Wyjątkowy w skali NATO. Nowy standard badań medycznych polskich pilotów wojskowych

2026-11-03 9:00

Polscy piloci wojskowi zostali objęci nowoczesną diagnostyką miażdżycy tętnic wieńcowych - choroby, która może przez lata rozwijać się bezobjawowo, a ujawnić dopiero zawałem serca. Teraz u pilota będzie można szybciej wykryć początki choroby, wdrożyć skuteczne leczenie i utrzymać go w dobrym zdrowiu

  • Piloci samolotów wojskowych będą lepiej zabezpieczeni przed poważnymi chorobami serca.
  • Nowy standard badań pozwoli szybciej wychwycić niepokojące zmiany dotyczące chorób sercowo-naczyniowych.
  • Eksperci medyczni przekonują, że nakłady na ochronę zdrowia pilotów to inwestycja w bezpieczeństwo Polski, a nie koszt dla budżetu.

- Na zapewnienie pilotom dostępu do najnowszych osiągnięć medycyny należy patrzyć nie z perspektywy kosztów, ale inwestycji w ludzi. Wyszkolenie jednego pilota samolotu F-16 to wydatek 5 mln dol., a pilota F-35 - 12 mln dol. Skoro Polska tyle inwestuje w pilotów, musimy zrobić wszystko, aby jak najdłużej pozostawali oni w służbie - wyjaśnia ppłk lek. Bartosz Kade, przewodniczący Rejonowej Wojskowej Komisji Lotniczo-Lekarskiej (RWKLL) w Warszawie.

Nowy standard powstał dzięki współpracy RWKLL oraz Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej (WIML) w Warszawie.

- WIML jest przygotowany technicznie i organizacyjnie do wykorzystania tej metody jako standardowego elementu okresowych badań pilotów, którzy ukończyli 40. rok życia. Wtedy ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, w tym miażdżycy tętnic wieńcowych, zaczyna mieć coraz większe znaczenie. A choroby układu krążenia pozostają jedną z głównych przyczyn zgonów w Polsce - dodaje dr hab. inż. Łukasz Dziuda, prof. WIML, zastępca dyrektora WIML ds. naukowych.

Zawał serca pierwszym objawem choroby

- Sama ocena klasycznych czynników ryzyka, takich jak wiek, stężenie cholesterolu czy ciśnienie tętnicze, nie pozwala ustalić, czy w tętnicach wieńcowych występuje już miażdżyca - wyjaśnia kpt. lek. Magdalena Rola z RWKLL.

Choroba może się przez lata rozwijać bezobjawowo, a jej pierwszym objawem może być zawał serca lub nagłe zatrzymanie krążenia. Jest to zagrożenie również dla osób dbających o zdrowie, prowadzących higieniczny tryb życia, pozostających pod stałą kontrolą lekarską i regularnie przechodzących badania okresowe.

- W efekcie naszych badań zmiany miażdżycowe w tętnicach wieńcowych stwierdziliśmy u ok. 38 proc. pilotów powyżej 40. roku życia. Jednak u większości miały one niewielkie nasilenie. Natomiast u 8 proc. wykryliśmy istotnie podwyższone ryzyko zdarzenia sercowo-naczyniowego, do którego może dojść w ciągu najbliższych lat - dodaje dr n. med. Michał Kurek z WIML.

Na czym polega badanie CACS?

- Wykorzystujemy metodę CACS (Coronary Artery Calcium Score). Jest to nieinwazyjna tomografia komputerowa z zastosowaniem niskiej dawki promieniowania. Nie wymaga podawania kontrastu. Pozwala nam to wykryć i ilościowo ocenić zwapnienia w tętnicach wieńcowych. Badanie trwa zwykle kilka minut, nie wymaga specjalnego przygotowania - kontynuuje dr Michał Kurek.

Sama metoda nie jest nowa, ponieważ zastosowanie tomografii komputerowej do oceny miażdżycy tętnic wieńcowych jest od jakiegoś czasu uwzględniane w amerykańskich wytycznych orzeczniczych dla personelu latającego.

- Znaczenie tej metody dostrzegają również eksperci NATO, którzy od 2019 r. wskazują na możliwość jej wykorzystania. Ale decyzja o skierowaniu pacjenta na taką diagnostykę należała do lekarza. Metoda nie stała się dotychczas jednolitym standardem badań okresowych pilotów wojskowych w państwach NATO - wyjaśnia kpt. lek. Magdalena Rola.

Polska prekursorem w strukturach NATO

Dlaczego więc CACS nie stał się wcześniej standardowym badaniem okresowym pilotów wojskowych? Eksperci NATO już w 2018 r. wskazywali na możliwość wykorzystania tej metody w diagnostyce personelu latającego z podwyższonym ryzykiem choroby wieńcowej. Jednak jej wprowadzenie - jako standardu - wymagało odrębnych decyzji organizacyjnych. Istotna jest również sytuacja epidemiologiczna: Polska należy do krajów o wysokim ryzyku sercowo-naczyniowym. Natomiast część państw Europy Zachodniej zalicza się do grup o ryzyku umiarkowanym lub niskim.

- Wprowadzenie nowego standardu było możliwe dzięki współpracy lekarzy zaangażowanych w rozwój diagnostyki kardiologicznej, otwartości na nowe technologie diagnostyczne poprzedniego szefa RWKLL śp. ppłk. lek. Macieja Przybylskiego oraz dobrej współpracy z WIML. Istotne znaczenie miało połączenie inicjatywy medycznej i naukowej z przygotowaniem organizacyjnym oraz zgodą na wdrożenie metody do codziennej praktyki. Nie byłoby sukcesu bez zaangażowania dr. n. med. Michała Kurka i kpt. lek. Magdaleny Roli - mówi ppłk lek. Bartosz Kade.

Wyniki umożliwiają wcześniejsze wyodrębnienie osób wymagających pogłębionej diagnostyki kardiologicznej, a następnie wdrożenia odpowiedniego leczenia i profilaktyki.

- Możemy lepiej ukierunkować indywidualne zalecenia profilaktyczne, np. dotyczące kontroli ciśnienia tętniczego, cholesterolu, glikemii, stylu życia, a gdy jest to wskazane - leczenia. Z perspektywy pilota wczesne wykrycie zmian, właściwa profilaktyka i leczenie pozwalają dłużej zachować zdrowie - przekonuje kpt. Magdalena Rola.

Wczesna diagnoza zamiast końca kariery

- Dotychczas żaden pilot nie został odsunięty od służby wyłącznie w następstwie badania CACS. Natomiast u osób z niepokojącym wynikiem pogłębiliśmy diagnostykę, co pozwoliło wdrożyć odpowiednie postępowanie. Gdybyśmy tego nie zrobili, w ciągu kilku lat konsekwencje niepodjęcia leczenia mogłyby być bardzo poważne - mówi przewodniczący RWKLL.

Choroba wieńcowa rozpoznana dopiero po wystąpieniu objawów lub poważnego zdarzenia sercowego może znacząco ograniczyć dalszą możliwość pilotowania statków powietrznych, nie mówiąc już o negatywnych konsekwencjach zdrowotnych dla chorego. Lekarze przekonują, że wykrycie miażdżycy nie oznacza automatycznego zakończenia kariery lotniczej.

- Nasze podejście do wykorzystania CACS jest innowacyjne w skali NATO. Badanie wpisuje się w rozwój nowoczesnej medycyny profilaktycznej, której celem jest nie tylko ocena czynników ryzyka, ale także wykrywanie wczesnych zmian chorobowych u osób pozornie zdrowych - podkreśla prof. Łukasz Dziuda.

- Rozumiem naturalną obawę pilotów, którzy - w obawie przed wykryciem problemów medycznych skreślających z możliwości latania - chcieliby unikać wszelkich dodatkowych badań. Ale wdrożenie CACS do standardowych badań to szansa na dłuższą służbę i zachowanie zdrowia - kończy ppłk lek. Bartosz Kade.

Od artykułu naukowego do nowego standardu

Pomysł narodził się w trakcie prac nad przygotowaniem artykułu naukowego dotyczącego najlepszych metod profilaktyki kardiologicznej u polskich pilotów wojskowych. Autorami publikacji są mjr lek. Daria Sałacińska (WIML), kpt. lek. Magdalena Rola (RWKLL), dr n. med. Michał Kurek (WIML) oraz lek. Robert Antoniak (WIML).

W kolejnym kroku - uzyskawszy zgody szefostwa RWKLL i WIML na podjęcie niestandardowego działania - projekt badawczy prowadzili Magdalena Rola i Michał Kurek.

Finałem prac jest wprowadzenie nowego standardu opieki medycznej nad polskimi pilotami wojskowymi.