności militarnej tego sojuszu”, co jest kluczowe w obecnej sytuacji geopolitycznej.
Logistyka i dowodzenie: Kluczowe wyzwania
Mimo że "Le Monde" zaznacza, że „nie należy jednak oczekiwać pokazu siły z udziałem czołgów i rakiet”, to znaczenie tych ćwiczeń jest nie do przecenienia. Ich zadaniem jest przede wszystkim sprawdzenie systemu dowodzenia oraz procedur logistycznych. Jest to kluczowe dla efektywnego przemieszczania wojsk i sprzętu przez Europę, co, jak stwierdził francuski dziennik, „jest skomplikowanym przedsięwzięciem ze względu na konieczność przekraczania licznych granic państwowych”. Skuteczność tych operacji ma bezpośrednie przełożenie na szybkość i efektywność ewentualnej pomocy lub interwencji. Ponadto, ważnym elementem manewrów ma być również zwalczanie dronów. Doświadczenia z konfliktu na Ukrainie jasno pokazują, że drony odgrywają coraz większą rolę w rozpoznaniu, ataku i obronie, dlatego testowanie zdolności do przeciwdziałania zagrożeniom z powietrza jest priorytetem.
Dowódca Wielonarodowych Sił na Ukrainie MNF-U, generał broni Tom Bateman powiedział: "Ćwiczenie to pokaże, że Wielonarodowe Siły na Ukrainie to realna, zdolna i gotowa do rozmieszczenia siła, która stanowi poważne zobowiązanie Koalicji Państw Chętnych na rzecz długoterminowej stabilności i bezpieczeństwa Ukrainy. MNF-U będzie każdego dnia coraz bardziej gotowy do udzielenia wsparcia Ukrainie po zakończeniu walk, zapewniając Siłom Zbrojnym Ukrainy najsilniejszą możliwą pozycję w celu odstraszania przyszłych agresji".
Czy ćwiczenia są potrzebne?
Eliot Wilson w artykule „The Spectator”, który był urzędnikiem Izby Gmin, m.in. w Komisji Obrony i Podkomisji ds. Zwalczania Terroryzmu krytykuje brytyjską politykę wobec Ukrainy. Według niego minister obrony Wielkiej Brytanii mówi o „planowaniu pokoju, jaki chcemy zobaczyć”. Wilson podkreśla, że szanse na szybkie zakończenie wojny są znikome, a agresja Putina nie słabnie. Według niego ćwiczenie samo w sobie jest potrzebne, ale w sytuacji, gdy Ministerstwo Obrony ogranicza nawet „nieistotne” ćwiczenia z braku pieniędzy, takie ćwiczenia wyglądają na kosztowny i pokazowy projekt.
Autor rozumie potrzebę demonstracji wsparcia dla Ukrainy ale uważa, że puste manewry pod szyldem nieistniejącego jeszcze pokoju nie pomagają. Ukraina potrzebuje realnego wsparcia w odpieraniu rosyjskiej agresji, a nie przygotowań do scenariusza, który jest mało prawdopodobny. Skupianie się na „Koalicji Chętnych” jako na czymś więcej niż ładnym wyobrażeniu to, zdaniem Wilsona, nie tylko błąd, ale wręcz zaniedbanie obowiązku. Lepsze byłoby według niego zadanie Rosji jak największych strat i wzmacnianie bezpieczeństwa Ukrainy tu i teraz, a nie mianowanie generałów na nominalne stanowiska i ćwiczenie odległych możliwości.
Jak na razie w potencjalnych planach międzynarodowe siły zostaną rozmieszczone na Ukrainie bez zobowiązania się Stanów Zjednoczonych do wsparcia. Biały Dom jak dotąd proponował wsparcie wywiadowcze i logistyczne dla sił międzynarodowych, ale nie zgodził się na interwencję w przypadku ataku ze strony Rosji.
Dlaczego Polska? Doświadczenie i rola gospodarza
Wybór Polski na gospodarza pierwszych ćwiczeń koalicji chętnych nie był przypadkowy. Jak podkreślił "Le Monde", „Polska była naturalnym wyborem na gospodarza pierwszych ćwiczeń”. Kraj ten ma bogate doświadczenie w organizowaniu tego rodzaju szkoleń i odgrywa kluczową rolę w regionalnym bezpieczeństwie. Od początku wojny w Ukrainie na jej terytorium funkcjonuje kilka ośrodków szkoleniowych dla ukraińskich wojskowych. Wśród nich jest ośrodek działający w ramach misji Unii Europejskiej na rzecz wsparcia wojskowego Ukrainy.
Geneza i skład "koalicji chętnych"
Koalicja chętnych, która obecnie liczy 37 państw, po raz pierwszy zebrała się w styczniu 2025 r. Skupia głównie kraje europejskie, ale w jej działania zaangażowane są również takie państwa jak Kanada, Japonia czy Turcja. Chociaż NATO jest informowane o tych ćwiczeniach, nie weźmie w nich bezpośredniego udziału.
Według najnowszych doniesień kanclerz Niemiec Friedrich Merz zaprosił członków Koalicji Chętnych na spotkanie w Berlinie w listopadzie w celu uzgodnienia dalszego wsparcia dla Ukrainy. Głównymi tematami omawianymi podczas wszystkich trzech przystanków podróży Merza po Azji były wsparcie dla Ukrainy i wzmocnienie jej zdolności obrony powietrznej.
„Prowadziłem rozmowy we wszystkich trzech krajach na temat dalszego wsparcia dla Ukrainy. To wsparcie przybiera różne formy i ma różne praktyczne rozwiązania w każdym kraju. Ale wszędzie widoczna była gotowość do pomocy, a przede wszystkim do zrobienia wszystkiego, co możliwe, aby zakończyć tę wojnę. Postrzegam to również jako wsparcie w ramach Koalicji Chętnych, której członków zaprosiłem do Berlina za tydzień” – powiedział Merz.
Kanclerz Niemiec dodała, że sojusznicy Ukrainy nie mają zamiaru ograniczać swoich wysiłków na rzecz wsparcia tego kraju.