- Drony stały się głównym źródłem obrażeń na współczesnym polu walki, zmieniając profil urazów na złożone i wielonarządowe.
- Tradycyjna "złota godzina" ewakuacji medycznej jest niemożliwa do utrzymania w "strefie dronowej zagłady", co wymusza nowe podejścia.
- Mimo zagrożeń, drony oferują przełomowe możliwości w logistyce medycznej, od dostarczania krwi po ewakuację rannych.
- Polska musi pilnie opracować narodowy program dronowej logistyki medycznej i zrewidować doktrynę ratownictwa taktycznego.
Skala zagrożenia nie wyczerpuje jednak analizy wpływu BSP na medycynę pola walki. Te same systemy, które zdefiniowały nowy profil zagrożeń, otwierają równocześnie bezprecedensowe możliwości w zakresie logistyki medycznej – tworząc paradoks technologiczny, w którym główne źródło strat bojowych staje się jednocześnie najbardziej obiecującym narzędziem ich ograniczania.
Programy dronowych dostaw krwi i zaopatrzenia krytycznego – realizowane zarówno w wariantach wojskowych, jak i cywilnych, gdzie skróciły czas dostawy z kilku godzin do kilkunastu minut – dowodzą, że technologia ta osiągnęła już poziom dojrzałości operacyjnej. W perspektywie dalszego rozwoju nośników i systemów autonomii BSP otwierają ponadto potencjał ewakuacji rannych z obszarów niedostępnych lub zbyt niebezpiecznych dla konwencjonalnych środków transportu – zdolność, która może przełamać paraliż ewakuacji medycznej obserwowany w strefach nasyconych dronami.
Współistnienie tych dwóch wymiarów – destrukcyjnego i terapeutycznego – definiuje zasadniczy problem doktrynalny, przed którym stoi współczesna medycyna pola walki. Niniejsze opracowanie analizuje oba aspekty tego dualizmu: BSP jako źródło zagrożenia wymuszające fundamentalną rewizję profilu klinicznego obrażeń bojowych oraz BSP jako narzędzie ratowania życia, stanowiące potencjalny fundament nowego paradygmatu zabezpieczenia medycznego. Zrozumienie i doktrynalne zagospodarowanie obu wymiarów tej technologii nie jest wyborem strategicznym – jest warunkiem przeżywalności żołnierzy na zdominowanym przez drony polu walki XXI wieku.
Bezzałogowa rewolucja – od rozpoznania do ogniowej dominacji
Ewolucja zastosowań bojowych bezzałogowych statków powietrznych (BSP) w konflikcie rosyjsko-ukraińskim stanowi punkt zwrotny w historii sztuki wojennej – porównywalny z upowszechnieniem karabinu maszynowego czy wprowadzeniem broni pancernej – i redefiniuje relacje między ogniem, manewrem a osłoną na taktycznym i operacyjnym poziomie działań. Współczesne pole walki kształtują cztery główne kategorie systemów bezzałogowych, z których każda generuje odmienny profil urazowy oraz odrębne wyzwania dla zabezpieczenia medycznego.
Drony rozpoznawcze klasy mini i mikro zapewniają niemal ciągły nadzór w zakresie rozpoznania, obserwacji i nasłuchu – ISR, praktycznie eliminując możliwość niezauważonego przemieszczania się w strefie przyfrontowej. Drony FPV typu kamikaze, o koszcie jednostkowym rzędu 200-500 USD, stały się najczęstszym źródłem strat bojowych. Drony typu „zrzutowego" przenoszą granaty, elementy amunicji kasetowej oraz ładunki termobaryczne, potęgując częstość ciężkich obrażeń wielonarządowych. Drony dalekiego zasięgu klasy Shahed realizują uderzenia na infrastrukturę strategiczną i zaplecze logistyczne, rozszerzając strefę bezpośredniego zagrożenia daleko poza linię styczności wojsk.
Wspólnym mianownikiem wszystkich tych kategorii jest radykalna dysproporcja między kosztem środka rażenia a wartością celu, którą trafnie identyfikują Horowitz, Khan i Schwartz w analizie opublikowanej w „Foreign Affairs" w lipcu 2025 roku. Autorzy zwracają uwagę na fundamentalną asymetrię kosztową tej rewolucji: relatywnie tanie drony, warte kilkaset dolarów, są w stanie niszczyć systemy uzbrojenia o wartości dziesiątek czy setek milionów dolarów, co podważa dotychczasowy model oparty na niewielkiej liczbie zaawansowanych, kosztownych platform.
Operacja „Spiderweb” z 1 czerwca 2025 roku, w której Ukraina przy użyciu ponad 100 jednorazowych dronów uderzeniowych dokonała skoordynowanych ataków na pięć rosyjskich baz lotniczych, niszcząc lub poważnie uszkadzając znaczącą część floty bombowców dalekiego zasięgu, stała się sztandarowym przykładem wykorzystania tej asymetrii na poziomie operacyjno-strategicznym.
Autorzy podkreślają zarazem, że BSP nie zastępują konwencjonalnych systemów uzbrojenia, ale je uzupełniają, co ilustruje izraelska operacja „Rising Lion”, w której roje dronów rozpoznawczych i uderzeniowych zneutralizowały kluczowe elementy irańskiej obrony przeciwlotniczej, umożliwiając następnie skuteczne uderzenia lotnictwa załogowego na cele strategiczne. Masowa produkcja BSP – szacowana w przypadku Ukrainy na wolumen rzędu milionów egzemplarzy rocznie – nadaje tym systemom charakter „precyzyjnej broni masowej”, przesuwającej logikę wojny w kierunku modelu dostępności, w którym przewagę uzyskuje aktor zdolny do szybkiego skalowania tanich, licznych środków rażenia kosztem przeciwnika opierającego się na nielicznych, wysokokosztownych platformach o ograniczonej podatności na regenerację.
Profil obrażeń dronowych – nowa rzeczywistość współczesnego pola walki
Dane medyczne z konfliktu rosyjsko-ukraińskiego wskazują na ukształtowanie się nowego profilu urazowego, różniącego się od wzorców obserwowanych w Iraku i Afganistanie, z dominacją wielonarządowych obrażeń wybuchowych obejmujących. Pułkownik Kostiantyn Humeniuk, główny chirurg armii ukraińskiej, podkreśla, że niemal wszystkie obserwowane obecnie urazy mają związek z dronami – nie artyleria ani moździerze, ale BSP stanowią dziś główne źródło strat. Zmiana ta znajduje odzwierciedlenie w drastycznym spadku odsetka klasycznych ran postrzałowych na rzecz obrażeń odłamkowo-wybuchowych. Badania Lawry i współpracowników, opublikowane w „BMJ Military Health" w 2025 roku, potwierdzają, że złożona politrauma stała się na tym teatrze działań nie wyjątkiem, ale normą kliniczną definiującą profil urazowy konfliktu – z dominacją urazów wybuchowych kończyn, w tym wielomiejscowych amputacji pourazowych, urazów czaszkowo-mózgowych oraz uszkodzeń rdzenia kręgowego, nierzadko współistniejących z ciężkimi oparzeniami i urazami płuc.
Obrażenia powodowane przez drony FPV obejmują pełne spektrum urazów wybuchowych – od pierwotnych, związanych z oddziaływaniem fali uderzeniowej na miąższowe narządy wewnętrzne, przez wtórne, wynikające z penetracji tkanek przez odłamki, i trzeciorzędowe, spowodowane gwałtownym przemieszczeniem i odrzutem ciała, po czwartorzędowe, obejmujące oparzenia termiczne, urazy inhalacyjne i inne skutki środowiskowe. Szczególnie destrukcyjny charakter mają drony FPV uzbrojone w elementy północnokoreańskiej amunicji kasetowej, które – jak wskazuje płk Humeniuk – powodują jednoczesne uszkodzenia kończyn, jamy brzusznej i klatki piersiowej, generując masywne krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne o skrajnej złożoności chirurgicznej oraz wysokiej śmiertelności.
Analiza rosyjskich danych medycznych, obejmująca około 6000 rannych, wykazała, że w fazie wojny pozycyjnej około trzy czwarte wszystkich obrażeń bojowych wiąże się z użyciem bezzałogowych systemów powietrznych, a w okresach intensywnych działań szturmowych odsetek ran odłamkowo-wybuchowych przekracza 90%. Dane te dokumentują fundamentalną zmianę paradygmatu – przejście od wojny ognia bezpośredniego do wojny zdalnego rażenia, w której BSP stały się dominującym wektorem urazów bojowych, co wymusza gruntowną rewizję dotychczasowych założeń doktrynalnych dotyczących profilu strat sanitarnych.
Szczególnie niepokojącym zjawiskiem w realiach pola walki nasyconego BSP jest narastająca częstość i ciężkość urazów termicznych, związanych z użyciem ładunków termobarycznych i zapalających. Dotyczy to w szczególności tzw. dragon drones, wykorzystujących mieszaniny termitowe, które generują rozległe oparzenia wysokotemperaturowe, często współistniejące z urazami wybuchowymi i inhalacyjnymi. Joint Trauma System przewiduje, że w scenariuszu operacji wielkoformatowych 5-25% poszkodowanych będzie prezentowało oparzenia, przy jednoczesnym znacznym opóźnieniu ewakuacji do ośrodków referencyjnych, co wymusi rozwój zdolności do przedłużonej opieki w warunkach przedszpitalnych.
Zmiana profilu urazowego nie ogranicza się jednak do narastającego udziału oparzeń – równie istotna jest całkowita redefinicja dominującego mechanizmu rażenia. Rany postrzałowe z broni strzeleckiej, dominujące w konfliktach okresu walki z terroryzmem, stały się obecnie zjawiskiem marginalnym. Medycy pola walki podkreślają, że walka na bliski dystans jest rzadkością, a obraz kliniczny zdominowały rany odłamkowo-wybuchowe powodowane przez drony FPV i zrzutowe. Jednocześnie istotnie wzrosła częstość tzw. zespołu niedokrwienno-reperfuzyjnego, będącego konsekwencją przedłużonego stosowania opasek uciskowych w warunkach opóźnionej ewakuacji. Według danych cytowanych przez Douglasa Davisa z Medical College of Wisconsin, u znacznego odsetka pacjentów z zespołem uciskowym konieczna jest ostatecznie amputacja kończyny – zmiana jakościowa w stosunku do doświadczeń z pierwszych lat konfliktu.
Równolegle z narastającą skalą obrażeń fizycznych coraz wyraźniej rysuje się wymiar neuropsychiatryczny konfliktu. Ukraińscy klinicyści opisali zjawisko „dronofobii” – specyficznego zespołu obejmującego hiperczujność, zachowania unikające i lęk antycypacyjny, bezpośrednio związanego z permanentnym zagrożeniem atakami BSP. W obrazie klinicznym dominują nasilone reakcje lękowe na bodźce słuchowe przypominające odgłos dronów, zaburzenia snu oraz postępujące wycofywanie się z aktywności operacyjnej. Charakter objawów wskazuje na odrębność kliniczną zjawiska – symptomatologia wykracza poza klasyczny obraz zespołu stresu pourazowego, kształtowana przez czynniki specyficzne dla zagrożenia dronowego: jego permanentność, nieprzewidywalność kierunku ataku oraz brak skutecznych mechanizmów indywidualnej osłony.
Koniec „złotej godziny” – ewakuacja w „strefie dronowej zagłady”
Doktryna ewakuacji medycznej NATO, oparta na paradygmacie „10-1-2” – pierwsza pomoc w ciągu 10 minut, zaawansowana opieka medyczna w ciągu 1 godziny, zabieg chirurgiczny w ciągu 2 godzin – okazała się w warunkach współczesnego pola walki, nasyconego systemami rozpoznawczymi i uderzeniowymi BSP, w znacznej mierze niewykonalna operacyjnie. Doświadczenia ukraińskie wskazują, że klasyczna „złota godzina” uległa de facto zniesieniu: stały nadzór dronowy, zagrożenie atakami FPV oraz wysoka podatność środków transportu medycznego na wykrycie i zniszczenie sprawiają, że szybka ewakuacja lotnicza lub kołowa stała się wyjątkiem, nie normą. Dane z analiz prowadzonych przez służby medyczne po obu stronach frontu wskazują na wielokrotne wydłużenie czasu dotarcia do opieki chirurgicznej – z wartości odpowiadających modelowi „10-1-2” do kilkunastu godzin w warunkach typowych oraz do wielu dni w sytuacjach skrajnych.
Centralnym pojęciem operacyjnym w planowaniu medycznym stała się w tym kontekście „strefa dronowej zagłady” – pas o głębokości rzędu kilku do kilkunastu kilometrów od linii styczności wojsk, w którym permanentny nadzór ISR, uderzenia FPV, zakłócanie widma elektromagnetycznego oraz naprowadzanie ognia artyleryjskiego czynią każdy ruch – w tym ewakuacyjny – działaniem wysokiego ryzyka. Odpowiedzią na te wyzwania jest przesunięcie akcentu z szybkiej ewakuacji na podtrzymywanie życia w warunkach przedłużonej opieki przedszpitalnej oraz rozwój rozwiązań technologicznych umożliwiających realizację zaawansowanych procedur medycznych w obrębie strefy zagrożenia przy minimalnej emisji sygnatur – elektromagnetycznej, termicznej, wizualnej i akustycznej – co stanowi warunek konieczny przetrwania zarówno personelu medycznego, jak i rannych w środowisku permanentnego nadzoru dronowego. Problemowi temu poświęcono 17th NATO Innovation Challenge – międzynarodowy konkurs na rozwiązania technologiczne i koncepcyjne pod hasłem „Medical Care in a Transparent & Contested Battlespace”, zrealizowany we współpracy z NATO-Ukraine Joint Analysis, Training and Education Centre w grudniu 2025 roku w Londynie, którego celem było wyłonienie technologii zdolnych do podtrzymania życia i umożliwienia ewakuacji w środowisku stałego zagrożenia dronowego.
Spośród 175 zgłoszeń z ponad 20 państw wyłoniono trzy rozwiązania najlepiej odpowiadające tym wymaganiom: przenośny system ciągłej terapii nerkozastępczej firmy Qidni Labs, przeznaczony do stosowania w warunkach polowych, tj. w środowisku zasobowo ograniczonym, mechaniczny infuzor MiniFuser firmy MonuMedical, umożliwiający podawanie leków krytycznych bez dostępu do zasilania elektrycznego, oraz system łączności i transferu parametrów życiowych firmy Ixana, wykorzystujący pola elektryczne sprzężone z ciałem do bezpiecznego dowodzenia medycznego i segregacji rannych w środowisku intensywnych zakłóceń elektromagnetycznych.
Profil wyłonionych rozwiązań – a także kryteria konkursowe obejmujące między innymi zdolność do działania w zakresie temperatur od około −20°C do +40°C oraz realną ścieżkę wdrożenia w horyzoncie 12 miesięcy – unaoczniają pilność adaptacji wojskowych systemów ochrony zdrowia do realiów pola walki zdominowanego przez drony, a tym samym konieczność przejścia od doktryny „złotej godziny” do doktryny podtrzymywania życia w „strefie dronowej zagłady”.
Od zagrożenia do ratunku – drony jako nowy filar medycyny pola walki
Paradoksalnie, technologia będąca obecnie głównym źródłem zagrożenia na polu walki staje się równocześnie jednym z kluczowych narzędzi ratowania życia. Programy wykorzystania BSP w logistyce medycznej są z rosnącą intensywnością rozwijane przez struktury obronne państw NATO.
Dron TRV-150 firmy Malloy Aeronautics, zdolny do przenoszenia około 68 kg ładunku na dystans 70 km z prędkością przelotową rzędu 110 km/h, uzyskał w październiku 2023 roku wstępną zdolność operacyjną w Korpusie Piechoty Morskiej USA. Podczas ćwiczenia Bold Quest 24 na Camp Lejeune w 2024 roku platforma zrealizowała misję dostarczenia 38 kg zaopatrzenia medycznego – w tym krwi pełnej – w warunkach zbliżonych do bojowych. Marynarka Wojenna USA zakontraktowała dotychczas 50 platform TRV-150, a Royal Navy dopuściła system do służby operacyjnej. Rozwijane warianty TRV-400 i TRV-600 projektowane są z myślą o ładowności rzędu kilkuset kilogramów, co pozwoli na rozszerzenie spektrum misji z logistyki medycznej na pełnowymiarową ewakuację rannych.
Program ULTRA – UAS Logistics, Traffic, Response and Autonomy[1] – nadzorowany przez Biuro Podsekretarza Obrony ds. Zakupów, osiągnął w lipcu 2025 roku przełomowy rezultat: w demonstracyjnym locie w trybie BVLOS – Beyond Visual Line of Sight, tj. poza zasięgiem wzroku operatora, przetransportowano 18 jednostek krwi na dystans około 170 km, przy zachowaniu wymaganego łańcucha chłodniczego na poziomie około 4°C przez cały dwugodzinny lot. Wynik ten został wskazany jako długo poszukiwane w środowisku medycznym Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej rozwiązanie dla taktycznego zaopatrywania w krew. W efekcie Departament Obrony podniósł pułap kontraktowy programu z pierwotnych kilkunastu do 100 milionów USD, otwierając drogę do regularnych lotów cargo i stopniowej integracji tego rodzaju misji z rutynową logistyką wojskową.
Równolegle rozwijane są programy komplementarne. Projekt Crimson[2] wykorzystuje drony FVR-90 do dostarczania krwi pełnej z autonomicznym lądowaniem w strefach wysuniętych. Projekt MARS[3] testuje zastosowanie dronów do logistyki medycznej w środowisku szpitalnym West Point. Platforma HEXA firmy LIFT Aircraft jest z kolei rozpatrywana jako potencjalny środek autonomicznej ewakuacji rannych w trudno dostępnych rejonach.[4]
W Europie niemiecka firma AVILUS opracowała heksakopter Grille[5] – element systemu DRONEVAC – o maksymalnej masie startowej około 750 kg i ładowności rzędu 135 kg, certyfikowany w oparciu o komponenty zgodne z wymogami EASA, zdolny do transportu pacjenta w kapsule medycznej na dystans około 50 km do jednostki zabezpieczenia medycznego poziomu 2. Brytyjskie platformy HYDRA-400 o deklarowanej ładowności około 400 kg oraz BAE Systems T-650 o ładowności około 300 kg są testowane w konfiguracjach ewakuacji medycznej z pełnowymiarową kapsułą noszową, umożliwiając bezzałogowy transport rannego wraz z wyposażeniem podtrzymującym życie w środowisku o podwyższonym ryzyku.[6][7]
O ile wymienione programy europejskie i amerykańskie pozostają na etapie testów i walidacji, o tyle na Ukrainie intensywnie rozwinięto użycie bezzałogowych platform naziemnych, które realizują już znaczną część misji logistycznych – w tym ewakuację rannych na dystansie kilku kilometrów od linii styczności z przeciwnikiem. Doświadczenia te stanowią empiryczny dowód o znaczeniu doktrynalnym – systemy bezzałogowe nie tylko mogą, ale już przełamują paraliż ewakuacji medycznej w „strefie zagłady dronowej”, co czyni rozwój analogicznych zdolności imperatywem dla każdej armii przygotowującej się do konfliktu wysokiej intensywności.
Dronowa luka medyczna – czas na polską doktrynę nowej generacji
Utworzenie 1 stycznia 2025 roku Komponentu Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia oraz programy pozyskania systemów MQ-9B Sky Guardian, Warmate 3, FlyEye i Gladius budują zdolności rozpoznawcze i uderzeniowe. Inicjatywa „Rewolucja Dronowa” z lipca 2025 roku – obejmująca utworzenie Centrum Dronowego „Szerszeń” przy ITWL, tworzenie laboratoriów dronowych w jednostkach oraz testowanie kilkudziesięciu nowych typów systemów bezzałogowych – potwierdza dynamiczne podejście do wdrażania nowych technologii.
Analiza dostępnego materiału źródłowego wskazuje jednak na istotną lukę doktrynalno-zdolnościową. Mimo dynamicznego rozwoju systemów bojowych i rozpoznawczych, Polska nie posiada dotąd dedykowanego programu dronowej ewakuacji medycznej ani dronowego zaopatrzenia medycznego. Modernizacja komponentu medycznego koncentruje się głównie na transporterach Rosomak-WEM i śmigłowcach AW149 – platformach o wysokiej wartości jednostkowej, a tym samym szczególnie podatnych na zagrożenia generowane przez drony rozpoznawczo-uderzeniowe.
Luka ta nie wynika jednak z braku krajowego potencjału naukowo-technologicznego. Polskie ośrodki badawcze dysponują już znaczącym dorobkiem w obszarze bezzałogowej logistyki i ewakuacji medycznej, którego skala pozwala na stosunkowo szybkie przejście od fazy badawczej do wdrożenia operacyjnego. WIM-PIB wspólnie z Wojskową Akademią Techniczną oraz partnerami przemysłowymi – AMZ KUTNO, TELDAT i Pelixar SA – zrealizował w ciągu ostatnich pięciu lat projekty badawczo-rozwojowe składające się na kompleksowy ekosystem technologiczny integrujący zdalne rozpoznanie medyczne z autonomicznymi systemami transportu.
Rozwiązania te łączą rozpoznanie realizowane z powietrza za pomocą BSP z autonomicznymi platformami naziemnymi zdolnymi do ewakuacji rannych i dostarczania zaopatrzenia medycznego w strefie zagrożenia – całość zintegrowana w jednolity system dowodzenia medycznego i wymiany danych. Wieloetapowe testy poligonowe przeprowadzone w warunkach zbliżonych do rzeczywistych matryc zagrożeń potwierdziły wysoką skuteczność opracowanych algorytmów sztucznej inteligencji w detekcji stanów bezpośredniego zagrożenia życia – ze szczególnym uwzględnieniem masywnych krwotoków oraz hipoksji, a także skuteczność interfejsów decyzyjnych w zarządzaniu priorytetami ewakuacji medycznej w dynamicznym środowisku pola walki.
Przedstawiona analiza – obejmująca nowy profil urazowy generowany przez BSP, kryzys doktryny ewakuacji medycznej NATO, rozwiązania wdrażane przez siły zbrojne USA i Wielkiej Brytanii oraz krajowy potencjał badawczo-rozwojowy – prowadzi do następujących rekomendacji, obejmujących sześć priorytetowych kierunków działania.
Pierwszym jest pilne opracowanie narodowego programu dronowej logistyki medycznej, obejmującego taktyczne dostarczanie krwi, produktów krwiopochodnych i zaopatrzenia krytycznego w trybie BVLOS – np. w oparciu o doświadczenia programów ULTRA i Project Crimson.
Drugim kierunkiem pozostaje aktualizacja polskich wytycznych ratownictwa taktycznego o protokoły przedłużonej opieki polowej, postępowania w złożonej politraumie dronowej i leczenia oparzeń w warunkach opóźnionej ewakuacji, zgodnie z najnowszymi rekomendacjami Joint Trauma System dla operacji wielkoformatowych. Przedłużona opieka polowa musi zastąpić paradygmat szybkiej ewakuacji jako podstawowe założenie planistyczne – poszkodowani będą rutynowo wymagali stabilizacji i utrzymania przy życiu przez dziesiątki godzin w warunkach polowych. Odpowiedzią na ten wymóg jest między innymi kurs DECM – Delayed Evacuation Casualty Management – szkolący ratowników do prowadzenia opieki przez 48-90 godzin od zranienia. Adaptacja tego programu do polskiego systemu szkolenia medycznego powinna stanowić jeden z pierwszych kroków wdrożeniowych.
Trzeci kierunek obejmuje modernizację indywidualnych pakietów medycznych żołnierzy poprzez włączenie zaawansowanych opatrunków oparzeniowych, środków do zaopatrywania urazów wybuchowych oraz farmakoterapii ukierunkowanej na analgezję, profilaktykę przeciwinfekcyjną i neuroprotekcję – adekwatnie do profilu urazowego zdominowanego przez drony. W warunkach opóźnionej ewakuacji żołnierz i ratownik pola walki będą przez wiele godzin zdani wyłącznie na zasoby indywidualnego pakietu medycznego, co czyni jego rozszerzenie wymogiem o bezpośrednim znaczeniu operacyjnym.
Czwarty dotyczy rewizji wytycznych stosowania stazy taktycznej w kontekście realiów wielogodzinnych opóźnień ewakuacji – z jednoznacznymi protokołami konwersji, wymiany i monitorowania powikłań. Kierunek ten znalazł już odzwierciedlenie w dokumentach Joint Trauma System i Defense Committee on Trauma z 2025 roku, dotyczących opieki medycznej w epoce dronów, leczenia oparzeń w warunkach operacji wielkoformatowych oraz prowadzenia opieki w środowisku o ograniczonym dostępie do wyższych poziomów zabezpieczenia.
Piąty kierunek obejmuje włączenie scenariuszy zagrożenia dronowego do programów szkolenia ratowników medycznych pola walki – z priorytetem minimalizacji śladu elektromagnetycznego, termicznego i wizualnego, rozproszenia sił medycznych, autonomii decyzyjnej na najniższych szczeblach oraz współpracy z bezzałogowymi środkami ewakuacji i zaopatrzenia. Elementy systemu opieki medycznej muszą funkcjonować w postaci rozproszonych, wysoko mobilnych zespołów o zredukowanej sygnaturze, zdolnych do działania w ukryciu, bez gwarancji natychmiastowej ewakuacji – jak ujęli to eksperci Joint Trauma System: dni rozkładania dużych, łatwo wykrywalnych namiotów i kontenerów są policzone.
Szóstym priorytetem jest systematyczne gromadzenie i analizowanie danych medycznych z konfliktu ukraińskiego, w tym w ramach zinstytucjonalizowanej współpracy z NATO-Ukraine JATEC i strukturami NATO zajmującymi się medycyną pola walki.
Polska, dysponująca największą armią lądową w Europie i przebiegającą przez jej terytorium wschodnią flanką NATO, nie może pozwolić sobie na doktrynę medyczną budowaną na wiedzy i doświadczeniach z Iraku i Afganistanu. Systematyczne gromadzenie i analizowanie danych klinicznych z konfliktu ukraińskiego stanowi bezwzględny warunek opracowania doktryny zdolnej do ochrony życia żołnierzy na polu walki zdominowanym przez drony – polu walki, które dla polskich sił zbrojnych nie jest scenariuszem teoretycznym, ale operacyjnie bardzo prawdopodobnym.
Medycyna w erze dronów – imperatyw adaptacji systemowej
Współczesne pole walki, zdominowane przez systemy bezzałogowe, wymaga równoczesnego myślenia o dronie jako o zagrożeniu generującym nowy, złożony profil obrażeń oraz jako o narzędziu zdolnym przełamać paraliż ewakuacji medycznej w „strefie dronowej zagłady”. Doświadczenia ukraińskie – 70-80% strat bojowych od BSP, wielokrotne wydłużenie czasu ewakuacji, faktyczny zanik „złotej godziny” – nie stanowią odległego problemu, ale najprawdopodobniejszy scenariusz konfliktu na wschodniej flance NATO. Polska, dysponująca najwyższym w Sojuszu budżetem obronnym w relacji do PKB i dynamicznie budowanymi zdolnościami dronowymi, ma zarówno zasoby, jak i strategiczny imperatyw, aby stać się liderem integracji systemów bezzałogowych z medycyną pola walki – tym bardziej że, jak przestrzega RJ Russel, medycyna pola walki musi ewoluować w tym samym tempie co przemoc na polu walki, w przeciwnym razie stracimy życia, które moglibyśmy uratować.