Ukraina w cieniu Iranu. Dlaczego wojna z Rosją może potrwać dłużej?

2026-03-03 19:09

Nie da się nie zauważyć, że amerykańsko-izraelska operacja wojskowa przeciwko Islamskiej Republice Iranu położyła się cieniem na wojnie rosyjsko-ukraińskiej. I nie chodzi tu wyłącznie o (naturalny w dzisiejszych czasach) spadek zainteresowania światowych mediów tym, co dzieje się w Europie Wschodniej. Idzie również o to, że im dłużej będzie trwała wojna z Iranem, tym więcej stracić może na tym Ukraina. Zyskać też nieco może. Jednak w końcowym rachunku straty mogą górować nad zyskiem...

Wołodymyr Zełenski

i

Autor: Action Press/ AKPA

• Czy Ukraina zdoła uniknąć roli „drugorzędnego teatru” w nowej, globalnej układance Waszyngtonu?

• Ile rakiet Patriot „zabierze” Ukrainie obrona amerykańskich baz na Bliskim Wschodzie?

• Jak Zełenski ma zarządzać frustracją Ukraińców, którzy widzą potęgę USA w Iranie i brak takiej determinacji wobec Rosji?

• Czy zniszczenie irańskich fabryk zrekompensuje Ukrainie miliardy petrodolarów, które wpłyną na Kreml dzięki droższej ropie?

• Czy czerwcowe ultimatum Trumpa stało się właśnie „pobożnym życzeniem” i nierealną mrzonką?

Kijów obawia się logistycznej i politycznej marginalizacji

Jeszcze przed rozpoczęciem operacji „Ryk Lwa” (Izrael) i „Epickiej Furii” (USA) zaangażowanie w pomoc materialną dla Ukrainy ze strony Stanów Zjednoczonych, pod przywództwem Donalda Trumpa, było (używając języka dyplomacji) umiarkowane. Oczywiście Wołodymyr Zełenski, świadomy kluczowej roli Waszyngtonu w procesie wygaszenia wojny, nie będzie go otwarcie krytykował. Nie oznacza to, że na sytuację zrodzoną z wojny z Iranem patrzy przez tzw. różowe okulary.

Kijów z jednej strony z satysfakcją przyjmuje uderzenie w „zaplecze technologiczne” Rosji, z drugiej – obawia się logistycznej i politycznej marginalizacji. Nie trzeba być analitykiem z think tanków o angielskojęzycznych nazwach, by wiedzieć, że dla USA ważniejsza jest sprawa irańska niż ukraińska. W polskim języku o ludowej genezie najlepiej stopień ważkości interesów ilustruje porzekadło: „bliższa ciału koszula niż sukmana”.

Zełenski uznaje operację przeciwko Iranowi za „dobry sygnał” dla Władimira Putina. W jego (dyplomatycznej) opinii (wyraźnie przesadzonej) pokazuje ona, jak kończą się dyktatury. Podkreślił, że śmierć Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego daje narodowi irańskiemu szansę na uwolnienie się od reżimu terrorystycznego będącego sojusznikiem Rosji. Rzecz jasna Zełenski ma świadomość, że „wariantu irańskiego” nie sposób powielić w odniesieniu do Rosji. Z wielu istotnych przyczyn, które same w sobie mogą być wypadkową do osobnych rozważań.

Warto więc oddzielić polityczny public relations od politycznego pragmatyzmu. A co by nie myśleć o Zełenskim jako o polityku, to nie można mu zarzucić braku pragmatyzmu. I w tym wymiarze prezydent Ukrainy przyznał, że przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie może bezpośrednio uderzyć w dostawy systemów obrony powietrznej dla Ukrainy.

Amerykanie nie odpierają irańskich ataków na dziesiątki swoich baz ogniem z działek przeciwlotniczych. Ubywa im rakiet, a co za tym idzie, zmniejsza się szansa, że mogą one trafić do zasilenia systemów obrony przeciwrakietowej Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU). Rakiety do Patriotów nie rosną na drzewie – określając to kolokwialnie.

Ukraińscy analitycy, na przykład: z portalu Defense Express, otwarcie piszą, że amerykański przemysł obronny nie jest w stanie obsłużyć dwóch intensywnych wojen „na wczoraj”. Dla USA stabilność Bliskiego Wschodu zawsze będzie miała wyższy priorytet strategiczny od celów ukraińskich. Prawda jest brutalna, ale nie ma co jej „lukrować”. A jest tak, że każdy irański pocisk lecący na bazę USA w Iraku „kosztuje” Ukrainę jedną jednostkę ognia, która mogłaby bronić Kijowa.

„Dostawy, na które liczyliśmy, nie spadły” – stwierdził Zełenski w nagranych odpowiedziach opublikowanych na czacie WhatsApp z dziennikarzami (2 marca). „W każdym razie, jeśli działania militarne na Bliskim Wschodzie się przedłużą, niewątpliwie wpłynie to na dostawy”. Proszę czytać tę wypowiedź „między wierszami”!

I jeszcze jedno: w cieniu amerykańskiego zwrotu ku Teheranowi Kijów z nadzieją – ale i rosnącym niepokojem – spogląda ku Brukseli. Czy Unia Europejska jest w stanie zastąpić USA w pomocy wojskowej? Krótka odpowiedź, choć bolesna dla unijnych liderów, brzmi: nie!

Garda: Vigo Photonics na Marsie i w polskich rakietach
Portal Obronny SE Google News

Nie zapowiada się na zakończenie wojny w czerwcu

Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że USA (do spółki z Izraelem) zaatakowały Iran w czasie, gdy Waszyngton mediuje w negocjacjach rosyjsko-ukraińskich. Już samo to, że prowadzone są one w takim, a nie innym czasie geopolitycznym sprawia, że rozmowy te straciły na dotychczasowym znaczeniu.

Owszem, niewiele z nich wynikało. To znaczy: niewiele wskazywało, że w bliskiej perspektywie doprowadzą co najmniej do przerwania ognia. Teraz staje się ona jeszcze bardziej odległa, choć nadal obowiązuje trumpowskie ultimatum wzywające obie walczące strony do zakończenia wojny w czerwcu tego roku. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że jeśli miesiąc temu było to pobożne życzenie, to teraz można odłożyć je „między bajki”.

Pozycja Rosji może się wzmocnić, jeśli USA i Izrael nie zakończą wojny w ciągu kilku tygodni. A w tym czasie albo później – jeśli „wojna prewencyjna” będzie przedłużała się ponad prognozowany limit – Iran nie zdestabilizuje światowego rynku ropy naftowej. Odbiorcą głównym irańskiej ropy są Chiny. W niekorzystnej sytuacji, której nie chcą także Stany, może dojść do tego, że Rosja zwiększy dostawy dla Pekinu, a i Indie również zakontraktują więcej.

Zapewne nadal po cenach dyskontowych, ale wyższych o kilka czy nawet kilkanaście dolarów na baryłce. Bo dziś nie wiadomo, czy nie dojdzie do długotrwałych zwyżek na rynku ropy naftowej. Tak czy inaczej, do budżetu Moskwy wpłynie więcej petrodolarów, a to nimi finansowana jest SWO – specjalna operacja wojskowa, czy też wojna z Ukrainą. I to również spędza sen z powiek Zełenskiemu i jego ekipie.

Niezależny portal Moscow Times zauważa, że chaos w Cieśninie Ormuz paradoksalnie może dać Putinowi „tlen”. Rosja, mimo sankcji, może sprzedawać ropę drożej. A to w znaczącym stopniu niwelowałoby straty wynikające z utraty irańskich technologii.

Nie samą materią jednak świat i ludzie żyją

Ważny jest również aspekt natury psychologicznej. „Ukraińska Prawda” zauważa, że morale społeczne jest wystawione na próbę. Oto bowiem Ukraińcy widzą, jak zdecydowanie USA potrafią uderzyć w Iran, i zadają pytanie: „Dlaczego nie mogą tak samo pomóc nam z Rosją?”.

To rodzi frustrację, którą Zełenski musi zarządzać. A zarządzanie w sytuacji, gdy jest się „między młotem a kowadłem”, do łatwych nie należy.

No to szybko przedstawmy teraz w ogólnym zarysie – podkreślam: w ogólnym – bilans strat i zysków dla Ukrainy wygenerowany przez działania militarne USA wobec Iranu.

Na plus: w co najmniej znacznym stopniu został zniszczony irański przemysł zbrojeniowy produkujący drony i rakiety balistyczne, które wzmacniałyby wiosenny potencjał ofensywny Rosji.

Na minus: amerykańskie zapasy pocisków PAC-3 do Patriotów są kierowane na Bliski Wschód. Ukraina traci priorytet w dostawach „na już”.

Na plus: Iran, zajęty własnym przetrwaniem, przestał kredytować rosyjskie zamówienia wojskowe.

Na minus: skok cen ropy wzmacnia budżet Kremla, dając Putinowi środki na dłuższą wojnę na wyniszczenie.

Na plus: znaczące osłabienie Iranu to potężny cios psychologiczny dla Putina. Zachodnia determinacja ma granice, których przekroczenie kończy się tragicznie dla tych, którzy naruszają geopolityczną cierpliwość USA.

To, nie przedłużając, bom świadom jest, że odbiór sążnistych materiałów nie jest dziś powszechny, pora na podsumowanie tych ogólnych spostrzeżeń. A zawrę je w jednym zdaniu: prawdopodobieństwo, że wojna rosyjsko-ukraińska zakończy się w tym roku, znacząco się oddaliło. I chciałbym się mylić. I Zełenski również.

Sonda
Czy uważasz, ze wojna na Ukrainie może się zakończyć w 2026 roku?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki