Rosja ma swoją interpretację wojny z roku 1920 z Polską

Rosyjskich manipulacji w sprawie Bitwy Warszawskiej 1920 nie należy przemilczać, ale je dementować - mówi PAP dr Maciej Korkuć z Instytutu Pamięci Narodowej, odnosząc się do kremlowskiej propagandy związanej ze 106. rocznicą bitwy. Marsz Armii Czerwonej w 1920 r. na zachód nie był podbojem, a jedynie odpowiedzią na „polską agresję” i imperialną politykę Józefa Piłsudskiego - głosi dziś rosyjska propaganda.

Mapa Bitwy Warszawskiej 1920 z miniaturą dr. Macieja Korkucia. O kłamstwach Rosji przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Przemysław Keler/KPRP/ Materiały prasowe KPRP

Nie należy przemilczać rosyjskiej propagandy historycznej

Według przedstawianych w Rosji informacji, Polacy „zamęczyli” w czasie tamtej wojny tysiące jeńców w „obozach koncentracyjnych”, zaś mit o obronie Europy przed bolszewizmem głoszą dziś tylko po to, aby rekompensować sobie poczucie niższości wobec Rosji.

PAP zapytała naczelnika Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Krakowie dr. Macieja Korkucia, jak reagować na rosyjską propagandę historyczną, którą kremlowskie media rozpowszechniają w czasie ważnych dla Polski rocznic. Jego zdaniem do tych kłamstw trzeba się odnosić. Nie zatrzyma to co prawda rosyjskiej machiny propagandowej, ale jej przemilczanie może zwiększyć jej skuteczność.

Dr Korkuć przypomina, że Rosjanie nie lubią przyznawać, iż ponieśli w 1920 r. klęskę, bo nie współgra to z wielkomocarstwową polityką historyczną Kremla. Mają zarazem świadomość, że w czasie wojny polsko-bolszewickiej Polacy bronili niepodległości, odnosząc pod Warszawą zwycięstwo. A zostało ono przypieczętowane w stoczonej we wrześniu 1920 r. w Bitwie nad Niemnem. W jego opinii bitwa ta – razem z Warszawską – uniemożliwiła ostatecznie Sowietom zorganizowanie kontrofensywy, a w konsekwencji zablokowała im marsz dalej na Zachód Europy.

– W Polsce mamy więc poczucie dumy ze zwycięstwa – zauważył dr Korkuć, odnosząc się do rosyjskiej narracji o „polskim kompleksie niższości”.

Jego zdaniem prawda o tej wiktorii kłóci się w dzisiejszej Rosji z reaktywowanym przez Putina mitem o Armii Czerwonej jako o sile zawsze „wyzwolicielskiej” i niezwyciężonej. Dlatego Moskwa potrzebuje pomniejszania znaczenia zwycięskiej dla Polski bitwy.

Musimy pamiętać o bohaterach | Garda
Portal Obronny SE Google News

Do lat 80. w ZSRR wojny polsko-bolszewicka nie traktowano odrębnie

Historyk przypomniał, że od czasów Lenina po lata 80. Rosjanie tak opowiadali o wojnie 1920 r., aby nie eksponować własnej klęski. Nie traktowano więc wojny z Polską odrębnie, tylko wpisywano ją w walkę z obcą interwencją i z białymi. Polaków zaś obsadzano w roli imperialistów, ale niesamodzielnych, tylko będących na usługach bogatych krajów kapitalistycznego Zachodu.

– W sowieckiej propagandzie przedstawiano Polskę jako wściekłego psa na smyczy Ententy. W bolszewickich elitach istniała świadomość przegranej i tego, że to Polska popsuła plany ekspansji rewolucji bolszewickiej na zachód Europy. Lenin jesienią 1920 r. mówił, że bolszewicy byli już blisko celu i gdyby nie stanęła im na drodze Polska, poszliby dalej.

Zapytany o rozpowszechnianą przez kremlowską propagandę narrację o sowieckich jeńcach zamordowanych rzekomo przez Polaków, ekspert ocenił, że temat pojmanych czerwonoarmistów bardzo długo pozostawał celowo przemilczany.

– Najpierw trzeba by się przecież przyznać do przegrania jakiejś wielkiej bitwy i utraty kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy, którzy poszli do niewoli.

Propagandowy mit o polskiej zbrodni na jeńcach został wykreowany dopiero za czasów Michaiła Gorbaczowa, przed 50. rocznicą zbrodni katyńskiej. Jak przypomniał polski historyk, Gorbaczow uznał wówczas, że dalsze zaprzeczanie sprawstwa sowieckiego w odniesieniu do Katynia jest bardziej kosztowne niż przyznanie się do niego.

– Oczywiście nawet przyznanie, że to NKWD wymordowało polskich jeńców w Katyniu robiono po sowiecku, dlatego na polecenie Gorbaczowa rozpoczęto poszukiwania w archiwach, aby znaleźć na Polaków coś, co można by uznać za przeciwwagę dla tej zbrodni. Fałszywa opowieść o rozstrzeliwanych i torturowanych jeńcach z 1920 r. miała być w jego opinii w rosyjskiej propagandzie swoistym remedium na zbrodnię katyńską.

wojna polsko-bolszewicka
Autor: zpe.gov/ Materiały prasowe

Na użytek propagandy wykreowano „polskie obozy koncentracyjne”

Za czasów Putina ta narracja została „wzbogacona” i z czasem zaczęto używać pojęcia „polskie obozy koncentracyjne”.

– Równie fałszywego jak opowieść o jeńcach, którzy mieli być rzekomo ofiarami tych obozów. W rzeczywistości w różnych, nie tylko polskich obozach jenieckich po I wojnie, występowała duża śmiertelność m.in. ze względu na trudne warunki sanitarne i szalejącą grypę hiszpankę oraz inne epidemie. Stłoczeni tam żołnierze umierali w sposób naturalny, także z niedożywienia.

Historyk IPN podkreśla:

– Polska nigdy nie miała w sprawie jeńców pojmanych w wojnie polsko-bolszewickiej nic do ukrycia. Nie było żadnej tajemnicy, bo nie było czego ukrywać. Nie było żadnej masowej zbrodni. Wszystkie nazwiska jeńców rejestrowano, a zmarłych chowano we wspólnych mogiłach z Polakami, Ukraińcami i innymi ofiarami wojny. Na krakowskich mogiłach do dziś są tablice informujące, kto w nich spoczywa i są wśród nich sowieccy jeńcy...

Zupełnie inaczej wyglądały, mówi PAP krakowski historyk, prawdziwe zbrodnie wojenne, popełniane przez NKWD. Zabijano zawsze na zamkniętych obszarach, a ofiar nie chowano na zwykłych cmentarzach, tylko w specjalnych miejscach, aby można było wszystko ukryć.

W Bitwie Warszawskiej straty strony polskiej wyniosły ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych. Straty zadane Sowietom nie są znane. Przyjmuje się, że ok. 25 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległo lub zostało ciężko rannych, 60 tys. trafiło do polskiej niewoli, a 45 tys. zostało internowanych przez Niemców.

Sowiecko-rosyjska interpretacji pojęcia „agresor”

Rosyjska propaganda rozpowszechnia także inną narrację historyczną, zgodnie z którą to Polska była w tej wojnie agresorem, bo zaatakowała pierwsza. W opinii badaczy tego okresu polskie uderzenie wyprzedzające na Ukrainie z kwietnia 1920 r. było konieczne, aby udaremnić plany rosyjskiego ataku zaplanowanego na Białorusi, o których Polacy dowiedzieli się po złamaniu sowieckich szyfrów.

Dr Paweł Libera na portalu przystanekhistoria.pl tłumaczył, że główną przyczyną wybuchu wojny polsko-bolszewickiej było zagrożenie dla niepodległości odradzającej się Polski oraz próba wcielenia w życie idei permanentnej rewolucji.

Według historyka Polacy słusznie potraktowali działania wojsk bolszewickich na zajmowanych terenach, gdzie instalowano marionetkowe rządy komunistyczne, jako akty agresji. W lutym 1919 r. bolszewicy utworzyli Litewsko-Białoruską Socjalistyczną Republikę Rad ze stolicą w Wilnie. Z kolei na przełomie 1918 i 1919 r. uderzyli na Ukraińską Republikę Ludową, a w styczniu 1919 r. proklamowali powstanie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej ze stolicą w Charkowie, by w lutym zdobyć Kijów.

Kilka zdań komentarza

W bilansie wojen między Polską a Rosją (w różnych etapach państwowości) wygrywają, niestety, Rosjanie. Nie uciekają w narracji historycznej od dwuletniego polskiego panowania w Moskwie (1610-1612), bo udało się Rosjanom wzniecić skuteczne narodowe powstanie przeciwko Polakom. Oddaliśmy Kreml Rosjanom 4 listopada 1612 r. Od 2005 r. w Rosji fetowany jest i Dzień Jedności Narodowej. Przy okazji stał się on substytutem zlikwidowanego święta Wielkiej Rewolucji Październikowej.

Jednak z przedstawieniem Bitwy Warszawskiej i wojny z II Rzeczpospolitą, jako zwycięskich, to Rosjanie mieli i mają kłopot. Nie da się klęski przerobić na sukces. Stąd te choćby opowieści o agresorskich poczynaniach Józefa Piłsudskiego. Rosjanom, bez względu na to, jaka im flaga powiewała – czerwona czy trójkolorowa z dwugłowym orłem, nie po myśli jest przyznawać, że idea eksportu rewolucji nie ziściła się. To oznacza, że genialny Lenin i stojący w jego cieniu Trocki (faktyczny kreator rewolucji październikowej) zawiedli się na koncepcji prowadzenia wojny klasowej na terytorium przeciwnika.

W Rosji nie będzie w narracji historycznej głośno o tym, że Piłsudskiemu komuniści powinni dziękować, że – po zwycięskiej wojnie z bolszewikami – nie wszedł w alians z białymi kontrrewolucjonistami.

W pewnym sensie Piłsudski – mimowolnie – wsparł Rosyjską Socjalistyczną Federacyjną Republikę Radziecką (ZSRR zaistniał dopiero pod koniec 2022 r.). Naczelnik Państwa Polskiego nie chciał pomagać „białym” dążącym do restauracji Imperium Rosyjskiego granicach sprzed I wojny światowej. Sowieci za to nie dziękowali Polakom i Piłsudskiemu. Jak można być wdzięcznym tym, którzy obronili swoją niepodległość i zatamowali eksport rewolucji marksistowsko-leninowskiej do (co najmniej części) Zachodniej Europy? A to, że w tej części Europy o tym już dawno zapomnieli, albo nie chcą pamiętać, to już inna sprawa..

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki