Francja i Wielka Brytania rozważają wysłanie wojsk na Ukrainę. Nowe plany w obliczu potencjalnego rozejmu

2026-01-02 11:26

Francja i Wielka Brytania są gotowe wysłać wojska na Ukrainę w celu nadzorowania potencjalnego rozejmu, nawet bez mandatu ONZ czy UE, jeśli tylko Kijów wystosuje takie zaproszenie. Plany, przygotowane głównie przez ekspertów wojskowych obu krajów we współpracy z Brukselą, zakładają wysłanie kontyngentu liczącego 10-15 tysięcy żołnierzy w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. Dodatkowo, państwa UE planują wprowadzenie 20. pakietu sankcji przeciwko Rosji, obejmującego ograniczenia podróży, zamrożenie aktywów oraz sankcje na rosyjski sektor energetyczny i bankowy, w tym rozważany zakaz importu rosyjskiego uranu.

  • Francja i Wielka Brytania są gotowe wysłać do 15 tys. żołnierzy na Ukrainę, by nadzorować rozejm, nawet bez mandatu ONZ czy UE.
  • Decyzja ta jest możliwa, jeśli Kijów wystosuje zaproszenie, a plan zakłada również udział Turcji w nadzorze morskim i powietrznym.
  • Dodatkowo, UE planuje 20. pakiet sankcji wobec Rosji, w tym restrykcje podróży, zamrożenie aktywów i zakaz importu rosyjskiego uranu.

Według informacji podanych przez niemiecki dziennik „Die Welt”, powołujący się na źródła dyplomatyczne w Brukseli, „Europejczycy są gotowi uczestniczyć w monitorowaniu ewentualnego zawieszenia broni między Rosją a Ukrainą”. Te plany, dotyczące potencjalnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, zostały w pełni opracowane przez ekspertów wojskowych z Wielkiej Brytanii i Francji, we współpracy z Brukselą. Oba kraje wyrażają gotowość do wysłania wojsk, aby egzekwować przestrzeganie pokoju, a ich działanie byłoby możliwe nawet bez formalnego mandatu ze strony Organizacji Narodów Zjednoczonych czy Unii Europejskiej. Kluczowe w tym kontekście jest zaproszenie ze strony Kijowa. Wstępne szacunki mówią o kontyngencie rzędu 10-15 tysięcy żołnierzy, który miałby zostać rozmieszczony w ciągu pierwszych sześciu miesięcy od ewentualnego zawieszenia broni.

Rola Turcji i nadzór z powietrza i morza

W ramach planowanego nadzoru nad zawieszeniem broni, istotną rolę odegrałby również nadzór z powietrza i morza, który miałby być zapewniany z terytorium państw sąsiadujących z Ukrainą. Chociaż „Die Welt” nie podaje konkretnych nazw krajów, podkreśla, że w planach dotyczących monitorowania zawieszenia broni ważną rolę odgrywa także Turcja. Kraj ten mógłby być odpowiedzialny za monitorowanie regionu Morza Czarnego, co ma kluczowe znaczenie strategiczne. Taka współpraca międzynarodowa podkreśla złożoność i wielowymiarowość działań, które miałyby zapewnić trwałość ewentualnego pokoju.

30 grudnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że część dokumentów dotyczących uregulowania wojny, opracowanych w ramach procesu negocjacyjnego, będzie gotowa do podpisania w styczniu. W ramach negocjacji Ukraina domaga się, aby misja monitorująca pod przewodnictwem partnerów rozpoczęła działalność równocześnie z zawieszeniem broni.

Sekretarz generalny NATO, Mark Rutte, potwierdził wcześniej, że niektóre państwa europejskie wyraziły gotowość wysłania wojsk na Ukrainę, aby pomóc w utrzymaniu pokoju, a także w przypadku naruszenia przez Rosję potencjalnego porozumienia pokojowego. Szczegóły są wciąż dopracowywane. 16 grudnia poinformowano również, że przywódcy państw uczestniczących w Koalicji chętnych potwierdzili gotowość do wysłania sił wsparcia na Ukrainę w ramach powojennych gwarancji bezpieczeństwa. Wśród nich znalazła się Wielka Brytania, która nadal jest gotowa do wysłania swoich wojsk na Ukrainę, Francja, Portugalia i kilka innych państw europejskich.

Spotkanie koalicji na szczeblu doradców planowane jest na 3 stycznia, a 6 stycznia przywódcy państw spotkają się we Francji. Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył, że podczas spotkania w Paryżu uczestnicy koalicji zamierzają sfinalizować kwestię konkretnych wkładów każdego państwa do systemu gwarancji bezpieczeństwa Ukrainy.

Ihor Żółkiew, zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta, oświadczył to w wystąpieniu telewizyjnym.

„Nie możemy ujawnić szczegółów prasie, ale jest pewna liczba krajów [przyp. red. wśród Koalicji chętnych], które twierdzą, że po zaprowadzeniu pokoju na Ukrainie lub osiągnięciu pewnego etapu zawieszenia broni, kraje te są gotowe omówić rozmieszczenie pewnych form swojej obecności” – powiedziała Żółkiew.

Wyjaśnił, że w tym kontekście nie zawsze chodzi tylko i wyłącznie o ich własne wojska. Według niego istnieją kraje, które nie są w stanie wystawić kontyngentów wojskowych, ale mogą zaoferować sprzęt, łączność satelitarną i wsparcie finansowe.

„Dlatego istnieje koncepcja „Boots and Flags on the Ground”. Oznacza to, że ci, którzy z jakiegoś powodu nie chcą być obecni jako kontyngent, mogą zapewnić inne formy pomocy. Prace w tym kierunku trwają” – powiedziała Żółkiew. Wracając do szerszej koncepcji gwarancji bezpieczeństwa, zauważył, że jedną z takich gwarancji mogłyby być kontyngenty zagraniczne „lub, jak się je teraz nazywa, siły wsparcia lub siły wielofunkcyjne – Ukraina”.

Ukraine Business News zwraca uwagę, że zbliżające się spotkanie "Koalicji chętnych" ma być ostatnią sesją planistyczną w ramach tych zobowiązań. Obecnie partnerzy Ukrainy negocjują model z trzema liniami obrony.

  1. Pierwszy z nich opiera się na silnej armii ukraińskiej jako fundamencie odstraszającym Federację Rosyjską, w tym na długoterminowym wsparciu wojskowym, finansowym i technicznym ze strony członków koalicji.
  2. Drugie rozwiązanie zakłada wysłanie na Ukrainę kontyngentów wojskowych z krajów koalicji jako strategiczny wyraz wsparcia.
  3. Trzeci poziom obejmuje zobowiązania w zakresie bezpieczeństwa, zwłaszcza ze strony Stanów Zjednoczonych. Trzeci punkt jest nieformalnie porównywany do Artykułu 5 NATO – mechanizmu, zgodnie z którym w przypadku przyszłego ataku ze strony Rosji sojusznicy Ukrainy podejmą wspólną obronę kraju.

Premier Donald Tusk ocenił po rozmowach m.in. z liderami europejskimi, że pokój jest na horyzoncie, a podstawą do nadziei, że wojna może się zakończyć, jest amerykańska deklaracja gotowości uczestniczenia w gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy.

"Oceniliśmy rezultat tego pierwszego etapu tych bardzo serio już negocjacji, w które zaangażowali się liderzy: Ukrainy, Europy i Stanów Zjednoczonych oraz Kanady. Pokój jest na horyzoncie" - powiedział szef rządu.

 Zaznaczył, że podstawą do nadziei, że wojna może się zakończyć, jest amerykańska deklaracja gotowości uczestniczenia w gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy po zawarciu pokoju.

"Włącznie z obecnością amerykańskich wojsk, na przykład na granicy czy na linii kontaktowej między Ukrainą i Rosją. Te dość jednoznaczne deklaracje pojawiły się po raz pierwszy. Zobaczymy, na ile konsekwentni będą nasi partnerzy z drugiej strony Atlantyku" - powiedział Tusk.

 Dodał, że pokój wymaga ze strony Ukrainy kompromisowego podejścia w kwestiach terytorialnych. Stwierdził, że prezydent Wołodymyr Zełenski „wykazuje tutaj naprawdę bardzo dobrą wolę”.

"Konieczne z jego punktu widzenia, co zrozumiałe, byłoby referendum. Naród ukraiński musiałby wyrazić zgodę, jeśli chodzi o decyzje terytorialne. I jest oczywiste, że ta ewentualna zgoda musi być uwarunkowana prawdziwymi, rzetelnymi gwarancjami bezpieczeństwa dla Ukrainy po ewentualnym zawarciu pokoju"- powiedział premier

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski pod koniec grudnia mówił, że rozmieszczenie międzynarodowych wojsk na Ukrainie może okazać się kluczową gwarancją bezpieczeństwa, powstrzymującą Rosję przed przeprowadzeniem kolejnego ataku. Zełenski złożył takie oświadczenie na internetowej konferencji prasowej, gdy zapytano go, czy uważa zaangażowanie wojsk zagranicznych za konieczne.

„Szczerze mówiąc, tak” – powiedział Zełenski. „Wierzę, że obecność sił międzynarodowych byłaby realną gwarancją bezpieczeństwa, wzmacniającą środki już oferowane przez naszych partnerów”.

Nie osiągnięto jeszcze porozumienia w sprawie funkcjonowania elektrowni jądrowej w Zaporożu ani terytoriów okupowanych Ukrainy. „To dwie pozostałe kwestie w 20-punktowym dokumencie i nie ma w nich porozumienia” – wyjaśnił Zełenski.

Prezydent Ukrainy skrytykował również prezydenta Rosji Władimira Putina za to, że podczas rozmów z prezydentem USA Donaldem Trumpem sprzeciwił się deklarowanym przez niego pokojowym zamiarom.

„Z jednej strony mówi prezydentowi USA, że chce zakończyć wojnę” – powiedział Zełenski. „Z drugiej strony, otwarcie mówi w mediach o kontynuowaniu konfliktu, atakuje nas rakietami, chwali się niszczeniem infrastruktury cywilnej i rozkazuje swoim generałom nacierać w określonych rejonach”.

Zełenski powiedział na czacie WhatsApp, że obecność wojsk amerykańskich na Ukrainie byłaby znaczącym wzmocnieniem bezpieczeństwa Kijowa.

„Oczywiście, rozmawiamy o tym z prezydentem Trumpem i przedstawicielami koalicji zachodniej wspierającej Kijów. Chcemy tego. Chcielibyśmy tego. To byłaby silna pozycja gwarancji bezpieczeństwa” – powiedział.

Biały Dom nie skomentował kwestii wysłania wojsk amerykańskich na Ukrainę w ramach porozumienia pokojowego z Rosją.

Nowe sankcje wobec Rosji: Uderzenie w sektor energetyczny i bankowy

W czwartą rocznicę rozpoczęcia przez Kreml pełnoskalowej agresji przeciwko Ukrainie, państwa Unii Europejskiej planują przyjęcie 20. pakietu sankcji przeciwko Rosji. Ten kompleksowy pakiet ma objąć szereg nowych restrykcji. Wśród nich znajdą się ograniczenia na podróże oraz zamrożenie aktywów dla osób i organizacji, szczególnie tych odpowiedzialnych za wywożenie ukraińskich dzieci, co jest jaskrawym naruszeniem prawa międzynarodowego.

Ponadto, zgodnie z informacjami niemieckiego dziennika, planowane są kolejne sankcje na rosyjski sektor energetyczny oraz bankowy. W Brukseli rozważa się również wprowadzenie zakazu importu rosyjskiego uranu, co oznaczałoby objęcie sankcjami państwowego koncernu Rosatom. Takie posunięcie miałoby znaczący wpływ na rosyjską gospodarkę i jej zdolność do finansowania działań wojennych, a także stanowiłoby sygnał o dalszym zacieśnianiu presji na Kreml.

Koalicja chętnych na Ukrainie: Jakie zadania mogą pełnić europejskie wojska i jakie jest ryzyko?

Pomysł wysłania zachodnich wojsk na Ukrainę, początkowo sondowany był przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona już w 2024 roku, ewoluował on jednak w konkretny projekt polityczny na przestrzeni 2025 roku. Głównym impulsem do przyspieszenia prac nad Koalicją chętnych stała się zmiana w Białym Domu i potrzeba zademonstrowania przez Europę gotowości do wzięcia większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo kontynentu. Inicjatywa ta zyskała na znaczeniu, gdy administracja Trumpa zasygnalizowała gotowość wsparcia europejskich działań, choć dokładny charakter amerykańskiego zaangażowania wciąż jest przedmiotem negocjacji.

Pod koniec 2025 roku odbyły się liczne rozmowy na wysokim szczeblu, w tym z udziałem przywódców kluczowych państw europejskich, prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego oraz przedstawicieli USA, mające na celu doprecyzowanie zobowiązań każdego z państw. Liderzy tacy jak Emmanuel Macron podkreślali, że celem jest stworzenie solidnych i trwałych gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa.

Jednym z najbardziej realistycznych i pożądanych scenariuszy jest znaczący wkład europejskich żołnierzy w budowę tarczy powietrznej nad Ukrainą. Koncepcja ta, promowana m.in. przez prezydenta Zełenskiego, zakłada, że siły państw koalicji mogłyby:

  • Obsługiwać zaawansowane systemy obrony powietrznej rozmieszczone na terytorium Ukrainy, zwalczając rosyjskie rakiety i drony.
  • Zapewniać wsparcie naziemne dla ukraińskich sił powietrznych, które dysponują rosnącą flotą samolotów zachodniej produkcji.
  • Uczestniczyć w misjach patrolowych w ramach ochrony przestrzeni powietrznej nad kluczowymi miastami i infrastrukturą, np. w centralnej i zachodniej części kraju.

Poza tym dyskutuje się także o szkoleniach na Ukrainie. Obecnie większość zaawansowanych szkoleń dla ukraińskich żołnierzy odbywa się poza granicami kraju, co jest logistycznie skomplikowane i kosztowne. Stworzenie kompleksowego programu szkoleniowego na terytorium Ukrainy przy udziale europejskich instruktorów przyniosłoby wymierne korzyści jak oszczędność czasu i zasobów, eliminując potrzebę transportu tysięcy żołnierzy. Poza tym, zwiększenie efektywności szkoleń dzięki możliwości prowadzenia ich w warunkach zbliżonych do rzeczywistych.

Największym wyzwaniem dla Koalicji Chętnych jest ryzyko nieprzewidywalnej eskalacji w przypadku konfrontacji z siłami rosyjskimi. Kreml wielokrotnie ostrzegał, że jakiekolwiek zachodnie wojska na Ukrainie będą traktowane jako uzasadniony cel. Z tego powodu jest niemal pewne, że potencjalna misja ograniczyłaby się do obszarów oddalonych od linii frontu, takich jak zachodnia i centralna Ukraina.

Propozycje takie jak te wysuwane przez specjalnego wysłannika USA Keitha Kellogga, dotyczące obecności wojskowej na prawym brzegu Dniepru, mają na celu przede wszystkim budowanie zaufania i bezpieczeństwa niezbędnego do powojennej odbudowy i powrotu uchodźców. Misja taka, określana przez prezydenta Macrona jako "siły reasekuracyjne", nie miałaby charakteru sił pokojowych, lecz stanowiłaby element odstraszania i wsparcia dla państwa ukraińskiego.

Na Ukrainie panuje pełna świadomość, że jedynym wiarygodnym gwarantem bezpieczeństwa państwa jest i pozostanie silna armia ukraińska. Nikt nie oczekuje, że zagraniczni żołnierze będą walczyć i ginąć za Ukrainę. Z zadowoleniem przyjęto by jednak obecność sił sojuszniczych, które pełniłyby role wspierające.

Wojska Koalicji chętnych mogłyby znacząco wzmocnić ukraińską armię poprzez przejęcie zadań logistycznych, szkoleniowych czy związanych z obroną powietrzną. Taka obecność byłaby istotnym elementem szerszego pakietu odstraszania, ale ostatecznym celem Koalicji powinno być przede wszystkim wsparcie Ukrainy w zbudowaniu armii na tyle potężnej, by samodzielnie mogła odstraszyć Kreml przed przyszłą agresją.

Sedno Sprawy L.KOMORNICKI: UKRAINA BĘDZIE PAŃSTWEM KADŁUBOWYM
Portal Obronny SE Google News