Juliusz Sabak: Miesiąc temu rozmawialiśmy o wyzwaniach związanych z produkcją dla klienta wojskowego. Wiele na ten temat powiedziano w związku z umowami w ramach SAFE. Mam jednak wrażenie, że wiele osób nie rozumie, jak specyficzny jest to rynek. I jak specyficzne generuje problemy.
Adam Leszkiewicz, prezes PGZ: Produkcja zbrojeniowa jest rzeczywiście bardzo specyficzną formą produkcji przemysłowej, obwarowaną bardzo rygorystycznymi regulacjami: począwszy już od etapu określania wymagań taktyczno-technicznych przez wojsko, przekucia tego potem w przemyśle na dokumentację konstrukcyjną, budowę egzemplarzy prototypowych, badania i próby zakładowe i państwowe, aż po wprowadzenie do Sił Zbrojnych. Oczywiście mocno skracam cały ten proces, ale to sprzęt koncesjonowany, który jest produkowany na konkretne potrzeby wojskowe. Dodatkowo z tym istotnym ograniczeniem, że w razie jakichkolwiek zawirowań nie możemy danego produktu sprzedać na rynku cywilnym i odzyskać zainwestowanych pieniędzy.
To mocno utrudnia pozyskanie kapitału na wolnym rynku? Firma musi mieć znaczne środki, albo solidne zamówienia.
Dlatego SAFE jest dla nas tak ważny. Aktualnie jednym ze źródeł finansowania inwestycji, produkcji i jej rozwoju są kredyty, które są przyznawane przez banki w oparciu o projekt inwestycyjny i zawarty w nim wskaźnik rentowności. W obecnych warunkach, trudno określić, czy dany produkt będzie za rok sprzedawalny, czy już będzie popyt na coś innego. Dlatego tak trudno pozyskać kredyty komercyjne na rozwinięcie produkcji. Nie można produkować „na magazyn”.
Banki nie lubią takiego ryzyka...
Można to porównać do popytu na śliwkę w czekoladzie. Czas leci, lata mijają, a wszyscy kupują śliwkę w czekoladzie, bo jej tradycyjny smak wciąż spełnia ich potrzeby i oczekiwania. Ponieważ sprzedaje się przez cały rok, cały czas jest taka sama, można ją produkować i magazynować. To solidna podstawa do finansowania produkcji. A jak jest np. z BWP Borsuk? Mamy umowę ramową na 1400 Borsuków, natomiast pierwszą umowę wykonawczą na 111 egzemplarzy. Ze środków SAFE sfinansowana będzie druga umowa na 146 Borsuków. Żaden bank nie sfinansuje produkcji 1400 Borsuków. Realnie możemy liczyć na to, co w umowie wykonawczej. Huta Stalowa Wola zaryzykowała, finansując pierwsze egzemplarze z własnych środków, ale nie każdy ma takie możliwości.
Inwestycje trwają lata, a budżet MON działa w rocznych cyklach. Brak mechanizmu dla umów długoterminowych to prawdziwe przekleństwo branży?
Wiele spółek obronnych, nie tylko z grupy PGZ mierzy się z tym problemem. Jest dużo zagadnień, które wymagają nieco odrębnego podejścia, analizy potrzeb i możliwości niż w innych branżach. Doskonale ten problem pokazuje kwestia chociażby szycia mundurów. W Maskpolu mamy 1200 szwaczek zatrudnionych na etatach. Kiedy mamy stałe zlecenia na szycie mundurów to produkcja trwa nieprzerwanie. Ale gdy zabraknie zamówień, wówczas zabraknie pracy i co wtedy mamy zrobić z tym tysiącem osób? Dlatego tak ważne jest tworzenie planów finansowych na kolejne lata i wprowadzenie zamówień wieloletnich.
Aby można było je realizować wojsko, ministerstwo finansów i przemysł zbrojeniowy powinni wspólnie usiąść do stołu i ustalić zasady na jakich będą one wprowadzone. Żeby móc bezpiecznie planować inwestycje i rozwój, branża zbrojeniowa potrzebuje zamówień wieloletnich, a następnie pewności ich realizacji. Do tego ważna jest skala zamówień, bo mamy sytuacje w których – jak mówiłem wcześniej – spółka zwiększyła swoje zdolności odpowiadając na kierunkowe potrzeby wojska, że moglibyśmy obecnie produkować zdecydowanie więcej produkować. Są też inne kwestie np. gwarancji odbioru na część produkcji.
Czyli tak zwana umowa „z opcją”...
Tak. To jest jakiś krok do przodu w dotychczasowym systemie, gdyż przynajmniej połowa tego zamówienia ma gwarancję zakupu i odbioru, a my możemy oszacować ilu i jakich fachowców jest nam w tym czasie potrzebnych. Bank udzielając nam kredytu również lepiej nas oceni i wyliczy trochę inne warunki.
Polecany artykuł:
Z drugiej strony, ustanawia się ogromne kontrakty, produkuje się, a potem magazyny pełne i co dalej? Wyrzucić ludzi i odstawić maszyny, żeby traciły na wartości, czy może się nie przygotować i zapłacić karę, za niezrealizowanie umowy w terminie? Myślę, że są to tematy bliskie niejednemu prezesowi.
Są też inne, bo weźmy np. program Wizjer. WZL nr 2 w Bydgoszczy uzyskał kompetencje do produkcji dronów. Zgodnie z zamówieniem wyprodukowaliśmy już niemal wszystkie 25 zestawów, ale potrzebne są nam kolejne zamówienia, aby nie utracić zarówno wykwalifikowanej kadry, jak i wiedzy technologicznej. Nowe zamówienia wiążą się z zapewnieniem finansowania takiego zakupu po stronie zamawiającego a zatem wszyscy po trosze odpowiadamy za utrzymanie tych kompetencji, które polski przemysł pozyskał w naszych zakładach. Nie można tego teraz stracić.
Macie pomysł jak to zrobić? Jak nie utracić tych kompetencji i tych ludzi? Trudno jest zebrać odpowiedni zespół a rynek chętnie ich „wyciągnie”.
Przede wszystkim rozmawiamy ze wszystkimi zainteresowanymi stronami i szukamy rozwiązania. Wojsko zgłosiło pomysł, jak kontynuować tę linię produkcyjną.
A jeśli chodzi o możliwości eksportowe?
W tym przypadku musimy też brać pod uwagę kwestię własności intelektualnej i ograniczeń nakładanych przez wojsko.
Co ze sprzętem podwójnego zastosowania?
Przy okazji rozwijania produkcji dronów rozmawiamy też z sektorem cywilnym. Chcemy by produkowane w naszych zakładach bezzałogowce były używane również do celów zupełnie niebojowych. Ponieważ są to drony rozpoznawcze, więc teoretycznie przypisanie im funkcji cywilnych nie jest specjalnie skomplikowane.
Skoro jesteśmy przy kontynuacji. Co dzieje się z programami takimi jak Pilica+ czy Narew? W ogóle nie słyszymy o tym, żeby się cokolwiek w tych programach działo. Czy może jest tak, że po prace wciąż trwają, tylko się o tym publicznie nie mówi?
Zarówno program Pilica, jak i Pilica+ są cały czas realizowane. W Tarnowie konsekwentnie i zgodnie z harmonogramem trwa produkcja kolejnych zestawów. Dwa pierwsze zostały już przekazane wojsku. W tym roku dostarczymy kolejne 2 nowe Systemy PILICA oraz 4 dostosowane do standardu PILICA+.
Ale to raczej w drugiej połowie roku, jak rozumiem?
Wszystkie prace idą zgodnie z harmonogramem i nie ma żadnych przestojów. Dodam, że pozostałe 8 seryjnych systemów PSR-A PILICA będą dostarczane zgodnie z harmonogramem umów do 2029 r. Warto też powiedzieć, że w części rakietowej PILICY + w 2026 r. dostarczyliśmy już 3 seryjnie produkowane zintegrowane wyrzutnie iLauncher, a do końca roku, zgodnie z harmonogramem, przekażemy jeszcze 4 seryjne ZW iLauncher. Podobnie dużo się dzieje w programie NAREW, choć obecnie jest to mniej „medialne” bo dostawy są jeszcze przed nami, a obecny etap to duże inwestycje w spółkach i budowanie kompleksowych zdolności produkcyjnych.
Szczerze mówiąc nawet od naszych czytelników dostaję pytania dotyczące tych programów. Jeszcze niedawno wiele się mówiło o tym, że obrona przeciwlotnicza, obrona przeciwdronowa to są bardzo ważne, pilne kwestie. A w tej chwili ten temat zniknął, więc jakby powstaje takie wrażenie, że nic się w tym obszarze nie dzieje.
Od razu muszę zdementować takie pogłoski. W obszarze budowania wielowarstwowej obrony przeciwlotniczej i obrony przeciwdronowej działamy zgodnie z harmonogramem. Pamiętajmy, że cały system będzie nie tylko wielopiętrowy, ale i zintegrowany. To oznacza, że jesteśmy zaangażowani w bardzo duży i bardzo zaawansowany projekt, którego realizacja w zasadniczy sposób przełoży się na wzmocnienie zdolności obronnych Polski. Mamy ogromną pracę do wykonania, ale każdy, najdrobniejszy nawet etap prac jest dokładnie rozpisany w projektach. Działamy zgodnie z harmonogramem i sukcesywnie, krok po kroku idziemy do przodu.
CDN
Niebawem zapraszamy na kolejną część rozmowy, dotyczącą przekształceń w strukturze PGZ.