Dlaczego Hiszpania chce oddać Polsce swoje miejsce w kolejce do A330 MRTT?

Madryt rozważa bezprecedensowy krok: odstąpienie Polsce nawet dwóch swoich slotów produkcyjnych w zakładach Getafe, gdzie powstają samoloty Airbus A330 MRTT. Oznaczałoby to dostawę wszystkich maszyn polskiego lotnictwa do roku 2030. Jakie mogą być korzyści dla Hiszpanii? Jakie mogą być koszty tej decyzji?

  • Polska i Hiszpania prowadzą zaawansowane rozmowy w sprawie dostaw strategicznych samolotów Airbus A330 MRTT, kluczowych dla wzmocnienia obronności.
  • Madryt rozważa bezprecedensowy gest: odstąpienie Warszawie swoich miejsc w kolejce produkcyjnej, co znacząco przyspieszy pozyskanie maszyn.
  • Jeśli Hiszpania odda Polsce dwa sloty, to wszystkie A330 MRTT zostaną sfinansowane z SAFE.
  • Dowiedz się, dlaczego Hiszpania decyduje się na taki ruch i jak ten krok strategicznie wpłynie na zdolności polskiego lotnictwa wojskowego!

Madryt idzie na rękę Warszawie? Kulisy hiszpańskich kalkulacji

Jak wiemy z wypowiedzi ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza, rządy w Madrycie i Warszawie prowadzą zaawansowane rozmowy dotyczące modyfikacji harmonogramu dostaw samolotów Airbus A330 MRTT. Hiszpania mogłaby „ustąpić miejsca w kolejce” i przekazać Polsce dwa sloty produkcyjne, które pierwotnie były zarezerwowane na potrzeby rozbudowy floty tankowców-transportowców Ejército del Aire y del Espacio (Hiszpańskich Sił Powietrznych i Kosmicznych). Obecnie dysponują one trzema samolotami A330 MRTT, ale plan rozbudowy dotyczy 4-5 kolejnych.

Wynikają one z dużego zapotrzebowania i intensywnej eksploatacji obecnie posiadanych maszyn. Nie tylko w zakresie tankowania, ale też transportu strategicznego i relokacji sił. Przy flocie jedynie 3 samolotów, jak obecnie, przyjmuje się, że statystycznie jeden jest wykorzystywany operacyjnie, jeden do szkolenia, a trzeci jest albo operacyjny albo remontowany.

Mimo potrzeby uzupełnienia tej niewielkiej floty, Madryt poważnie rozważa możliwość odstąpienia Polsce swoich slotów produkcyjnych, czyli miejsc w kolejce, która jest coraz dłuższa. Taki ruch pozwoliłby polskiemu Ministerstwu Obrony Narodowej na ominięcie wieloletniej, niezwykle ciasnej kolejki zamówień w zakładach w Getafe pod Madrytem, gdzie cywilne szerokokadłubowce A330 są transformowane w potężne, wojskowe wielozadaniowe cysterny.

Przypomnijmy, że moce przerobowe hiszpańskiej fabryki pozwalają na wypuszczenie zaledwie 4–5 takich maszyn rocznie. Do końca 2030 roku Polska może pozyskać jedynie dwie maszyny MRTT, natomiast korzystając z kolejki zarezerowowanej wcześniej dla Hiszpanii, możliwe byłoby dostarczenie w tym czasie czterech maszyn. Pozwoliłoby to na sfinansowanie całości z funduszy pozyskanych w ramach SAFE.

A330 MRTT w locie

Dlaczego Hiszpanie chcą oddać swoje miejsca?

Hiszpański portal "Defensa y Seguridad" ujawnia, że z perspektywy Madrytu decyzja o potencjalnym odstąpieniu slotów ma wiele zalet. Nie wynika ze słabości czy braku funduszy, lecz z pragmatyzmu polityczno-gospodarczego i solidarności wewnątrz NATO.

Wśród argumentów wymienia się oczywiście presję czasu na flance wschodniej. Hiszpańskie władze mają świadomość, że Polska jako państwo frontowe potrzebuje zdolności force multiplier (mnożnika siły) natychmiast. Polskie myśliwce F-16 i nadchodzące F-35 bez własnych tankowców mają drastycznie ograniczony czas dyżurowania w powietrzu i możliwości operacyjne.

Madryt ma też świadomość, że jeśli Polska zamówi cztery samoloty, to wykorzysta w tym celu finansowanie z programu SAFE. Użycie w tym celu unijnych mechanizmów wsparcia bezpieczeństwa gwarantuje natychmiastową płynność finanswą kontraktu dla Airbusa. Jest to ważny argument, ponieważ pieniądze te trafią do zakładów w Getafe pod Madrytem.

Jest to więc inwestycja we własne zasoby i zatrudnienie. Wzmacnia to lokalny przemysł, ale również pozycję Hiszpanii w polityce bezpieczeństwa Europy. Tego typu działania budują nie tylko wizerunek, ale też zależności i wzmacniają kooperację w ramach Unii Europejskiej i NATO.

Przy tym potrzeba pozyskania kolejnych maszyn jest ważna, ale nie aż tak pilna. Hiszpańskie siły powietrzne posiadają już rozwinięte i sprawne zdolności tankowania w powietrzu, co pozwala im na bezpieczne przesunięcie własnych planów modernizacyjnych o kilkanaście miesięcy bez utraty gotowości operacyjnej. W tym bilansie przekazanie Polsce jednego czy dwóch „miejsc w kolejce” ma wiele zalet i niewiele wad.

Co to oznacza dla Polski?

Jeśli transakcja i wymiana slotów ostatecznie zostaną sformalizowane, zamiast czekać na dostawy w okolicach 2030 roku, polscy piloci mogliby odebrać pierwsze gotowe maszyny A330 MRTT nawet o dwa, trzy lata wcześniej. Natomiast do 2030 roku skompletowana zostałaby cała flota. Dla polskiego lotnictwa to strategiczny przełom.

Obecnie musimy korzystać z wolnych zdolności kupowanych od sojuszników, czyli wypożyczać ich zdolności tankowania w powietrzu. To nie tylko ogranicza zdolności, ale też na przykład utrudnia szkolenie w tankowaniu. Tymczasem jest to dość trudna i niebezpieczna operacja. Nie wspominając o kosztach.

Kiedy polskie lotnictwo będzi dysponować własnymi samolotami A330 MRTT, maszyny te nie tylko zabezpieczą operacje naszych myśliwców w dwóch standardach: sztywnego bomu dla F-16 i F-35 oraz giętkich przewodów dla FA-50PL. Dodatkowo dadzą naszym siłom zbrojnym autonomiczną zdolność do strategicznego transportu wojsk oraz ewakuacji medycznej (MEDEVAC) na odległość tysięcy kilometrów. Obecnie transport medyczny mogą w ograniczonym zakresie realizować samoloty Boeing do przewozów VIP.

Podsumowując, Hiszpański gest może okazać się kluczem do domknięcia jednego z najważniejszych braków w systemowych w zakresie zdolności polskich sił powietrznych. Jak wynika ze słów ministra Kosiniaka-Kamysza, Warszawa i Madryt dały sobie dwa tygodnie na ostateczne uzgodnienia. Pozostaje nam więc tylko czekać.

Portal Obronny SE Google News