Czy USA zaatakują Iran? Tucker Carlson ujawnia rzekome plany ataku jądrowego i zakulisowe naciski

2026-11-02 15:16

Były prezenter Fox News, Tucker Carlson, w opublikowanym 2 listopada 2026 roku wpisie na platformie X, wywołał falę spekulacji, twierdząc, że administracja Donalda Trumpa, pod presją premiera Izraela Benjamina Netanjahu, może w ciągu kilku dni przeprowadzić atak nuklearny na Iran. Celem ma być podziemny obiekt nuklearny znany jako "Góra Kilofów". Te doniesienia pojawiają się w momencie, gdy równolegle trwają wysiłki dyplomatyczne, a wiceprezydent J.D. Vance i specjalny wysłannik Steve Witkoff mają namawiać prezydenta do szukania pokojowego rozwiązania.

W obszernym wpisie na platformie społecznościowej X, konserwatywny komentator Tucker Carlson stwierdził, że premier Izraela, Benjamin Netanjahu, wywiera presję na prezydenta Donalda Trumpa, aby ten zezwolił na wznowienie operacji bojowych i atak na domniemany obiekt nuklearny w środkowym Iranie. Polityczne przetrwanie Netanjahu ma być głównym motorem tych działań. Carlson argumentuje, że po niekorzystnych dla siebie wynikach ostatnich wyborów, izraelski premier potrzebuje bezpośredniej interwencji Trumpa, aby zapewnić sobie większość w Knesecie, unikając tym samym utraty władzy i potencjalnych konsekwencji prawnych.

Według Carlsona, celem ataku miałby być kompleks "Góra Kilofów" (Kūh-e Kolang Gaz Lā), obiekt ten, zlokalizowany zaledwie 1,5 km na południe od zniszczonego wcześniej ośrodka w Natanz, jak twierdzi izraelski wywiad, Iran wznowił program wzbogacania uranu. Komentator utrzymuje, że konwencjonalna broń nie jest w stanie przebić się przez szacowaną na 90 metrów warstwę granitu chroniącą podziemne tunele, w związku z czym atak nuklearny ma być postrzegany jako jedyna opcja militarna. Carlson twierdzi również, że wysocy rangą urzędnicy amerykańscy, w tym sekretarz obrony Pete Hegseth, szef Centralnego Dowództwa USA adm. Brad Cooper, sekretarz stanu Marco Rubio i dyrektor CIA John Ratcliffe, popierają stanowisko Netanjahu.

Co kieruje Netanjahu? Izraelskie media sugerują, że premier Izraela po prostu walczy o własne przetrwanie. Po ubiegłotygodniowych wyborach jego koalicja utraciła stabilną większość, a bez bezpośredniej interwencji Trumpa i utrzymania stanu wojennej mobilizacji Netanjahu grozi utrata władzy, rozliczenie przed komisją śledczą, a nawet więzienie.

Góra Kilofów – nuklearna twierdza nie do przebicia?

Góra Kilofów to dziś najbardziej ufortyfikowany punkt na mapie bliskowschodniego konfliktu. Kompleks zaczął powstawać jesienią 2020 roku jako bezpośrednia odpowiedź Teheranu na sabotaż naziemnych zakładów montażu wirówek w Natanz. Od tego czasu, mimo uderzeń USA i Izraela na inne obiekty (w tym Fordow i Isfahan), Góra Kilofów pozostała nietknięta .

Ostatnie analizy satelitarne opublikowane przez Center for Strategic and International Studies (CSIS) potwierdzają bezprecedensowy wzrost aktywności budowlanej w tym rejonie na przestrzeni 2026 roku. Choć Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) pod przewodnictwem Rafaela Grossiego alarmuje o braku dostępu dla swoich inspektorów, wywiady ostrzegają, że Iran może tam potajemnie przenosić ocalałe wirówki w celu szybkiego wzbogacenia posiadanych zapasów uranu do poziomu militarnego.

Potencjalne konsekwencje ataku według Carlsona

Carlson w swoim wpisie maluje katastroficzną wizję skutków ewentualnego ataku nuklearnego, które wykroczyłyby daleko poza sam Iran. Ostrzega przed katastrofą ekologiczną, w której skażenie radioaktywne Zatoki Perskiej mogłoby zagrozić dostawom wody dla około 100 milionów ludzi, a także przed globalnym kryzysem ekonomicznym, warto nadmienić, że osiem miesięcy konfliktu już teraz poważnie nadwyrężyło gospodarki krajów Zatoki Perskiej oraz globalne rynki energii i nawozów, a tylko w październiku 11 z około 850 światowych supertankowców miało zostać uszkodzonych w Cieśninie Ormuz. Wskazuje również na ryzyko eskalacji geopolitycznej, według niego użycie broni jądrowej przez USA mogłoby stworzyć niebezpieczny precedens, potencjalnie zachęcając Rosję do podobnego kroku wobec Ukrainy, wywołując napięcia między Indiami a Pakistanem i prowokując Koreę Północną do ataku na Seul. „Po pierwszym ataku nuklearnym III wojna światowa jest nieunikniona” – napisał Carlson.

Komentator twierdził również, że sojusznicy USA na Bliskim Wschodzie, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie, są przerażeni perspektywą dalszej eskalacji i mieli odmówić poparcia dla ataku podczas rzekomej, tajnej wizyty Netanjahu w Abu Zabi 27 września.

Bliski Wschód zaś przygotowuje się na możliwe wznowienie pełnoskalowej wojny, a obawy dotyczą potencjalnych amerykańsko-izraelskich ataków na Iran krótko po wtorkowych wyborach w USA. Dwóch irańskich urzędników poinformowało Associated Press, że ich delegacja opuściła Katar po kilkudniowych rozmowach, lecz komunikacja z USA nadal trwa za pośrednictwem mediatora. Wysiłki dyplomatyczne mają zapobiec nowym atakom. Teheran zaostrzył groźby, ale deklaruje, że czeka na najnowszą odpowiedź Waszyngtonu na propozycję pełnego otwarcia Cieśniny Ormuz dla żeglugi w ciągu dwóch dni, pod warunkiem spełnienia kilku warunków przez Stany Zjednoczone.

W ostatnich dniach w Dosze, stolicy Kataru, toczyły się intensywne negocjacje z udziałem irańskich dyplomatów i katarskich mediatorów, mające na celu znalezienie rozwiązania kończącego konflikt. Strona irańska wyraziła gotowość do ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz w zamian za spełnienie szeregu warunków, w tym zniesienie sankcji. Sam wiceprezydent Vance wysłał list do sekretarza irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Mohsena Rezaeia, próbując wznowić rozmowy pokojowe. Iran zasygnalizował, że postrzega Vance'a jako negocjatora bardziej zainteresowanego zakończeniem wojny niż inni wysłannicy.

W kontrze do alarmistycznych doniesień Carlsona, w samej administracji Trumpa mają istnieć siły dążące do deeskalacji. Komentator przyznaje, że wiceprezydent J.D. Vance i specjalny wysłannik Steve Witkoff namawiają Trumpa do szukania porozumienia dyplomatycznego z Teheranem. Ich działania wpisują się w trwające od dłuższego czasu, zakulisowe rozmowy.

Co na to Donald Trump i jego otoczenie?

Stanowisko samego prezydenta Donalda Trumpa pozostaje niejednoznaczne. Z jednej strony, w sobotniej rozmowie z reporterami w Mar-a-Lago, przyznał, że USA muszą "zająć się" jednym lub dwoma celami w Iranie, w tym "Górą Kilofów". Stwierdził, że Stany Zjednoczone mogą zaatakować te obiekty "w ciągu 10 minut". Z drugiej strony, w wywiadzie dla Newsmax z 16 października Trump wyraźnie wykluczył użycie broni jądrowej przeciwko Iranowi, sugerując raczej użycie potężnych bomb konwencjonalnych, jak - bomby GBU-43/B zwanej „matką wszystkich bomb”.

Doniesienia portalu Axios wskazują na napiętą rozmowę telefoniczną między Trumpem a Netanjahu. Izraelski premier miał naciskać na wznowienie działań militarnych natychmiast po amerykańskich wyborach połówkowych, podczas gdy Trump wolał dać szansę dyplomacji. Z kolei premier Izraela Benjamin Netanjahu stwierdził, że Trump zapewnił go o gotowości USA do „dokończenia roboty” w Iranie.

Oficjalne komunikaty Białego Domu są powściągliwe – rzecznik stwierdził, że administracja nie komentuje poufnych planów wojskowych, a prezydent "bierze pod uwagę wszystkie możliwości", aby uniemożliwić Iranowi zdobycie broni jądrowej. Podobnie wypowiedział się sekretarz stanu Marco Rubio, informując, że ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta.

Artykuł Hamidrezy Aziziego opublikowany 27 października 2026 roku w Time wskazuje, że dominujące w Teheranie podejście zakłada, że kolejna wojna musi być na tyle kosztowna, by żaden przyszły prezydent USA nie rozważał kolejnego ataku. Iran chce uniemożliwić Trumpowi krótką, symboliczną wymianę uderzeń, która pozwoliłaby Waszyngtonowi ogłosić sukces przy ograniczonych stratach.

Realia militarne a stanowisko Iranu

Twierdzenie Carlsona, że tylko broń jądrowa może zniszczyć obiekt "Góra Kilofów", jest kwestionowane przez ekspertów. Analizy wskazują, że choć zniszczenie tak ufortyfikowanego celu jest niezwykle trudne, istnieją konwencjonalne metody ataku, takie jak wielokrotne uderzenia potężnymi bombami penetrującymi. Jednocześnie amerykańscy planiści wojskowi muszą brać pod uwagę ograniczone zapasy precyzyjnej amunicji, wyczerpane wcześniejszymi fazami konfliktu.

Iran ze swojej strony zaprzecza prowadzeniu jakichkolwiek prac nuklearnych w kompleksie "Góra Kilofów". Najwyżsi przywódcy ostrzegają Waszyngton i Tel Awiw przed dalszymi atakami, grożąc odwetem "bez ograniczeń geograficznych" i zapowiadając użycie "nowej broni". Jednocześnie w Teheranie toczy się debata nad zmianą doktryny nuklearnej, która do tej pory, na mocy religijnego dekretu (fatwy), zabraniała budowy broni atomowej.

Duży arsenał Teheranu i puste magazyny Pentagonu

Jak ujawnił Financial Times oraz najnowsze analizy izraelskiego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym (INSS), ewentualny odwet Teheranu mógłby mieć katastrofalny przebieg. Szacunki izraelskich służb bezpieczeństwa wskazują, że Iran zgromadził gigantyczny arsenał odwetowy:

  • Około 1700 pocisków balistycznych zdolnych do bezpośredniego rażenia terytorium Izraela.
  • Około 80 000 dronów (w tym zaawansowane systemy uderzeniowe) oraz tysiące pocisków krótkiego i średniego zasięgu.
  • Iran ogłosił też pomyślne testy nowego pocisku Qassem Basir o zasięgu 1200 km.

Tymczasem Amerykanie, mimo wysłania w region dwóch lotniskowców i 14 okrętów wojennych (w tym 13 niszczycieli), borykają się z poważnymi brakami. W regionie brakuje obecnie myśliwców F-22 oraz bombowców strategicznych, a liczba maszyn F-15 jest znacznie niższa niż podczas wcześniejszej operacji Roaring Lion.

Co najgorsze, Pentagon drastycznie wyczerpał zapasy kluczowej amunicji przechwytującej, broniąc sojuszników przed wcześniejszymi atakami. Amerykańskie zapasy pocisków do systemów Patriot spadły poniżej 1000 sztuk, a dla systemu THAAD poniżej 280. Odbudowanie tych rezerw zajmie USA od roku do pięciu lat, co budzi ogromny niepokój dowódców w kontekście potencjalnego, przyszłego konfliktu z Chinami o Tajwan.

Pułapka eskalacji i granice potęgi

Analizując obecny impas, trudno oprzeć się wrażeniu, że Donald Trump znalazł się w klasycznej pułapce eskalacyjnej. Rozpoczęta osiem miesięcy temu z wielkimi obietnicami wojna z Iranem nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, reżim ajatollahów wciąż trzyma się mocno, a zapasy wzbogaconego uranu, choć zasypane w zbombardowanych wcześniej schronach nie zostały całkowicie zlikwidowane.

Wizje „szybkiego i łatwego dobicia tematu”, którymi Trump karmił swoich wyborców w Fox News, brutalnie zderzają się z rzeczywistością wojskową. Dziennikarze śledczy Financial Times (FT) - Abigail Hauslohner, Charles Clover i Najmeh Bozorgmehr, dotarli do dokumentów planistycznych Pentagonu oraz rządu Izraela. Ich analizy wskazują, że jakikolwiek nowy atak na Iran zasadniczo różniłby się długością, zakresem i ambicjami od poprzednich faz konfliktu.

Strategia operacyjna USA i Izraela rozważa obecnie trzy zasadnicze warianty działań. Opcja ograniczona, określana jako „Mowing the lawn” – koszenie trawnika, jest zalecana przez Josepha Votela, byłego dowódcę US Central Command (CENTCOM). Zakłada ona punktowe uderzenia morskie na nadbrzeżne radary wroga, wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych, miejsca startu dronów oraz bazy małych łodzi patrolowych. Taki krok uderzyłby w zdolność Iranu do paraliżowania żeglugi w Cieśninie Ormuz. Choć niesie on stosunkowo niskie ryzyko eskalacji, to – jak przyznaje Votel – Iran byłby w stanie dość szybko odbudować zniszczoną infrastrukturę.

Opcja rozszerzona, czyli kampania wielodniowa, to wariant, na który najmocniej naciska Tel Awiw. Obejmowałaby ona zmasowane bombardowania samej Góry Kilofów, precyzyjne likwidacje najwyższych dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz uderzenia w infrastrukturę krytyczną: fabryki zbrojeniowe, rafinerie ropy naftowej oraz kluczowe elektrownie. Taka kampania miałaby zmusić reżim w Teheranie do bezwarunkowego poddania się żądaniom Trumpa.

Opcja maksymalna, zakładająca zmianę reżimu, jest publicznie promowana przez Benjamina Netanjahu. Przewiduje ona przeprowadzenie ofensywy na tak niszczycielską skalę, aby doprowadzić do całkowitego upadku rządu w Teheranie. Analitycy wojskowi cytowani przez FT podchodzą jednak do tego scenariusza z ogromnym sceptycyzmem. W analizie podkreśla się wyjątkową odporność i zakorzenienie irańskich struktur państwowych na presję zewnętrzną, a eksperci ostrzegają, że sama kampania powietrzna bez operacji lądowej nie jest w stanie obalić rządu w Teheranie.

Najbardziej alarmujący wniosek z doniesień Financial Times dotyczy jednak logistyki. Stany Zjednoczone weszły w fazę głębokiego deficytu amunicji precyzyjnej. Ostrzeżenia byłego dowódcy US Central Command, Josepha Votela, oraz twarde dane INSS o 1700 irańskich rakietach balistycznych obnażają bezsilność strategii Trumpa. Z kolei demokratyczny kongresman Jason Crow słusznie porównuje obecne parcie do eskalacji do tragicznych w skutkach błędów, które wciągnęły Amerykę w wieloletnie, wyniszczające wojny w Iraku i Afganistanie. Poza tym jakiekolwiek uderzenie w irańską infrastrukturę cywilną wywołałoby natychmiastową i asymetryczną odpowiedź. Przedstawiciel Iranu Mohsen Rezaei zagroził wdrożeniem nowych, niespotykanych dotąd planów operacyjnych i otwarciem zupełnie nowych frontów wojennych.

Danny Citrinowicz, były oficer izraelskiego wywiadu wojskowego, ostrzega, że bombardowanie irańskich rafinerii (co mogłoby rzucić kraj na kolana) sprowokuje natychmiastowe ataki odwetowe na infrastrukturę energetyczną państw arabskich w Zatoce Perskiej. Z kolei była doradczyni ds. bezpieczeństwa brytyjskiego rządu, dr Lynette Nusbacher, podkreśla, że „USA nie mają żadnych realistycznych opcji, które mogłyby trwale odebrać Iranowi zdolność do wystrzeliwania pocisków balistycznych i dronów”.

Otwieranie kolejnego, pełnoskalowego frontu w momencie, gdy Pentagon drży o topniejące zapasy Patriotów i THAAD-ów, byłoby strategicznym samobójstwem. Uleganie naciskom politycznym Benjamina Netanjahu, który bezsprzecznie instrumentalizuje konflikt zbrojny do celów wewnętrznych, może kosztować Amerykę utratę resztek wiarygodności. Jedno jest pewne przed wyborami Trump nie zdecyduje się na atak. Decyzja o powstrzymaniu się od ataku przed wyborami wynikała z politycznych kalkulacji – wojna jest niepopularna wśród Amerykanów, popiera ją zaledwie około jednej trzeciej społeczeństwa, a jej skutki w postaci wzrostu cen paliw pogłębiają kryzys przystępności życia i utrudniają kampanię republikanów. Po 3 listopada ograniczenia polityczne osłabną, lecz strategiczne wyzwanie pozostanie niezmienne.

Trzy opcje przed Trumpem

James M. Lindsaya w opublikowanej analizie na stronie Council on Foreign Relations w rozmowie z Cole’em Bucym i Nate’em Swansonem, ekspertami specjalizującymi się w sprawach Iranu, wskazuje trzy podstawowe opcje stojące przed Trumpem: eskalację poprzez wznowienie ataków i zwiększenie presji ekonomicznej w celu zmuszenia reżimu do kapitulacji lub upadku, intensyfikację negocjacji z wykorzystaniem groźby siły jako dźwigni albo utrzymanie status quo w nadziei, że z czasem Iran ustąpi lub runie pod ciężarem wewnętrznych napięć. Każda z tych dróg niesie poważne ryzyka i niepewne szanse powodzenia.

Ponowne uderzenia rodzą pytania, dlaczego miałyby osiągnąć to, czego nie udało się podczas Epic Fury, oraz czy USA zdołają powstrzymać Iran przed atakami na infrastrukturę energetyczną państw Zatoki, co mogłoby wywindować ceny energii i wywołać globalną recesję. Zwiększanie presji ekonomicznej poprzez sankcje wobec Chin, które wspierają Iran, grozi z kolei destabilizacją światowego systemu finansowego i odwetem Pekinu w postaci ograniczenia dostępu do kluczowych minerałów.

Iran nie wykazuje zainteresowania negocjacjami na warunkach akceptowalnych dla Waszyngtonu i może liczyć na osłabienie pozycji Trumpa po ewentualnej demokratycznej fali w wyborach, wykorzystując czas rozmów do odbudowy zdolności militarnych. Utrzymanie obecnego stanu, w tym morskiej blokady ograniczającej irański eksport ropy, również ma swoje ograniczenia – nie doprowadziło do znacznego spadku światowych cen energii, obciąża amerykańskie siły zbrojne i pozwala Iranowi na odbudowę potencjału. Kluczowe pytanie, od którego zależy wybór strategii, dotyczy tego, czy Stany Zjednoczone mogą współistnieć z Islamską Republiką Iranu.

W tym kontekście ostrożność duetu Vance-Witkoff i dążenie do porozumienia w Dosze wydaje się jedynym racjonalnym wyjściem. Atak na Górę Kilofów czy to za pomocą „matki wszystkich bomb” (MOAB), czy tym bardziej taktycznego ładunku jądrowego – nie rozwiąże problemu, a jedynie przypieczętuje wybuch konfliktu o charakterze globalnym. Trump, który zawsze pozycjonował się jako prezydent „kończący, a nie zaczynający wojny”, stoi przed najważniejszym testem swojej doktryny America First.

GEN. KOMORNICKI: USA I TRUMP SKOMPROMITOWALI SIĘ W IRANIE! | Super Ring