Spis treści
Planowana decyzja Kijowa o stopniowym odchodzeniu od zagranicznych programów treningowych na rzecz budowy własnych, autonomicznych zdolności ma bazować na wnioskach wyciągniętych z lat wojny. Gdzie to ukraińska armia osiągnęła poziom dojrzałości.
Głównym motorem napędowym zmian jest, według słów płk. Jewhena Mieżywikina, fakt, że zachodni instruktorzy nie mają nowoczesnego doświadczenia bojowego. "Są oderwani od naszych realiów, od bieżących działań bojowych" – stwierdził bez ogródek Mieżywikin podczas briefingu prasowego, cytowany przez portal Militarnyi. Sztab Generalny podkreśla jednocześnie, że nadal prowadzi prace nad doskonaleniem systemu szkolenia, w tym we współpracy z partnerami zagranicznymi.
Ta krytyczna ocena nie jest bezpodstawna. Wojna w Ukrainie to konflikt, jakiego świat nie widział od dekad, zdominowany przez czynniki, które nie są codziennością w armiach sojuszniczych, gdzie to na masową skalę występuje użycie dronów FPV na każdym szczeblu taktycznym, intensywna walka radioelektroniczna (WRE), która paraliżuje komunikację i systemy nawigacji. Nowoczesna wojna okopowa połączona z walką w terenie zurbanizowanym.
Zaznaczył, że szkolenia zagraniczne są kontynuowane, ale w minimalnym formacie i z udziałem ukraińskich instruktorów z doświadczeniem bojowym. W szczególności zajęcia instruktorskie z sierżantami zaplanowano na początek kwietnia w Niemczech.
Co ciekawe, decyzja Kijowa nie oznacza całkowitego zerwania współpracy szkoleniowej z Zachodem, a raczej zmianę jej formuły. Instruktorzy z państw sojuszniczych mają być w przyszłości angażowani bezpośrednio na terytorium Ukrainy. Według informacji Sztabu Generalnego, to właśnie Wielka Brytania jako pierwsza zaproponowała przeniesienie całego ciężaru szkolenia do Ukrainy.
„Wielka Brytania jest pierwszym krajem, który zaproponował przeniesienie wszystkich szkoleń na Ukrainę i skoncentrowanie wysiłków na konkretnych ośrodkach i obszarach działalności, aby uniknąć ich rozproszenia” – powiedział Mezhivikin.
Jest to o tyle istotne, że to właśnie Brytyjczycy prowadzą kluczowy program Operation Interflex, w ramach którego od 2022 roku przeszkolono już ponad 56 tysięcy ukraińskich rekrutów. Program ten, realizowany na terenie Zjednoczonego Królestwa z udziałem instruktorów z 13 państw, jest fundamentem wsparcia szkoleniowego. Niedawne umowy potwierdzają, że Londyn będzie kontynuował wsparcie w ramach Interflex, co sugeruje, że możemy być świadkami modelu hybrydowego – część szkoleń specjalistycznych wciąż będzie odbywać się za granicą, podczas gdy szkolenie podstawowe i zgrywanie oddziałów przeniesie się do Ukrainy.
Jewhen Mieżewikin powiedział także w rozmowie z LIGA.net, że prywatne ośrodki szkoleniowe prowadzone przez doświadczonych weteranów mogłyby poprawić jakość szkolenia. Dzięki odpowiedniej organizacji Ukraina mogłaby stać się liderem na światowym rynku szkolenia żołnierzy, łącząc własne doświadczenie bojowe.
Dlaczego Ukraina chce zrezygnować ze szkoleń w Europie?
Według The New Voice of Ukraine, które rozmawiało z byłym dowódcą kompanii batalionu Ajdar Jewhenem Dykim” - jest to logiczny plan. Według niego pewien odsetek żołnierzy wysłanych za granice na szkolenie nie wracał. Stwierdził on także, że zachodni szkoleniowcy już nie mogli żołnierzy ukraińskich więcej nauczyć - "coraz więcej rzeczy, mogliśmy ich nauczyć" - jak stwierdził Jewhen Dykyi.
"Ten proces zawsze opierał się na wzajemnej wymianie, przynosząc korzyści zarówno Ukrainie, jak i naszym zachodnim partnerom. Jednak równowaga ta stopniowo się zmieniała. Na początku wojny musieliśmy się wiele nauczyć – od praktyk medycznych po komunikację na polu bitwy i systemy dowodzenia. Nasze praktyki medyczne na pierwszej linii frontu były dość przestarzałe, a zachodni partnerzy znacząco przyczynili się do ich udoskonalenia w pierwszym roku wojny. Dziś nasza armia – i, niestety, nasz wróg – to dwie najbardziej doświadczone armie świata. To jedyne armie z prawdziwym doświadczeniem w prowadzeniu wojny w XXI wieku, z wykorzystaniem masowego użycia wszystkich typów dronów. Tego nie mają nasi zachodni partnerzy. W rezultacie nie nadążają za tymi realiami, a szkolenie naszych żołnierzy w tamtym regionie w praktyce przerodziło się w szkolenie ich przez nas".
Jak zwrócił uwagę, kilka ćwiczeń z krajami NATO pokazało, że Ukraińcy walczą w zupełnie inny sposób, a Sojusz nie jest przygotowany do tego rodzaju działań wojennych.
"Za każdym razem są zaskoczeni i odkrywają coś nowego. Niech odkryją to tutaj. Nie ma sensu wysyłać naszych rekrutów i instruktorów za granicę w tym celu. Lepiej zaprosić ich tutaj".
Polecany artykuł:
Zwrócił on także uwagę na aspekt ekonomiczny - "wiele bardziej opłacalne jest sprowadzenie ograniczonej liczby ich specjalistów na nasze poligony niż transport całych jednostek za granicę" - powiedział Dykyi.
Nowy model szkolenia podstawowego: 51 dni w ukraińskich realiach
Elementem szerszej reformy jest wprowadzenie od 2025 roku nowego, 51-dniowego podstawowego szkolenia wojskowego (BMT). Ten wydłużony program ma na celu lepsze przygotowanie rekrutów do wymogów wojny. Do programu dodano dodatkowe moduły dotyczące zwalczania dronów uderzeniowych, szkolenia ogniowego i inżynieryjnego, a także szkolenia przetrwania w okopach. Zaktualizowano także system adaptacji żołnierzy po przybyciu z ośrodków szkolenia do jednostek bojowych.
Misja szkoleniowa dla ukraińskich żołnierzy
Przypomnijmy, że w lutym wiceminister w MON Paweł Zalewski, mówił, że UE rozmawia o realizowaniu misji szkoleniowej dla ukraińskich żołnierzy na Ukrainie. Jak mówił:
"Będziemy rozmawiali o kontynuacji tej misji szkoleniowej, bo zakładamy, że sytuacja, do której dojdzie, czyli do pewnego zawieszenia broni i pewnej realizacji planu pokojowego, o którym mówi prezydent Donald Trump, doprowadzi do przeniesienia misji szkoleniowej na Ukrainę" - powiedział dziennikarzom przed spotkaniem Zalewski.
Jak przypomniał:
"Dowództwo tej misji szkoleniowej jest w Polsce i będzie w Polsce - dodał. - Ta misja szkoleniowa jest i będzie realizowana w różnych krajach europejskich, a najwięcej Ukraińców szkoli się w Polsce" - zaznaczył wiceszef MON. Jak dodał, ostatnio został otwarty ośrodek na poligonie Nowa Dęba-Lipa, gdzie Polacy szkolą Ukraińców we współpracy z Norwegami.
"Natomiast siłą rzeczy będziemy mieli do czynienia ze znacznie większymi możliwościami szkolenia znacznej większej liczby żołnierzy ukraińskich. Przy utrzymaniu tych wszystkich zdolności które są w Europie, w Polsce, ta misja będzie realizowana także na terenie Ukrainy" - zapowiedział Zalewski.
Jak dodał, Polska nie przewiduje wysłania wojsk na Ukrainę, ale polscy żołnierze mogą się tam pojawiać po to, aby organizować tę misję. "
Będą tam jeździć podobnie jak jeżdżą politycy, urzędnicy MON-u czy inni żołnierze. Ale nie będą stacjonować na terenie Ukrainy. Tutaj trzeba to rozdzielić, bo nie każdy wyjazd jest związany z tym, że wojsko stacjonuje na Ukrainie" - podkreślił Zalewski.