Spis treści
W poniedziałek (13 lipca) Donald Tusk uczestniczył w spotkaniu koalicji chętnych, zrzeszającej państwa wspierające Ukrainę w obronie przed rosyjską agresją. W wydarzeniu, obok Tuska, wzięli udział liderzy około 35 państw, w tym prezydent Francji Emmanuel Macron, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz sekretarz generalny NATO Marek Rutte. Po zakończeniu rozmów, we wtorek (14 lipca), premier Tusk podkreślił, że kluczową decyzją była ta dotycząca organizacji pierwszych wspólnych ćwiczeń wojskowych na terytorium Polski.
„Ćwiczenia, w których udział będą brały wojska francuskie i brytyjskie, odbędą się w Polsce, jesienią tego roku” – zapowiedział premier Tusk. Dodał, że ich celem będzie „przygotowanie całej koalicji zgromadzonej dzisiaj w Paryżu do takich realnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, ale także dla regionu”. Na pytanie, czy Wojsko Polskie również weźmie udział w tych manewrach, Donald Tusk odpowiedział, że „założenie jest, że ćwiczenia będą miały charakter wspólny, wielonarodowy”. Wyjaśnił również, że choć do Polski przyjadą głównie żołnierze z Francji i Wielkiej Brytanii, Polska będzie nie tylko uczestnikiem, ale przede wszystkim „w pełnym tego słowa znaczeniu gospodarzami tych ćwiczeń”.
Premier Tusk zaznaczył, że na obecnym etapie są to jedynie ćwiczenia. Jednakże, jak oświadczył, zapowiedział „wobec wszystkich przywódców, że Polska będzie przygotowywała także logistycznie, finansowo możliwość do stałej obecności wojsk nie tylko amerykańskich, ale także naszych wojsk sojuszniczych w Europie”.
Co ciekawe Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił w czasie konferencji prasowej, że Polska jest przygotowana na przyjęcie dodatkowych sił zbrojnych. Jego wypowiedź jest bezpośrednią reakcją na wcześniejsze oświadczenie premiera Donalda Tuska. Szef MON zaznaczył, że zwiększona odpowiedzialność Polski za wschodnią flankę NATO naturalnie wiąże się z napływem wsparcia od sojuszników. „Jeżeli my bierzemy większą odpowiedzialność za wschodnią flankę NATO, to ci, którzy są oddaleni od niej, przychodzą do Polski” – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Władysław Kosiniak-Kamysz, odpowiadając na pytania dziennikarzy po posiedzeniu Komitetu Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego, potwierdził stały kontakt rządu z partnerami ze wszystkich państw natowskich. Przypomniał, że wojska sojusznicze już teraz są obecne na terytorium Polski. Wśród nich wymienił m.in. siły brytyjskie, chorwackie, rumuńskie, amerykańskie oraz norweskie. „Więc my mamy już dzisiaj obecność sojuszniczą i jesteśmy gotowi na stałą obecność na przykład wojsk francuskich czy wojsk brytyjskich” – oświadczył szef MON. Dodał, że jest to spójne ze strategią NATO, która zakłada wzmacnianie wschodniej flanki Sojuszu. Minister podkreślił, że zwiększona odpowiedzialność Polski za ten obszar uprawnia kraj do oczekiwania wsparcia od sojuszników, takich jak Stany Zjednoczone, Francja czy Wielka Brytania, co wynika bezpośrednio z podpisanych traktatów. „Jest to swoista strategia Sojuszu Północnoatlantyckiego wzmacniająca wschodnią flankę NATO” – podsumował.
Dlaczego Polska nie dołączy do koalicji obrony przeciwrakietowej?
W poniedziałek władze francuskie ogłosiły powstanie nowej koalicji dziewięciu państw europejskich – Danii, Francji, Niemiec, Włoch, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Holandii – która wraz z Ukrainą ma rozwijać europejskie zdolności do obrony przed pociskami balistycznymi. Premier Tusk został zapytany, dlaczego Polska nie znalazła się na liście tych państw. W odpowiedzi wyjaśnił, że koalicja ta ma charakter przemysłowy.
„Do tej koalicji zgłaszały się firmy, które są gotowe wnieść swój potencjał” – wskazał Donald Tusk. Dodał, że polskie przedsiębiorstwa „analizują swoje możliwości”. Premier zapewnił, że „jeśli będzie gotowa oferta przemysłowa ze strony polskich firm, to przystąpimy do tej koalicji”.
Twarde stanowisko Polski wobec wojny w Ukrainie
Podczas rozmów z dziennikarzami premier Tusk odniósł się także do kwestii ewentualnego przekazania Ukrainie pocisków do systemu Patriot. Szef rządu jasno oświadczył, że „Polska w tej chwili nie przewiduje tego typu donacji”.
Donald Tusk podkreślił również swoje zdecydowane stanowisko wobec wewnętrznej polityki, mówiąc, że „nie akceptuje antyukraińskiej licytacji w Polsce”. Zapewnił, że „póki będę premierem, Polska będzie aktywnie uczestniczyła, w miarę swoich możliwości i nie naruszając naszego bezpieczeństwa (...) w pomaganiu Ukrainie wobec wojny w Rosji”.
Głównym tematem poniedziałkowych rozmów koalicji chętnych były także działania po ewentualnym wstrzymaniu działań wojennych w Ukrainie. Premier Tusk, pytany o prawdopodobieństwo takiego scenariusza w najbliższym czasie, ocenił, że jest ono niskie.
„W tej chwili wydaje się nieprawdopodobne, aby w najbliższym czasie, w jakiejś krótkiej perspektywie, doszło do zawieszenia broni albo zawarcia pokoju ze względu na absolutnie sztywne stanowisko Rosji i Putina” – powiedział Tusk.
Dodał, że „wszyscy spodziewają się raczej eskalacji działań w tej chwili ze strony Rosji i jest dość prawdopodobne, że Rosja będzie chciała tę wojnę przedłużać przynajmniej do zimy”. Premier poinformował, że rozmawiał na ten temat m.in. z Markiem Rutte i Wołodymyrem Zełenskim.
Zapytany, czy Europa jest gotowa na eskalację ze strony Rosji, Donald Tusk zapewnił, że „my przygotowujemy się we wszystkich możliwych wymiarach”. Wymienił w tym kontekście m.in. ochronę granic, koalicję dronową, wspólne ćwiczenia oraz deklaracje USA dotyczące obecności w Polsce. „To wszystko służy temu, aby ewentualna eskalacja ze strony Rosji nie dotknęła Polski. Nad tym pracujemy codziennie” – podkreślił szef rządu, wskazując na ciągłe wysiłki na rzecz bezpieczeństwa państwa.
Obchody Dnia Bastylii z polskim akcentem
We wtorek premier Tusk oraz inni liderzy zgromadzeni na spotkaniu koalicji chętnych wzięli udział w obchodach Święta Narodowego Francji – Dnia Bastylii. Uroczystości te upamiętniają rocznicę zdobycia Bastylii w 1789 roku, co symbolicznie zapoczątkowało Rewolucję Francuską.
Tradycyjnie obchody Dnia Bastylii obejmują defiladę wojskową na Polach Elizejskich. W tym roku defilada odbyła się pod hasłem „Strategiczne przebudzenie Europy”. Co ważne, w wydarzeniu wzięła udział również reprezentacja Wojska Polskiego, wystawiona przez Pułk Reprezentacyjny Dowództwa Garnizonu Warszawa. W części lotniczej defilady zaprezentowały się dwa polskie samoloty F-16, co stanowiło istotny akcent podkreślający współpracę i sojusznicze więzi.
Tzw. koalicja chętnych po raz pierwszy zebrała się w styczniu 2025 roku (zgodnie z materiałem źródłowym, choć kontekst wskazuje na wcześniejszą datę) i obecnie zrzesza około 35 państw, głównie europejskich. Dołączyły do niej także Mołdawia i Macedonia Północna. W działania koalicji zaangażowane są również takie kraje jak Kanada, Japonia czy Turcja, co świadczy o szerokim międzynarodowym poparciu dla wsparcia Ukrainy.
Polecany artykuł: