Mięso armatnie za dolary. Ponad 3,5 tysiąca obcokrajowców zginęło za Rosję

Ponad 3,5 tysiąca obcokrajowców z ponad 40 państw straciło życie, walcząc po stronie Rosji od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Jak wynika z danych opublikowanych przez portal BBC, najwięcej poległych pochodziło z Korei Północnej. Rekrutacja obejmowała zarówno więźniów, jak i ochotników skuszonych wysokimi zarobkami, co ujawnia skalę i metody rosyjskiego werbunku.

  • Ponad 3,5 tysiąca obcokrajowców z ponad 40 państw zginęło walcząc po stronie Rosji w Ukrainie od 2022 roku, z czego 2304 osoby pochodziły z Korei Północnej.
  • Rosja rekrutuje cudzoziemców poprzez kuszenie wysokimi zarobkami (do 30 tys. USD premii i 3,5 tys. USD miesięcznie) oraz werbowanie więźniów w zamian za przedterminowe zwolnienie.
  • Wielu rekrutów z Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji jest werbowanych podstępem, obiecując im cywilną pracę w Rosji, a po przyjeździe zmusza się ich do podpisania kontraktów wojskowych i wysyła na front.
  • Pomimo szeroko zakrojonej rekrutacji, cudzoziemcy stanowią mniej niż 2% ogółu ofiar śmiertelnych Rosji, która traci około 7000 żołnierzy tygodniowo, a nowi rekruci przeżywają na froncie średnio 20-30 minut.

Portal BBC poinformował we wtorek o zatrważających danych dotyczących strat wśród cudzoziemców walczących po stronie Rosji w Ukrainie. Od początku konfliktu w 2022 roku zginęło co najmniej 3586 osób z ponad 40 krajów. Szczegółowe analizy pokazują, że wśród tych poległych dominują obywatele kilku konkretnych państw. Informacje te wskazują na szeroko zakrojoną, a często podstępną, kampanię werbunkową prowadzoną przez Moskwę na całym świecie.

Największe straty: Skąd pochodzą zagraniczni żołnierze Rosji?

Z opublikowanych danych wynika, że największą liczbę ofiar wśród obcokrajowców stanowiły osoby z Korei Północnej. Łącznie zginęło 2304 obywateli tego kraju, co stanowi ponad 64% wszystkich zagranicznych strat. Jest to wynik porozumienia zawartego w 2024 roku między Moskwą a Pjongjangiem, na mocy którego regularni żołnierze Korei Północnej zostali wysłani do Rosji. Poza nimi, znaczące straty poniosły również inne państwa. Na liście zabitych znaleźli się: 229 obywateli Uzbekistanu, 199 z Tadżykistanu, 189 z Gruzji, 108 z Azerbejdżanu, 99 z Białorusi oraz 72 z Nepalu.

Wysoki rangą urzędnik NATO, podczas szczytu w Ankarze, który odbył się w dniach 7–8 lipca, przekazał portalowi BBC, że w szeregach rosyjskiej armii walczy obecnie około 24 tys. najemników z 44 państw. Według szacunków Sojuszu Północnoatlantyckiego większość z nich pochodzi z krajów afrykańskich, co świadczy o globalnym zasięgu rosyjskich działań rekrutacyjnych. Raport „The Business of Despair”, opracowany na podstawie wyciekłych baz danych z wojny na Ukrainie, zawiera zweryfikowaną listę 1417 obywateli państw afrykańskich, którzy zostali zwerbowani przez Rosję. Według autorów raportu, spośród nich 316 osób zginęło.

Szacuje się, że przeciw Ukrainie walczy obecnie do 4 tysięcy afrykańskich żołnierzy. Stanowią oni około jedną piątą wszystkich zagranicznych najemników zaangażowanych po stronie rosyjskiej w ramach „specjalnej operacji wojskowej”. Największe kraje pochodzenia (udokumentowane przypadki):

  • Egipt – 361 zrekrutowanych
  • Kamerun – 335 zrekrutowanych, w tym 94 poległych
  • Ghana – 234 zrekrutowanych, w tym 55 potwierdzonych zgonów
  • Algieria – 56 rekrutów
  • Gambia – 56 rekrutów
  • Mali – 51 rekrutów
  • Kenia – 45 rekrutów

Autorzy raportu podkreślają, że przedstawione liczby dotyczą wyłącznie udokumentowanych przypadków. Rzeczywista liczba zrekrutowanych Afrykanów jest najprawdopodobniej znacznie wyższa. Rekrutów poddawano krótkiemu przeszkoleniu przed wysłaniem na front. Przy wskaźniku śmiertelności na poziomie ok. 22% (316 z 1417) rzeczywista liczba poległych może być wyższa. Oprócz zabitych, należy uwzględnić rannych oraz osoby o statusie „zaginiony w akcji”.

Werbunek na front: Od więzień po wysokie zarobki

Rosja stosuje różnorodne metody rekrutacji cudzoziemców do walki w Ukrainie. Jedną z kluczowych strategii jest werbowanie więźniów z rosyjskich zakładów karnych. Od połowy 2022 roku rosyjskie władze zaczęły oferować osadzonym, w tym obcokrajowcom, możliwość przedterminowego zwolnienia w zamian za udział w działaniach wojennych. Początkowo rekrutację tę prowadziła osławiona Grupa Wagnera, a następnie zadanie to przejęło rosyjskie Ministerstwo Obrony. Strategia ta była szczególnie skuteczna wśród obywateli byłych republik radzieckich, zwłaszcza państw Azji Środkowej. Jak wynika z ustaleń BBC, ponad połowa obywateli Uzbekistanu i Tadżykistanu, którzy zginęli na wojnie, trafiła na front bezpośrednio z rosyjskich więzień.

Inną metodą jest kuszenie ochotników wysokimi zarobkami. W 2024 roku władze Rosji znacząco podniosły opłaty za wstąpienie do wojska. Wysokość wynagrodzenia zależy od regionu, jednak osoby podpisujące kontrakt w Moskwie mogą liczyć na jednorazową premię w wysokości 30 tys. dolarów, miesięczne wynagrodzenie wynoszące około 3,5 tys. dolarów, a także premie sięgające nawet 72 tys. dolarów. Takie warunki finansowe stanowią silną zachętę dla osób poszukujących lepszych perspektyw ekonomicznych, zwłaszcza z uboższych regionów świata. Według dostępnych danych, liczba Rosjan gotowych do walki spadła o 20% w ciągu ostatniego roku. W pierwszym kwartale 2026 roku tylko 71 200 osób otrzymało jednorazowe premie za pobór po podpisaniu kontraktów z rosyjskim Ministerstwem Obrony.

Podstępne metody rekrutacji: Jak Rosja wabi cudzoziemców?

W 2024 roku Rosja rozszerzyła swoje działania rekrutacyjne na bardziej odległe państwa, takie jak Kuba, Nepal, Indie, Sri Lanka czy Jemen. Wiele osób świadomie wstępowało do rosyjskiej armii, jednak część z nich została zwerbowana podstępem. Cudzoziemcy często twierdzili, że przyjechali do Rosji z zamiarem podjęcia studiów lub pracy w budownictwie bądź sektorze ochrony. Po przybyciu byli jednak kierowani na szkolenie wojskowe, a następnie wysyłani na front.

Hiszpański dziennik „El Pais” w kwietniu informował, że Kuba i Kolumbia stały się głównymi ośrodkami rekrutacji najemników do rosyjskiej armii w Ameryce Łacińskiej. Gazeta podała również, że zagraniczni rekruci przeżywają na froncie średnio zaledwie 150 dni. Z kolei peruwiański portal RPP ujawnił, że obywatele Peru byli werbowani pod pretekstem pracy jako ochroniarze lub kucharze, z obietnicą wynagrodzenia w wysokości 20 tys. dolarów. Po przybyciu do Rosji odbierano im jednak paszporty i telefony, co uniemożliwiało im powrót i zmuszało do walki.

Jeśli chodzi o Afrykę to wielu Afrykańczyków trafia na wojnę podstępem, rekruterzy obiecują im normalną pracę cywilną w Rosji, a po przyjeździe zmuszają do podpisania kontraktów wojskowych i wysyłają na front. Przykładem jest historia Jamesa Kamau Ndungu z Kenii, która opisał New York Times. 32-letni bezrobotny mężczyzna wyjechał do Rosji w nadziei na pracę jako zwykły robotnik. Kilka tygodni później wysłał znajomym zdjęcie w mundurze z karabinem, a potem napisał, że znajduje się w okopie na Ukrainie. Prosił o modlitwę. To była ostatnia wiadomość. Jego ciało nigdy nie wróciło do rodziny. Podobnych przypadków jest coraz więcej. Na całym kontynencie powstają firmy-przykrywki – często agencje podróży lub biura pośrednictwa pracy – które reklamują się na WhatsAppie i Telegramie. Oferują dobrze płatne posady: ochroniarza, kucharza, kierowcę czy pracownika fizycznego. Umowy są sporządzane po rosyjsku, więc Afrykanie nie rozumieją ich treści. Po przylocie okazuje się, że zamiast cywilnej pracy czeka ich szkolenie wojskowe i wyjazd na front. Wysokie bezrobocie wśród młodzieży sprawia, że obietnica zarobków rzędu kilku tysięcy dolarów miesięcznie, premii i nawet rosyjskiego obywatelstwa brzmi jak szansa życiowa. Niektórzy jadą świadomie jako najemnicy, przyciągnięci pieniędzmi i propagandą. Jednak zdecydowana większość pada ofiarą oszustwa.

Według relacji amerykańskiej gazety afrykańscy rekruci często są traktowani jako „mięso armatnie”. Opowiadają o braku właściwego szkolenia, wysyłaniu na najbardziej niebezpieczne odcinki frontu i ogromnych stratach. Jeden z ocalałych opisał strefę walk jako „strefę śmierci” – zasłaną ciałami, gdzie szanse na przeżycie są minimalne. Rosja potrzebuje dziesiątek tysięcy nowych żołnierzy miesięcznie, by utrzymać ofensywę, dlatego sięga po cudzoziemców. Ofiary i ich rodziny opisują dramatyczne historie: naciski, groźby, rasizm ze strony rosyjskich dowódców i żołnierzy oraz brak realnej możliwości powrotu. Ci, którzy przeżyją, wracają z traumą. Ci, którzy zginą – często zostają na Ukrainie na zawsze.

Mimo szeroko zakrojonej kampanii rekrutacyjnej, cudzoziemcy nadal stanowią niewielki odsetek wszystkich poległych po stronie rosyjskiej. Według ustaleń BBC, nawet uwzględniając żołnierzy z Korei Północnej, odpowiadają oni za mniej niż 2 proc. spośród ponad 233 tys. ofiar śmiertelnych. 

Rosyjscy żołnierze giną na froncie w ciągu zaledwie 20-30 minut

Według szefa CIA Johna Ratcliffe’a, rosyjscy rekruci trafiający na ukraińską linię frontu mają dramatycznie krótką „przeżywalność”. Amerykański dyrektor wywiadu stwierdził, że średni czas, jaki nowy żołnierz rosyjski spędza na polu walki zanim zostanie zabity lub ranny, wynosi zaledwie 20 do 30 minut. Ratcliffe wypowiedział te słowa podczas Defense and Innovation Summit w Pensylwanii. Podkreślił, że dane wywiadowcze USA pokrywają się z informacjami dostępnymi z otwartych źródeł ukraińskich. Główną przyczyną tak wysokich strat są według niego zaawansowane, tanie drony wyposażone w sztuczną inteligencję, które stały się niezwykle skutecznymi maszynami do zabijania.

Sytuacja na froncie znacząco się zmieniła w 2026 roku. Stosunek strat Rosji do Ukrainy sięgnął niemal 8:1 w pierwszej połowie roku – wcześniej oscylował wokół 2-3:1. Dzięki dominacji ukraińskich dronów i asymetrycznej taktyce, mniejsza i technologicznie bardziej innowacyjna siła jest w stanie powstrzymywać znacznie liczniejszego przeciwnika już ponad cztery lata od początku inwazji. Eksperci z Center for Strategic and International Studies (CSIS) szacują, że od lutego 2022 roku po obu stronach konfliktu zginęło lub zostało rannych ponad dwa miliony żołnierzy. Na Rosję przypada aż 1,4 miliona tych strat, w tym nawet 450 tysięcy zabitych, to najwyższa liczba ofiar wśród dużych mocarstw od czasów II wojny światowej. Amerykańscy urzędnicy twierdzą, że armia rosyjska traci około 7000 żołnierzy tygodniowo. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział wcześniej, że ponad 80% celów wroga jest obecnie niszczonych za pomocą dronów.

Gen. Bieniek: Rosjanie mają więcej żołnierzy i nie szanują życia