- Prezydent USA Donald Trump i premier Pakistanu Shehbaz Sharif ogłosili w niedzielę zawarcie wstępnego porozumienia pokojowego między USA a Iranem, które ma zostać uroczyście podpisane 19 czerwca w Szwajcarii.
- Porozumienie zakłada natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz, zniesienie blokady irańskich portów oraz demontaż irańskiego programu nuklearnego w zamian za stopniowe złagodzenie sankcji wobec Iranu.
- Umowa wstępna przewiduje 60 dni na szczegółowe negocjacje, podczas których Iran będzie dążył do włączenia swoich "ostatecznych" żądań i pełnego zniesienia sankcji.
- Zawarcie porozumienia odbywa się w atmosferze napięć po izraelskim ataku na Bejrut i groźbach odwetu ze strony Iranu i Hezbollahu, co spotkało się z krytyką Trumpa wobec premiera Izraela Netanjahu.
W niedzielę świat obiegła wiadomość o zawarciu wstępnego porozumienia pokojowego między USA a Iranem, co ogłosili jednocześnie Donald Trump i Shebhaz Sharif. Prezydent Trump, korzystając ze swojego portalu Truth Social, nie krył entuzjazmu, pisząc: „Umowa z Islamską Republiką Iranu została zawarta. Gratulacje dla wszystkich! Niniejszym w pełni upoważniam do bezpłatnego otwarcia Cieśniny Ormuz i jednocześnie upoważniam do natychmiastowego zniesienia blokady morskiej Stanów Zjednoczonych”. Dodał również dramatyczne wezwanie: „Statki świata, uruchomcie silniki. Niech ropa popłynie!”, podkreślając ekonomiczne i strategiczne znaczenie Cieśniny Ormuz dla globalnego handlu. W kolejnym wpisie Trump wyraził przekonanie, że „wielka umowa przyniesie pokój i bezpieczeństwo całemu regionowi”, przypisując sobie zasługi za sukces, którego nie osiągnęli jego poprzednicy.
Równolegle, premier Pakistanu Shebhaz Sharif, który odegrał rolę mediatora w negocjacjach, potwierdził, że porozumienie dotyczy „natychmiastowego i trwałego zakończenia operacji wojskowych na wszystkich frontach, w tym ,w Libanie”. To kluczowy punkt, który ma przynieść deeskalację napięć w całym regionie. Uroczyste podpisanie umowy ma nastąpić 19 czerwca w Szwajcarii, a poprzedzą je spotkania przygotowawcze. Wiceprezydent J.D. Vance zapowiedział swój udział w ceremonii, nie wykluczając obecności samego prezydenta Trumpa, który w poniedziałek udał się z wizytą do Francji na szczyt G7.
Wstępne porozumienie, określane jako Memorandum of Understanding (MOU), ma obowiązywać przez 60 dni. W tym czasie strony mają podjąć szczegółowe negocjacje dotyczące irańskiego programu atomowego. Wiceszef MSZ Iranu Kazem Gharibabadi, cytowany przez agencję Tasnim, potwierdził te informacje, przedstawiając umowę jako efekt militarnej presji Iranu. Zaznaczył, że tekst porozumienia zostanie opublikowany po ceremonii podpisania, a jego zobowiązania wejdą w życie od piątku. Gharibabadi podkreślił jednak, że Iran nie zatwierdzi porozumienia, dopóki w tekście nie zostaną uwzględnione „ostateczne” żądania Teheranu, z naciskiem na kwestię zakończenia sankcji w ciągu nadchodzących dwumiesięcznych negocjacji. Jednocześnie zapowiedział, że Iran podejmie działania, jeśli zaobserwuje przypadki naruszenia uzgodnień przez drugą stronę, a naniesione zmiany były możliwe dzięki izraelskiemu atakowi na przedmieścia Bejrutu. Warto jednak zaznaczyć, że irańska agencja Fars przedstawiła odmienną wizję regulacji żeglugi w Cieśninie Ormuz, twierdząc, że będzie ona koordynowana przez Iran wspólnie z Omanem, co częściowo przeczy deklaracjom Trumpa o „bezpłatnym otwarciu”.
Polecany artykuł:
Cztery filary pokoju i dyplomacja Trumpa
Wysoki rangą przedstawiciel Białego Domu, jeszcze w piątek, poinformował dziennikarzy o uzgodnieniu tekstu wstępnego porozumienia, który czekał na zatwierdzenie. Zaznaczył, że Iran będzie otrzymywać korzyści ekonomiczne w miarę wdrażania zapisów porozumień, w tym dotyczących demontażu programu nuklearnego i wywiezienia wzbogaconego uranu. Według urzędnika, porozumienie opiera się na czterech kluczowych filarach, które mają zapewnić trwały pokój i bezpieczeństwo w regionie. Pierwszym jest otwarcie Cieśniny Ormuz i zakończenie blokady morskiej. Drugi filar to demontaż irańskiego programu jądrowego wraz z przekazaniem stronie amerykańskiej wzbogaconego materiału, który ma zostać „zniszczony na miejscu, a następnie wywieziony z kraju”. Trzecim elementem jest długoterminowy pokój regionalny, a czwartym – reżim inspekcji, zapewniający weryfikację zobowiązań.
W zamian za te ustępstwa, Iran ma uzyskać stopniowe złagodzenie sankcji i reintegrację z gospodarką światową. Przedstawiciel Białego Domu kategorycznie zdementował doniesienia o wypłaceniu Teheranowi konkretnych kwot przy podpisaniu memorandum, podkreślając: „Irańczycy nie dostają niczego w momencie podpisania MOU ani w trakcie samych negocjacji. Otrzymują korzyści ekonomiczne za wykonanie swoich zobowiązań”. Kluczowym elementem porozumienia jest bezterminowe zobowiązanie Iranu do niepozyskiwania broni jądrowej, co rozmówca określił jako „istotne ustępstwo, na którym prezydentowi bardzo zależało”. Po podpisaniu MOU przewidziano 60-dniowe negocjacje techniczne, mające doprecyzować szczegóły demontażu programu atomowego i wywozu wysoko wzbogaconego uranu.
Donald Trump, w rozmowie z „New York Timesem”, ostrzegł, że jeśli Iran nie zawrze ostatecznego porozumienia nuklearnego, Stany Zjednoczone wznowią ataki na ten kraj lub staną się „strażnikiem Bliskiego Wschodu” w zamian za 20 proc. dochodów regionu. Stwierdził także, że zawarte porozumienie ostatecznie zapewni, iż Cieśnina Ormuz będzie „na stałe wolna od opłat”, i przekonywał, że uratował Izrael przed nuklearną zagładą. Prezydent USA pochwalił także przywódców Chin, Xi Jinpinga, i Rosji, Władimira Putina, za pomoc w osiągnięciu porozumienia lub przynajmniej za nieingerencję w blokadę cieśniny. O Xi Jinpinga powiedział: „Był prawdziwym dżentelmenem. Nie wysłał tankowca, otoczonego po obu stronach przez 20 niszczycieli, by spróbować przełamać blokadę”.
Polecany artykuł:
Burzliwe reakcje i wewnętrzne głosy w Iranie
Zapowiedź porozumienia wywołała burzliwe reakcje, zwłaszcza w Izraelu. Donald Trump otwarcie skrytykował izraelskie uderzenia na przedmieścia Bejrutu, wulgarnie komentując działania premiera Benjamina Netanjahu. „Czemu Bibi musiał k... zaatakować? Byłem tak wkurzony. Dałem mu znać. On nie ma żadnego, k..., osądu” – powiedział Trump w rozmowie z Axiosem. Później, w rozmowie z Fox News, Trump stwierdził, że zwróci się do Teheranu, aby nie odpowiadał na izraelski atak wymierzony w Hezbollah. Podkreślił, że chociaż Hezbollah zaatakował pierwszy, ostrzał nie wyrządził żadnych szkód. „Dlaczego Bibi musiał przeprowadzić ten cholerny atak? Byłem strasznie wkurzony i okazałem to (premierowi Izraela). On nie ma żadnego (...) osądu. Dałem mu to znać” – powtórzył Trump.
Jak przekazał portal Times of Israel, izraelscy urzędnicy byli „oszołomieni” publiczną krytyką premiera przez prezydenta USA. Obawiają się, że potencjalne porozumienie USA-Iran może drastycznie ograniczyć swobodę działań militarnych Izraela w Libanie. Jeden z urzędników powiedział: „Oświadczenie Trumpa to dotkliwy policzek. Oczekiwanie, że nie zaatakujemy żadnego miejsca w Libanie, jest nie do pogodzenia z postawą strategicznego sojusznika”. Mimo to, szef sztabu Sił Obronnych Izraela, generał broni Ejal Zamir, oznajmił w niedzielę wieczorem, że Siły Obronne Izraela są gotowe na potencjalny irański atak rakietowy w nadchodzących godzinach, a front wewnętrzny powinien być w stanie najwyższej gotowości. Izraelscy urzędnicy jednoznacznie stwierdzili, że „Nie ma scenariusza, w którym Iran strzela do nas, a Izrael nie odpowiada. To byłoby nie do pomyślenia”.
W Iranie również pojawiły się głosy sprzeciwu i ostrzeżenia. Ali Akbar Welajati, doradca najwyższego przywódcy Iranu Modżtaby Chameneiego, komentując w niedzielę wieczorem wymianę ognia między Izraelem a Hezbollahem na platformie X, oświadczył, że „wybiła godzina zero”. Zagroził, że „jeśli izraelskie wybryki w Libanie nie ustaną, cieśniny Ormuz i Bab el-Mandeb ścisną wasze gospodarcze tętnice tak mocno, że doprowadzi to do strategicznego uduszenia”. Irańscy dowódcy, w tym Mohammad Mokhber, zapowiedzieli odwet, a dowódca połączonych sił, generał major Ali Abdollahi, stwierdził, że armia „trzyma palec na spuście” i jest gotowa uderzyć „w serce wroga”, czekając na „najmniejszy błąd” ze strony przeciwnika.
Jednakże, wewnętrzne głosy w Iranie wskazują na poparcie dla negocjacji. Irański prezydent Masud Pezeszkian oświadczył, że decyzje dotyczące wojny i negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi spoczywają w rękach najwyższego przywódcy Iranu Modżtaby Chameneiego i Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (SNSC), a wszystkie frakcje muszą się im podporządkować. Pezeszkian skrytykował używanie wobec irańskich negocjatorów określeń takich jak „zdrada” czy „sprzedanie kraju”. Zapewnił również, że wiele problemów i nieporozumień pomiędzy Iranem a arabskimi państwami Zatoki Perskiej znalazło się na drodze wiodącej ku rozwiązaniu. Podobne stanowisko zajął Mohammad-Hossejn Choszwagt, krewny Chameneiego, który na platformie X skrytykował przeciwników umowy, pytając: „Czymże jest więc sprzeciw wobec tych decyzji osób de facto stojących obok premiera Izraela Benjamina Netanjahu?”.