Rosyjska gospodarka w pułapce wojny. Jakie Kreml ma jeszcze asy w rękawie?

Amerykański magazyn „Foreign Policy” analizuje sytuację finansową Rosji, wskazując, że choć rosyjska gospodarka nie jest bliska załamania, Kreml wyczerpuje politycznie akceptowalne metody finansowania wojny. W obliczu rosnących kosztów, władze sięgają po coraz bardziej wrażliwe źródła dochodów, w tym prywatne fundusze emerytalne i obciążenia dla gospodarstw domowych, co może prowadzić do wzrostu niezadowolenia społecznego.

  • Rosja wyczerpuje politycznie akceptowalne źródła finansowania wojny, zmuszając Kreml do sięgania po prywatne fundusze emerytalne, podwyższania podatków i opłat dla obywateli oraz obciążania państwowych gigantów.
  • Rosyjska gospodarka zmaga się ze spowolnieniem wzrostu PKB (prognozowane 0,4% w 2026 r.), wysoką inflacją (6% w 2026 r.) i wyczerpaniem buforów fiskalnych, pomimo początkowej odporności.
  • Wojenna gospodarka prowadzi do rekordowego pesymizmu społecznego, masowego wycofywania gotówki z banków oraz pogłębiającej się zależności Rosji od Chin w handlu i technologii.
  • Rosyjski przemysł zbrojeniowy, dotychczasowy motor wzrostu, osiąga swoje maksymalne możliwości produkcyjne, co oznacza, że jego zdolność do dalszego napędzania gospodarki będzie maleć.

Zastanawianie się, czy rosyjska gospodarka padnie w związku z rosnącymi kosztami wojny, jest – zdaniem amerykańskiego magazynu „Foreign Policy” – błędne. Znacznie bardziej zasadne jest pytanie, „po jakie pieniądze Kreml może jeszcze sięgnąć, tak aby utrzymać stabilność społeczną”. Ta perspektywa rzuca nowe światło na metody, którymi Moskwa próbuje zbilansować budżet w obliczu przedłużającego się konfliktu i zachodnich sankcji.

W 2026 roku prognozowany wzrost PKB Rosji ma wynieść zaledwie 0,4 proc. To najgorszy wynik od lat i pogorszenie w stosunku do 2025 roku (1 proc. wzrostu, gdy kraj ledwo uniknął recesji). Po początkowym szoku sankcyjnym w 2022 roku i odbiciu w 2023 (4,1 proc. wzrostu dzięki nowym partnerom handlowym), boom wojenny wytraca impet. Spadające ceny energii, rosnące koszty konfliktu i wyczerpanie rezerw robią swoje. W lipcu 2026 inflacja sięgnęła 6 proc., a w sektorze usług nawet 10,6 proc. Ceny żywności od 2024 roku wzrosły o 18 proc. Połowa podsektorów przemysłu cywilnego notuje spadek produkcji. Firmy cywilne konkurują o pracowników przy wojennych stawkach płac, pożyczają na horrendalnie wysokie oprocentowanie i sprzedają na rynku o niskim popycie. Wojna zmieniła gospodarkę w „przegrzany” sektor zbrojeniowy przy wegetującym lub kurczącym się sektorze cywilnym. Rosja sprzedaje złoto z rezerw (w styczniu zlikwidowano 71 proc. powojennych zapasów), by finansować wysiłek wojenny.

Wydatki na obronę eksplodowały. Z 47 mld dolarów rocznie w latach 2019–2021 budżet na 2026 rok przekroczył już 158,5 mld dolarów. Całkowity koszt wojny szacowany jest na ponad 2,5 bln dolarów. Rosja wydaje ogromne pieniądze, by zajmować terytorium wielkości zaledwie 10 proc. Teksasu ok. 90 mln dolarów za milę kwadratową, przy bardzo wolnym tempie postępów.

Pierwszym sygnałem narastającej presji finansowej jest propozycja ministerstwa finansów z czerwca, by przenieść blisko 40 miliardów dolarów z prywatnych funduszy emerytalnych do skarbu państwa. Jak zauważa „Foreign Policy”, ten ruch świadczy o tym, że „wszystkie łatwo dostępne źródła finansowania wojny szybko się wyczerpują”. To zmusza Kreml do poszukiwania nowych, często kontrowersyjnych, sposobów na pozyskanie środków.

Pierwsze kroki Kremla: konfiskaty i podwyżki dla biznesu

Początkowo Kreml skupiał się na przejmowaniu prywatnego kapitału od przedsiębiorców. Metoda ta polegała na konfiskatach aktywów, które według serwisu Cedar – prowadzonego przez rosyjskich emigracyjnych ekonomistów – w okresie od początku 2022 roku do końca 2025 roku, objęły wnioski o zajęcie aktywów o wartości około 60 miliardów dolarów. Dane te, choć obejmujące przyszły okres, wskazują na intensywność i skalę tych działań. Konfiskaty te wciąż odbywają się w szybkim tempie, co podkreśla desperację władz w poszukiwaniu funduszy na wojnę.

Dodatkowo, rosyjski rząd zdecydował się na podniesienie stawki podatku od przedsiębiorstw z 20 do 25 procent. Szacuje się, że ta zmiana, wprowadzona w 2025 roku, przyniesie rocznie około 22 miliardów dolarów dodatkowych dochodów. Jednakże, jak zaznacza „Foreign Policy”, jest to „niewiele więcej niż wynosi miesięczny poziom obecnych wydatków na wojsko”, co uwypukla ogromne potrzeby finansowe związane z prowadzeniem wojny.

Obciążenia dla gigantów i regionów: Czy Gazprom wytrzyma?

Kolejnym etapem strategii Kremla było przerzucenie części rosnących kosztów wojny na bilanse przedsiębiorstw państwowych oraz regionów. Złożoność i rozproszenie danych utrudniają precyzyjne oszacowanie faktycznych wydatków, ale presja na te podmioty jest znacząca.

Magazyn „Foreign Policy” zwraca uwagę, że również w tym obszarze władze Rosji dochodzą do granic swoich możliwości. Przykładem jest Gazprom, który w przeszłości był kluczowym źródłem dochodów państwa, finansując około 10 procent budżetu. Jednakże, wymuszane zasilanie budżetu wojennego w kolejnych latach negatywnie odbiło się na kapitalizacji rynkowej firmy. Obecnie wartość Gazpromu skurczyła się do zaledwie 25 miliardów dolarów, co stanowi jedną piętnastą jego szczytowej wartości z 2008 roku. To drastyczny spadek, świadczący o obciążeniu, jakie nakłada na państwowe giganty finansowanie wojny.

W 2025 roku sytuacja wyglądała szczególnie źle, sankcje zaczynały boleśnie być odczuwalne, a dochody z ropy i gazu spadły o połowę. Ceny ropy poniżej 73 dolarów za baryłkę poważnie nadwyrężyły budżet. Ratunkiem okazała się wojna w Iranie, ceny ropy wystrzeliły w górę (nawet powyżej 120 dolarów), a administracja Trumpa poluzowała niektóre sankcje na rosyjską ropę. Dzięki temu Rosja zyskała chwilową oddech. Jednak konflikt na Bliskim Wschodzie jednocześnie zaszkodził długoterminowym projektom Rosji w regionie m.in wstrzymano budowę elektrowni, eksplorację złóż i plany nowych szlaków transportowych.

Podobnie ograniczone są możliwości przerzucania kosztów na budżety części składowych federacji. Transfery z budżetu federalnego do regionów zostały zamrożone na poziomie z 2021 roku, co w realnych kwotach oznacza spadek ich wartości o jedną trzecią. Jednocześnie, wojna nałożyła na władze regionalne nowe obowiązki finansowe, takie jak wypłaty dla rodzin poległych żołnierzy czy zachęty finansowe dla nowych rekrutów, co dodatkowo obciąża ich budżety.

Boom w rosyjskiej produkcji zbrojeniowej zbliża się do granicy możliwości?

The Moscow Times na początku lipca informował cytując minister Przemysłu i Handlu Antonowa Alichanowa, że rosyjski przemysł obronny, który przez ostatnie lata napędzał wzrost gospodarczy kraju, zaczyna osiągać swoje maksymalne możliwości. Według ministra sektor zbrojeniowy wkrótce przestanie być lokomotywą wzrostu przemysłu w takim stopniu, jak dotychczas.

„Przemysł obronny jako motor wzrostu przemysłowego wkrótce osiągnie maksymalny poziom produkcji i wysoką bazę, przez co nie będzie już dawał tak znaczącego impulsu dla wzrostu wytwórczości jak wcześniej” – powiedział Alichanow. Budżet na obronę w tym roku wynosi 12,1 biliona rubli (ok. 158,5 mld dolarów) i najprawdopodobniej zostanie jeszcze podniesiony. Aby sprostać ogromnemu zapotrzebowaniu, zakłady zbrojeniowe znacząco podniosły wynagrodzenia, co zmusiło inne branże do podnoszenia płac w walce o pracowników. W efekcie produkcja w trzech kluczowych kategoriach związanych z obronnością – „pozostały sprzęt transportowy”, „komputery, wyroby elektroniczne i optyczne” oraz „wyroby z metalu” – prawie się podwoiła w latach 2023-2025 - jak przypomina The Moscow Times. Wzrost nadal trwa, ale wyraźnie zwalnia. W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku produkcja „pozostałego sprzętu transportowego” wzrosła o 23,3 proc. rok do roku, wyrobów metalowych o 12,6 proc., a elektroniki i optyki zaledwie o 2,1 proc.

Eksperci od dawna kwestionują, jak długo Rosja będzie w stanie utrzymywać takie tempo. Według analityków z Chatham House, mimo ogromnych inwestycji, rosyjski przemysł obronny się degraduje ma problemy z tworzeniem nowoczesnych systemów uzbrojenia, substytucja importu w dużej mierze się nie powiodła, a producenci nadal są zależni od zagranicznych komponentów i technologii z czasów ZSRR. Przewidują oni, że w końcu Rosja będzie musiała uprościć produkcję, zwolnić tempo i pogodzić się z niższą jakością wyrobów. Tymczasem poza sektorem zbrojeniowym produkcja przemysłowa w Rosji w dużej mierze przeżywa stagnacje lub spada. Prawie cały niewielki wzrost przemysłu w ubiegłym roku pochodził zaledwie z czterech branż, w tym farmaceutycznej i trzech obronnych. W pierwszym kwartale 2026 roku tylko dwie gałęzie rosły dynamicznie, podczas gdy w 19 innych odnotowano spadek. Alichanow przyznał również, że traci impet kolejny czynnik, który wspierał wzrost substytucja importu i przejmowanie rynku po wyjściu zachodnich firm. Efektem jest wyraźne spowolnienie całego przemysłu w pierwszych pięciu miesiącach roku wzrost produkcji wyniósł zaledwie 0,4 proc.

Koszty wojny uderzają w Rosjan: VAT i opłaty za media

W obliczu wyczerpujących się łatwiejszych źródeł, Kreml zaczął sięgać po najbardziej wrażliwe politycznie źródło dochodów: gospodarstwa domowe. Jak podkreśla „Foreign Policy”, jest to „wyraźny znak narastającej presji finansowej”. W przeciwieństwie do wywłaszczeń miliarderów, te środki „dotykają praktycznie wszystkich Rosjan”.

W styczniu tego roku stawka VAT wzrosła z 20 do 22 procent. Rząd uzasadnił tę decyzję potrzebami w zakresie obrony i bezpieczeństwa. Ministerstwo finansów szacuje, że ta podwyżka przyniesie około 13 miliardów dolarów dodatkowych dochodów rocznie. Co więcej, władze zaplanowały znaczący, bo 27,9-procentowy wzrost opłat za gaz, prąd i ogrzewanie w latach 2026–2028. Jest to szczególnie uderzające w kontekście oficjalnej prognozy inflacji na ten rok, wynoszącej około 5 procent, co wskazuje na realne obniżenie siły nabywczej Rosjan.

Ostatnim elementem tej strategii jest wspomniane na początku sięgnięcie po środki z prywatnych funduszy emerytalnych. Projekt ustawy, który umożliwiłby przeniesienie około 40 miliardów dolarów z prywatnych kont emerytalnych do zarządzanego przez państwo funduszu, jest według „Foreign Policy” „eleganckim rozwiązaniem trudnego problemu” dla Moskwy. Fundusz ten inwestuje około połowy swojego portfela w obligacje rządowe, co w praktyce oznacza przekierowanie oszczędności obywateli na finansowanie wojny.

Poza tym według doniesień medialnych Rosjanie w coraz większym stopniu tracą zaufanie do systemu bankowego i gospodarki. W efekcie co miesiąc wyciągają z banków setki miliardów rubli, przechowując oszczędności w gotówce. Według danych Banku Centralnego Rosji, w pierwszej połowie lipca 2026 roku ilość gotówki w obiegu wzrosła o 513 miliardów rubli (ok. 5,75 mld euro). W czerwcu wzrost wyniósł 479 miliardów rubli. Od początku lutego łączny przyrost przekroczył już 2,4 biliona rubli (ponad 26,9 mld euro). To jeden z najszybszych wzrostów w ostatnich latach. Masowe wycofywanie depozytów powoduje poważne braki płynności w rosyjskich bankach. Aby zapobiec kryzysowi, Bank Centralny musiał gwałtownie zwiększyć wsparcie dla sektora. W ciągu pierwszych trzech tygodni lipca udzielił bankom dodatkowych 2,099 biliona rubli poprzez operacje repo. Całkowite zadłużenie banków wobec regulatora sięgnęło 6,243 biliona rubli – prawie dwukrotnie więcej niż pod koniec poprzedniego roku.

Na nastroje Rosjan wpływają przede wszystkim dwa czynniki. Po pierwsze – regularne ataki ukraińskich dronów, które wymuszają na władzach wyłączanie mobilnego internetu na dużych obszarach kraju. W takich momentach płatności kartą stają się niemożliwe, co skłania ludzi do trzymania większej ilości gotówki „na wszelki wypadek”. Po drugie – rekordowy pesymizm ekonomiczny. Według niedawnego sondażu Gallup, aż 60 proc. Rosjan uważa, że sytuacja gospodarcza w ich regionie się pogarsza, a 56 proc. zauważa spadek standardu życia. To najgorsze wyniki od co najmniej dwóch dekad. Dodatkowo na niepokój wpływają wysoka inflacja, rosnące podatki oraz coraz większa kontrola państwa nad transakcjami finansowymi. Część Rosjan, szczególnie zamożniejszych, przenosi pieniądze za granicę lub po prostu trzyma je „pod materacem”.

„Foreign Policy” konkluduje, że „żaden z tych środków nie oznacza, że rosyjska gospodarka stoi u progu załamania”. Kreml wciąż dysponuje sposobami na pozyskanie dodatkowych środków – poprzez dalsze podnoszenie podatków, ograniczanie wydatków czy konfiskaty aktywów. Jednakże, „wyzwaniem dla rosyjskich decydentów jest to, że każdy dodatkowy rubel, który uda im się pozyskać, wiąże się z coraz większym kosztem politycznym”. To właśnie ta rosnąca presja polityczna stanowi główny kanał oddziaływania zachodnich sankcji. Jak podkreśla magazyn, „Moskwie na razie nie zabraknie gotówki, ale z pewnością wyczerpują się jej politycznie akceptowalne sposoby na jej pozyskanie”. Sytuacja ta stawia Kreml przed coraz trudniejszymi wyborami, które mogą mieć długoterminowe konsekwencje dla stabilności społecznej w Rosji.

Koniec gry: wojenna gospodarka Rosji osiąga granice wytrzymałości

Według raportu Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej z czerwca oraz Sztokholmski Instytut Ekonomii Transformacji (Stockholm Institute of Transition Economics), Moskwa weszła w fazę prawdziwego „końca gry” ekonomicznej. Raport zatytułowany Endgame: The State of the Russian Economy został przygotowany przez grono międzynarodowych ekspertów. Ich wspólna konkluzja jest jednoznaczna: rosyjskie bufory fiskalne są w dużej mierze wyczerpane, a fundamenty gospodarki poważnie osłabione. 

Na początku wojny płynne aktywa rosyjskiego Funduszu Dobrobytu Narodowego stanowiły 6,5 proc. PKB. W kwietniu 2026 roku spadły już do zaledwie 1,8 proc. W pierwszym kwartale 2026 roku deficyt budżetu federalnego przekroczył roczny limit ustalony przez rząd, a dochody z ropy i gazu spadły o 45 proc. rok do roku. Prezes Kiel Institute, Moritz Schularick, podkreśla:

„W pierwszych latach wojny rosyjska gospodarka okazała się bardziej odporna, niż wielu przewidywało. Teraz jednak bufory zostały wyczerpane. Wzrost gospodarczy zatrzymał się, rezerwy fiskalne są na wyczerpaniu, a zależność od Chin staje się coraz silniejsza.”

Autorzy raportu wskazują, że największe ograniczenia Rosji nie są już natury finansowej, lecz realnej. Kraj boryka się z rekordowymi niedoborami siły roboczej, ograniczeniami w dostępie do kluczowych technologii i komponentów nałożonymi przez sankcje oraz ogólnym ograniczeniem zdolności produkcyjnych. Matthew C. Klein, autor rozdziału o finansowaniu wojny, wyjaśnia:

„Rząd może zmobilizować dodatkowe środki finansowe, ale przy braku ludzi, technologii i mocy produkcyjnych większe wydatki generują głównie inflację, a nie realny wzrost produkcji wojskowej.”

Kreml coraz częściej sięga po finansowanie pozabudżetowe, agresywną ekspansję kredytową i wsparcie banków, co prowadzi do gwałtownego wzrostu zadłużenia przedsiębiorstw, szczególnie w sektorach związanych z wojną.

Jednym z kluczowych wniosków raportu jest rosnąca asymetria w relacjach rosyjsko-chińskich. Chiny odpowiadają obecnie za około 35 proc. całego handlu zagranicznego Rosji i dostarczają zdecydowaną większość krytycznych towarów podwójnego zastosowania oraz komponentów o znaczeniu wojskowym. Pekin jest odpowiedzialny za około trzy czwarte wzrostu importu przez Rosję sankcjonowanych komponentów wojskowych od 2022 roku. Eksperci podkreślają, że partnerstwo, określane kiedyś jako „bezlimitowe”, stało się relacją silnie asymetryczną – Rosja zyskuje linę ratunkową, ale Chiny zyskują coraz większą kontrolę nad rosyjskimi łańcuchami dostaw, handlem i finansami. Alicia García-Herrero z Bruegel zauważa: „To nie jest już partnerstwo równych. Rosja staje się coraz bardziej zależna od Chin pod względem handlu, technologii i finansów, podczas gdy Pekin może dyktować warunki.”

Autorzy raportu uważają, że obecne słabości Rosji tworzą okno dla skuteczniejszych działań Zachodu. Kluczem pozostaje ograniczenie dochodów z eksportu ropy i gazu m.in. poprzez lepsze egzekwowanie limitu cenowego i walkę z „cieniem flotą”. Proponują także zaostrzenie kontroli eksportu (szczególnie wobec dostawców chińskich) oraz wprowadzenie specjalnego „Ukraińskiego Cła Wsparcia” na pozostały handel z Rosją (LNG, chemikalia, nawozy itp.). Taki mechanizm mógłby jednocześnie zmniejszać dochody Kremla i finansować obronę oraz odbudowę Ukrainy

GEN. ANDRZEJCZAK I DR DĘBSKI: ŚMIERTELNIE GROŹNA ROSJA, NIEPEWNE NIEMCY.