Koniec wojny czy tylko kolejny rozejm? Świat czeka na słowo Chameneiego

2026-06-15 12:06

Przed wybuchem konfliktu USA i Izraela z Iranem baryłka ropy Brent kosztowała ok. 72 USD. W czasie wojny w szczytach dobiła do 138 USD. Po tym, jak Donald Trump ogłosił (14 czerwca), że w piątek (19 czerwca) w Szwajcarii dojdzie do podpisania aktu zakończenia wojny, cena ropy spadła do ok. 83 USD i – jeśli nic się nie zmieni w politycznych ustaleniach – może jeszcze być niższa. Rynek pozytywnie reaguje na wieści, światowa opinia również, acz trzeba mieć świadomość, że konstrukcja tego wstępnego porozumienia nie wspiera się na mocnym fundamencie. Dopóki porozumienie nie zostanie zawarte oficjalnie, obecną sytuację w rejonie Iranu i Zatoki Perskiej należy traktować jak kolejne przedłużenie zawieszenia broni.

Wojna Iran
Autor: Tomas Ragina/ Shutterstock

• Donald Trump zapowiedział podpisanie 19 czerwca w Szwajcarii porozumienia kończącego wojnę USA i Izraela z Iranem.

• Zachodni przywódcy i ONZ poparli wysiłki dyplomatyczne zmierzające do zakończenia konfliktu.

• Kluczową niewiadomą pozostaje stanowisko najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Modżtaby Chameneiego.

• Część irańskiego establishmentu potwierdza postępy rozmów, ale Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej otwarcie krytykuje porozumienie.

• Nawet pojedynczy incydent militarny może jeszcze zagrozić podpisaniu końcowej umowy.

Rozejm ogłoszono 7 kwietnia i był on wielokrotnie naruszany przez strony wojny

Jest duże prawdopodobieństwo, że obecnie nie dojdzie do takich incydentów. Gdyby jednak rozejm został i w tym tygodniu naruszony, to pod znakiem zapytania jest podpisanie aktu kończącego wojnę rozpoczętą 27/28 lutego. Zresztą pewien stopień sceptycyzmu prezentuje sam Donald Trump, skoro zastrzegł, że gdyby Teheran nie chciał podpisać końcowego porozumienia, to USA mogą ponownie uderzyć. Podobne obawy wyrazili... Irańczycy. Izrael milczy, choć wstępne porozumienia (memorandum o porozumieniu) między USA a Iranem dotyczą także wstrzymania działań izraelskiej armii w Libanie.

Na razie świat ocenia, że doszło do przełomowego wydarzenia w wojnie z Iranem, wydarzenia zwiastującego zakończenie konfliktu. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział, że jest gotowy wesprzeć dalsze rozmowy techniczne między USA a Iranem. Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Włoch, jak podał Reuters, ogłosili oświadczenie, stwierdzając, że „Iran nigdy nie może wejść w posiadanie broni jądrowej. Jesteśmy gotowi współpracować w tym celu ze Stanami Zjednoczonymi, Iranem i Międzynarodową Agencją Energii Atomowej”.

Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa zadeklarował gotowość UE do działań zmierzających do osiągnięcia „trwałego pokoju”. Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres ocenił amerykańsko-irańskie deklaracje jako „kluczowy krok” w kierunku zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie. W podobnym tonie wyrażali się inni przywódcy państwowi. Prezydent Turcji Tayyip Erdogan również, ale przesłał USA, Izraelowi i Iranowi radę:

„Uważam, że porozumienie osiągnięte między Stanami Zjednoczonymi a Iranem jest ważnym krokiem w kierunku ustanowienia pokoju i spokoju w naszym regionie i witam je z satysfakcją. Stanowczo podkreślam konieczność unikania retoryki, prowokacji i działań, które mogłyby eskalować napięcia w okresie poprzedzającym podpisanie umowy, a także zachowania czujności na wypadek ewentualnego sabotażu”.

Garda: Vigo Photonics na Marsie i w polskich rakietach
Portal Obronny SE Google News

USA i świat czekają na jasną deklarację ajatollaha Modżtaby Chameneiego

Genewa jest najczęściej wymienianym miejscem, w którym może dojść do tego historycznego wydarzenia. Całkiem przypadkowo (niektórzy pewnie w to wątpią) od 15 do 17 czerwca w leżącym niedaleko Genewy francuskim kurorcie Évian-les-Bains mają radzić przywódcy G7. Udział w obradach zapowiedział Donald Trump, a prezydent Emanuel Macron nawet zmienił termin wydarzenia, by nie kolidował on z „grafikiem” prezydenta USA.

Żeby doszło do podpisania porozumienia, w Genewie czy też innym szwajcarskim mieście, musi na to przystać Iran. Prezydent Trump ogłosił, że za pośrednictwem Pakistanu udało się uzyskać akceptację Teheranu. Na dziś (15 czerwca) nie ma wiarygodnego potwierdzenia, że najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Modżtaba Chamenei, formalnie i jednoznacznie „zaakceptował” finalne porozumienie USA–Iran. Taki stan rzeczy może oczywiście ulec zmianie. Całkiem możliwe jest, że Chamenei, wstrzymując się z ogłoszeniem decyzji, chce jeszcze coś uzyskać od USA.

Na razie wysocy rangą urzędnicy USA, cytowani m.in. przez media azjatyckie, twierdzili pod koniec maja, że „Najwyższy Przywódca Iranu zaakceptował główne punkty obecnego projektu porozumienia” i miał poprzeć „ogólne ramy umowy”.

W depeszach światowe agencje prasowe cytują opinie irańskich władz, które podkreślają, że memorandum w sprawie porozumienia (Memorandum of Understanding) „no final decision has been made as decision-making bodies review the deal” („nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji, ponieważ gremia decyzyjne rozpatrują tę umowę”).

Tymczasem już w sobotę wieczorem (13 czerwca) Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu ogłosiła, że tekst memorandum dotyczącego tego, co określiła jako „negocjacje kończące wojnę” między Teheranem a Waszyngtonem, został sfinalizowany po miesiącach intensywnych rozmów.

Co innego głosi Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Jego przedstawiciele oraz powiązane z nim media twierdzą, jakoby porozumienie nie zostało sfinalizowane i ostro je krytykują. IRGC jest poważną siłą w Iranie, ze zdaniem której liczyć musi się najwyższe kierownictwo państwa. Jakby tego było mało, niepewność wzmacnia także Izrael, który nie potwierdził, że wycofa się z Libanu, co ma zawierać – twierdzi Al Jazzira – memorandum. Teheran twardo obstaje przy tym, że zakończenie wojny jest równoznaczne z zakończeniem operacji IDF w Libanie, prowadzonych przeciw Hezbollahowi.

A opozycja w USA, czyli Demokraci, choć z zadowoleniem przyjęła wieści o działaniach dążących do zakończenia wojny, zwraca uwagę, że sprzeczne interpretacje uzgodnionych ustaleń mogą stanowić ryzyko dla ich finalizacji. Senator Chris Murphy, zasiadający w senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, powiedział, że choć umowa jest „kapitulacją wobec Iranu”, to USA powinny się z niej cieszyć, ponieważ z każdym dniem trwania tej „szalonej, nielegalnej wojny” Stany stawały się słabsze...

Kilka zdań komentarza

Nie ma 100-procentowej pewności, że 19 czerwca dojdzie w Szwajcarii do podpisania porozumienia między USA a Iranem kończącego wojnę. Nie tylko dlatego, że w polityce nie istnieje pojęcie „100-procentowej pewności”. Moim zdaniem krytyczna ocena memorandum o porozumieniu wyrażana przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej nie daje powodów do pełni optymizmu.

IRGC jest podległy tylko Najwyższemu Przywódcy Iranu. A skoro krytycznie wyraża się MOI, znaczy, że wewnątrz irańskiego aparatu władzy istnieje głęboki rozłam. Nawet jeśli dyplomaci wypracowali kompromis, opór struktur bezpieczeństwa może w ostatniej chwili zmusić decydentów do wycofania się z ustaleń, by nie ryzykować wewnętrznego kryzysu.

Nawet jeśli Teheran chce zakończenia wojny, IRGC może poprzez działania swoich grup bojowych w regionie celowo sprowokować incydent, który zerwie rozmowy w Szwajcarii. Przed takimi działaniami przestrzega prezydent Turcji. Poczekajmy kilka dni, zobaczymy, która frakcja wewnętrznych sporów w irańskim aparacie władzy weźmie górę...

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki