- Ukraińskie myśliwce F-16 przez ponad trzy tygodnie pod koniec 2024 roku zmagały się z brakiem amunicji, co zmusiło pilotów do stosowania ryzykownych taktyk, takich jak próby zestrzeliwania rosyjskich dronów za pomocą działek.
- W szczytowym momencie kryzysu Ukraina dysponowała zaledwie "garstką" amerykańskich pocisków powietrze-powietrze AIM-9 Sidewinder dla całej swojej eskadry F-16, a piloci podejmowali próby ponownego użycia pocisków, które wcześniej nie odpaliły.
- Przyczyny luki w dostawach nie zostały jednoznacznie ustalone, ale kryzys został zażegnany w grudniu, gdy Ukraina otrzymała nową partię pocisków AIM-9 od krajów, których nie ujawniono ze względu na klauzulę tajności (wcześniej rakiety Sidewinder dostarczały m.in. Niemcy i Kanada).
- W związku ze zmianami w polityce USA, pomoc wojskowa dla Ukrainy spadła o 99% w 2025 r., ale wzrost europejskiej pomocy pozwolił na utrzymanie wsparcia na stabilnym poziomie, choć całkowite wsparcie wojskowe spadło o 13% poniżej średniej rocznej w latach 2022-2024.
W okresie od końca listopada do połowy grudnia ubiegłego roku ukraińskie siły powietrzne stanęły przed bezprecedensowym wyzwaniem. W momencie, gdy Rosja gromadziła siły do zintensyfikowania zimowych ataków na infrastrukturę krytyczną, myśliwce F-16 zostały praktycznie bez podstawowego uzbrojenia. Trzy niezależne źródła bezpośrednio znające sytuację z którym rozmawiała agencja Reuters. potwierdziły, że w szczytowym momencie kryzysu Ukraina dysponowała zaledwie „garstką” amerykańskich pocisków powietrze-powietrze AIM-9 Sidewinder dla całej swojej eskadry F-16.
Sytuacja była na tyle poważna, że jedno ze źródeł określiło ją jako okres, w którym Ukraina „nie miała praktycznie nic, czym mogłaby uzbroić swoje samoloty” przez blisko miesiąc. Skutki przerw w łańcuchu dostaw bezpośrednio przełożyły się na zdolności obronne, co odczuły setki tysięcy Ukraińców, którzy najcięższą część zimy przetrwali bez ogrzewania, prądu i bieżącej wody z powodu rosyjskich ataków.
Polecany artykuł:
Improwizacja na polu walki: Jak piloci radzili sobie z niedoborem?
Brak podstawowego uzbrojenia zmusił ukraińskich pilotów do sięgania po metody ostateczne, które znacząco zwiększały ryzyko podczas misji bojowych.
Wobec pustych magazynów rakiet, piloci F-16 podczas dziennych lotów bojowych próbowali zestrzeliwać rosyjskie drony za pomocą działek - informuje Reuters. Taktyka ta jest niezwykle trudna i ryzykowna, a jej skuteczność jest ograniczona. Co więcej, ze względu na ogromne niebezpieczeństwo, misje te nie mogły być wykonywane w nocy, czyli wtedy, gdy Rosja najczęściej przeprowadza ataki z użyciem dronów
"Recykling" amunicji
Desperacja sięgnęła zenitu, gdy piloci zaczęli podejmować próby ponownego użycia pocisków, które podczas wcześniejszych misji nie odpaliły. Po przeglądzie technicznym wadliwa amunicja wracała na podskrzydłowe pylony z nadzieją, że tym razem zadziała. Jak donoszą źródła Reutersa, w niektórych przypadkach te ryzykowne próby kończyły się sukcesem. Warto zaznaczyć, że ukraińscy piloci w dużej mierze polegali na starszych wersjach pocisków AIM-9, wyprodukowanych jeszcze w latach 70. i 80. Mimo swojego wieku, pociski te stanowiły relatywnie tanią i skuteczną metodę przechwytywania rosyjskich dronów i rakiet manewrujących.
Przyczyny luki w dostawach i reakcja partnerów
Jak napisała Reuters do tej pory nie udało się jednoznacznie ustalić, co było przyczyną niemal miesięcznej przerwy w dostawach amunicji ani czy opóźnienia wynikały z problemów po stronie amerykańskiej, czy europejskiej. Jedno ze źródeł podało, że zagraniczni partnerzy poinformowali Kijów, iż nie mają dostępnych zapasów, nie precyzując jednak, o które kraje chodzi.
Kryzys został zażegnany w grudniu, tuż przed spodziewaną falą rosyjskich uderzeń. Ukraina otrzymała wówczas nową partię pocisków AIM-9, co pozwoliło uzupełnić krytyczne braki. Kraje dostarczające amunicję nie zostały ujawnione ze względu na klauzulę tajności. Inne źródła potwierdziły jednak, że w ostatnich miesiącach rakiety Sidewinder dostarczały między innymi Niemcy i Kanada. Kanadyjskie Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że jest w trakcie przekazywania pocisków AIM-9M-8 z własnych zapasów, które mają uzupełnić wcześniejsze darowizny. Niemcy z kolei już wcześniej zapowiadały przekazanie rakiet AIM-9L dla ukraińskich F-16.
Obrona powietrzna Ukrainy pod presją
Opisany kryzys jest symptomem szerszego problemu, z jakim boryka się obrona powietrzna Ukrainy. Jest ona złożonym systemem, składającym się z komponentu lotniczego (myśliwce F-16, inne samoloty i śmigłowce) oraz naziemnego (systemy Patriot, NASAMS, IRIS-T i zmodyfikowane systemy z czasów radzieckich). Każdy z tych elementów wymaga stałych dostaw specyficznej i często bardzo drogiej amunicji.
Myśliwce F-16, które według jednego ze źródeł przechwyciły już ponad 2000 dronów i pocisków, mogą przenosić zarówno tańsze pociski AIM-9, jak i znacznie bardziej zaawansowane AIM-120. Pociski AIM-120 kosztują ponad milion dolarów za sztukę, co czyni ich użycie przeciwko tanim dronom nieefektywnym ekonomicznie. Są one jednak kluczowe do zwalczania rosyjskich samolotów i zaawansowanych rakiet. Systemy naziemne, takie jak norweski NASAMS, również wykorzystują pociski AIM-120, co oznacza, że ograniczenia w dostawach wpływają na działanie kilku kluczowych filarów obrony jednocześnie.
Polecany artykuł:
Zmiany w polityce USA a przyszłość wsparcia dla Kijowa
Sytuację komplikuje zmiana w podejściu administracji USA do pomocy wojskowej. W miejsce bezpośrednich dostaw wprowadzono mechanizm PURL (Prioritised Ukraine Requirements List). W ramach tego programu Stany Zjednoczone sprzedają broń sojusznikom z NATO, którzy następnie przekazują ją Ukrainie. W inicjatywę zaangażowały się m.in. Norwegia, Wielka Brytania, Dania, Holandia i Niemcy. Choć przedstawiciele NATO zapewniają, że system działa sprawnie, dostarczając znaczną część amunicji dla kluczowych systemów, niedawny kryzys z rakietami dla F-16 pokazuje, że system ten nie jest wolny od zakłóceń.
11 lutego Kiloński Instytut Gospodarki Światowej w swoim raporcie pisał, że amerykańska pomoc wojskowa dla Ukrainy spadła o 99% w 2025 r., europejska pomoc wojskowa dla Ukrainy wzrosła o 67% w 2025 r., zaś pomoc humanitarna i finansowa wzrosła o 59%.
Według raportu wzrost europejskiej pomocy pozwolił na utrzymanie wsparcia dla Ukrainy na dość stabilnym poziomie, pomimo gwałtownego spadku amerykańskiej pomocy wojskowej w ubiegłym roku. Mimo to, całkowite wsparcie wojskowe dla Kijowa spadło o 13% poniżej średniej rocznej w latach 2022-2024, jak wynika z raportu.
Od inauguracji w styczniu 2025 roku Trump nie przyznał żadnych nowych pakietów pomocy obronnej w ramach programu Presidential Drawdown Authority (PDA) – narzędzia często stosowanego przez jego poprzednika, byłego prezydenta Joe Bidena. Zamiast tego administracja Trumpa zdecydowała się na sprzedaż broni Ukrainie za pośrednictwem partnerów z NATO, korzystając z mechanizmu PURL.
Jak wynika z raportu, darczyńcy NATO zakupili dla Kijowa broń amerykańską o wartości 3,7 miliarda euro (4,39 miliarda dolarów) do 2025 roku. Zakupy obejmowały systemy HIMARS oraz baterie obrony powietrznej Patriot. Według Instytutu Kilońskiego Unia Europejska zapewnia obecnie Ukrainie większość pomocy finansowej i humanitarnej, podczas gdy niewielka grupa krajów-darczyńców zapewnia większość pomocy wojskowej.
Niemcy i Wielka Brytania odpowiadały za dwie trzecie całkowitej pomocy wojskowej Europy Zachodniej dla Ukrainy w latach 2022–2025. Europa Północna była drugim co do wielkości darczyńcą.
Tymczasem pomoc z krajów Europy Wschodniej i Południowej spadła. Pomoc wojskowa ze strony Europy Wschodniej spadła z 17% w 2022 roku do zaledwie 2% w 2025 roku, a wsparcie obronne ze strony Europy Południowej spadło z 7% do 3% w tym samym okresie.