MiG-29 dla Ukrainy w zawieszeniu. Zalewski: "Nie ma zainteresowania przekazaniem MiG-ów po stronie ukraińskiej"

Wiceminister obrony Paweł Zalewski ujawnił, że Ukraina nie jest zainteresowana obecnymi myśliwcami MiG-29 oferowanymi przez Polskę, co stanowi jedną z przyczyn opóźnienia w ich przekazaniu. Jednocześnie wiceminister Cezary Tomczyk wskazał na nieukończony transfer technologii dronowych jako drugą przeszkodę.

Wiceminister obrony Paweł Zalewski w rozmowie z radiem RMF FM wyraźnie zaznaczył, że po stronie ukraińskiej brakuje zainteresowania przekazaniem MiG-ów. Według niego, oczekiwania Kijowa dotyczące tych maszyn są znacznie wyższe niż ich obecne możliwości.

„Mam takie przekonanie, że Ukraińcy chcieliby, aby te MiG-i były dopasowane do bardziej nowoczesnych warunków bojowych. Natomiast po naszej stronie w tym momencie nie ma zainteresowania i zgody na to, abyśmy ponosili tego koszty” – powiedział Zalewski. 

Niedokończony transfer technologii dronowych: Klucz do porozumienia?

Drugim istotnym czynnikiem wpływającym na opóźnienia w dostawach myśliwców jest kwestia transferu technologii dronowych. Wiceminister Cezary Tomczyk już wcześniej informował, że Ukraina miała przekazać polskiemu wojsku rozwiązania w zakresie dronów w zamian za poradzieckie maszyny. Paweł Zalewski potwierdził, że rozmowy w tej sprawie wciąż trwają, jednakże ich natura jest bardziej przemysłowa niż wojskowa.

„Dzisiaj rozmawiamy na temat współpracy nad technologiami dronowymi. I te rozmowy nie zostały skonkludowane, ale one są po stronie przemysłu, a nie Ministerstwa Obrony. Tutaj nie szukałbym jakiegoś wielkiego problemu” – dodał Zalewski, minimalizując wagę tej przeszkody. 

Zalewski zapytany, czy brak porozumienia odnośnie przekazania samolotów nie jest sposobem wywierania nacisku na Ukrainę w sprawie upamiętnienia Ukraińskiej Powstańczej Armii. "Absolutnie tak nie jest – zaprzeczył Zalewski.

"Nie łączmy sprawy MiG-ów z potencjalną decyzją zapowiedzianą przez prezydenta Nawrockiego"– dodał.

Jego zdaniem Ukraina nie szuka sojusznika w Polsce z jednego powodu:

"Dlatego, że prezydent Nawrocki uważa, że dobrze zdobywa się głosy na budowaniu nastrojów antyukraińskich. To jest dla Polski bardzo szkodliwe" - ocenił.

Status polskich MiG-29 dla Ukrainy 

Polska od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę należała do grona liderów wsparcia militarnego dla Ukrainy. Przełomowym momentem było przekazanie myśliwców bojowych. Już w 2023 roku Polska, jako pierwszy kraj NATO, zdecydowała się na dostarczenie Ukrainie samolotów MiG-29. Pierwsze oficjalne informacje na ten temat pojawiły się w marcu 2023 roku, kiedy prezydent Andrzej Duda ogłosił przekazanie pierwszej partii czterech maszyn.

Do maja 2023 roku ówczesny minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak potwierdził dostarczenie łącznie 10 myśliwców. W sumie, w ramach transz realizowanych w 2023 roku, Polska przekazała Ukrainie 14 samolotów MiG-29. Część z nich pochodziła z zasobów przejętych jeszcze po armii NRD i była w różnym stanie technicznym, służąc niekiedy jako źródło części zamiennych. Decyzja ta była nie tylko symbolicznym, ale i realnym wzmocnieniem ukraińskich sił powietrznych, które mogły dzięki temu skuteczniej przeciwstawiać się rosyjskiej agresji.

Wiceszef MON Cezary Tomczyk w niedawnym wywiadzie dla Radia Zet powiedział, że strona Polska od przejęcia władzy przez obecną koalicję nie przekazał, żandych samolotów MiG-29 Ukrainie.

MiG-29 w polskich siłach powietrznych

Myśliwce MiG-29 to poradzieckie maszyny, które wciąż są częścią wyposażenia Sił Powietrznych RP. Radziecki myśliwiec frontowy wszedł do służby w latach 80. Do dziś, mimo upływu lat, jest ceniony za swoje doskonałe właściwości manewrowe. Samoloty te trafiły do Polski w 1989 roku i przez dekady stanowiły trzon lotnictwa myśliwskiego.

MiG-29 jest dwusilnikowym średniopłatem zdolnym osiągnąć prędkość ponad 2 Machy (ok. 2400 km/h). Jego sercem są dwa silniki turboodrzutowe Klimow RD-33, które zapewniają maszynie znakomite przyspieszenie i stosunek ciągu do masy. To właśnie praca tych silników, zwłaszcza przy użyciu dopalacza, jest źródłem charakterystycznego, potężnego dźwięku.

Przydomek "Smoker" (z ang. palacz, dymiarz), którym często określa się te myśliwce, wziął się od smug dymu, jakie silniki RD-33 pozostawiają za sobą w niektórych zakresach pracy. Jest to unikalna cecha, która sprawia, że MiG-29 jest łatwo rozpoznawalny na niebie, nie tylko po sylwetce, ale i po zostawianym śladzie.

Maszyny stacjonujące w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Malborku choć wielokrotnie modernizowane, osiągają kres swoich możliwości technicznych i operacyjnych. Ich wycofanie jest naturalnym elementem transformacji polskiego lotnictwa. Początkowo mówiło się, że będą latać nie dłużej niż do końca 2025 roku, gdyż wtedy większości z tych 6-8 zdatnych do lotu MiG-ów-29 wyczerpie się resurs i certyfikat pozwalający na ich użycie.

Jak jednak zwrócił uwagę redaktor prowadzący Portalu Obronnego Juliusz Sabak: "Resurs teoretycznie można by przedłużać po raz kolejny, gdyż zrobiono to już kilkukrotnie. Jednak jest to technicznie i ekonomicznie nieopłacalne". Poza tym Polska nie posiada, części zamiennych i uzbrojenia do nich. Nie możemy także zapominać, że maszyny te ustępują pod względem możliwości operacyjnych innym maszynom znajdującym się w polskiej służbie.

Zadania, które do tej pory realizowały MiG-i są (i będą) stopniowo przejmowane przez nowocześniejsze konstrukcje: myśliwce, F-16 C/D Block 52+, które stanowią trzon lotnictwa bojowego, lekkie samoloty bojowe FA-50, które dotarły już z Korei Południowej, a w przyszłości także myśliwce 5. generacji F-35A Lightning II.

Polski MiG-29 nad Dęblinem

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki