- Bawarska partia CSU, z Alexandrem Hoffmannem na czele, zaproponowała, by w zamian za dalszą pomoc dla Ukrainy, Niemcy otrzymały dostęp do ukraińskich technologii wojskowych, zwłaszcza w dziedzinie dronów.
- Celem tej propozycji jest modernizacja Bundeswehry, stworzenie "armii dronów" liczącej 100 000 jednostek oraz osiągnięcie dominacji technologicznej w Europie.
- CSU postuluje również utworzenie "narodowej floty kosmicznej" złożonej z ponad 1000 satelitów, mającej na celu wzmocnienie komunikacji, rozpoznania i ogólnych zdolności obronnych Niemiec.
- Propozycja ma wykorzystać unikalne doświadczenia Ukrainy z pola walki do szybkiego rozwoju niemieckiego przemysłu obronnego, mimo że minister obrony Boris Pistorius uważa Niemcy za lidera w technologiach dronów.
W obliczu trwającego konfliktu na Ukrainie, niemieckie wsparcie dla Kijowa pozostaje niezachwiane. Potwierdził to Alexander Hoffmann, wpływowy polityk bawarskiej partii CSU, zapewniając, że pomoc będzie kontynuowana. Jednocześnie jednak, w dokumencie programowym przygotowanym na zamknięte posiedzenie klubu parlamentarnego, CSU formułuje postulat, który może zmienić charakter tej współpracy. Chodzi o zasadę quid pro quo – coś za coś.
Partia domaga się, aby w zamian za zaangażowanie Niemiec, Kijów zobowiązał się do dzielenia się swoją wiedzą i innowacjami w zakresie technologii wojskowych. „Mówimy: Niemcy muszą uczestniczyć w tych innowacjach w dziedzinie uzbrojenia, aby wzmocnić własne zdolności obronne i odstraszające” – stwierdził Hoffmann. Polityk zaapelował także o skokową produkcję dronów: „Wzywamy do stworzenia armii dronów, 100 000 dronów” – mówi Hoffmann. „Produkcji, którą możemy szybko zwiększyć, oraz dywidendy wsparcia z Ukrainy”. Stwierdza to również rezolucja przyjęta we wtorek (28 lipca) przez parlamentarzystów CSU. „Chcemy, aby Bundeswehra stała się najsilniejszą armią konwencjonalną w Europie dzięki dominacji technologicznej” – stwierdza. I dalej: „Obejmuje to flotę dronów liczącą co najmniej 100 000 dronów różnej wielkości, która osiągnie pełną zdolność operacyjną dzięki integracji sztucznej inteligencji i własnych zdolności kosmicznych”. Propozycja ta ma zostać sformalizowana poprzez międzyrządowe porozumienie z Kijowem.
Ukraińskie know-how kluczem do modernizacji Bundeswehry?
Skąd takie zainteresowanie niemieckich polityków ukraińskimi rozwiązaniami? Jak podkreśla Hoffmann, w warunkach wojennych Ukraina „rozwinęła naprawdę wyjątkowe zdolności w dziedzinie dronów, obrony przed dronami i pocisków manewrujących”. To właśnie te kompetencje, zdobyte w praktyce na polu walki, stały się bezcennym zasobem, który mógłby przyspieszyć modernizację niemieckich sił zbrojnych.
CSU argumentuje, że Niemcy muszą być w stanie bardzo szybko zwiększyć produkcję kluczowego sprzętu, takiego jak drony. Zamiast budować wszystko od podstaw, logicznym krokiem jest skorzystanie z wiedzy, która już istnieje. „Dlatego chcemy zobowiązać Ukrainę do podzielenia się z nami tą wiedzą, abyśmy mogli razem stać się silniejsi” – czytamy w projekcie rezolucji. Taka współpraca miałaby zatem charakter obopólnej korzyści, wzmacniając potencjał obronny obu państw.
Według CSU produkcja dronów opierałaby się na skalowalnych mocach produkcyjnych dzięki kontraktom standby (w gotowości). Oznacza to, że gotowe drony nie powinny zalegać w magazynach, lecz być przygotowane do masowej produkcji. „W nagłych wypadkach chcemy móc szybko zwiększyć produkcję, a następnie wyposażyć drony w najnowsze oprogramowanie”.
Anton Hofreiter, przewodniczący Komisji ds. Europejskich Partii Zielonych w Bundestagu, podczas wizyty na Ukrainie zastanawiał się, czy przemysł, politycy i niemieckie siły zbrojne rzeczywiście rozumieją nową ekonomikę wojny z jej tanimi, ale masowo wykorzystywanymi dronami i pociskami. Moritz Schularick, prezes Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej, podsumował w „Süddeutsche Zeitung”: „Nie będziemy w stanie się bronić, jeśli Ministerstwo Obrony będzie działać głównie jak handlarz złomem”. Zamiast inwestować w technologie przyszłości, Niemcy przeznaczają obecnie „90–95 procent swoich funduszy na czołgi, fregaty czy myśliwce – a zatem na technologie sprzed wczoraj”.
Mimo takich opinii niedawno minister obrony Niemiec Boris Pistorius odrzucił twierdzenia, jakoby Niemcy pozostawały w tyle w dziedzinie technologii dronów. Podczas wizyty w firmie zbrojeniowej Hensoldt w Oberkochen w Badenii-Wirtembergii podkreślił, że Niemcy są w Europie liderem w tej dziedzinie, a przekonanie części społeczeństwa o zacofaniu Bundeswehry jest już nieaktualne. Pistorius zaznaczył, że doświadczenia z wojny na Ukrainie jasno pokazują konieczność szybkiego rozwoju i wdrażania bezzałogowych systemów, nie tylko w powietrzu, ale także na lądzie. Obok tradycyjnych sił zbrojnych, takich jak piechota, czołgi czy samoloty, coraz większą rolę odgrywają właśnie drony i inne platformy bezzałogowe. Niemcy zamierzają utrzymać i powiększyć swoją przewagę, pozostając w bliskim kontakcie z Ukrainą w zakresie wymiany doświadczeń.
Minister odniósł się także do szerszych wyzwań technologicznych. Podczas wizyty w start-upie Isar Aerospace pod Monachium mówił o potrzebie rozwoju własnych zdolności do wynoszenia satelitów na orbitę. Zdaniem Pistoriusa istniejące moce przerobowe są niewystarczające dla potrzeb wojskowych w zakresie komunikacji i rozpoznania. Satelity stanowią element odstraszania, dlatego Niemcy nie mogą pozwolić sobie na wieloletnie opóźnienia w tej dziedzinie
Więcej niż drony: CSU chce „narodowej floty kosmicznej”
Ambicje CSU wykraczają jednak daleko poza technologie bezzałogowe. Dokument programowy, zawiera również postulat stworzenia „narodowej floty kosmicznej”, składającej się z ponad 1000 satelitów "które zapewnią bezpieczną komunikację, sieciowe informacje, rozpoznanie i wysoce precyzyjny obraz sytuacji, na przykład dzięki wykorzystaniu satelitów radarowych i specjalistycznych kamer”. Cel jest dwojaki: „Musimy i chcemy lepiej chronić nasz kraj – na lądzie, na morzu, w powietrzu i z powietrza” – podkreślono w dokumencie. Własna flota satelitarna ma wzmocnić potencjał Niemiec w ramach NATO i uczynić z nich technologicznego pioniera w dziedzinie militarnego bezpieczeństwa kosmicznego. Pozwoliłoby to Niemcom znacząco wzmocnić zbiorową obronę w ramach NATO i UE oraz odegrać pionierską rolę w zabezpieczaniu przestrzeni kosmicznej. Poza tym projekt ten ma również wymiar ekonomiczny. Wiele firm z branży lotniczej i kosmicznej, takich jak Isar Aerospace, ma swoje siedziby w Bawarii i mogłoby stać się głównymi beneficjentami rządowych kontraktów. CSU wskazuje również na komercyjne możliwości wykorzystania takiej floty.
Impuls dla gospodarki i wsparcie dla startupów
Propozycje CSU to część szerszej wizji, która ma na celu nadanie impulsu niemieckiej gospodarce i zaawansowanym technologiom. Partia chce zapobiec drenażowi mózgów i przenoszeniu się innowacyjnych firm za granicę. W tym celu postuluje stworzenie krajowej inicjatywy kapitału wysokiego ryzyka (venture capital) na wzór izraelski. Model ten zakłada, że państwo bierze na siebie część ryzyka, inwestując w startupy, ale jednocześnie daje prywatnym inwestorom prawo do odkupienia państwowych udziałów po gwarantowanej cenie w przyszłości. Takie rozwiązanie ma zachęcić do odważniejszych inwestycji w przełomowe technologie i zatrzymać najbardziej obiecujące firmy w Niemczech.
Polska również chce technologię za wsparcie
Nie tylko Niemcy oczekują czegoś w zamian za pomoc Ukrainie. Od wielu tygodni toczy się dyskusja na temat wsparcia Ukrainy polskimi samolotami MiG-29 w zamian za technologię dronowe. 11 lipca wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oświadczył, że Polska jest gotowa pomóc Ukrainie w modernizacji samolotów MiG-29. Kluczowe dla tej współpracy są jednak kwestie finansowania oraz wymiany technologii dronowych. Minister obrony podkreślił konieczność spełnienia zasady wzajemności, wskazując, że koszty przedsięwzięcia muszą ponieść Ukraina lub kraje sojusznicze.
Stwierdził, że w tej sprawie jest „na pewno dużo więcej dobrych wieści niż jeszcze było kilka dni temu”. Rozmowy te, są ściśle powiązane z propozycją wymiany za ukraińskie technologie dronowe, co minister obrony narodowej ocenił bardzo pozytywnie. Jak zaznaczył, „Ukraina ma już dzisiaj duże zdolności w produkcji dronów, sprzedaje je na Bliski Wschód”, co oznacza, że „może się podzielić z tymi, którzy ofiarują jej swoją pomoc”. Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał, że początkowo oferta ta została przyjęta, ale później ją zawieszono. Teraz strona ukraińska wróciła do rozmów, a minister jest otwarty, jednak „musi być ta zasada wzajemności, zasada prawdziwej solidarności spełniona”.
Kwestia finansowania modernizacji samolotów MiG-29 jest kluczowym elementem dyskusji. Dziennikarze dopytywali ministra obrony o to, czy koszty pokryje Ukraina, czy też „koalicja chętnych” – nieformalna grupa państw wspierających Ukrainę w wojnie z Rosją, która ma spotkać się w poniedziałek w Paryżu. Władysław Kosiniak-Kamysz jasno określił stanowisko Polski:
„Jesteśmy otwarci na dyskusję, jeżeli Ukraina widzi potrzebę modernizacji, to możemy tutaj jak najbardziej pomóc, ale koszty są tutaj po stronie państwa ukraińskiego lub państw sojuszniczych, które będą chciały pokryć te koszty”. Dodał również, że „Jesteśmy w stanie się porozumieć, ale musi być spełniona zasada wzajemności”.
Polska już wcześniej przekazywała Ukrainie samoloty MiG-29. Są to przestarzałe, poradzieckie maszyny bojowe, które w polskim lotnictwie wykorzystywane są od 1989 roku i których resursy dobiegają końca. Polskie Siły Powietrzne sukcesywnie zastępują je nowocześniejszymi maszynami, choć MiG-i nadal biorą udział w misjach. Dotychczas do ukraińskich lotników trafiło już kilkanaście polskich MiG-ów, a teraz Ukraina miała otrzymać kolejne. W zamian za nie Polska miała zyskać dostęp do rozwijanych na froncie ukraińskich technologii dronowych.
W kontekście tej współpracy, pod koniec ubiegłego roku MON i Sztab Generalny WP informowały o planowanym przekazaniu części pozostałych MiG-ów-29. Potwierdzeniem rosnącej synergii jest podpisanie przez Polską Grupę Zbrojeniową listu intencyjnego o współpracy w produkcji dronów z ukraińskim producentem TAF Industries. Wspólne inwestycje w drony z Ukrainą planowane są również w ramach unijnego mechanizmu SAFE.
Polecany artykuł: