Rakieta Flamingo, czyli gra strategiczna na wielu poziomach. Zmusi Rosję do zakończenia wojny?

2025-08-31 18:35

Ukraiński pocisk FP-5 Flamingo, wyprodukowany przez firmę Fire-Point, nie jest „cudowną bronią”, która może wymusić na Rosjanach zakończenie wojny na warunkach ukraińskich. Nie oznacza to jednak, że pojawienie się tej konstrukcji należy zlekceważyć, przeciwnie, warto na to wydarzenie zwrócić uwagę, tym bardziej, że ma ono wymiar nie tylko wojskowy, ale przede wszystkim polityczny.

  • Ukraina opracowała rakietę manewrującą Flamingo, która może zmienić przebieg wojny i zmniejszyć zależność od amerykańskiego wsparcia.
  • Nowa rakieta, o zasięgu 3000 km i ładunku 1150 kg, powstała w kilka miesięcy, budząc początkowy sceptycyzm ekspertów.
  • Flamingo, mimo pewnych słabości technicznych, jest 20-krotnie tańsze od zachodnich odpowiedników, a Ukraina planuje masową produkcję.
  • Czy ta innowacja doprowadzi do strategicznego dylematu dla Rosji i jak wpłynie na międzynarodową politykę?

Ukraińska rakieta Flamingo. "Byłem oszołomiony”

Cytowany przez The Economist anonimowy ekspert mówi, że początkowo, po tym jak dowiedział się jakie parametry ma Flamingo, był bardzo sceptyczny. Wątpliwości budziło zarówno to, że zespół, który zbudował rakietę, czyli pracownicy Fire Point, to ekipa bez wieloletniego doświadczenia w branży, a ponadto prace konstruktorskie trwały jedynie kilka miesięcy, a nie długie lata, jak to jest zazwyczaj w przypadku zachodnich odpowiedników. „Jednak kiedy zobaczyłem rakietę – powiedział dziennikarzom – byłem oszołomiony”.

Z dostępnych informacji wiadomo, że prace projektowe, które doprowadziły do powstania Flamingo, rozpoczęły się jesienią 2024 roku i miały związek z rozmową Wołodymyra Zełenskiego z Joe Bidenem. Wówczas to ukraiński prezydent zaproponował ponoć przekazanie przez Amerykanów rakiet manewrujących Tomahawk, na co amerykański prezydent miał zareagować stanowczą, a nawet emocjonalną, odpowiedzią negatywną.

Biden odmówił przekazania Ukrainie rakiet manewrujących Tomahawk

Ukraińcy w ramach sformułowanego wówczas „planu zwycięstwa” chcieli wywierać większą presję na Rosję, atakując rakietami dalekiego zasięgu ich cele położone w głębi kraju, w tym przede wszystkim ważne obiekty przemysłowe, a Biały Dom uznał, że taka strategia jest nadmiernie eskalacyjna. Różnica zdań na temat celowości eskalacji w wojnie legła u podstaw rozpoczęcia przez Ukrainę prac konstrukcyjnych i budowa Flamingo wpłynąć może nie tylko na dalsze koleje wojny, ale przede wszystkim na zakres swobody w działaniach Kijowa.

Automatycznie oznacza to zmniejszenie możliwości i siły amerykańskiej presji i ograniczenie swobody działania Białego Domu, zwłaszcza jeśli chodzi o warunki zakończenia wojny. Stany Zjednoczone tradycyjnie bardzo niechętnie udostępniają sojusznikom zdolności do rażenia celów rakietami dalekiego zasięgu, zawsze rezerwując sobie, w trybie umownym, ostatnie słowo, czyli to Waszyngton musi wyrazić zgodę na atak przy użyciu np. Tomahawków. To z tego powodu na brytyjskich okrętach wojennych wyposażonych w te systemy znajduje się amerykański oficer łącznikowy.

Ograniczenia dla systemów klasy rakiety Flamingo

Formalnie odmowa dostarczenia Ukrainie rakiet Tomahawk uzasadniona może być porozumieniami, w ramach tzw. Missile Technology Control Regime, o nieproliferacji systemów rakietowych. To przyjęte przez państwa G7 w 1987 roku porozumienie koncentruje się przede wszystkim na rakietach o mniejszym zasięgu, ale wprowadza też ograniczenia dla systemów klasy rakiety Flamingo. Warto pamiętać również, że stroną traktatu jest Ukraina (od 1998) roku i to, że w specjalnym aide-moemoire dołączonym do porozumienia zapisano deklaracje, iż ograniczenia nie dotyczą udostępniania technologii i gotowych systemów między państwami będącymi członkami NATO, czego potwierdzeniem są np. amerykańskie dostawy systemów Trident dla Wielkiej Brytanii.

Jeśli jednak Ukraina - zgodnie z deklaracjami zarówno Joe Bidena jak i Donalda Trumpa - miała pozostać poza Paktem Północnoatlantyckim, to oznaczałoby to, iż nawet po zakończeniu wojny nie otrzyma od sojuszników technologii i systemów zdolnych do rażenia celów w głębi Rosji.

W sytuacji, kiedy Moskwa nie tylko dysponuje takimi zdolnościami, ale też ich w obecnej wojnie używa na masową skalę, zgoda Kijowa na taki stan rzeczy oznaczałaby akceptację dla oczywistej asymetrii sił. Do kwestii politycznych i strategicznych związanych z Flamingo warto będzie jeszcze wrócić, teraz poświęćmy nieco więcej uwagi charakterystyce technicznej ukraińskiej rakiety manewrującej i opiniom ekspertów na jej temat, pamiętając też, że te także mają też kontekst polityczny.

Inspiracją były niemieckie konstrukcje V-2 i sowieckie Tu-141 Strizh

Jeśli chodzi o kwestie techniczne to warto wspomnieć, że zgodnie z deklaracjami konstruktorów z Fire – Point inspiracją dla nich były niemieckie konstrukcje V-2 z czasów II wojny światowej oraz sowieckie Tu-141 Strizh, które weszły do służby w siłach zbrojnych ZSRR w latach 70. ubiegłego wieku. Nie są to konstrukcje nowatorskie, a już w grudniu 2022 roku ukraińskie media specjalizujące się w tematyce wojskowej donosiły, że trwają próby przekształcenia Tu-141 Strizh w rakiety manewrujące. Ówczesne próby nie były zachęcające, choć media informowały o dwóch atakach na rosyjskie lotniska – w Engelsie i Diagilewie przy użyciu tych systemów, w efekcie których potwierdzono zniszczenie przynajmniej jednego rosyjskiego bombowca strategicznego Tu-95 MS.

Różnica między Strizh a Flemingo jest jednak zasadnicza. Ten pierwszy ma zasięg do 1000 km, podczas gdy w przypadku nowej konstrukcji mowa o 3 tys. km, a także mamy do czynienia z zasadniczo odmiennymi głowicami bojowymi. Strizh przenosił 100 kg ładunku, zaś Flamingo 1150 kg. Zdaniem niektórych ekspertów, głowica wydaje się być pochodzenia zachodniego. "Defense Express" zasugerował, że może to być amerykańska bomba ogólnego przeznaczenia Mk 84 (907 kg) lub bomba przeciwpancerna BLU-109/B o podobnej masie, zdolna do przebicia prawie dwóch metrów zbrojonego betonu.

Jakie słabe strony ma Flamingo? "Rozmiary zwracają uwagę wroga"

Flamingo ma też, w opinii wypowiadających się specjalistów, słabe strony. W związku z faktem, że jest to duża konstrukcja i biorąc pod uwagę charakterystykę trajektorii lotu, zwłaszcza w fazie początkowej, będzie to najprawdopodobniej pocisk łatwy do wykrycia dla rosyjskich systemów radarowych. Jeden z ekspertów, z którymi rozmawiali dziennikarze The Economist, powiedział im, że „z pełnego dystansu rosyjski myśliwiec będzie miał wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić sobie przerwę na papierosa”.

Eksperci "Defence Express" zwracają uwagę na rozmiary Flamingo, który ma rozpiętość skrzydeł 6 metrów, co uniemożliwia umieszczenie go w kontenerze i w związku z tym wydłuża przygotowania do startu. Jak zauważają analitycy, „pod względem konstrukcji pocisku manewrującego FP-5 (Flamingo) jest bliższy amerykańskim pociskom MGM-1 Matador i MGM-13 Mace z lat 50. i 60. XX wieku. Na przykład MGM-13 Mace miał masę startową 8,5 tony, 7-metrowe skośne skrzydła i zasięg do 2400 km".

Pocisk FP-5 Flamingo nie wykorzystuje też najprawdopodobniej technologii ograniczających jego sygnaturę radarową, co oznacza, iż jest „widzialny” przez systemy, w które wyposażone są rosyjskie myśliwce. Może zmniejszyć ryzyko wykrycia, lecąc nisko nad powierzchnią ziemi, ale w tym wypadku nie ma gwarancji, iż tego rodzaju trajektoria pomoże.

NIŻEJ ZOBACZYCIE ZDJĘCIA RAKIETY FLAMINGO, A DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GALERIĄ:

Największe zalety ukraińskiej rakiety Flamingo

Niewątpliwie atutem jest cena. Byłem w firmie Fire – Point już kilkakrotnie i w świetle deklaracji zarówno prezes Iriny Terech, jak i niewystępującego publicznie właściciela, jest to konstrukcja 20-krotnie tańsza niż porównywalne, jeśli chodzi o zasięg i wielkość głowicy, rozwiązania amerykańskie. Osobną kwestią są zdolności ukraińskie do skalowania, czyli zwiększania liczby wyprodukowanych rakiet Flamingo, bo tylko ich masowe użycie może zmienić relację sił w trwającej wojnie. Firma deklaruje, że obecne zdolności produkcyjne wynoszą jedną rakietę dziennie, ale już niedługo wzrosną one do trzech a docelowo, od października do siedmiu.

Jeśli te szacunki się potwierdzą, to Ukraina już niedługo będzie w stanie naśladować rosyjska taktykę uderzeń kombinowanych zarówno przy użyciu rakiet manewrujących dalekiego zasięgu, jak i dronów FP-1, które również produkuje Fire – Point. O tych dronach Claude Chenuil, były francuski wojskowy, który obecnie pracuje dla grupy handlowej zajmującej się obronnością, powiedział: „Myślę, że to najlepsze drony, a może jedne z najlepszych, dronów ukraińskich. Kiedy wojna na Ukrainie się skończy, zaleją rynek”.

Ten element przyszłej rywalizacji o udział w światowych rynkach jest też istotny, jeśli brać pod uwagę kontekst tego, co się dzieje na Ukrainie i wokół Ukrainy, tym bardziej, że jak wynika z ostatnich badań - 92 proc. ukraińskich firm zbrojeniowych czeka na zniesienie zakazu eksportu i jest gotowa do szybkiej ekspansji międzynarodowej.

Fire-Point produkuje też drony dalekiego zasięgu

Wracając do konstrukcji Fire-Point, warto zwrócić uwagę, że ich drony dalekiego zasięgu osiągnęły skuteczność, jak wynika z prezentacji firmy, 1 do 526 (jeśli brać pod uwagę cenę „użytych” systemów i szacowane zniszczenia, które są wynikiem nalotów). Uzupełnienie tych zdolności o systemy Flamingo pozwoli prowadzić ataki saturacyjne, wyczerpujące zdolności rosyjskiej obrony przestrzeni powietrznej, co oznacza, iż nawet jeśli rakiety te będą w większej ilości niż ich amerykańskie odpowiedniki niszczone, to i tak łączna (przy użyciu dronów dalekiego zasięgu i rakiet Flamingo) skuteczność tego rodzaju uderzeń wzrośnie.

Strona ukraińska już obecnie, odwołując się wyłącznie do dronów dalekiego zasięgu, była w stanie unieruchomić 17 proc. mocy przerobowych rosyjskiego sektora przetwórstwa węglowodorów. Jeśli jesienią będzie w stanie prowadzić uderzenia kombinowane i na większą skalę stosować Flemingo, to z pewnością wpłynie to negatywnie na rosyjskie zdolności do kontynuowania wojny. Nie będzie to oznaczało przyjęcia ukraińskich warunków jej zakończenia, ale powstanie strategicznego dylematu eskalacyjnego, przed którym stanie Putin.

Garda - Wojciech Mularczyk

Putin nie będzie mógł odpowiedzieć na ukraińskie ataki?

Na czym on polega? Rosyjski prezydent nie będzie w stanie adekwatnie odpowiedzieć na ukraińskie ataki. Dotychczasowa rosyjska taktyka zmasowanych uderzeń zarówno przy użyciu rakiet balistycznych, jak i manewrujących (Iskander i Kh-101), a także dronów Geran nie daje efektu w postaci załamania się woli walki Ukrainy. Co więcej, nie może być łatwo skalowana, bo rosyjskie zdolności produkcyjne są ograniczone i nie ulega wątpliwości, że jednymi z pierwszych celów, które zaatakuje Ukraina przy użyciu nowych rakiet, będą fabryki w Iżewsku i strefie przemysłowej Alabuga w Tatarstanie.

A zatem Putin nie będzie miał komfortu odpowiedzi eskalacyjnej, odwołując się do środków konwencjonalnych. Jeśli ukraińskie ataki będą miały charakter zmasowany i rosyjska opinia publiczna zacznie je odbierać w kategoriach przeniesienia wojny na teren Federacji Rosyjskiej, to jedyna opcją Kremla może stać się sygnalizacyjne użycie ładunku jądrowego o niewielkiej mocy. Nawet jeśli tego rodzaju detonacja zostanie przeprowadzona nad terenami niezabudowanymi i nie pociągnie za sobą ofiar, to polityczne koszty, jakie ponieść może Rosja będą duże i trudne dziś do oszacowania. Może się okazać, iż Pekin zacznie wywierać presję na zakończenie wojny, a to, nie będzie na rękę ani Moskwie, ani też paradoksalnie Waszyngtonowi.

Czy użycie Flamingo przyspieszy zakończenie wojny w Ukrainie?

W tym wypadku nie chodzi wyłącznie o to, że Donald Trump marzy po pokojowej nagrodzie Nobla i chce być „mirotworcem”. Jeśli w wyniku ukraińskiej taktyki odwołania się do pocisków Flamingo wzrośnie szansa zakończenia wojny, to w oczywisty sposób będziemy mieć do czynienia z malejącymi możliwościami Ameryki i obecnej administracji, której wysiłki nie doprowadziły do zawieszenia broni i rozmów pokojowych.

Co więcej, jeśli Ukraina stanie się producentem skutecznie używanej broni rakietowej dalekiego zasięgu, to wśród państw europejskich pojawić się może pokusa „zastąpienia” zdolności amerykańskich importem czy wspólnym rozwojem zdolności ukraińskich. W efekcie Waszyngton może stracić część swobody manewru wobec sojuszników europejskich. Podobnie niekorzystna dla Waszyngtonu stać się może zmiana polityki chińskiej i większe zaangażowanie Pekinu w kwestii zakończenia wojny.

Warto o tym kontekście pamiętać, zwłaszcza, że kilka dni temu pojawił się w Kiyv Independent artykuł, którego autorzy oskarżają właścicieli Fire Point (Yehor Skalyha i Denys Shtylermana) o powiązania z administracją Zełenskiego (Yermak) i z Timurem Mindyczem, szefem Kwartał 95, firmy producenckiej, z którą współpracował Zełenski, zanim został prezydentem. W artykule pojawiły się też informacje o rozpoczętym przez NABU, czyli specjalną ukraińską prokuraturę antykorupcyjną, dochodzeniu w sprawie ewentualnych podejrzeń wobec Fire-Point o zawyżanie cen sprzedawanych państwu ukraińskiemu produktów.

Portal Obronny SE Google News

NABU, czyli specjalna ukraińska prokuratura antykorupcyjna a kwestie polityczne

NABU w specjalnym komunikacie, który jest zresztą niejednoznaczny, poinformowało, że „nie prowadzi dochodzenia”, które dotyczy rakiet Flamingo. Warto w tym kontekście pamiętać, że na Ukrainie rozpowszechnione jest przekonanie, iż specjalna prokuratura antykorupcyjna jest politycznie kontrolowana przez Amerykanów i jej śledztwa nie zawsze służą wyłącznie wytrzebieniu łapówkarstwa, a mogą też mieć związek z celami strategicznymi Waszyngtonu. Wielokrotnie w tym tonie wypowiadała się Julia Tymoszenko z Batkiwszcziny, ale też pisały o tym media.

Mustafa Dżemiliew, lider mniejszości tatarskiej na Ukrainie i deputowany, powiedział publicznie, że poparł niedawną i kontrowersyjną nowelizację ustawy o NABU właśnie z tego powodu. Jego zdaniem prokuratura antykorupcyjna „jest pod wpływem czynników zewnętrznych, w tym prezydenta USA Donalda Trumpa” i zmniejszenie niezależności NABU było konieczne, bo w przeciwnym razie Ukraina byłaby zmuszona do zawarcia niekorzystnego dla niej pokoju z Rosją, a narzędziem presji byłyby dochodzenia prokuratury antykorupcyjnej.

Flamingo to rakieta z pełnowymiarowymi silnikami lotniczymi?

Dlaczego jest to istotne w kwestii rakiet Flamingo? Otóż „wąskim gardłem”, jeśli chodzi o skalowanie produkcji, są zdolności do budowy systemów napędowych. Rakieta o tej wadze i rozmiarach musi wykorzystywać, jak argumentują eksperci ukraińskiego portalu Defence Express silniki o sile ciągu na poziomie 20–23 kN  i jest to klasa dużych silników, bardziej typowa dla współczesnych samolotów szkoleniowych lub małych odrzutowców biznesowych. Najprawdopodobniej w przypadku Flamingo „mamy do czynienia z pełnowymiarowymi silnikami lotniczymi, a nie specjalistycznymi kompaktowymi silnikami rakietowymi”.

I tu, leży przysłowiowy „pies pogrzebany”. Aby uruchomić produkcję o odpowiedniej skali, a tylko masowa budowa rakiet tego typu stanowi dla Ukrainy jakąś szansę, potrzebna jest duża fabryka w bezpiecznej lokalizacji. Fire - Point ma rozproszony i zdublowany system budowy podzespołów i zdolności do montowania gotowych produktów, ale czym innym jest budowa silników. Do tego firma potrzebowała będzie partnerstwa z podmiotami europejskimi. Rozmowy trwają, nie tylko z Duńczykami, bo mogę ujawnić, iż firma myśli też o budowie fabryki w Polsce.

Straty reputacyjne mogą utrudnić Fire - Point budowę nowych fabryk

Artykuły prasowe na temat niejasnych powiazań, a może nawet uczestnictwa w „schematach korupcyjnych” nie robią na nikim wrażenia na Ukrainie, bo liczy się zdolność wsparcia wysiłku wojskowego. Jednak w Europie sprawy nie są tak oczywiste i straty reputacyjne mogą utrudnić Fire - Point budowę nowych fabryk i skalowanie produkcji.

Paradoksalnie odebranie Zełenskiemu możliwości związanych ze strategicznymi uderzeniami przy użyciu systemów własnej produkcji jest dziś na rękę nie tylko Putinowi, ale również Trumpowi i amerykańskiemu sektorowi zbrojeniowemu, który bardzo uważnie obserwuje rozwój ukraińskiej konkurencji. W centrum tego zainteresowania znalazło się ze zrozumiałych powodów Fire Point. Nie dlatego, że jest w stanie produkować wunderwaffe, ale pozyskanie nowych zdolności zwiększa strategiczne pole manewru Ukrainy i w konsekwencji również Europy, a zmniejsza Stanów Zjednoczonych.

Sonda
Uważasz, że Ukraina powinna przystać na wszystkie warunki zakończednia wojny, które stawia jej Rosja?