- Pięćdziesięcioletni system przeciwlotniczy Gepard, po raz kolejny obecny na warszawskiej defiladzie, przeżywa zaskakującą drugą młodość.
- Ta legendarna broń, wykorzystywana przez rumuńskie wojska NATO w Polsce, udowadnia swoją niezwykłą skuteczność w Ukrainie, niszcząc rosyjskie drony Shahed.
- Sprawdź, jak ten "antydronowy Gepard" rewolucjonizuje obronę powietrzną i dlaczego jego rola na froncie jest nieoceniona.
Rumuńskie Gepardy 1A2 nie są w Polsce, a nawet na defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego gośćmi jednorazowymi. Stacjonują u nas od kilku lat w ramach batalionowej grupy bojowej NATO wzmacniającej wschodnią flankę Sojuszu. Regularnie biorąc udział w krajowych ćwiczeniach – w tym w tegorocznych manewrach, co w tym kontekście dość zabawne, noszących kryptonim „Żelazny Gepard”.
Polecany artykuł:
Rumuńscy przeciwlotnicy z 9. Brygady Zmotoryzowanej trenowali na nich, na terenie Polski, strzelanie do celów powietrznych. Ich obecność na warszawskiej defiladzie stała się już tradycją – podobnie jak w poprzednich latach, obok amerykańskich Abramsów i Bradleyów, właśnie rumuńskie Gepardy tworzyły kolumnę sprzętu sojuszniczego, tuż przed polskimi Borsukami.
Rumunia dysponuje obecnie 36 pojazdami tego typu oraz siedmioma kolejnymi utrzymywanymi jako źródło części zamiennych – to spadek po Bundeswehrze, przekazany Bukaresztowi na początku lat 2000. wraz z pakietem logistycznym i pojazdami wsparcia, w tym wozami zabezpieczenia technicznego Bergepanzer 2. W czerwcu 2026 roku ruszył program remontu tej floty, mający przywrócić do służby jak najwięcej z nich – sygnał, że mimo pięćdziesięciu lat na karku konstrukcja wciąż uznawana jest za wartościową.
Broń z lat 70., która znów jest na topie
Flugabwehrkanonenpanzer Gepard powstał na podwoziu czołgu Leopard 1 i wszedł do służby w 1976 roku, projektowany z myślą o zwalczaniu radzieckich śmigłowców i nisko lecących samolotów w ewentualnej wojnie w Europie. To typowy dla tamtej epoki system przeciwlotniczy mający chronić jednostki pancerne i zmechanizowane na pierwszej linii, w marszu.
Polecany artykuł:
Jego uzbrojenie stanowią dwie automatyczne armaty Oerlikon KDA kalibru 35 mm, każda o teoretycznej szybkostrzelności 550 pocisków na minutę, skutecznych na dystansie od 3,5 do nawet 5 km, w zależności od użytej amunicji. Ale kluczem dla skuteczności Geparda jest zautomatyzowany system kierowania ogniem, sprzężony z radarem wykrywania i śledzenia celów, który pozwala załodze reagować błyskawicznie na szybko poruszające się, niewielkie cele – dokładnie takie, jakimi dziś są drony. To również tajemnica sukcesów systemu Gepard na Ukrainie.
Z magazynu na pierwszą linię
Przez lata uznawana za przestarzałą konstrukcja ta przeżyła prawdziwy renesans na wojnie w Ukrainie. Od 2022 roku Niemcy przekazały Kijowowi 55 Gepardów bezpośrednio z zapasów Bundeswehry, a Berlin dodatkowo pośredniczył w transferze kolejnych egzemplarzy – odkupionych od Kataru i Jordanii, częściowo sfinansowanych przez Stany Zjednoczone. Łącznie ukraińskie siły zbrojne otrzymały około 139 zestawów tego typu, pierwotnie skonstruowanych z myślą o zupełnie innej wojnie.
Efekty przerosły oczekiwania. Jak relacjonował ukraiński portal ArmyInform, jedna z załóg Geparda zestrzeliła dotychczas 28 dronów rodziny Shahed/Geran oraz cztery pociski manewrujące, a w swojej najbardziej udanej akcji wyeliminowała osiem bezzałogowców w ciągu półtorej godziny. Zdarza się, że do zniszczenia celu na dystansie 3 km wystarcza zaledwie 10-15 pocisków. Szybkostrzelne działka i precyzyjny system namierzania sprawiają, że Gepard radzi sobie z celami zbyt małymi i zwrotnymi dla klasycznych systemów rakietowych – eliminując cel za ułamek ceny jednej rakiety.
Obecnie Gepardy wypełniają ważną pozycję w ukraińskiej wielowarstwowej obronie powietrznej – kluczową w sytuacji, gdy Rosja wystrzeliwuje miesięcznie tysiące dronów Shahed/Geran, a część z nich wciąż przebija się przez obronę mimo rosnącej, sięgającej nawet 90%, skuteczności przechwyceń.
Dlatego warto czasem spojrzeć na pojazdy jadące w defiladzie z nieco innej perspektywy. Dla świadomych widzów warszawskiej defilady, rumuńskie Gepardy są czymś więcej niż tylko elementem pokazu wojskowej potęgi sojuszników. To sprzęt, który równolegle broni polskiego nieba w ramach NATO-wskiej Wysuniętej Obecności i – w rękach ukraińskich załóg o kilkaset kilometrów dalej – regularnie strąca rosyjskie drony atakujące ukraińskie miasta. Rzadko która konstrukcja sprzed pół wieku może dziś pochwalić się aż tak udaną drugą młodością.