Spis treści
Wicepremier i szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w niedzielę (5 lipca) o podjęciu kluczowej decyzji dotyczącej transparentności polskiego wsparcia dla Ukrainy. Po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem, zlecił on odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy przekazanych w latach 2022-2026. Ta decyzja ma na celu zapewnienie odpowiedzialności wobec opinii publicznej i zgodności z przepisami prawa.
Informację o planie odtajnienia donacji, które były kluczowe dla wsparcia obrony Ukrainy przed rosyjską inwazją, Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał na portalu X. Podkreślił jednocześnie, że
„proces donacji sprzętu rozpoczął rząd PiS z ministrem Mariuszem Błaszczakiem na czele”. Szef MON zaznaczył również, że o każdej donacji informowany jest prezydent – obecnie Karol Nawrocki, a wcześniej Andrzej Duda. W kontekście rosnących napięć i zarzutów, Kosiniak-Kamysz polecił także Służbie Kontrwywiadu Wojskowego „zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych”.
„Działamy w warunkach wojny przy naszej granicy, każdorazowe działanie przeciw polskiej racji stanu naraża na szwank bezpieczeństwa Polek i Polaków - panie Mariuszu Błaszczaku już raz Pan to zrobił. Za to będziemy rozliczać wszystkich, bez względu na immunitety” – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz, zapewniając, że „zawsze kieruje się interesem bezpieczeństwa Polek i Polaków”.
Odtajnienie donacji: Co z przeszłością i przyszłością wsparcia dla Ukrainy?
Decyzja o odtajnieniu donacji ma związek z wcześniejszymi doniesieniami medialnymi, które sugerowały, że Polska mogła przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. Te pociski, mimo wysiłków amerykańskiego producenta w celu zwiększenia ich produkcji, są towarem deficytowym w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Wicemarszałek Sejmu i lider Konfederacji Krzysztof Bosak wyraził swoje zaniepokojenie w sobotę (4 lipca) na platformie X, pisząc, że „w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot”. Podkreślił, że „były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej” i są jedynymi na wyposażeniu polskiej armii, którymi można zwalczać rosyjskie rakiety Iskander.
Polecany artykuł:
Kontrowersje wokół pocisków Patriot: Czy Polska osłabiła swoją obronę?
Słowa Krzysztofa Bosaka wywołały natychmiastową reakcję ze strony byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka, który w niedzielę na X napisał, że „jeżeli potwierdzą się doniesienia, że Polska przekazała Ukrainie pociski PAC-3 do systemów Patriot, będziemy mieli do czynienia z decyzją wymagającą natychmiastowych i szczegółowych wyjaśnień”. Mariusz Błaszczak podkreślił, że są to pociski „stanowiące kluczowy element obrony polskiego nieba przed rakietami balistycznymi i innymi zaawansowanymi zagrożeniami”, a „milczenie rządu w tak poważnej sprawie jest niezrozumiałe”.
Do sprawy odniósł się również szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Pytany w Polsat News o doniesienia, powiedział, że „według jego informacji (...) niestety to jest bardzo prawdopodobne, że rząd wiosną przekazywał Ukrainie rakiety do systemów Patriot”. Marcin Przydacz dodał, że do niedawna BPM nie dysponowało taką informacją, a decyzja ta nie zapadła na linii prezydent Karol Nawrocki - prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Co więcej, prezydencki minister stwierdził:
„I mało tego: według moich informacji jest jeszcze tak, że (polski rząd) odstąpił nawet kolejkę w amerykańskich fabrykach. W tym sensie, to Amerykanie produkują te rakiety, wiadomo, że jest duża, długa kolejka, trzeba czekać bardzo długo na to, aby takie systemy zostały wyprodukowane. My byliśmy wyżej w kolejce, Ukraińcy byli za nami i rząd odstąpił Ukrainie swoje miejsce, tak że Polacy będą dłużej czekać”.
Dopytywany o pewność tych doniesień, Przydacz stwierdził, że „według jego informacji tak, zostało to zweryfikowane”, jednocześnie oczekując na oficjalne oświadczenie ze strony MON.
Polecany artykuł:
Burzliwa debata polityczna: Różne głosy w sprawie polskiej pomocy
Poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo, komentując informację przekazaną przez Krzysztofa Bosaka, stwierdził, że „sytuacja naprawdę niepokojąca. Jeśli to się potwierdzi, to okazuje się, że przekazujemy na Ukrainę podstawowe nasze uzbrojenie (...) w momencie, kiedy Ukraina nie okazuje nam jakiejkolwiek wdzięczności”. Z kolei poseł Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Napieralski podchodził do sprawy z większą ostrożnością, zauważając, że decyzje o takim znaczeniu zapadają w porozumieniu między obozem rządowym i prezydenckim.
„Ja bardzo ostrożnie podchodziłbym do wypowiedzi pana marszałka Bosaka, bo on ostatnio miał kilka wpisów, które mijały się absolutnie z prawdą i został skrytykowany. Wielokrotnie musiał się wycofać ze swoich słów” – ocenił Grzegorz Napieralski.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk, poproszony o komentarz, zaznaczył, że „lista przekazywanych donacji jest niejawna - to raz, a dwa, że w tej sprawie przechodzimy burzę drugi raz. Już raz wszyscy o to pytali i sprawa była przedmiotem licznych debat. Odkrywamy Amerykę raz jeszcze”. Szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska oceniła tę odpowiedź jako „nie dobrą odpowiedź, dlatego, że ona nie rozwiewa wątpliwości i jest taka raczej wymijająca”.
W przeszłości Kancelaria Prezydenta RP oraz strona rządowa informowały o donacjach polskiego sprzętu wojskowego dla Ukrainy, publikując raport podsumowujący całokształt polskiej pomocy. Przedstawiono tam jednak jedynie ogólne dane, np. w zaokrągleniu przedstawiając liczbę sztuk danego typu uzbrojenia czy ogólnie informując o jego typie. Decyzja Władysława Kosiniaka-Kamysza o odtajnieniu wszystkich donacji z lat 2022-2026 ma zatem na celu pełne ujawnienie szczegółów tych przekazów. Ma to rozwiać liczne wątpliwości i odpowiedzieć na pytania dotyczące skali, charakteru oraz ewentualnych konsekwencji polskiego wsparcia obronnego dla Ukrainy.
Co Polska przekazała Ukrainie?
Opublikowany raport przez Rade do spraw Współpracy z Ukrainą w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w październiku 2025 przedstawił dane pomocy dla Ukrainy udzielonej przez Polskę.
Do marca 2025 roku Polska przekazała Ukrainie 46 pakietów uzbrojenia i amunicji. Łączna wartość wsparcia, obejmującego nie tylko sprzęt, ale także szkolenia, logistykę, naprawy i pomoc medyczną, przekroczyła 18 mld zł. W samym 2022 roku wartość przekazanego sprzętu wyniosła 7,23 mld zł, a w latach 2023–2024 – 5,63 mld zł.
Polska dostarczyła Ukrainie szeroki wachlarz uzbrojenia, w tym:
- 318 czołgów, w tym T-72 i PT-91;
- 586 pojazdów opancerzonych, takich jak BWP-1;
- 137 systemów artyleryjskich, w tym armatohaubice 2S1 Goździk;
- 10 myśliwców MiG-29 i 10 śmigłowce Mi-24;
- 405 przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych;
- ponad 101 mln sztuk amunicji wielko- i średniokalibrową
- bezzałogowe statki powietrzne, amunicję krążącą, sprzęt medyczny, broń indywidualną oraz ponad 19 500 terminali Starlink, zapewniających dostęp do internetu.
W 2022 roku, w kluczowych pierwszych miesiącach wojny, Polska przekazała m.in. 240 czołgów T-72, 82 systemy artyleryjskie oraz 287 zestawów przeciwlotniczych. W latach 2023–2024 wsparcie obejmowało m.in. 78 czołgów, 502 pojazdy opancerzone, 55 systemów artyleryjskich oraz nowoczesne czołgi Leopard 2. Polska przełamała również międzynarodowy impas, inicjując w 2023 roku „koalicję czołgową”, która umożliwiła dostawy Leopardów 2, obecnie serwisowanych w Polsce.
Oprócz darowizn, Ukraina zakupiła w Polsce sprzęt wojskowy za 2,216 mld euro, w tym 54 armatohaubice Krab (z czego dostarczono 36), 60 transporterów MT-LB, 92 haubice 2S1 Goździk oraz tysiące sztuk broni strzeleckiej. Polska wspiera także Ukrainę logistycznie, dostarczając części zamienne, paliwa i smary.
Polecany artykuł: