W przestrzeni publicznej pojawiły się wątpliwości dotyczące skali zamówień kierowanych do Fabryki Broni „Łucznik” - Radom sp. z o.o. Wyraz tym obawom dał poseł Marcin Horała, który w interpelacji nr 14853 zapytał wprost o wolumen kontraktów dla radomskiego zakładu.
Jak mogliśmy przeczytać w uzasadnieniu:
"W ostatnich latach w Fabryce Broni „Łucznik“ – Radom sp. z o.o. zbudowano ogromnym kosztem potencjał do produkcji ponad 80 tys. jednostek broni strzeleckiej rocznie. Jak wskazują eksperci, ostatnia podpisana umowa zostanie prawdopodobnie zrealizowana w marcu/kwietniu 2026 roku, a firma nie ma dalszych zamówień. Brak zamówień będzie skutkować zaprzepaszczeniem zbudowanego potencjału, zwolnieniami, bankructwami kooperantów, a finalnie – zagrożeniem dla samej firmy. Tymczasem potrzeby Sił Zbrojnych RP wraz z rezerwą mobilizacyjną oszacować można na setki tysięcy sztuk broni strzeleckiej. Tym samym ocenić można, iż decyzja o stworzeniu potencjału produkcyjnego o skali 80 tys. sztuk rocznie była słuszna i ten potencjał co najmniej do końca dekady powinien być w całości wykorzystany na potrzeby Sił Zbrojnych RP i innych służb mundurowych".
Dlatego też poseł zadał następujące pytania:
- Jakie jest szacowane przez resort zapotrzebowanie Sił Zbrojnych RP na jednostki nowej broni strzeleckiej w latach 2026-2030?
- Skąd MON planuje pozyskać ww. broń? Czy są planowane zakupy w innych podmiotach, w tym zagranicznych?
- Dlaczego zamówienia dla FB „Łucznik“ na rok 2026, zawarte do stycznia 2026 r., są drastycznie mniejsze od rocznych możliwości produkcyjnych?
- Czy resort pracuje nad zawarciem wieloletniej umowy wykonawczej zabezpieczającej na potrzeby Sił Zbrojnych RP adekwatną do potrzeb liczbę sztuk broni strzeleckiej, która jednocześnie stabilizowałaby sytuację dostawcy, pozwalając na inwestycję w badania i rozwój i przygotowanie do ewentualnego pozyskania kontraktów na innych rynkach?
Oficjalna odpowiedź MON: Priorytet dla Polski, ale z zastrzeżeniem
Odpowiedzi na interpelację udzielił sekretarz stanu w MON, Paweł Bejda. W swoim piśmie podkreślił, że resort prowadzi szereg postępowań mających na celu pozyskanie nowoczesnej broni strzeleckiej, co jest kluczowe dla bezpieczeństwa państwa.
Jak czytamy w oficjalnym stanowisku: "Zabezpieczając potrzeby obronne Sił Zbrojnych RP, resort obrony narodowej prowadzi szereg postępowań związanych z pozyskaniem broni strzeleckiej". Wiceminister Bejda zaznaczył, że wszystkie działania zakupowe są realizowane w oparciu o centralne plany rzeczowe. Dokumenty te, zawierające szczegółowe dane jakościowe i ilościowe, są objęte klauzulą niejawności, co uniemożliwia ich publiczne udostępnienie. Jest to standardowa procedura w zamówieniach obronnych na całym świecie, mająca na celu ochronę strategicznych informacji o potencjale militarnym państwa.
Najważniejszy fragment odpowiedzi dotyczy jednak polityki zakupowej resortu. Paweł Bejda jednoznacznie stwierdził: "Priorytetem resortu obrony narodowej jest realizowanie zakupów na rynku polskim". To deklaracja, która powinna uspokoić obawy związane z przyszłością „Łucznika”.
Jednocześnie wiceminister dodał istotne zastrzeżenie:
„W przypadku braku możliwości pozyskania sprzętu wojskowego w rodzimym przemyśle zbrojeniowym, przewiduje się możliwość nabycia za granicą gotowego wyrobu lub technologii umożliwiających rozpoczęcie produkcji w Polsce”.
Fabryka Broni „Łucznik” – kluczowy dostawca dla Wojska Polskiego
Fabryka Broni „Łucznik” - Radom jest kluczowym elementem ekosystemu Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) i strategicznym partnerem dla Wojska Polskiego. To właśnie w Radomiu produkowane są flagowe konstrukcje, które stanowią podstawowe uzbrojenie polskich żołnierzy.
Najważniejszym produktem fabryki jest system broni modułowej MSBS Grot, który sukcesywnie zastępuje starsze konstrukcje. Karabinek ten, sprawdzony również w warunkach bojowych na Ukrainie, jest stale rozwijany i stanowi dowód na wysokie zdolności polskiej myśli technicznej. Oprócz Grotów, „Łucznik” produkuje również pistolety Vis 100, które stały się standardową bronią krótką w Siłach Zbrojnych.
W kontekście planowanej rozbudowy polskiej armii do 300 tysięcy żołnierzy, zapotrzebowanie na nowoczesną broń strzelecką będzie ogromne i niemożliwe do zaspokojenia bez masowych, wieloletnich zamówień w radomskiej fabryce. Odpowiedź MON, choć powściągliwa ze względu na tajność danych, wpisuje się w tę logikę, wskazując na kontynuację postępowań zakupowych, które w pierwszej kolejności będą kierowane do krajowego producenta.
Polecany artykuł: