• Dlaczego pikielhauba stała się symbolem pruskiego militaryzmu?
• Jak z ozdobnego nakrycia głowy powstał symbol armii kajzera?
• Czy pikielhauba chroniła żołnierza, czy tylko go wyróżniała?
• Dlaczego pikielhaubę zastąpił stalhelm M1916?
• Co było faktem, a co legendą wokół słynnego szpica?
Temu „czemuś” było bliżej do czapki niż hełmu
M1916 można uznać za przodka współczesnych hełmów. Wprowadzono go, by zastąpić przestarzałą, najczęściej skórzaną, pikielhaubę. Był odpowiedzią na zmiany w wyposażeniu ochronnym żołnierza dokonane przez aliantów. Francuz chronił głowę hełmem Adrian M1915 (w II RP używała go nasza kawaleria), a żołnierz Jego Królewskiej Mości hełmem Brodie Mk I (stalowy kapelusz, nawiązujący do… średniowiecznych wzorców).
Stahlhelm (M1916), następca „spiczastej czapki” (też nawiązujący wizualnie do hełmów średniowiecznych), na tyle górował nad „konkurencją”, że większość późniejszych konstrukcji poszła w stronę filozofii niemieckiego rozwiązania. O tym, jak kształtowała się tzw. linia rozwojowa hełmów, przy innej okazji. Teraz ad rem, czyli w skrócie o czymś, co było bardziej „czapką” niż „hełmem”.
Bo żołnierz pruski musi się „czymś” odróżniać od rosyjskiego i francuskiego
W tamtym czasie, w pierwszych dekadach XIX wieku, trudno było odróżnić w zwarciu swojego od obcego. Pierwsze projekty pikielhauby pochodzą z lat 40. XIX wieku, a rok 1842 uznaje się za datę powstania pikielhauby jako rozpoznawalnego symbolu Königlich Preussische Armee (Królewskiej Armii Pruskiej). W 1871 r. powstała II Rzesza, czyli Cesarstwo Niemieckie. Wówczas zorganizowano także Deutsches Heer – siły zbrojne nowego państwa, których rdzeniem była Królewska Armia Pruska. W efekcie pikielhauba przestała być symbolem wyłącznie pruskiej natury. Nim do tego doszło, „spiczasta czapka” – upraszczająco w ten sposób można ją określić – była parokrotnie modernizowana.
Pierwsze egzemplarze pikielhaub były hełmami oficerskimi, przeznaczonymi dla elit armii pruskiej, a nie dla mas szeregowych żołnierzy. Wykonane z twardej, utwardzanej skóry, były pozbawione ogromnych ozdób, jakimi ten szpic okraszano w późniejszych latach. Miały jednak charakterystyczny szpic i daszek. W założeniach miała ona chronić żołnierza przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi i jednocześnie „komunikować” nowy status armii jako nowoczesnej, liniowej siły wojennej.
Pikielhauba miała być nie tylko funkcjonalnym nakryciem ochronnym głowy, ale także wizualnym znakiem świadczącym o sile wojennej i prusko-niemieckiej dominacji. I trzeba przyznać, że historia potwierdziła w znaczącej mierze słuszność tej koncepcji – pikielhauba faktycznie przetrwała ponad dziewięćdziesiąt lat i stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli armii europejskich.
Pikielhauby – element umundurowania i symbol militarnego autorytetu
Początek linii rozwojowej dał model Pickelhaube wz. 1842. Dzwon (korpus) hełmu był wykonany z grubej, sztywnej skóry, a charakterystyczny szpic – z mosiądzu. Nakarczek sporządzano z kilku skórzanych płytek. Taki hełm był wygodniejszy w codziennym użytkowaniu niż wielkie czapki, bo – najzwyczajniej – ważył mniej (ok. 0,4 kg).
Ten model został zastąpiony przez Pickelhaube wz. 1867. Jest traktowany w niemieckiej literaturze jako pierwszy masowo produkowany model pikielhauby. Można rzec, że po wojnach z Danią (1864) i Austrią (1866) spopularyzował się. Był używany aż do ok. 1895 r. Zyskał również na ozdobach. Pojawiły się królewskie orły i inne dekoracje podkreślające przynależność do armii pruskiej i dynastii Hohenzollernów. Szpic był wyraźnie wyższy od wz. 1842. W opracowaniu „Über die Erfindung und Einführung der Pickelhaube in Preussen” („O wynalezieniu i wprowadzeniu pikielhauby w Prusach”, autor Sandy Michael Heinemann) podkreśla się, że w tym czasie jest ona nie tylko hełmem, ale staje się „elementem języka militarnego, symbolem autorytetu i władzy”.
Kolejny wariant rozwojowy „szpiczastej czapki” to Pickelhaube wz. 1895. To z tym hełmem najczęściej (nie tylko) w popkulturze i powszechnych stereotypach kojarzy się prusko-niemiecki militaryzm. Hełm był skórzany, ale go lakierowano. W reprezentacyjnych wariantach był bogato zdobiony, co miało podkreślać przynależność użytkownika do państwa krajowego (Prus, Wirtembergii, Bawarii itd.).
W takich hełmach, pozbawionych ozdób, cesarscy żołnierze poszli walczyć za kajzera w 1914 r. Szybko okazało się, że od tradycji i splendoru ważniejsza jest użyteczność. Szpic już nie przypominał tego, którym zwykło się wieńczyć bożonarodzeniowe choinki. Znacząco go skrócono. Zminimalizowano przy produkcji Pickelhaube wz. 1915 użycie metalu. W skrócie: ten model jest uznawany w niemieckich źródłach za „oszczędnościowy”; jego prostota i brak „reprezentacyjnych” elementów odróżniały go od wzorów 1867 i 1895.
Wojna wymusiła jeszcze jedną istotną, wręcz zasadniczą, zmianę w pikielhaubie. Dzwon zaczęto wykonywać nie tylko ze skóry. Wskutek niedoboru surowców pikielhaubę wz. 1915 zaczęto produkować również w wariantach z dzwonem tłoczonym z blachy stalowej o grubości milimetra. A gdy brakowało skóry czy blachy, pierwszowojenne pikielhauby produkowano z filcu. W tym ostatnim przypadku były to faktycznie „czapki ze szpicem”, chroniące żołnierza wyłącznie przed kaprysami pogody!
Żołnierzy powinny chronić nowoczesne hełmy, a nie pikielhauby
W 1915 r. Francuzi wprowadzili, jako pierwsi na świecie, do masowego użytkowania hełm Adrian wz. 1915. Po nich w stalowe hełmy (Brodie helmet Mk I) swoich żołnierzy wyposażyła Wielka Brytania. A kajzerowska armia nadal tkwiła w okopach z pikielhaubami na głowach. W sztabie generalnym cesarskiej armii „poszli po rozum do głowy” i stwierdzili, że głowy jej żołnierzy powinny chronić nowoczesne hełmy, a nie pikielhauby, które nadają się już tylko do celów reprezentacyjnych.
Zadanie wykonał inż. Friedrich Schwerd z Technische Hochschule w Hanowerze. W 1915 r. zlecono mu badanie obrażeń głowy w walce pozycyjnej, analizę francuskiego Adriana i brytyjskiego Brodiego oraz opracowanie projektu niemieckiego hełmu stalowego. I tak powstał następca pikielhauby – hełm M1916. Jest on tak powszechnie kojarzony z armią niemiecką, jak Afryka jest utożsamiana z żyrafami.
I na koniec tej opowieści o „czapkach ze szpicem” należy wyjaśnić „przeznaczenie bojowe” owego szpikulca. Są legendy i fakty. Pierwsze mówią, że „pikiel” chronił przed ciosem szablą albo że można było go użyć jako broni kolnej. Bzdury.
Po ciosie szablą czy innym pałaszem pikielhauba spadała z głowy, a jeśli była solidnie umocowana paskami, to mogło skończyć się to tragicznie dla tak trafionego żołnierza. Broń kolna? To już jest czysta fantazja, choć z pewnością pikielhauba w pewnych okolicznościach mogła być bronią w myśl zasady „walczymy tym, czym mamy pod ręką”.
A teraz fakty, już nie tak spektakularne jak owe mity. Szpic na hełmie był po to, w swym pierwotnym przeznaczeniu, by można było do niego zamocować… ozdobny pióropusz! Z czasem takiej ozdoby już nie przytraczano, a szpic pozostał. Oto przykład siły tradycji!